Groźny gangster jest winny brutalnych napadów sprzed ponad 20 lat. – To desperado. Podczas skoków nie miał żadnych oporów, aby strzelać bez ostrzeżenia do konwojentów czy ochroniarzy. Jedna z jego ofiar dostała kilkanaście kul i cudem przeżyła. Podczas innego z napadów, staranował z dużą prędkością samochód właściciela stacji paliw – tak o niejakim „Gulczasie” mówią śledczy. Gangster został właśnie skazany na 15 lat więzienia. A kolejne sprawy czekają na rozstrzygnięcie. 52-letni Piotr G. ps. „Gulczas” vel „Gula” to jeden z najmniej znanych członków gangu mokotowskiego. Jednak zdaniem śledczych <strong>za sprawą swojej brutalności i bezwzględności nie ustępował w niczym najbardziej niebezpiecznym członkom tej bandy</strong>. Przez blisko dwie dekady nie znalazł się nikt, kto puściłby parę z ust na temat napadów, których dokonywał z innymi „mokotowskimi” <br><br> „Gulczasa” dopadli prokurator z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej Warszawie oraz policjanci Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji. Zresztą nie tylko jego; udało się zebrać dowody, że ów desperado <strong>współpracował z dwoma osławionymi członkami „Mokotowa”: Marcinem S. ps. „Mołek” vel „Molek” i Oskarem Z. ps. „Oskar”</strong>. To bandyci związani z gangiem obcinaczy palców, brutalnymi napadami, porwaniami, a także pojawiający się w śledztwie dotyczącym porachunków przestępczych i zniknięcia siedmioletniej Karinki Surmacz. <div class="facebook-paragraph"><div><span class="wiecej">#wieszwiecej</span><span>Polub nas</span></div><iframe allowtransparency="true" frameborder="0" height="27" scrolling="no" src="https://www.facebook.com/plugins/like.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Ftvp.info&width=450&layout=standard&action=like&show_faces=false&share=false&height=35&appId=825992797416546"></iframe></div> Prokurator mazowieckich „pezetów” <strong>oskarżył Piotra G. o usiłowanie zabójstwa i trzy napady rabunkowe z 1998, 1999 oraz z 2000 r</strong>., a „Oskara” i „Mołka” o udział w tym ostatnim napadzie. Wszystko za sprawą wyjątkowego pecha „Gulczasa” i niedbałości jednego z jego kompanów, który później uznał, że nie chce spędzać kolejnych „nastu” lat za kratami”. <br><Br> <b>Zobacz także: <a href="https://www.tvp.info/56986866/marcin-k-ps-belmondziak-na-wolnosci-grozny-stoleczny-gangster-zniknal-w-ubieglym-roku-gdy-mial-sie-stawic-do-odbycia-trzech-lat-wiezienia"_blank">„Belmondziak” ścigany listem gończym. Chciał się uczyć, ale z pewnością nie w więzieniu</a></b><h2>Nie wszystko poszło, tak jak trzeba</h2> <br> Napad na konwojentów, którzy 22 grudnia 2016 r. przyjechali odebrać gotówkę z placówki firmy kurierskich na warszawskim Wawrze, był dla bandytów bardzo udany. A przynajmniej do pewnego momentu. <br><br> Kiedy jeden z konwojentów wszedł do budynku odebrać pakiet z gotówką, jego towarzysz został w samochodzie, w którym została walizka z pieniędzmi zebranymi z innych punktów. Wtedy obok jego auta zatrzymał się ford mondeo. <br><br> Wysiadł z niego jakiś mężczyzna, który podszedł do peugeota firmy ochroniarskiej. <strong>Rozbił szybę młotkiem lub czymś do niego podobnym, a następnie psiknął konwojentowi gazem w twarz.</strong> W tym momencie z forda wyskoczyło dwóch kolejnych bandytów, którzy zabrali z pojazdu walizkę. <br><Br> <strong>Było w niej ponad 735 tys. zł.</strong> Trójka rabusiów wskoczyła z łupem do swojego forda, w którym czekał na nich czwarty kompan i napastnicy odjechali z miejsca napadu. <br><br> Porzuconego forda policjanci znaleźli na poboczu ul. Hermanowskiej. Choć nie miał tablic rejestracyjnych, to jednak kolorem i marką pasował do tego użytego podczas skoku. Napastnicy jednak spryskali całe wnętrze pojazdu gaśnicą proszkową. <br><br> <b>Zobacz także: <a href="https://www.tvp.info/27785915/porwania-tortury-morderstwa-obcinacze-palcow-oskarzeni-po-latach"_blank">Porwania, tortury, morderstwa. „Obcinacze palców” oskarżeni po latach</a></b>Okazało się jednak, że choć łupem bandytów padła duża suma, to jednak napad nie był dla nich szczęśliwy. <strong>Przede wszystkim pod peugeotem firmy ochroniarskiej policjanci znaleźli pistolet P-64. Najprawdopodobniej wypadł on z kieszeni jednego z napastników.</strong> Znaleziono na nim trzy ślady biologiczne tej samej osoby. <br><br> Ponadto <strong>technikom kryminalistycznym udało się zabezpieczyć m.in. na kierownicy forda kolejne ślady</strong>. Badania wykazały, że należą najprawdopodobniej do innego z uczestników napadu. <br><Br> <h2>Przerwana omerta</h2> <br> Najpierw policjantom z „terroru” udało się ustalić, kim był kierowca forda. Blisko roczna praca śledczych, która do tego doprowadziła, to historia na inną opowieść, którą też przedstawimy w portalu tvp.info. W każdym razie <strong>badania DNA wykazały, że ślady zabezpieczone na kierownicy samochodu użytego do napadu należą do Jacka Z.</strong> <br><br> Co ciekawe, to on sam zgłosił się w lutym 2018 r. do Prokuratury Warszawa-Praga, która prowadziła śledztwo w sprawie skoku w Wawrze (postępowanie trafiło później do warszawskich „pezetów” wraz z prowadzącym je prokuratorem). <strong>Jacek Z. zaprzeczał, aby cokolwiek wiedział o napadzie, a samochodem się tylko przejechał na prośbę kolegi, który prosił go o sprawdzenie stanu technicznego auta.</strong> <br><br> <b>Zobacz także: <a href="https://www.tvp.info/28805291/proces-gangu-obcinaczy-palcow"_blank">„Grozili piłą mechaniczną, symulowali egzekucje”</a></b>Śledczy nie dali wiary jego wyjaśnieniom. Przedstawili mu zarzuty udziału a napadzie, a sąd aresztował Z. <br><br> Po jakimś czasie, mężczyzna doszedł do wniosku, że nie uśmiecha mu się kolejny wyrok. Tym bardziej, że groziło mu nawet 15 lat więzienia. I poszedł na współpracę. <br><br> A miał o czym opowiadać. <strong>Złożył wyjaśnienia dotyczące wielu napadów z lat 1998-2016 oraz kradzieży samochodów i motocykli.</strong> To on wreszcie powiedział, że <strong>pistolet znaleziony przez policjantów na miejscu napadu z grudnia 2016 r. należał do „Gulczasa”</strong>. <br><Br> Piotr G. miał go zabrać ze sobą w tajemnicy przed kompanami. Po zatrzymaniu „Gulczasa” w 2018 r., badania DNA wykazały, że to jego ślady znajdowały się na broni. <br><Br> <h2>Szybki i wściekły</h2> <br> Z wielowątkowego śledztwa, bazującego na wyjaśnieniach Jacka Z. i Krzysztofa L. (również „skruszonego”), do odrębnego postępowania, wyłączono wątki dotyczące trzech napadów, w których brał udział „Gulczas”. <br><br> Pierwszy doskonale obrazuje charakter Piotra G. Chodziło o obrabowanie właściciela stacji paliw w Markach z 8 czerwca 1998 r.W skoku wzięło udział czterech bandytów: dwaj późniejsi „skruszeni”, nieustalona osoba oraz „Gulczas”. Ten ostatni <strong>miał doprowadzić do niegroźnej kolizji z „maluchem” właściciela paliw, a potem razem z kompanami zabrać pieniądze</strong>. <br><br> Piotr G. jadący kradzionym audi zderzył się z fiacikiem ofiary. <strong>Ale sposób, w jaki to zrobił, zaskoczył jego kompanów. Krzysztof L. zeznał w śledztwie, że „Gulczas” jechał z dużą prędkością (później biegli ustalą, że było to 70-80 km/h), a tuż przed uderzeniem w malucha słychać było narastający ryk silnika audi.</strong>Potem nastąpił wielki huk. <br><br> – Samochody były jak sklejone. Kierowca fiata leżał nieprzytomny na kierownicy – wyjaśniał L. <br><br> Napastnicy zabrali z wraku dwie reklamówki z 57 tys. zł. W czasie skoku Jacek Z. miał stać na drodze i odstraszać innych kierowców przedmiotem przypominającym pistolet. <br><br> Nieszczęsny właściciel stacji paliw trafił do szpitala z licznymi obrażeniami m.in. pęknięciem czaszki. <br><Br> <b>Zobacz także: <a href="https://www.tvp.info/27785915/porwania-tortury-morderstwa-obcinacze-palcow-oskarzeni-po-latach"_blank">Porwania, tortury, morderstwa. „Obcinacze palców” oskarżeni po latach</a></b><h2>Błyskawiczny napad</h2> <br> Kolejnym skokiem, o który został oskarżony „Gulczas”, był napad na hurtownię alkoholi w Radzyminie, do którego doszło 30 kwietnia 1999 r. W tym wypadku Jacek Z. twierdził, że poza Piotrem G. nie znał dwóch innych uczestników skoku ani roli, jaką w nim odegrał. Choć przekonywał, że raczej był wówczas kierowcą. <br><br> Pewne jest, co zeznali świadkowie, że <strong>do hurtowni wpadło trzech młodych, zamaskowanych mężczyzn</strong>. Jeden z nich przeskoczył przez ladę i celując bronią w pracującą tam kobietę, krzyknął „to jest napad!” i powiedział, że jeśli będzie cicho, nic jej się nie stanie. <br><br> <strong>Inny z napastników unieruchomił drugiego pracownika. Potem bandyta miał zapytać kompanów” strzelić mu łeb?</strong> <br><br> Napastnicy zrabowali z kasy blisko 28 tys. zł i uciekli. Świadkowie widzieli, jak sprzed hurtowni odjeżdża czerwony fiat 125p lub polonez. <br><Br> <b>Zobacz także: <a href="https://www.tvp.info/58975538/dozywocie-dla-szefa-komanda-smierci-gangu-mokotowskiego-wojtas-bedzie-mogl-starac-sie-o-wczesniejsze-zwolnienie-po-40-latach"_blank">Dożywocie dla „Wojtasa” z „Mokotowa” za brutalne zabójstwo dwóch gangsterów</a></b> <br><Br> <h2>Brutalny atak</h2> <br>Ostatnia ze spraw objęta aktem oskarżenia dotyczyła napadu na rodzeństwo prowadzące wspólnie kantoru. Miał on miejsce 24 maja 2000 r. przed bankiem na ul. Srebrnej w Warszawie.Rabunek miał zaplanować sam „Gulczas”, w napadzie wzięli udział jeszcze Jacek Z. oraz Marcin S. ps. „Mołek” i Oskar Z. ps. „Oskar”. <br><br> <strong>Piotr G. i dwaj „mokotowiacy” mieli obserwować właścicieli kantoru przez kilka dni. Odkryli, że przyszłe ofiary mają ochroniarza, ale zawsze zostawiali go na jednym z przystanku i sami jechali do banku, aby pobrać gotówkę z depozytu.</strong> <br><br> Tak było feralnego dnia. Ok. godz. 10.30 kantorowcy zaparkowali samochód naprzeciwko banku przy ul. Srebrnej. Kiedy wyszli z placówki, zostali zaatakowani przez dwóch mężczyzn. <br>B<r> Jeden z nich – jak się okazało, „Gulczas” – złapał za szyję kobietę, drugi – według Jacka Z. był to „Oskar” – zaczął bić jej brata pałką w kształcie kija bejsbolowego. <strong>Napastnik zadał ofierze kilka ciosów, łamiąc kantorowcowi rękę i doprowadzając do pęknięcia czaszki.</strong> <br><br> Do napadnięto doskoczył także Z., który, jak twierdził, bił mężczyznę tylko ręką. Kantorowiec wskazywał później „skruszonego” jako tego, który miał pałkę, czemu Jacek Z. zaprzeczył.W tym czasie „Gulczas” nie mógł sobie poradzić ze współwłaścicielką kantoru, która kurczowo trzymała torbę z pieniędzmi. <strong>Kompanowi miał pomóc „Mołek”. Z wyskoku uderzył kobietę wyprostowaną nogą w klatkę piersiową.</strong> <br><br> Wtedy puściła torbę, a napastnicy chwycili łup i uciekli. Zrabowali wówczas 450 tys. zł, które podzielili na pięć części. Nie wiadomo, do kogo trafiła 1/5 łupu. <br><Br> <b>Zobacz także: <a href="https://www.tvp.info/60045348/temida-surowa-dla-mokotowskich-mafiosow-wojtas-uslyszal-kolejny-wyrok-w-sprawie-porachunkow"_blank">Kolejny wyrok dla „Wojtasa”. 15 lat za próbę krwawych porządków w mafii mokotowskiej</a></b> <br><Br> <h2>Winni</h2> <br> Sąd Okręgowy Warszawa-Praga <strong>uznał Piotra G. za winnego wszystkich przestępstw, o które został oskarżony przez mazowieckie „pezety” i skazał go na 15 lat więzienia</strong>. Zdaniem sądu śledczy słusznie przyjęli, że podczas napadu na właściciela stacji paliw „Gulczas” chcąc za wszelką cenę zatrzymać wiozącego gotówkę pokrzywdzonego <strong>„godził się z pozbawieniem go życia – biorąc pod uwagę różnicę mas aut, prędkość z jaką poruszał się autem marki audi 100 oraz konstrukcję Fiata 126p, która dawała iluzoryczne bezpieczeństwo osobie przebywającej wewnątrz tegoż auta w przypadku zderzenia czołowego z innym pojazdem poruszającym się ze znaczną prędkością”</strong>. <br><br> „Mołek” i „Oskar” zostali skazani na kary po osiem lat pozbawienia wolności. <br><br> – Ponadto sąd orzekł od Piotr G. obowiązek naprawienia szkody i zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonych w łącznej wysokości prawie 585 tys. zł. Pozostali dwaj oskarżeni mają obowiązek naprawienia szkody oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w kwocie 470 tys. zł – powiedział prok. Karol Borchólski z zespołu prasowego Prokuratury Krajowej. <br><Br> <b>Zobacz także: <a href="https://www.tvp.info/37432642/policja-zatrzymala-czlonkow-grupy-mokotowskiej"_blank">Kolejny cios w „Mokotów”. Wpadli bandyci napadający na konwojentów</a></b> <br><Br> <h2>„Tylko Bóg może mnie sądzić”</h2> <br>Wyroki skazujące dla „Oskara” i „Mołka” mogą oznaczać wyeliminowanie tych groźnych bandów na wiele lat. <strong>O tych dwóch wspólnikach i wieloletnich przyjaciołach, osoby z półświatka mówiły „papużki-nierozłączki”. Ale nigdy prosto im w twarz.</strong>Obaj zostali wcześniej skazani m.in. w sprawie serii napadów z lat: 2011-13. Banda, na czele której miał stać Oskar Z., zajmowała się przede wszystkim rabunkami z bronią w ręku oraz włamaniami do domów metodą „na śpiocha”. <br><Br> Ich celem byli przede wszystkim właściciele kantorów i jubilerzy oraz drobni przedsiębiorcy. <strong>Ulubionym miejscem przestępców do wyszukiwania kolejnych ofiar było centrum azjatyckie w podwarszawskiej Wólce Kosowskiej.</strong> <br><br> „Mołek” odpowiadał m.in. za atak na konwojentów Konsalnetu, którzy transportowali pieniądze od przedsiębiorców z centrum azjatyckiego w Wólce Kosowskiej. 14 marca 2013 r. uzbrojeni napastnicy podbiegli do pary konwojentów i zaczęli strzelać im w plecy. <br><br> <strong>Jeden z ochroniarzy dostał co najmniej trzy kule. Tyle samo pocisków trafiło jego koleżankę.</strong> Konwojenci przeżyli tylko dzięki temu, że mieli na sobie kamizelki kuloodporne. <br><br> Bandyci strzelali wówczas, aby zabić. Zrabowali worki z 4,2 mln zł. „Mołek” zasłynął m.in. tym, że na ogłoszeniu wyroku w jednej ze spraw pojawił się w koszulce z napisem: „Tylko Bóg może mnie sądzić”. <br><br> <a href="/twoje-info"><img src="https://s.tvp.pl/repository/attachment/4/4/6/446ae7032ad7145311025c27ebb077441541685773263.jpg" alt="Twoje INFO - kontakt z TVP INFO" title="Twoje INFO - kontakt z TVP INFO" width="100%" /></a> <br> Sąd Okręgowy nie był łaskawy dla „Oskara” i „Mołka”, podejmując decyzje o tzw. karze łącznej dla gangsterów. Marcin S. został skazany na 25 lat więzienia i ponad 165 tys. zł grzywny. „Oskar” zaś będzie musiał odsiedzieć po kolei wyroki: 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, 15 lat pozbawienia wolności i 5 lat pozbawienia wolności. W sumie to 23 lata i 6 miesięcy więzienia. <br><br> W 2016 r., kiedy sąd skazał „Mołka” na kolejne 15 lat więzienia (trzeci raz w ciągu jednego roku, w różnych sprawach) ten rzucił do prokuratora: czy ja jestem żółwiem, żeby tyle siedzieć? <br><Br> <b>Zobacz także: <a href="https://www.tvp.info/28414637/mokotow-znokautowany-gangsterzy-zalamani"_blank">„Mokotów” znokautowany, gangsterzy załamani</a></b>