RAPORT

Wojna na Ukrainie

Łamał przepisy, by ściągnąć na siebie uwagę policji. Dzięki temu uniknął śmierci

Mężczyzna celowo łamał przepisy (fot. Tim Leedy/MediaNews Group/Getty)
Mężczyzna celowo łamał przepisy (fot. Tim Leedy/MediaNews Group/Getty)

Czy przekraczanie prędkości tuż pod nosem funkcjonariuszy może się skończyć szczęśliwie? W ekstremalnych sytuacjach owszem. A taką sytuację przeżył hodowca psów z Florydy, który został sterroryzowany przez uzbrojonych napastników. Mężczyzna, który został przez porywaczy zmuszony do zawiezienia ich we wskazane miejsce, celowo łamał przepisy, by zwrócić na siebie uwagę policji. To go uratowało.

Był samotny, ale bardzo odważny. Tym razem wycieczka w Tatry skończyła się tragicznie

Bóbr, który w ubiegłym roku zadomowił się w Morskim Oku i przetrwał tam zimę, zginął spadając ze Szpiglasowej Przełęczy. Sam fakt, że przetrwał...

zobacz więcej

Wszystko zaczęło się od nieroztropnego gestu hodowcy, który pochwalił się w internecie, że ma w domu sporą sumę pieniędzy. To według „Huffpost” zwabiło trzech 20-latków, którzy postanowili go okraść.

Udając zainteresowanych kupnem psów umówili się z nim na spotkanie w jego domu. Najpierw splądrowali dom w poszukiwaniu pieniędzy, a potem chcieli zabrać cenne psy.

By wydobyć z hodowcy informację, gdzie się znajdują, przetrzymywali go prawie dwa dni. W końcu hodowca zdołał ich przekonać, że psy znajdują się u jego ciotki w Fort Lauderdale.

Pomysł, który uratował życie


Bandyci, grożąc bronią, zmusili go, by zawiózł ich tam samochodem. W drodze porwany wpadł na pomysł, który ostatecznie go uratował.

Na wiadukcie, gdzie zwykle są patrole policji, przyspieszył, przekraczając prędkość o 30 km/h. Samochód został zatrzymany; podczas kontroli zastępca szeryfa hrabstwa Martin zauważył, że coś jest nie w porządku. Przede wszystkim kierowca, jak to opisał szeryf, wyglądał na zdesperowanego. Dziwne również wydało się to, że po otrzymaniu upomnienia zdawał się niechętnie wracać do samochodu. Policjant musiał mu dwa razy powtarzać, że jest już wolny i może jechać.

Wykonał gest, jakby strzelał


– Idąc w stronę swojego samochodu, złożył za plecami ręce i wykonał gest, jakby strzelał z pistoletu, a mi ciarki przeszły po plecach – powiedział policjant lokalnej stacji telewizji WPTV.

Policjant natychmiast kazał mężczyźnie oddalić się od samochodu i wezwał wsparcie. – Zapytaliśmy, co się dzieje, a on odpowiedział, że ci faceci w samochodzie trzymają go jako zakładnika, że mają broń, a on potrzebuje pomocy – relacjonował funkcjonariusz.

Gdy wsparcie dotarło, trzej mężczyźni zostali aresztowani. Postawiono im liczne zarzuty, w tym porwania, uprowadzenia samochodu, napadu z bronią w ręku i wtargnięcia do domu, a także nielegalnego posiadania broni oraz zakazanych substancji.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej