RAPORT

Wojna na Ukrainie

Zełenski o sytuacji w Lisiczańsku: Nie można powiedzieć, że Rosjanie kontrolują miasto

Prezydent Ukrainy: przewagi w Lisiczańsku nie mamy (fot. FB/Володимир Зеленський)
Prezydent Ukrainy: przewagi w Lisiczańsku nie mamy (fot. FB/Володимир Зеленський)

Nie można powiedzieć, że Lisiczańsk w obwodzie ługańskim jest pod kontrolą rosyjskiej armii – oświadczył w niedzielę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, cytowany przez portal Suspilne. Zaznaczył, że pod miastem toczą się walki, a sytuację ocenił jako trudną.

Niespodziewana pomoc dla Ukrainy. Rosjanie strzelają do siebie nawzajem

Czterech rosyjskich żołnierzy zginęło, a 10 zostało rannych w wyniku strzelaniny, w jaką przerodziła się kłótnia między wojskowymi – informuje...

zobacz więcej

WOJNA NA UKRAINIE

– Tam rzeczywiście jest najtrudniejsza sytuacja, najbardziej niebezpieczna i nie mamy tam przewagi i to prawda, to nasze słabe miejsce – powiedział Zełenski podczas briefingu z premierem Australii Anthonym Albanesem.

Konieczne są dostawy broni


Zapewnił, że władze i Siły Zbrojne Ukrainy robią wszystko, co możliwe, by przyspieszyć dostawy broni, która - jak dodał – umożliwi stronie ukraińskiej osiągnięcie przewagi ogniowej i zwiększenie nacisku na Rosję na kierunku lisiczańskim.

– Jest takie ryzyko, że cały obwód ługański będzie okupowany, jest ono zrozumiałe. Ale trzeba zdawać sobie sprawę, że sytuacja może zmieniać się codziennie. Było już tak w wielu miastach – dodał prezydent.

Ukraińskie władze nie potwierdzają podawanych przez stronę rosyjską informacji o tym, że wojska rosyjskie przejęły pełną kontrolę nad Lisiczańskiem.

Zobacz także: Tak znika rosyjska wyrzutnia. „Jeden strzał i wróg traci sprzęt za 15 mln dolarów”

Według amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) siły ukraińskie prawdopodobnie wycofały się z Lisiczańska, w wyniku czego miasto zajęły w sobotę rosyjskie wojska. Instytut przeanalizował nagranie wideo z Lisiczańska, na którym, według ekspertów ISW, widać rosyjskich żołnierzy znajdujących się w północnych i północno-wschodnich dzielnicach. W ocenie think tanku mogłoby to sugerować, że w mieście 2 lipca (w sobotę) nie było już sił ukraińskich albo było ich niewiele.

Ukraińscy urzędnicy nie ogłosili publicznie wycofania garnizonu broniącego Lisiczańska. Doradca szefa MSZ Ukrainy Wadym Denysenko oceniał natomiast, że Rosjanie z „dużym prawdopodobieństwem” zajmą Lisiczańsk, ale trudno będzie im osiągać postępy w obwodzie donieckim za Słowiańskiem i Kramatorskiem - przekazał ISW.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej