RAPORT

Wojna na Ukrainie

„Der Spiegel”: Jesteśmy ludźmi o nazistowskim pochodzeniu

„Gotowość do zastanowienia się, czy we własnym myśleniu można znaleźć antysemickie wzorce nie jest szczególnie wyraźna” – ocenia dziennikarka tygodnika „Der Spiegel” (fot. Sean Gallup/Getty Images)
„Gotowość do zastanowienia się, czy we własnym myśleniu można znaleźć antysemickie wzorce nie jest szczególnie wyraźna” – ocenia dziennikarka tygodnika „Der Spiegel” (fot. Sean Gallup/Getty Images)

W Niemczech „gotowość do zastanowienia się, czy we własnym myśleniu można znaleźć antysemickie wzorce nie jest szczególnie wyraźna” – pisze dziennikarka tygodnika „Spiegel” w komentarzu zatytułowanym „Jesteśmy ludźmi o nazistowskim pochodzeniu”.

Niemcy odpowiadają na brednie rosyjskich dyplomatów. „Jesteśmy ekspertami od nazizmu”

Dyplomatyczna przepychanka w mediach społecznościowych między Rosją a Niemcami. W 10 dniu napaści na Ukrainę ambasada Federacji Rosyjskiej w RPA...

zobacz więcej

Dziennikarka niemieckiego tygodnika nawiązuje do kontrowersyjnej wystawy Documenta w Kassel. Wobec kuratorów i artystów padają w mediach oskarżenia o antysemityzm. „Zbyt wielu Niemców wciąż nie chce sobie uświadomić, że również ich rodzice, dziadkowie i pradziadkowie przyczynili się do tego, że narodowy socjalizm funkcjonował tak, jak funkcjonował” – pisze.

„Dobry rok temu artystka Moshtari Hilal i autor Sinthujan Varatharajah zasugerowali podczas rozmowy na żywo na Instagramie, czy nie byłoby sensowne znalezienie odpowiednika dla sformułowania »osoby o pochodzeniu migracyjnym«, a mianowicie wprowadzenie określenia »osoby o pochodzeniu nazistowskim« dla Niemców, którzy są potomkami sprawców nazizmu” – przypomina Susanne Beyer, oceniając, że „to była celna polemika, chciała coś ludziom uświadomić i osiągnęła to, co miała osiągnąć: propozycja ta spotkała się z dużym oporem”.

Jak wskazano w artykule, to znów pokazało, „co wciąż dzieje się w tym kraju, mimo intensywnie kultywowanej kultury pamięci, a co potwierdzają także badania: zbyt wielu Niemców wciąż nie chce sobie uświadomić, że również ich rodzice, dziadkowie i pradziadkowie przyczynili się do tego, że narodowy socjalizm funkcjonował tak, jak funkcjonował”.

Zobacz także: Historyk w „Der Spiegel”: Niemcy brali udział w eksterminacji, czerpali z niej zyski


„Gotowość do dobrowolnego zastanowienia się, czy we własnym myśleniu można znaleźć antysemickie wzorce, lub czy przez zaniechanie i przymykanie oczu nie przygotowuje się drogi dla antysemickiego myślenia, nie jest szczególnie wyraźna” – ocenia Beyer.

Manipulują historią, nie rozliczają nazistów, antysemici rosną w siłę. Niemcy mają się czego wstydzić

Niemcy przekonują, że rozliczyły się ze zbrodni III Rzeszy i chcą być uważane za wzór tolerancji, demokracji i humanitaryzmu. W rzeczywistości...

zobacz więcej

Jak pisze dziennikarka na łamach „Spiegla”, można „przez wiele dni, tygodni i lat” rozprawiać o pokazanej na Documenta pracy indonezyjskiego kolektywu Taring Padi, która „pokazuje między innymi mężczyznę ze świńskim nosem w chustce z żydowską gwiazdą”, ale – jak dodaje – nie należy jednak zapominać, że „prawdziwy problem leży w Niemczech, a mianowicie w defensywnej postawie minister kultury Claudii Roth, kierownictwa Documenta i części krytyków sztuki wobec ostrzeżeń, zastrzeżeń, wskazówek” w okresie poprzedzającym wystawę.

„Wystawa Documenta miała stworzyć przestrzeń dla perspektyw postkolonializmu” – zauważa niemiecki tygodnik, zwracając uwagę, że „ruch postkolonialny zajmuje się konsekwencjami rządów kolonialnych z perspektywy ich ofiar, a także ujawnia zbrodnie popełnione przez byłych władców kolonialnych”. Gazeta podaje, że Niemcy „dobrze by zrobili, gdyby uważnie słuchali tego, co się do nich mówi”.

Niemcy mają kolonialną przeszłość. Według Beyer „każdy, kto słucha – a wszyscy, którzy zajmowali się Documenta słuchać musieli – mógł wiedzieć, że w ramach (...) ruchu postkolonialnego istnieją również stanowiska, które zrównują powstanie Izraela ze zbrodniami kolonializmu”.

Zdaniem dziennikarki „nie jest w ogóle możliwe, aby jako Niemiec lub Niemka nie zająć stanowiska w tej sprawie i nie przedstawić innego punktu widzenia: w przeciwieństwie do europejskich kolonialistów, którzy udawali się na przykład do Afryki z chciwości i nieludzkiej ideologii wyższości, niemieccy Żydzi uciekali do dzisiejszego Izraela z czystej konieczności, uciekali przed mordercami, przed torturami i pozbawieniem praw obywatelskich. Uciekli z Niemiec”.
Praca indonezyjskiego kolektywu Taring Padi na Dokumenta w Kassel (fot. Thomas Lohnes/Getty Images)
Praca indonezyjskiego kolektywu Taring Padi na Dokumenta w Kassel (fot. Thomas Lohnes/Getty Images)

Byli naziści na szczytach niemieckiej prokuratury. Szokujące dane z Niemiec

Trwają rozliczenia Niemiec z nazistowską przeszłością. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” ujawnia, że do lat 60. XX wieku aż 90 procent kadry...

zobacz więcej

Autorka komentarza „Jesteśmy ludźmi o nazistowskim pochodzeniu” stwierdza, że przedstawiciele ruchu postkolonialnego „mają uzasadnione powody, by odmawiać przyjmowania wykładów od białych Europejczyków”. Jak dodaje, Niemcy odpowiedzialni za Documenta prawdopodobnie „chcieli uniknąć właśnie tego: pouczania gości. Jednak decyzja, by nie przyglądać się bliżej, wywołała skandal, którego chciano uniknąć”.

„Czy jest to w ogóle aktem pouczenia, gdy jako Niemiec stwierdzasz, że powstanie państwa Izrael jest związane ze zbrodniami niemieckimi i że to jest decydująca różnica w stosunku do dążeń kolonialistów?” – pyta autorka komentarza.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Jak pisze w niemieckim tygodniku, przede wszystkim to „wypowiedź o nas samych, próba dostrzeżenia winy własnych przodków, próba radzenia sobie z nią. Przyznanie się do nazistowskiego pochodzenia, które ma bardzo, bardzo wielu w tym kraju. Przyznanie, że w tym kraju panuje obecnie antysemityzm, który z kolei często chowa się za krytyką Izraela”.  

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej