RAPORT

Wojna na Ukrainie

Ten sojusz zagraża całemu światu. Rosja i Chiny wznoszą toast za upadek Zachodu

Władimir Putin i Xi Jinping (fot. Kremlin Press Office/Handout/Anadolu Agency via Getty Images)
Władimir Putin i Xi Jinping (fot. Kremlin Press Office/Handout/Anadolu Agency via Getty Images)

Inwazja Rosji na Ukrainę zbliżyła do siebie dwa totalitarne reżimy w Moskwie i Pekinie. Jeśli ktoś wcześniej wierzył, że Kreml uda się przekupić czy obłaskawić wizją współpracy z Zachodem, żeby tylko nie zacieśniał relacji z Państwem Środka, to musi się dziś czuć bardzo rozczarowany. USA i jego sojusznicy mają twardy orzech do zgryzienia, gdyż ChRL prowadzi coraz agresywniejszą politykę wobec Tajwanu i w regionie basenu Morza Południowochińskiego. Dostarczane Chinom przez Rosję tanie surowce energetyczne jedynie wzmacniają ten negatywny trend. Dla Kremla to zaś sposób na osłabianie zachodnich sankcji i dalsze finansowanie swojej zbrodniczej wojny na Ukrainie.

Rosjanie ostrzelali obiekt, w którym znajduje się badawczy reaktor jądrowy

Uszkodzona została część urządzeń. Nie spowodowało to wzrostu promieniowania, ale niebezpieczeństwo takie istnieje, jeśli ataki artyleryjskie na...

zobacz więcej

Chiny od momentu inwazji Rosji na Ukrainę stoją po stronie Kremla, zapewniając przy tym, że są w tej sprawie neutralne i chciałyby zakończenia walk. Tyle że za winnego ich rozpoczęcia nie widzą Moskwy i jej chorej ideologii „ruskiego miru”, ale Zachód, NATO i USA – czyli tych wszystkich, których na co dzień oskarżają o mieszanie się w swoje wewnętrzne sprawy.

I nawet jeśli kolejne zachodnie media donoszą, że Pekin, obawiając się zachodnich sankcji, odmawia bezpośredniej pomocy Moskwie, to jednak tam, gdzie może, wysuwa pomocną dłoń.

Warto przypomnieć, że na trzy tygodnie przed rosyjską inwazję Putin i Xi spotkali się w Pekinie, gdzie zadeklarowali partnerstwo „bez limitów”. W końcu maja oba kraje prowadziły pierwsze wspólne manewry wojskowe od początku wojny, wysyłając bombowce nad morza północnowschodniej Azji w trakcie wizyty Bidena w Japonii. To była jawna prowokacja, mająca na celu pokazanie Zachodowi, że następuje kolejne zbliżenie obu krajów.

Wyrażają one przy tym sprzeciw wobec rozmieszczenia przez USA systemu antyrakietowego Terminal High Altitude Area Defense (THAAD) w Korei Południowej, a także, ostatnio, nie zgodziły się na nałożenie kolejnych sankcji na Koreę Północną.

Rosja stacją benzynową Chin


Podczas gdy UE, poprzez długie debaty i spory, nakłada kolejny pakiet sankcji, chiński import ropy z Rosji rośnie o ponad połowę w stosunku do ubiegłego roku, który i tak był rekordowy. W ten sposób Rosja odzyskuje pozycję lidera po 19 miesiącach przerwy w dostarczaniu energii państwu, które jest największym na świecie importerem ropy naftowej.

Jak do tego doszło? Rafinerie Państwa Środka skorzystały z przecenionych dostaw, po tym, jak Zachód nałożył na Moskwę sankcje. Rosja dała rabaty, a Chiny z nich skorzystały, gdyż nie obawiały się konsekwencji ze strony USA.

Refleksje o wizycie przywódców Niemiec, Francji, Włoch i Rumunii w Kijowie

Wizyta prezydenta Francji Emmanuela Macrona, prezydenta Rumunii Klausa Iohannisa, kanclerza Niemiec Olafa Scholza i premiera Włoch Mario Draghiego...

zobacz więcej

Rozmowy przyjaciół


Rosja może liczyć na komunistyczny reżim w Pekinie. Prezydent Chin Xi Jinping podczas niedawnej telefonicznej rozmowy z Władimirem Putinem potwierdził dobre relacje i określił go jako „starego przyjaciela”.

Rosyjski despota zapewnił swojego chińskiego odpowiednika, że popiera jego kraj w zakresie „suwerenności” i „bezpieczeństwa” i chociaż nie padły nazwy: Tajwan czy Morze Południowochińskie – to wiadomo, że określenia te dotyczyły właśnie ich. I Zachodu, z USA na czele – które obaj uważają za największe zło.

W komunikacie po spotkaniu Xi oceniał, że obu krajom udało się utrzymać „dobrą dynamikę rozwoju”, padały też apele o zacieśnienie współpracy gospodarczej, a także, co podkreśliła strona rosyjska – „rozwoju stosunków wojskowych”.

Boją się sankcji


Jak oceniał w rozmowie z PAP ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) dr Michał Bogusz, Chiny w dalszym ciągu wspierają politycznie i propagandowo Rosję, ale bardzo uważają, by nie narazić swoich firm na sankcje. Dlatego też wycofują się z rosyjskich inwestycji, które znajdują się w sektorach objętych restrykcjami. Za to zwiększyły import ropy a także przejmują aktywa sprzedawane przez zachodnie firmy, które się stamtąd wycofują.

Ciężko też, żeby Chiny potępiały okrutne zbrodnie popełniane przez rosyjskie siły na Ukrainie, skoro Pekin sam prowadzić wyniszczającą politykę wobec m.in Ujgurów i wszelkich przeciwników politycznych, a także grozi brutalnym atakiem Tajwanowi.

Władze Państwa Środka, jak zwraca uwagę dr Michał Bogusz, uważnie obserwują spory na Zachodzie względem tego, jak zachować się wobec Rosji i jak wspierać Ukrainę, a także wyciągają wnioski ze zmęczeniem wojną części tamtejszych społeczeństw i tego, jak Moskwa nimi manipuluje.

Rosyjscy żołnierze wystrzeliwują do 1000 pocisków na godzinę

Siły rosyjskie wystrzeliwują podczas walk na froncie do tysiąca pocisków na godzinę – poinformował w sobotę minister obrony Ukrainy Ołeksij...

zobacz więcej

Biden ostrzega przed „konsekwencjami”


Na razie, co prawda, ciężko udowodnić, że Pekin pomaga Moskwie w obchodzeniu sankcji. Jak informowały źródła „Washington Post”, chiński reżim co najmniej dwukrotnie odmówił Moskwie wsparcia gospodarczego w obawie przed sankcjami. Joe Biden ostrzegł Xi w czasie rozmowy w marcu, że jeśli Chiny będą wspomogły Rosję materialnie, to będą musiały liczyć się z „konsekwencjami”.

– Można przypuszczać, że im dłużej będzie trwała wojna i izolacja Rosji, tym bardziej będzie rosło jej uzależnienie od Chin. Jednak jesteśmy dopiero na początku tego procesu – podkreślił analityk OSW.

Oczywiście, nie jest to też sytuacja komfortowa dla Rosji, która zostaje stopniowo sprowadzana przez Państwo Środka do roli dostawcy surowców i uzależnia się od chińskiej technologii. Gdy weźmiemy pod uwagę fatalną rosyjską demografię i położenie Syberii – to kolejne lata tak bliskiej współpracy zapowiadają się dla Moskwy nieciekawie.

Baczni obserwatorzy


O tym, że Pekin obserwuje postawę Zachodu wobec wojny na Ukrainie przekonany jest również brytyjski minister obrony Ben Wallace, który po spotkaniu w Oslo ministrów obrony z 10 krajów Europy Północnej, tworzących Wspólne Siły Ekspedycyjne (JEF), przekonywał, że gdyby Zachód zgodził się na to, by w ramach zakończenia wojny pozwolić zatrzymać Rosji 20 procent terytorium Ukrainy, to byłby to zły sygnał.

– Widzicie kwestie związane z Tajwanem... W ostatecznym rozrachunku (wojna na Ukrainie) dotyczy determinacji Zachodu, by bronić swoich wartości, po prostu. Dlatego też różnego typu ludzie, którzy mają inne spojrzenie na świat – lub którzy są naszymi przeciwnikami lub konkurentami - będą przyglądać się tej determinacji i sprawdzać, jak daleko mogą się posunąć – wyjaśnił Ben Wallace.

Nie liczmy na przebudzenie sumień. Macron i Scholz wciąż wierzą w „dialog” z Rosją

Ogrom zbrodni rosyjskich na Ukrainie, który w końcu mogli zobaczyć na własne oczy Emmanuel Macron i Olaf Scholz, nie spowoduje, że odrzucą politykę...

zobacz więcej

Raczej na „nie”


I nawet jeśli mogło się wydawać w pierwszych dniach rosyjskiej inwazji, że wzmocni ona chęć Chin do zaatakowania Tajwanu, to już kolejne dni pokazały, że rosyjskie wojska nie wypełniły swych zadań, a teraz, po czterech miesiącach walk, na dobre utknęły w Donbasie. I to pomimo tego, że wciąż dysponują ogromną przewagą militarną. Zachód zaś okazał się bardziej zjednoczony niż przypuszczano i w Mokwie i w Pekinie.

Co więcej – Pekin ma nie tylko problem z Waszyngtonem, który wspiera Tajwan i kraje basenu Morza Południowochińskiego. Jak ocenił niedawno „Foreign Affairs”, rosyjska inwazja wpłynęła na pogorszenie relacji UE z Chinami. To zaś mobilizuje Unię do tego, by po raz pierwszy podjąć bardziej stanowcze działania w kontekście handlu, a także łamania przez Państwo Środka praw człowieka.

Unia wyciąga konsekwencje


„FA” zwraca uwagę, że w ostatnich tygodniach KE wprowadziła program działań, dzięki którym UE ma się zdystansować gospodarczo od Chin, a przy tym, trwają prace nad wzmocnieniem handlu z Tajwanem – m.in. w kontekście półprzewodników. Warto zwrócić uwagę, że w zeszłym roku inicjatywa ta została odrzucona w obawie przez reakcją Chin. Unia wyciąga też rękę do bliższej współpracy z Japonią i ma z nią wymieniać się informacjami dotyczącymi Państwa Środka, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii bezpieczeństwa.

Ale to dopiero początek – może się w którymś momencie okazać, że Unia wykorzysta nowy mechanizm zakazujący importu na jej terytorium produktów wytworzonych poprzez prace przymusową.

W zakładach Azot zostali tylko cywile. Żołnierze wycofali się „na lepiej umocnione pozycje”

Żołnierze ukraińscy opuścili pozycje w Siewierodoniecku, na wschodzie Ukrainy; w zakładach chemicznych Azot w tym mieście pozostali tylko cywile –...

zobacz więcej

Co więcej – szczególnie zdecydowane w postawie wobec Pekinu są państwa Europy Środkowej i Wschodniej, które po inwazji rosyjskiej na Ukrainę, jeszcze mocniej związały się z USA. Na tym obszarze też coraz bardziej aktywny gospodarczo jest Tajwan.

Niemcy znów hamulcowym


Gorzej wygląda sprawa z takimi krajami jak Niemcy – które są najbardziej uzależnionym od Rosji i Chin państwem unijnym, wpływającym na całą politykę UE. Dotychczasowa polityka Berlina – „zmiany poprzez handel” – zarówno w kwestii Rosji, jak i biorąc pod uwagę coraz agresywniejszą politykę Pekinu, spełzła na niczym.

Pisał o tym ostatnio tygodnik „Spiegel”, podkreślając, że uzależnienie gospodarcze Niemiec od Chin jest nawet większe niż od Rosji. Niemiecka klasa polityczna nie potrafi wciąż odpowiedzieć sobie na pytanie – ile informacji o zbrodniach dokonywanych przez Chińczyków w Sinciangu potrafi zaakceptować dla dobra swojego biznesu.

A z tego, co ujawniają media – okazuje się że dużo, gdyż już w zeszłym roku w Berlinie zapoznano się z raportem MSZ, w którym przywołano dane o masowych internowaniach i aresztowaniach, które dotyczą ponad miliona osób. Co więcej, to, co się dzieje w Sinciangu, może być też powielane w innych rejonach kraju.

Bogacą się na nieszczęściu innych


Przywoływany przez gazetę Anton Hofreiter z Zielonych oceniał te zależności jednoznacznie negatywnie.

Ukraiński wywiad: Ostrzały z Białorusi wielką rosyjską prowokacją

Przeprowadzone z terytorium Białorusi ostrzały ukraińskiego terytorium to wielka prowokacja Rosji mająca na celu dalsze wciągnięcie Białorusi w...

zobacz więcej

– Mówiąc wprost, niemiecki dobrobyt opiera się na fakcie, że kupujemy tanie surowce od jednej dyktatury, Rosji, a następnie wytwarzamy produkty, by potem sprzedawać je do drugiej dyktatury w Chinach. To musi się skończyć – podkreślił Anton Hofreiter.

W czasach rządów Angeli Merkel uznano, że Chiny są dobrym rynkiem dla niemieckich przedsiębiorców i przekonywano, że poprzez współpracę ekonomiczną, będzie można wywierać wpływ na Pekin. Tyle, że ChRL korzystała na tej współpracy, rosła w siłę, ale jej polityka nie zmieniała się o jotę. Nadal jest jednym z głównych zagrożeń dla świata.

Wcześniej podobny model – wsparty bliskimi relacjami z komunistycznymi chińskimi dygnitarzami - prowadził poprzednik Merkel, Gerhard Schroeder.

Ten sam, który wciąż znajduje się na paseczku Putina - zasiada w rosyjskich firmach energetycznych i mówi o potrzebie „dialogu” z Moskwą.

To pokazuje, że w obecnych relacjach zarówno z Rosją, jak i Chinami, wiele będzie zależeć od tego, czy Niemcy przestaną w końcu patrzeć jedynie przez pryzmat swoich interesów.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej