RAPORT

Wojna na Ukrainie

Pomoc dla uchodźców pod Paryżem. Polski zakonnik wspiera uczniów w „projekcie solidarności”

Imigranci w Pantin pod Paryżem (fot.  Dursun Aydemir/Anadolu Agency via Getty Images)
Imigranci w Pantin pod Paryżem (fot. Dursun Aydemir/Anadolu Agency via Getty Images)

Z młodymi, z którymi realizujemy projekty solidarności, odkrywamy, że jesteśmy w grupie, gdzie są chrześcijanie, muzułmanie, żydzi, niewierzący i potrafimy wspólnie coś stworzyć. Jeżeli spotykamy osobę, która jest w potrzebie, która jest cierpiąca, to bez względu na nasze pochodzenie jesteśmy w stanie coś tej osobie dać – mówił w rozmowie z portalem tvp.info brat Wojtek ze Wspólnoty Taizé, który współpracuje z jedną z podparyskich szkół. Mieszka on obecnie na przedmieściach stolicy Francji, w jednym z najbiedniejszych departamentów tego kraju. W ramach inicjatywy lokalnego stowarzyszenia rozwoził wieczorami „gorące posiłki dla uchodźców”.

Tysiące osób różnych narodowości na „pielgrzymce zaufania” Taizé

Modlitwa, refleksja, śpiew i taniec – to tylko niektóre elementy charakteryzujące Europejskie Spotkania Młodych (ESM) organizowane przez Wspólnotę...

zobacz więcej

Brat Wojtek, pochodzący z Wrocławia, jest jednym z kilku Polaków, którzy należą do ekumenicznej Wspólnoty Taizé założonej przez Rogera Schütz-Marsauche w Burgundii podczas II wojny światowej. Jej pierwotnym celem było pomaganiem uchodźcom. Brat Roger ukrywał niektórych z nich w domu w wiosce Taizé. Chociaż obecnie Wspólnota przyjmuje przede wszystkim młodych pielgrzymów z całego świata na czas rekolekcji, to do tej pory zdarza się, że gości także uchodźców.

Projekt solidarności

Polski brat wraz z trzema innymi zakonnikami różnych narodowości na początku 2020 roku przeprowadził się z Taizé do Pantin pod Paryżem, by mieszkać wśród ludzi żyjących w trudnych warunkach. Do tego zaangażował się w tzw. „projekt solidarności” w szkole Saint-Benoist de l'Europe w pobliskiej miejscowości Bagnolet w regionie Île-de-France. W jego ramach realizowane są różne formy pomocy dla osób potrzebujących. – To była propozycja pani dyrektor tej szkoły w sąsiedniej miejscowości. Kiedyś przyszła na modlitwę w Pantin. Rozmawialiśmy o tym, co robimy i zaproponowała, żeby przyjść i zobaczyć. Tak się ułożyło, że dzisiaj współpracujemy – opowiadał nam brat Wojtek.

Zwrócił on uwagę, że uczniowie mają różne pochodzenie kulturowe. – Z młodymi, z którymi realizujemy projekty solidarności, odkrywamy, że jesteśmy w grupie, gdzie są chrześcijanie, muzułmanie, żydzi, niewierzący i potrafimy wspólnie coś stworzyć. To jest znak, który jest potrzebny dzisiaj naszemu światu; który pokazuje, że możemy współistnieć i dzielić się dobrem. Możemy odkrywać, że mamy bardzo podobną wrażliwość; jeżeli spotykamy osobę, która jest w potrzebie, to bez względu na nasze pochodzenie, naszą religię, jesteśmy w stanie coś tej osobie dać – mówił zakonnik.

Zobacz także: Światowe Dni Młodzieży w Lizbonie. „Jesteśmy gotowi przyjąć”


teraz odtwarzane
Bracia ze Wspólnoty Taizé pośród ubogich mieszkańców pod Paryżem

Bracia z Taizé na Ukrainie. „Chcieliśmy wyrazić naszą solidarność”

Do Lwowa przybyli trzej bracia z ekumenicznej wspólnoty z Taizé. Odbywają oni podróż, która obejmuje Czechy, Słowację, Ukrainę i Polskę. Jak...

zobacz więcej

Jak wskazał, wraz z klasami maturalnymi starają się ustalić priorytety, a sam zajmuje się kwestiami formalnymi, administracyjnymi. – To są ich propozycje, a ja im trochę towarzyszę. Sprawiam, że różne praktyczne rzeczy są możliwe, bo to są osoby nieletnie; żeby wyjść ze szkoły, potrzeba zgody rodziców – tłumaczył.

Pomoc dla uchodźców

Dyrektorka szkoły Saint-Benoist de l'Europe, Haïfa Abboud powiedziała nam, że „inicjatywy pochodzą od licealistów”. Zaznaczyła, że jedną z nich są spotkania z uchodźcami. – Zaoferowaliśmy im herbatę, ciasto. To był pretekst, by nawiązać kontakt. Oni dali nam coś dobrego, ponieważ podczas spotkania odkryliśmy osoby z pewnymi historiami, które nas poruszyły – mówiła Abboud.

Przyznała też, że uczniowie otrzymują wsparcie od dorosłych. – Rodzice, którzy wspierają uczniów (…) mają bardzo różne pochodzenie. Musieli opuścić swoje kraje, żeby tu przyjechać, więc pomaganie uchodźcom, to dla nich coś normalnego. W jakimś względzie to przypomina ich historię – wskazała dyrektorka.

Uczniowie szkoły Saint-Benoist de l'Europe angażują się w rozmaite inicjatywy. – Uważamy, że to słuszne z naszej strony, by się poświęcać dla naszych bliźnich i dzielić się miłością – wyjaśniała w rozmowie z portalem tvp.info jedna z uczennic, Celine Celep. – Są różne klasy i różne projekty. Pierwsza klasa maturalna zajmuje się sprzedażą żywności. Sprzedają dania, żeby zebrać pieniądze. Za te pieniądze kupią jedzenie i ugotują posiłki, żeby rozdać je migrantom, bezdomnym i ubogim. Druga klasa maturalna zbiera odzież, by tak samo pomóc bliźnim, by móc rozdać im płaszcze, buty itd. Klasa maturalna technologiczna próbuje przede wszystkim przyjąć migrantów oraz dzielić się wspólnymi chwilami i sprawić, by zapomnieli oni o tych skomplikowanych momentach z życia migranta – mówiła Celine.

Europejskie Spotkania Młodych Taizé we Wrocławiu. Start w sobotę

W sobotę we Wrocławiu rozpoczyna się 42. Europejskie Spotkanie Młodych organizowane przez Wspólnotę z Taizé. Bedzie ono trwać do 1 stycznia 2020 r....

zobacz więcej

Licealiści doceniają rozmowy z uchodźcami i migrantami. – Spotkaliśmy ich pod mostem. Poszliśmy tam, by się z nimi spotkać, od kiedy nawiązaliśmy z nimi kontakt – wskazał uczeń Mouloud Djaaroun. Jak doprecyzował, „to są osoby, które emigrowały, uciekły przed wojną”. – Idziemy do nich, by z nimi rozmawiać, by zrozumieć ich historię – wyjaśniał.

Licealista Acogny Mousse przyznał, że może wyciągnąć pewną lekcję ze spotkań z potrzebującymi. – Mogę zobaczyć osoby pokrzywdzone, które żyją na ulicy. Mogę więc się nauczyć, jak im pomagać w codzienności – stwierdził. – Spotykam też ludzi – takich jak my – którzy chcą wspierać; otwartych, by pomagać – dodał.

Pomoc polskiego brata pod Paryżem

Uczniowie doceniają też zaangażowanie i wsparcie polskiego zakonnika. – Przybycie brata Wojtka zmieniło pewne rzeczy w szkole. Myślę, że wszyscy mają chęć działania, ale dzięki niemu mogliśmy zrealizować więcej rzeczy, żeby pomóc ludziom, oraz żeby założyć nasz projekt. Szczerze mówiąc, bez brata Wojtka nie rozwinęłoby się to w ten sposób – oceniła Celine. – On nas uczy, jak się otwierać na innych, i jak się więcej dzielić – dodała.

Zobacz także: Prezydent Portugalii: Polacy dają przykład solidarności, czym jest europejski duch


– On trzymał wszystkie pomysły pod kontrolą, by je zrealizować i motywował nas – powiedział Mouloud.

Dyrektorka placówki zwróciła uwagę, że „to brat Wojtek pomógł skonkretyzować projekt solidarności”. – Ofiarowuje on swój czas poprzez bycie z uczniami. Przede wszystkim ufa im oraz idzie z ich rytmem, zgodnie z ich propozycjami – wskazała Abboud

„Jedność ponad granicami”. Przeor Wspólnoty Taizé o młodych Europejczykach

- Zgromadziliśmy się w całej różnorodności narodów, pochodzenia, poglądów – powiedział brat Alois, przeor Wspólnoty Taizé podczas wieczornej...

zobacz więcej

Zapytaliśmy uczniów z podparyskiej szkoły, czy uważają, że młodzi Polacy mogą brać z nich przykład. Zdaniem Celine, „wszyscy mogą się uczyć z ich przykładu”. – To ważna i podstawowa kwestia, by dzielić się tym, czym się ma. Młodzi Polacy mogą uczyć się od nas, jak i innych młodych, którzy robią takie rzeczy jak my. Ważne, by próbować dzielić się i poszerzać serce, i próbować kochać wszystkich trochę mocniej – odpowiedziała.

Z burgundzkiej wioski do najbiedniejszego departamentu Francji

Brat Wojtek opowiedział o przeprowadzce do Sekwany-Saint-Denis, departamentu uważanego za najmłodszy i jeden z najbiedniejszych, i o największej gęstości zaludnienia we Francji. – Zostaliśmy tutaj zaproszeni po to, żeby dzielić warunki życia z tymi, którym się nie przelewa – wyjaśniał.

Krótko po wybuchu pandemii koronawirusa bracia otrzymali zaproszenie od metropolity diecezji Saint-Denis, bp. Pascala Delannoy, aby przyjechali do Pantin. – Na początku okresu lockdownu brat Alois, przeor naszej wspólnoty otrzymał list od biskupa tej diecezji z zaproszeniem do tego, by tu przyjechać i zostać na jakiś dłuższy czas – opowiadał brat Wojtek. Dodał, że według biskupa „zwłaszcza młodzi ludzie zostali najbardziej dotknięci, ucierpieli przez niemożliwość wychodzenia; wielu straciło pracę”. – Od ponad roku jest tutaj czterech braci. Jesteśmy cały czas w trakcie poznawania tej rzeczywistości – wskazał.

Dla brata Jaspera, pochodzącego z Holandii – jak sam określił – „była to niespodzianka, by przeprowadzić się na paryskie przedmieścia”. – Tu oczywiście życie jest dość inne niż w Taizé. W samym Taizé jest wielu ludzi, ale otoczenie jest bardzo spokojne. Tutaj życie jest bardzo chaotyczne, ale dużo bardziej ożywione – ocenił w rozmowie z portalem tvp.info, wskazując, że „dorastał w małym mieście”.

Zobacz także: 41. Europejskie Spotkanie Młodych Taizé w Madrycie


Brat Jasper wskazał też, że życie na przedmieściach „jest nieraz trudne, a mieszkania są bardzo małe”. – Warto zdać sobie sprawę, gdy chodzi się po Paryżu, gdzie jest wieża Eiffla, piękne budynki, że w rzeczywistości ludzie żyją w takich dzielnicach jak ta – zwrócił uwagę, dodając, że „życie jest cały czas drogie”. – Są też problemy związane z ubóstwem. Gdy ludzie tu przyjeżdżają, to nie mają zbyt wielu środków finansowych. Trudno im znaleźć pracę – wskazał.
teraz odtwarzane
Brat Jasper z Taizé: W rzeczywistości ludzie żyją w takich dzielnicach jak Pantin

Nadzieja w czasach pandemii. Zakończyło się Europejskie Spotkanie Młodych Taizé

„Mieć nadzieję w porę i nie w porę” – to przesłanie tegorocznego Europejskiego Spotkania Młodych, zorganizowanego przez ekumeniczną Wspólnotę Braci...

zobacz więcej

Brat Wojtek zwrócił uwagę, że niektórzy bracia z Taizé tworzą tzw. fraternie w różnych częściach świata – w Kenii, Senegalu, Bangladeszu, Korei, Brazylii, by dzielić warunki życia z lokalnymi mieszkańcami. – Bracia wspólnoty mieszkają na innych kontynentach – w Ameryce Południowej, w Afryce, w Azji pośród najuboższych. W pewnym momencie zorientowaliśmy się, że nie trzeba jechać całkiem daleko, na inny kontynent, żeby doświadczyć tej różnorodności – wyjaśniał.

Brat Wojtek wyjaśniał nam, że bracia nie chcieli tworzyć nowych inicjatyw, ponieważ nie znali za dobrze społeczności. – Nasza propozycja nie byłaby właściwa. Próbowaliśmy odpowiadać na zaproszenie tych, którzy już tu coś robią – tłumaczył.

– Każdy z braci znalazł jakąś lokalną inicjatywę, która tutaj istniała, poza tym, co wspólnoty chrześcijańskie tu proponowały – wspominał.

– Ja i jeszcze jeden z braci jeździliśmy wieczorami na rowerach i – wraz ze stowarzyszeniem przygotowującym gorące posiłki dla uchodźców – rozwoziliśmy im jedzenie – opowiadał zakonnik.

Kościół otwarty dla młodych

Dodał, że niektóre punkty dnia nie różnią się od tych na burgundzkim wzgórzu. – Modlimy się tak jak w Taizé – trzy razy dziennie, także to jest centrum naszego życia. Modlimy się śpiewem, jest też moment ciszy, jest miejsce na Słowo Boże; (…) poza tym, tak jak i w Taizé bracia utrzymują się z własnej pracy – zaznaczył polski zakonnik, wskazując, że wytwarzają produkty ceramiczne. – Tutaj też jest takie miejsce, gdzie mieszkańcy Paryża mogą kupić ceramikę – dodał.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Zakonnicy zauważyli, że lokalni mieszkańcy przekonują się z czasem do spokojnej formy modlitwy Wspólnoty Taizé. – Wokoło jest wiele hałasu i stresu, a tutaj można poczuć spokój. Ludzie mogą tu przyjść i się modlić, znaleźć bliskość Boga – stwierdził brat Jasper.

– Myślę, że wielu młodych jest spragnionych modlitwy. (…) Okazuje się, że wielu odnajduje się w takiej wspólnej modlitwie – mówił brat Wojtek, zaznaczając, że ważne jest, aby drzwi kościoła – dosłownie i w przenośni – były otwarte. – Zwłaszcza młodzi ludzie potrzebują widzieć, że ktoś na nich czeka, że kościół jest otwarty, jest otwartą przestrzenią, gdzie mogą przyjść tacy jacy są – podkreślił polski zakonnik.
teraz odtwarzane
Brat Wojtek z Taizé: Drzwi Kościoła otwarte dla młodych

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej