RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Rosja chciała zastraszyć NATO. Sojusz udowodnił, że nie będzie ulegał szantażystom

NATO pokazuje gotowość do reform (fot. PAP/EPA/Juan Carlos Hidalgo)
NATO pokazuje gotowość do reform (fot. PAP/EPA/Juan Carlos Hidalgo)

Najnowsze

Popularne

Jeśli Rosja liczyła, że poprzez inwazję na Ukrainę uda jej się wystraszyć Europejczyków i wymusić na nich zaakceptowanie „swojej strefy wpływów” i „swoich reguł w polityce międzynarodowej”, to rezultaty szczytu NATO w Madrycie pokazały, że poniosła totalną porażkę. Kreml nie tylko nie doprowadził do „finlandyzacji” Europy, ale wprost przeciwnie, sprawił, że NATO zyskało na jedności i zdecydowaniu.

Deklaracja końcowa szczytu NATO. „Rosja musi wycofać się z Ukrainy”

Rosja jest najważniejszym i bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa sojuszników oraz dla pokoju i stabilności w obszarze euroatlantyckim –...

zobacz więcej

Szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego w Madrycie zakończył się podjęciem kilku zdecydowanych decyzji, które stanowią jasną odpowiedź na zagrożenie dla światowego bezpieczeństwa jakie stanowi dziś Rosja. To ona została wskazana jako największe i bezpośrednie niebezpieczeństwo dla państw należących do Paktu Północnoatlantyckiego. Jest to ogromny postęp w stosunku do 2010 roku, gdy kraj ten, dwa lata po inwazji na Gruzję, został przez Sojusz oceniony jako partner…

Rosja całkowicie zasłużyła sobie na taką ocenę – po tym, jak zaatakowała Ukrainę, wciąż dokonuje brutalnych zbrodni na ludności cywilnej, używa zakazanej broni, grozi użyciem broni atomowej i sugeruje możliwość wywołania wybuchów w elektrowniach atomowych.

Rosja – wieczna ofiara


Przed inwazją Moskwa starała się przekonywać, że za napięcia wokół Ukrainy odpowiada wroga postawa „faszystów” w Kijowie, których wspiera USA i NATO. Podkreślała też, że zależy jej jedynie na „gwarancjach bezpieczeństwa”, które to stanowiły eufemistyczne określenie dla wyrażenia przez Zachód zgody na to, by Sojusz wycofał się z Europy Środowo-Wschodniej i by była ona znowu rosyjską strefę wpływów.

Ukraina miała zaś być pozbawiona jakichkolwiek unijnych czy natowskich aspiracji i zostać włączona, wraz z Białorusią do „ruskiego miru”.

Te brednie – produkowane na użytek wewnętrzny, gdyż poprzez swój fanatyczny radykalizm jednoznacznie odrzucone przez Zachód – wciąż są przez Moskwę powtarzane i nadal stanowią wytłumaczenie dla trwającej już ponad cztery miesiące wojny na Ukrainie.

Prezydent: Rosja jest dziś największym zagrożeniem dla państw NATO

W koncepcji strategicznej NATO z 2010 roku Rosja była nazywana partnerem; jest czas najwyższy, by całkowicie zmienić to podejście. Dziś Rosja jest...

zobacz więcej

I chociaż Rosji nie udało się zrealizować swojego pierwotnego celu – czyli szybkiego zajęcia Kijowa, a także zmiany władzy na powolną sobie i pozbycia się „faszystów” – to wciąż dąży ona do zagarnięcia części wschodnich i południowych terenów Ukrainy.

„Ruski mir” w praktyce


Kreml dąży do tego najbardziej brutalnymi metodami, nie starając się nawet udawać, że ofiary cywilne są wynikiem błędu czy przypadku.

Taktyka spalonej ziemi, niszczenie całych miast, nieliczenie się z kosztami własnymi, nieustanne podjudzanie rosyjskiego społeczeństwa, stosowanie neofaszystowskiej retoryki – to wszystko pokazuje, że Kreml ma zamiar dalej realizować swoje zbrodnicze cele. Najbardziej prawdopodobny wydaje się obecnie stan permanentnej wojny – lokalnej, w Donbasie - a także dokonywanie dalszych zbrodniczych ataków rakietowych w cele cywilne w różnych miejscach na Ukrainie, tak by uniemożliwić osiągnięcie tam choćby namiastki normalności.

Tak by Rosjanie zobaczyli, jak kończą ci, którzy sprzeciwiają się Kremlowi i by wciąż żyli w przekonaniu, że dla Putina i stworzonego przez niego systemu nie ma alternatywy.

Ludzie wracają do Kijowa? Myślą, że będą żyć po staremu? No to wystrzelimy rakiety w blok mieszkalny, niech wiedzą, że spokoju już nie zaznają.

Odessa jest zbyt trudna do zdobycia? To niech posmakują naszych pocisków!

Oto „ruski mir” w praktyce – zbrodnicza, nieludzka ideologia nienawiści, która rośnie wraz z kolejnymi dokonywanymi zbrodniami.

Olaf Scholz: Rosja po raz kolejny stanowi zagrożenie dla Europy

– Poprzez swoją agresywną politykę Rosja po raz kolejny stanowi zagrożenie dla Europy i Sojuszu – powiedział kanclerz Niemiec Olaf Scholz w...

zobacz więcej

NATO chroni


Postawa Rosji wpłynęła jednoznacznie na dotychczas starające się utrzymać neutralność Szwecję i Finlandię, które – pomimo wcześniejszych sprzeciwów Turcji – ostatecznie zostały podczas szczytu w Madrycie zaproszone do członkostwa.

To pokazuje, jak wielką porażką – także wizerunkową – dla Putina okazała się jego taktyka zastraszania. Lęk przed zbrodniczym reżimem w Moskwie i łamanie przez niego wszelkich zasad współpracy międzynarodowej powoduje, że kolejne państwa chronią się pod skrzydła Sojuszu, który bierze tym samym odpowiedzialność za bezpieczeństwo kontynentu.

Warszawa zadowolona


Decyzja o poszerzeniu Sojuszu została bardzo dobrze przyjęta przez polskie władze, które uważają, że zwiększy to jego siłę, a także umocni wschodnią flankę i rejon basenu Morza Bałtyckiego, mocno w ostatnich latach penetrowanego przez rosyjskie statki, narażonego na działania szpiegowskie.

Polski prezydent ocenił, że zgoda na poszerzenie się sojuszu o te dwa skandynawskie kraje zwiększy bezpieczeństwo w Europie i jest porażką Moskwy.

- Jeżeli Władimir Putin zdecydował się zaatakować Ukrainę, po to, by poszerzać ruski mir, po to by wzmacniać potęgę Rosji to głęboko się zawiódł, bo NATO okazało się pewne i przede wszystkim decyzyjne – zaznaczył Andrzej Duda.

Rau: Akcesja Finlandii do NATO znacząco zwiększy bezpieczeństwo w rejonie Bałtyku

Polska i Finlandia zgodne w sprawie pomocy Ukrainie i uchodźcom.

zobacz więcej

– To historyczna decyzja, ponieważ Morze Bałtyckie - de facto - staje się morzem wewnętrznym NATO. Jest to zdecydowane wzmocnienie militarnego potencjału NATO, bo Finlandia i Szwecja to kraje bardzo wysoko zaawansowane technologicznie, które przykładają do obronności ogromną wagę – podkreślił prezydent.

Polska bezpieczniejsza


To jednak, na co czekała przede wszystkim Polska, to potwierdzenie przez amerykańskiego prezydenta Joe Bidena, że w naszym kraju powstanie stałe dowództwo V Korpusu Wojsk Lądowych USA. Wciąż jednak nie wiadomo ilu amerykańskich żołnierzy przyjedzie do naszego kraju i kiedy.

Jak jednak zwracał uwagę wiceszef MSZ Marcin Przydacz, jest to pierwszy krok do budowy stałej obecności.

Joe Biden mówił też o wzmocnieniu zdolności w innych państwach europejskich, w tym stworzeniu rotacyjnej brygady z dowództwem w Rumunii, rozlokowaniu na stałe dwóch eskadr myśliwców F-35 w Wielkiej Brytanii, zwiększeniu liczby niszczycieli w hiszpańskiej bazie Rota, a także wzmocnieniu zdolności obrony powietrznej w Niemczech oraz we Włoszech.

Jak podała agencja AFP, wzmocniona obecność dotyczyć ma sił morskich, lądowych i powietrznych, a także we wschodniej flance NATO, w tym w krajach bałtyckich, a nawet możliwe, że na Bałkanach.

Dworczyk: Ustalenia szczytu NATO zwiększają bezpieczeństwo w naszym regionie

Ustalenia szczytu NATO zwiększają bezpieczeństwo w naszym regionie i zmieniają sytuację geopolityczną – uważa szef KPRM Michał Dworczyk. Krytykuje...

zobacz więcej

To, co warto podkreślić to fakt, że po rosyjskiej inwazji zwiększono liczbę żołnierzy amerykańskich w Europie do ponad 100 tysięcy, co jest największą liczbą od ponad 15 lat.

W ten sposób marzenia Putina o „finlandyzacji” Europy legły ostatecznie w gruzach. A zamiast tego nastąpiła dawno niewidziana jedność i zgoda na zdecydowane działania.

Uwagę należy również zwrócić na zgodę przywódców podczas szczytu w Madrycie na rozszerzenie funkcjonowania tzw. sił szybkiego reagowania – to zaś oznacza, że każde z państw NATO musi wydzielić odpowiednie jednostki, by w perspektywie kilku dni od rozpoczęcia działań zaczepnych wobec kraju członkowskiego, oddelegować pod dowództwo NATO nawet do 400 tys. żołnierzy.

Premier Johnson: Nie można zmuszać Ukrainy do zawarcia złego pokoju

Ukraina nie może zostać zmuszona do zawarcia złego pokoju z Rosją; to do Ukraińców należy decyzja, czy i kiedy negocjować i zawrzeć porozumienie –...

zobacz więcej

Polska nie czeka tylko działa


Podsumowując zakończony szczyt NATO w Madrycie przywódca USA napisał na Twitterze, że jego kraj będzie w dalszym ciągu „dostosowywać rozmieszczenie sił zbrojnych, by zapewnić obronę naszym sojusznikom”.

"NATO jest gotowe, by odpowiedzieć na zagrożenia ze wszystkich stron i we wszystkich domenach: na lądzie, w powietrzu, na morzu, w cyberprzestrzeni i kosmosie" - stwierdził prezydent Biden.

Teraz trzeba czekać na realizację tych słów.

Polska jednak nie czeka biernie – nie tylko jest jednym z najbardziej zaangażowanych krajów w pomoc Ukrainie: militarną, humanitarną i polityczną, ale od dłuższego czasu intensywnie modernizuje armię, a także zadbała o zdywersyfikowanie swoich dostaw energii, by nie być uzależnioną od dostaw z Moskwy.

Co więcej - do przyjętej deklaracji przywódców państw Sojuszu dodano dwa zdania, na których szczególnie zależało Polsce, dotyczące tego, by państwa szczególnie zaangażowane w pomoc Ukrainie, były, w sensie bezpieczeństwa, szczególnie traktowane przez sojuszników. Wiadomo, że chodzi tu przede wszystkim o nasz kraj i państwa bałtyckie.

W poniedziałek efekty szczytu NATO prezydent będzie omawiał podczas Rady Bezpieczeństwa Narodowego z przedstawicielami rządu i zasiadających w Sejmie ugrupowań.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej