RAPORT

Wojna na Ukrainie

Być ojcem? Świat jest na „nie”

Jaki obraz ojca w kulturze popularnej? (fot. ShutterstockMonkey Business Images)
Jaki obraz ojca w kulturze popularnej? (fot. ShutterstockMonkey Business Images)

Cóż za symboliczny zbieg okoliczności, że w Dniu Ojca w Sejmie odbyło się głosowanie nad projektem „liberalizującym” prawo aborcyjne. Zbieg okoliczności, który generuje pytania o to, czy kryzys męskości, kryzys ojcostwa, a co za tym idzie, kryzys rodziny nie jest jedynie reakcją na konsumpcjonizm, ale jest także umyślnie wywoływanym zjawiskiem służącym do przemodelowania relacji międzyludzkich, a co za tym idzie zatomizowania społeczeństwa w celu jego łatwiejszego, odgórnego zarządzania.

Aborcja nie jest prawem człowieka. Bez względu na naciski lewicowców

Środowiska lobbujące za liberalizowaniem prawa aborcyjnego wzmacniają naciski na Polskę. Po wydaniu przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia w...

zobacz więcej

Zadajmy sobie najprostsze pytanie. Jaki jest dziś obraz ojca w popkulturze? Szczerze wątpię, by wielu z nas powiedziało, że pozytywny. Słyszymy zewsząd o kryzysie męskości, o tym, że „gdzie ci mężczyźni”, chociaż, gdy sprawdzimy, o których to konkretnie chodzi, to okaże się, że dotyczy to raczej samców alfa, amantów i niezmordowanych kochanków, a nie opiekuńczych mężów i ojców.

A więc padło hasło – opiekuńczych – to wyobrażenie opieki, troski, obrony przed niebezpieczeństwami świata – jest najsilniej połączone z wizją „prawdziwego” mężczyzny – męża i ojca.

 

To są wzory


Wizja świętego Józefa chroniącego swoją Rodzinę – Jezusa i Maryję – jest z nami od najwcześniejszych lat życia. Tak samo jak Boga Ojca, otaczającego nas miłością, uczącego – poprzez swojego Syna – jak żyć.

  Są więc wzory. Kościół dostarcza ich wiele – ojciec wybaczający synowi marnotrawnemu, pasterz pozostawiający całe stado i poszukujący jednej zagubionej owieczki i oczywiście największy dar miłości – "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.

  Młody chłopiec od najmłodszych lat słyszy, że ma być dzielny i odważny. Później słyszy, że musi brać odpowiedzialność za swoje czyny, pomagać, a czasami i zastępować ojca w kolejnych obowiązkach. Czasami także zastępować jego obecność.

  Uczy się tego, co to znaczy otaczać opieką. Co to znaczy poświęcenie. Rezygnacja z chwilowej przyjemności, na rzecz dawania siebie innym. Co to jest Miłość.

  Mężczyzna dojrzały do założenia rodziny musi być człowiekiem, który to rozumie, akceptuje, ale nie jako coś, czego z chęcią by się pozbył, co mu uwiera, co jest mu narzucone. Rozumie, że to jest jego rola i jest to rola dobra, dająca szczęście i pomagająca innym – zarówno żonie, jak i dzieciom.

Petrović: Ukraińcy toczą ciężkie boje w Donbasie. Po niemieckiej broni ani widu, ani słychu

Niemcy znów obiecują Ukrainie dostarczenie nowoczesnej broni, która mogłaby w dużym stopniu wesprzeć jej siły w wojnie z Rosją. Nie po raz pierwszy...

zobacz więcej

Nie jest to łatwa rola – ale każdy, kto ją rozumie i przyjmuje jako coś, co daje szczęście, a nie jest karą, „stratą najlepszych lat”, ten czerpie z niej i wypełnia mu ona życie.

 

Ojciec? Dobre żarty


Jeśli jednak rola ojca jest od najmłodszych lat wypaczana – bywa, że najpierw przez złą postawę własnego ojca lub jego brak, a następnie dominujące popkulturowe wyobrażenie ojca, które jest odstręczającą karykaturą tego, o czym pisałem powyżej, to w efekcie można mówić o globalnym kryzysie ojcostwa – temacie tyleż ciekawym, co niezwykle często zakłamywanym.

  Gdy bowiem środowiska lewicowo-liberalne, żywiące się ideologią feministyczną i gender, zabierają się za ten temat, to możemy tylko liczyć kolejne wstawki o wrogim patriarchalizmie, ugruntowywanym przez Kościół, który trzeba zmienić na rzecz „nowej męskości”.

  Jak ona wygląda? Jakie są jej cechy szczegółowe?

  W sumie, można by powiedzieć – że jest to właśnie zaprzeczenie tego wszystkiego, co znajdujemy we wzorach, o których pisałem powyżej.

 

Po co to komu?


Mężczyzna i odpowiedzialność? Takie połączenie możemy znaleźć jedynie w reklamach kondomów. Odpowiedzialność zrównana jest tam z antykoncepcją i ochroną przed chorobami wenerycznymi. A jak wskazują badania – z pewnym procentem skuteczności w pierwszym i drugim przypadku.

  Mężczyzna i poświęcenie? Wojny przecież już miało nie być – a że jest ona wymysłem patriarchalnych typów, więc ciężko, żeby na serio o tym toczyły się dyskusje.

  Mężczyzna i opieka? To kolejny przejaw patriarchalnego myślenia – współczesna kobieta nie ma bowiem potrzeby, by ktoś się nią „opiekował”, nie jest przecież dzieckiem czy „niepełnosprawnym”.

Aborcja nie jest prawem człowieka. Bez względu na naciski lewicowców

Środowiska lobbujące za liberalizowaniem prawa aborcyjnego wzmacniają naciski na Polskę. Po wydaniu przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia w...

zobacz więcej

Po co więc mężczyzna ma być mężczyzną - najpierw mężem, a później ojcem?  Po co, skoro najfajniejsze męskie popkulturowe wzory to samiec, który zmienia kobiety jak rękawiczki, nie wiąże się emocjonalnie, korzysta z życia prowadzonego na bogato, szybko, bez wyrzutów sumienia. Wyrzuty sumienia są bowiem, podobnie jak kategoria grzechu, czymś co narzuca Kościół, a więc patriarchalizmem.

 

Feministyczne utopie


I od tego też feministki chcą uwolnić kobiety, poprzez promowanie „praw kobiet”.

  Czym objawiają się te „prawa”? Przede wszystkim zachęcaniem do niczym nieskrępowanej (poczuciem godności, podmiotowości, wstydem, religią) wolności seksualnej, czyli naśladowaniem powyższego skarykaturyzowanego obrazu mężczyzny.

  To zaś pociąga za sobą wysokie prawdopodobieństwo zajścia w „niechcianą ciążę”. Kobieta więc – jak przekonują feministki – nie może być tym obciążona, musi mieć „prawo” do aborcji na życzenie w każdej sytuacji i bez stawiania granic co do miesięcy.

  Chodzi więc nie o ciąże „problematyczne” – choroby, gwałty, możliwość utraty zdrowia i śmierć, jak nas chcą przekonać środowiska lewicowe, ale o zmienienie modelu seksualności.

  Zmiana ta jest niezwykle atrakcyjna – i popierana, najczęściej poprzez podpisywanie się pod hasłem, że aborcja to sprawa kobiet - przede wszystkim przez mężczyzn, którzy nie chcą brać odpowiedzialności za „wpadkę” z przypadkową partnerką i nie chcą po jakimś czasie otrzymać od niej informacji, że „słuchaj, musimy pogadać, bo będziesz ojcem”.

Radosław Molenda: Stawką wyborów jest zatrzymanie ideologii LGBT w Polsce

– Mówienie, że dziecko wychowujące się w rodzinie składającej się z dwóch osób tej samej płci ma takie same szanse na prawidłowy rozwój jest...

zobacz więcej

Ale że co proszę?


Ojcem. Co dla tak ukształtowanego mężczyzny znaczy bycie ojcem? Nie oszukujmy się – dla większości to ogromny problem. Tego „problemu” by nie było, gdyby wygrały żądania „niczym nieskrępowanej aborcji”.

  Taki mężczyzna mógłby wtedy liczyć, że „wpadka” nie będzie go kosztować, to w końcu nie jego „problem”.

  Wszyscy pamiętamy „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya – to, jak wyglądała seksualność nowoczesnego futurystycznego społeczeństwa. I jak łatwe – zatomizowane, kierujące się zaspokajaniem podstawowych potrzeb – było do sterowania, a przy tym niezdolne do buntu.

  To jest ideał – niczym nieskrępowane podążanie za pożądaniem – jako główny cel życia. Miłość, monogamia, wspólnota, uniwersalne wartości – to wszystko ma odejść do lamusa.

  I ku temu ideałowi prą środowiska domagające się uznania aborcji za prawo człowieka, wskazujące jako wzór kraje zachodnie, które wciąż „liberalizują” prawo do zabijania nienarodzonych dzieci.

  Co z tego, że w tych społeczeństwach bije się kolejne rekordy w usuwaniu ciąży – i to przy szeroko rozpowszechnionych środkach antykoncepcyjnych, że rośnie liczba starzejących się singli, a także kobiet, które z założenia nie chcą mieć dzieci, czy tych, które wolą skorzystać z usług banku nasienia niż znaleźć ojca dla swoich dzieci.

  Michel Houellebecq w zimny, obiektywny sposób obnaża hipokryzję tego nowoczesnego świata. Czy naprawdę tego chcemy? Do tego dążymy? To ma nam dać szczęście?

Publicysta: Celem ataków środowisk LGBT jest tożsamość Polaków

– Orzeczenie TK w sprawie łódzkiego drukarza to przejaw zwrotu w kierunku normalności i prymatu zdrowego rozsądku. Ta sprawa przeszła przez kolejne...

zobacz więcej

Walka tu i teraz


Krokiem do realizacji takiej wizji był odrzucony w dzisiejszym głosowaniu obywatelski projekt „liberalizujący” przepisy aborcyjne, w którym domagano się możliwości zabijania nienarodzonych dzieci do 12. tygodnia ciąży, a także po tym terminie m.in. z powodu nieprawidłowości rozwojowych lub genetycznych płodu lub gdy doszło do niej w następstwie przestępstwa.

  Aborcja miałaby być refundowana przez NFZ, a decyzję o niej mogłaby podjąć osoba, która ukończyła 13 lat, a w pewnych wypadkach, za zgodą sądu, także młodsza. Do tego ograniczeniu uległaby klauzula sumienia – co pokazuje, jak mocno razi lewicę każdy, kto ma inne niż ona zdanie.

  To, że w projekt wpisane są pewne ograniczenia, to tylko kwestia czasu, gdyż postępujący permisywizm aborcyjny nie ma zamiaru powiedzieć stop nawet na dniu narodzin. W końcu nie zawsze „efekt końcowy” będzie spełniać oczekiwania rodziców, prawda?

  Co ma do tego postawa wiecznego Piotrusia Pana – mężczyzny, który nie chce brać odpowiedzialności za swoje życie, swoje decyzje, a nastawiony jest jedynie na „dobre spędzanie czasu”?

 

Bo tata jest potrzebny


To, że kobiety najczęściej decydują się na aborcję, gdy nie mają wsparcia, opieki w swoim partnerze, w mężu, który odrzuca rolę ojca – zapewne w większości przypadków dla wygody - czy też w narzeczonym, który jeszcze nie jest pewien, czy jest gotowy na kolejny „krok”, czy też w chłopaku, dla którego ostatnią rzeczą, o jakiej by pomyślał, jest jakaś forma „stabilizacji”, nie mówiąc już o przelotnym romansie, gdy problemem może być przypomnienie sobie imienia kochanka.

  Piotruś Pan, wieczny chłopiec, żyjący tu i teraz, korzysta z przyjemności życia, bawi się nim, nie chce brać odpowiedzialności za nic i za nikogo, a już na pewno nie za siebie. To nie jest wzór, który promował przez wieki Kościół. To jego zaprzeczenie. To wytwór środowisk, które dążą do stworzenia nowego wspaniałego świata, w którym odpowiedzialność, poświęcenie, opiekuńczość i miłość – to wartości, które straciły swoje pierwotne znaczenie.

  Warto pamiętać o tych wartościach, gdy dziękujemy naszym ojcom, czy gdy ich wspominamy, a także wtedy, gdy sami przyjmujemy życzenia od naszych dzieci – gdy nic nie potrafi przebić ich mądrego, pełnego miłości i wdzięczności spojrzenia i słów: „kocham Cię Tato”.

  Petar Petrović

  Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej