RAPORT

Wojna na Ukrainie

„Partia Gazpromu” obaliła rząd Bułgarii. Skorzysta na tym pupil Merkel i Tuska?

Kirył Petkow (fot. PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ)
Kirył Petkow (fot. PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ)

Co łączy populistów bez programu, postkomunistów kochających Rosję i oskarżaną o korupcję partię z unijnej chadecji? Chęć zatrzymania reform i rozliczenia skorumpowanych elit. Ale też interesy z Moskwą, polityczne i biznesowe.

Macedoński pretekst, czyli Bułgaria traci rząd. Czwarte wybory w ciągu półtora roku

Upadł rząd premiera Kiryła Petkowa, od lat najbardziej prozachodni i reformatorski w Bułgarii. Zapewne dojdzie do kolejnych przedterminowych...

zobacz więcej

Tuż po wotum nieufności premier Kirył Petkow powiedział, że było dla niego zaszczytem kierować rządem obalonym w wyniku działań czterech osób chcących zablokować walkę z korupcją, reformy, prozachodnią politykę i zerwanie z Rosją.

Po pierwsze, Deljan Pejewski, deputowany reprezentującej Turków partii DPS i magnat medialny – objęty sankcjami USA za korupcję. Po drugie, polityczny sojusznik Pejewskiego, b. premier Bojko Borysow, przeciwko któremu prowadzone są śledztwa ws. korupcji, więc chce wrócić do władzy, by ukręcić im łeb. Po trzecie, populista Sławko Trifonow, którego partię też oskarża się o korupcyjne powiązania i która jest przeciwna zerwaniu współpracy energetycznej z Rosją. Wreszcie, po czwarte, ambasador Rosji w Sofii, Jelena Mitrofanowa, która mocno krytykowała prozachodnią i proukraińską politykę rządu Petkowa, jak też skuteczne działania bułgarskiego kontrwywiadu, który w ostatnich latach po kolei niszczy siatki szpiegowskie Rosji.

Zadanie wykonane


Zacznijmy od numeru 3. Co prawda realnie znaczy mniej w tym gronie „czterech jeźdźców Apokalipsy”, którzy obalili rząd, ale to był wykonawcą wyroku. Ósmego czerwca, gdy rząd przyjmował poprawki do projektu ustawy budżetowej na 2022 rok, salę opuścili ministrowie spraw zagranicznych, energetyki, budownictwa oraz młodzieży i sportu. - Od dziś wycofuję naszych ministrów i kończę tę koalicję i tę agonię - oświadczył Sławi Trifonow, lider partii Taki Jest Naród (ITN). - Nie ma dla nas miejsca w tej koalicji z dwóch powodów: Macedonii Północnej i faktu, że w tym kraju nie ma już pieniędzy - powiedział Trifonow w nagraniu wideo zamieszczonym na swojej stronie na Facebooku. W taki bowiem sobie od początku politycznej kariery kontaktuje się z opinią publiczną znany od lat 90. XX w. wykonawca muzyki folk i gospodarz popularnych telewizyjnych talk show.

Popularność zyskał jak showman telewizyjny i wokalista zespołu Ku-Ku Band. W 2013 roku wypuścił przebój pod tytułem „Nie ma takiego narodu”, w którym przedstawiał bułgarskich polityków jako ludzi zainteresowanych tylko pieniędzmi i seksem. „Nie mów mi o prawie i konstytucji. W tym kraju wszystko to prostytucja” - śpiewał Trifonow. Przez blisko dwie dekady był gospodarzem najbardziej popularnego programu rozrywkowego w Bułgarii, Slavi Show. Przez lata w telewizji publicznej kontrolowanej przez GERB. Dopiero w 2019 roku odszedł, uruchomiając własny kanał telewizyjny.

Zobacz także: Rozpad koalicji rządowej w Bułgarii


Założył partię na krótko przed wybuchem afery korupcyjnej w 2020 roku, która wywołała protesty uliczne przeciwko rządowi. Podczas kampanii Trifonow ani razu nie udzielił wywiadu, nie wziął udziału w debacie, nie pojawił się mediach innych, niż jego własny kanał telewizyjny i powiązane profile mediów społecznościowych. Od początku politykę robił w dość specyficzny sposób. Choć jest liderem partii, nie ubiegał się o mandat posła ani w kwietniu 2021, ani w lipcu 2021, ani w listopadzie 2021. A przecież w tych pierwszych wyborach ITN zajęła 2. miejsce, zaś w lipcu zwyciężyła! Ale Trifonow nie był zainteresowany wzięciem odpowiedzialności za kraj, nie pojawia się nawet w parlamencie.

Bułgaria i Macedonia Północna normalizują stosunki. „Droga będzie długa”

Rządy Bułgarii i Macedonii Północnej poczyniły na wspólnym posiedzeniu w Sofii kolejne, choć ostrożne kroki na drodze ku normalizacji relacji. Rząd...

zobacz więcej

W listopadowych wyborach ITN straciła w porównaniu z lipcem aż 40 mandatów, spadając z poziomu poparcia z niemal 24 proc. do nieco ponad 9 proc. Partia Trifonowa okazała się efemerydą, szybko zaczęła tracić popularność w wyniku chaotycznych decyzji, wątpliwych kandydatur ministrów oraz niechęci do jakichkolwiek koalicji i brania na siebie jakiejś odpowiedzialności. W końcu weszła do koalicji, ale teraz widać, że był to projekt mający na celu zagospodarowanie części elektoratu protestu wcale nie po to, by reformować kraj, walczyć z korupcją i zacieśniać więzi z Zachodem, ale wręcz przeciwnie.

Gdy Trifonow wycofał partię z koalicji, premier Petkow oznajmił, że jedną z głównych przyczyn wcale nie było to, co publicznie mówi lider ITN, ale żądanie ministra rozwoju regionalnego i robót publicznych (z tej partii), by rząd udzielił zamówień publicznych na 3 mld euro pewnym firmom budowlanym, mimo że MSW prowadzi dochodzenia o defraudację wobec spółek z nimi powiązanych. Partia Trifonowa nie zgadzała się też na mianowanie szefa MSW Bojko Raszkowa na stanowisko szefa komisji antykorupcyjnej. - Nie pozwolimy na wymuszenia i wykręcanie nam rąk, będziemy ściśle kontrolować finanse publiczne – powiedział premier.

Korupcja, Rosja, gaz


Rząd Petkowa doszedł do władzy, zobowiązując się do zdecydowanej walki z korupcją, usunięcia skompromitowanego, związanego z GERB prokuratora generalnego Iwana Geszewa i szefa komisji antykorupcyjnej Sotira Cacarowa oraz wzmocnienia uprawnień komisji. Najpierw nastąpiła dymisja Cacarova. 9 czerwca do parlamentu wpłynął zaś projekt ustawy o rozszerzeniu uprawnień komisji antykorupcyjnej. Deputowani ITN poddali go ostrej krytyce i oskarżyli Petkowa o dążenie do zainstalowania „własnego Geszewa”. Teraz reformy antykorupcyjne będą trudne do przeprowadzenia, ponieważ rząd stracił większość. Nie mając kontroli nad Zgromadzeniem Narodowym, nie będzie też w stanie obsadzić Najwyższej Rady Sądownictwa, która zgodnie z konstytucją jest jedynym organem mogącym odwołać prokuratora generalnego Geszewa. Utrata większości przez Petkowa oznacza również koniec obietnic dotyczących reformy sądownictwa. Partia Trifonowa do zwolenników walki z korupcją z pewnością więc nie jest. Ale okazało się też, że jej zadaniem jest krycie agentury i dbanie o dobre relacje z Rosją. Pierwszy niepokojący sygnał pojawił się już w grudniu ub.r. w trakcie formowania składu rządu. Resort spraw zagranicznych dostała Teodora Genczowska z ITN. Na członków swojej ekipy, w tym doradców, mianowała cztery osoby, których nazwiska widnieją na listach byłych agentów, opublikowanych przez komisję badającą archiwa dawnych służb specjalnych reżimu komunistycznego. Genczowska miała tłumaczyć, że nie znała tych faktów. Choć socjaliści wzięli stronę byłych agentów, ostatecznie nie zostali oni włączeni do rządu. Byli współpracownicy służb specjalnych są posłami w klubach lewicy, partii GERB i tureckiego Ruchu na rzecz Praw i Swobód. Bułgarskie ustawodawstwo nie zakazuje byłym agentom pełnienia funkcji publicznych, nakazuje jedynie upublicznienie ich nazwisk.

Sofia się odgraża. „Nie poddamy się naciskowi. Sprawdzamy dokładnie kontrakty z Gazpromem”

Władze Bułgarii oceniają, że zakręcenie rosyjskiego kurka z gazem, „to szantaż”. Rosyjski gigant energetyczny Gazprom odciął dostawy surowca do...

zobacz więcej

Oficjalnie ITN zatopił rząd z powodu sporów z Macedonią Północną o historię i kwestie etnojęzykowe. W rzeczywistości chodziło o politykę wobec Rosji i jej napaści na Ukrainę. Warto przypomnieć wypowiedzi polityków ITN po tym, jak Gazprom zakręcił 27 kwietnia kurek Bułgarii. Wiceminister energetyki Płamen Danaiłow powiedział, że jego partia opowiada się za „bardziej zbilansowanym podejściem” do spraw importu gazu i odroczeniem jakiejkolwiek kategorycznej odmowy dostaw z Rosji. Później ITN zaprzeczała, że to właśnie kwestie energetyczne były prawdziwym powodem wyjścia z koalicji, Ale i tak część polityków partii premiera w mediach społecznościowych zaczęła nazywać odchodzących koalicjantów „ludźmi Gazpromu”. Zaś minister transportu Nikołaj Sabew napisał: „Czy pichci się koalicja z Gazpromem?”.

Co łączy socjalistów i Borysowa?


Jeszcze bardziej otwarcie prorosyjscy niż ITN są socjaliści, czyli czwarty koalicjant. Podczas gdy partia Petkowa i Demokratyczna Bułgaria chcieli wspierać Ukrainę, zbroić ją, socjaliści byli przeciwni. Rząd Petkowa niezwykle irytował Rosję. Nie do pomyślenia było w Moskwie, że tradycyjnie przyjazną Bułgarią rządzi ekipa, która popiera Kijów, sankcje zachodnie na Rosję, która nie wpuszcza w swą przestrzeń powietrzną samolotu, którym Siergiej Ławrow chciał dotrzeć do Serbii. Pierwszym sygnałem, że Rosja i jej sojusznicy w Bułgarii szykują obalenie prozachodniego rządu, było odcięcie dostaw gazu rosyjskiego do bałkańskiej republiki. Tyle że ten atak Petkow skutecznie odparł, zyskując błyskawiczne wsparcie gazowe od sąsiedniej Grecji, od Azerbejdżanu i od USA.

Socjalistów i populistów z ITN łączy nie tylko prorosyjskie nastawienie, ale i podejście do problemu macedońskiego. Jeszcze w kwietniu szefowa BSP Kornelia Ninowa oświadczyła, że „nie można wycofać się z naszego stanowiska” w sprawie weta wobec rozmów Skopje z Brukselą. Prezydent Rumen Radew powiedział zaś wtedy, że to Macedonia Północna, a nie Bułgaria, musi poczynić postępy. Wyraźnie pogorszyły się stosunki między Petkowem a Radewem, który przecież pomógł obecnemu premierowi zrobić karierę, mianując go w 2021 r. tymczasowym ministrem gospodarki. Kluczowym punktem spornym nie jest jednak sprawa Macedonii Północnej, a Rosji. Petkow po wybuchu wojny na wschodzie coraz mocniej wspierał Ukrainę, zaś Radew opowiada się za tym, by Bułgaria zachowała jak największą neutralność. Takie same stanowisko zajęli socjaliści.

Zobacz także: Świętokrzyski prokurator został oskarżony o przestępstwa seksualne wobec dwójki dzieci


BSP i ITN zarzuciły Petkowowi, że Gazprom wstrzymał dostawy gazu do Bułgarii, bo rząd odmówił rozliczenia dostaw w rublach. Premier określił to żądanie szantażem. Kluczowy dla bezpieczeństwa energetycznego Bułgarii ma być teraz niewielki gazociąg łączący Komotini w północno-wschodniej Grecji ze Starą Zagorą w środkowej Bułgarii. Budowa IGB rozpoczęła się w 2019 roku. Interkonektor jest połączony z Gazociągiem Transadriatyckim (TAP), którym przesyłany jest do Europy gaz z Azerbejdżanu, oraz z dostawcami LNG do greckich terminal. 180-kilometrowy gazociąg miał być gotowy dużo wcześniej. Dlaczego się nie udało? Gazprom był w stanie wykorzystać swoją monopolistyczną pozycję w Bułgarii, aby wywrzeć presję na polityków i osoby bliskie ówczesnemu premierowi Bojko Borysowowi w celu opóźnienia projektu. Ekspresowo szła za to budowa niemal trzykrotnie dłuższego gazociągu z Turcji przez Bułgarię do Serbii, który łączy się z rosyjskim rurociągiem TurkStream.

Premier Petkow: Bułgaria nie udostępni Ukrainie broni

Bułgaria nie udostępni Ukrainie broni – oświadczył w sobotę premier Kirił Petkow po rozmowie z szefem Pentagonu gen. Lloydem Austinem. Do...

zobacz więcej

Oficjalnie ITN zatopił rząd z powodu sporów z Macedonią Północną o historię i kwestie etnojęzykowe. W rzeczywistości chodziło o politykę wobec Rosji i jej napaści na Ukrainę. Warto przypomnieć wypowiedzi polityków ITN po tym, jak Gazprom zakręcił 27 kwietnia kurek Bułgarii. Wiceminister energetyki Płamen Danaiłow powiedział, że jego partia opowiada się za „bardziej zbilansowanym podejściem” do spraw importu gazu i odroczeniem jakiejkolwiek kategorycznej odmowy dostaw z Rosji. Później ITN zaprzeczała, że to właśnie kwestie energetyczne były prawdziwym powodem wyjścia z koalicji, Ale i tak część polityków partii premiera w mediach społecznościowych zaczęła nazywać odchodzących koalicjantów „ludźmi Gazpromu”. Zaś minister transportu Nikołaj Sabew napisał: „Czy pichci się koalicja z Gazpromem?”.

Co łączy socjalistów i Borysowa?


Jeszcze bardziej otwarcie prorosyjscy niż ITN są socjaliści, czyli czwarty koalicjant. Podczas gdy partia Petkowa i Demokratyczna Bułgaria chcieli wspierać Ukrainę, zbroić ją, socjaliści byli przeciwni. Rząd Petkowa niezwykle irytował Rosję. Nie do pomyślenia było w Moskwie, że tradycyjnie przyjazną Bułgarią rządzi ekipa, która popiera Kijów, sankcje zachodnie na Rosję, która nie wpuszcza w swą przestrzeń powietrzną samolotu, którym Siergiej Ławrow chciał dotrzeć do Serbii. Pierwszym sygnałem, że Rosja i jej sojusznicy w Bułgarii szykują obalenie prozachodniego rządu, było odcięcie dostaw gazu rosyjskiego do bałkańskiej republiki. Tyle że ten atak Petkow skutecznie odparł, zyskując błyskawiczne wsparcie gazowe od sąsiedniej Grecji, od Azerbejdżanu i od USA.

Socjalistów i populistów z ITN łączy nie tylko prorosyjskie nastawienie, ale i podejście do problemu macedońskiego. Jeszcze w kwietniu szefowa BSP Kornelia Ninowa oświadczyła, że „nie można wycofać się z naszego stanowiska” w sprawie weta wobec rozmów Skopje z Brukselą. Prezydent Rumen Radew powiedział zaś wtedy, że to Macedonia Północna, a nie Bułgaria, musi poczynić postępy. Wyraźnie pogorszyły się stosunki między Petkowem a Radewem, który przecież pomógł obecnemu premierowi zrobić karierę, mianując go w 2021 r. tymczasowym ministrem gospodarki. Kluczowym punktem spornym nie jest jednak sprawa Macedonii Północnej, a Rosji. Petkow po wybuchu wojny na wschodzie coraz mocniej wspierał Ukrainę, zaś Radew opowiada się za tym, by Bułgaria zachowała jak największą neutralność. Takie same stanowisko zajęli socjaliści.

Zobacz także: Bułgaria zaniepokojona możliwością zerwania dostaw gazu


BSP i ITN zarzuciły Petkowowi, że Gazprom wstrzymał dostawy gazu do Bułgarii, bo rząd odmówił rozliczenia dostaw w rublach. Premier określił to żądanie szantażem. Kluczowy dla bezpieczeństwa energetycznego Bułgarii ma być teraz niewielki gazociąg łączący Komotini w północno-wschodniej Grecji ze Starą Zagorą w środkowej Bułgarii. Budowa IGB rozpoczęła się w 2019 roku. Interkonektor jest połączony z Gazociągiem Transadriatyckim (TAP), którym przesyłany jest do Europy gaz z Azerbejdżanu, oraz z dostawcami LNG do greckich terminal. 180-kilometrowy gazociąg miał być gotowy dużo wcześniej. Dlaczego się nie udało? Gazprom był w stanie wykorzystać swoją monopolistyczną pozycję w Bułgarii, aby wywrzeć presję na polityków i osoby bliskie ówczesnemu premierowi Bojko Borysowowi w celu opóźnienia projektu. Ekspresowo szła za to budowa niemal trzykrotnie dłuższego gazociągu z Turcji przez Bułgarię do Serbii, który łączy się z rosyjskim rurociągiem TurkStream.

Bułgaria zmienia kierunek importu gazu. Premier Petkow w Waszyngtonie

Bułgarski premier Kirił Petkow, który składa wizytę USA, poinformował w środę, że jego kraj od czerwca br. będzie otrzymywać skroplony gaz zza...

zobacz więcej

Partia Kontynuując Zmianę premiera Petkowa i wicepremiera Arsena Wasiliewa będzie walczyć znów o zwycięstwo. Rywalem jest GERB. Z tą dwójką są DPS i Odrodzenie z podobnym poparciem, a dopiero za nimi są socjaliści, którzy w ciągu ostatniego półrocza tracili popularność. Odrodzenie zyskało popularność dzięki antyszczepionkowej retoryce w 2021 r., zaś w 2022 r. otwarcie zaczęło mówić o wyjściu Bułgarii z NATO i UE. Próg wyborczy przekracza też „narodowo-konserwatywny” projekt byłego premiera technicznego Stefana Janewa, który zrezygnował z funkcji ministra obrony w rządzie Petkowa po tym, jak nie chciał nazwać agresji Rosji na Ukrainę wojną. Partia Powstanie Bułgarii powstała 19 czerwca i nie kryje prorosyjskich poglądów. Janew to nie tylko były tymczasowy premier, ale i były doradca prezydenta Rumena Radewa.

To właśnie prezydent – zwolennik współpracy z Moskwą – może znów się okazać największym wygranym kolejnej fazy politycznego kryzysu w Bułgarii. Zwłaszcza jeśli faktycznie nowy parlament będzie podzielony tak, jak dziś sugerują sondaże. Radew wcale nie walczył o utrzymanie rządu Petkowa. Od razu wezwał partie parlamentarne do szukania nowej większości.

Długotrwały kryzys polityczny wzmacnia naturalnie pozycję Radewa, który w normalnych warunkach politycznych (stabilnej koalicji) miałby ograniczone możliwości wpływania na sytuację. Ale po upadku Borysowa i podziale sceny politycznej w taki sposób, że trzeba co chwilę robić nowe wybory, bo trudno o stabilną większość, rola Radewa znacząco wzrosła. Lada moment powoła techniczny rząd tymczasowy - już po raz czwarty od momentu objęcia prezydentury. Na takim tle nie dziwi, że wygląda jak ostatnia ostoja stabilności w kraju. Jest więc też najbardziej popularnym politykiem w Bułgarii. Bez niego trudno będzie o nową koalicję i nowy rząd. Moskwa zaś raczej nie dopuści, by znów władzę przejęła prozachodnia i reformatorska ekipa. Nie teraz, gdy toczy się wojna na Ukrainie, a Rosjanie próbują osłabić UE odcinając dostawy gazu.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej