RAPORT

Wojna na Ukrainie

Narcos Siedlce. „Batman” skazany za handel toksyczną „mocą”

Tylko cudem dopalacze od siedleckich gangsterów nikogo nie zabiły (fot. CBŚP)
Tylko cudem dopalacze od siedleckich gangsterów nikogo nie zabiły (fot. CBŚP)

Sprzedawali syntetyczny kannabinoid o mocy kilkaset razy większej od naturalnego THC. I właśnie jako „moc” trafiał on do dilerów. Ci zaś potrafili jeszcze bardziej go podrasować, dodając np. trutkę na szczury. Pięciu członków gangu siedleckiego parających się dystrybucją i produkcją dopalaczy zostało właśnie skazanych przez Sąd Okręgowy w Siedlcach na kary wieloletniego więzienia. Główny oskarżony – niejaki „Batman” – ma spędzić za kratami 12 lat.

Założyli agencję nieruchomości, żeby zorganizować sieć agencji towarzyskich

Siedleccy gangsterzy założyli agencję nieruchomości, aby pod jej przykrywką wynajmować lokale prostytutkom. Kobiety płaciły od 200 do 300 zł za...

zobacz więcej

Od blisko trzech lat Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie i funkcjonariusze stołecznego CBŚP prowadzą śledztwo w sprawie tzw. grupy siedleckiej. Na jej czele mieli stać Mirosław G. ps. „Grochal” oraz Artur Ch. ps. „Gruby” vel „Bazyl”.

Pierwsze uderzenie w bandę miało miejsce latem 2020 r. Od tego czasu w sprawie nazywanej „Narcos Siedlce”, zarzuty usłyszała blisko setka osób należących do gangu lub z nim związanych.

Kilkudziesięciu członków bandy zostało już oskarżonych, a część skazanych. Nieprawomocne wyroki usłyszało przed kilkoma dniami pięciu gangsterów, zajmujących się handlem i produkcją dopalaczy, a także obrotem narkotykami.

Głównym oskarżonymi w tym wątku śledztwa byli 29-letni Marcin P. ps. „Batman” oraz Andrzej M. ps. „Anek”. To przede wszystkim oni mieli stać za dystrybucją wyjątkowo niebezpiecznych dopalaczy.

Gangsterzy wpadli podczas zakupów świątecznych. Mieli przy sobie w sumie 150 tys. zł

Siedleccy gangsterzy założyli agencję nieruchomości, aby pod jej przykrywką wynajmować lokale prostytutkom. Kobiety płaciły od 200 do 300 zł za...

zobacz więcej

Według śledczych z mazowieckich „pezetów”, sprzedali oni co najmniej 22 kg specyfiku o nazwie 5F-MDMB-PICA, czyli 2-(1-(5-fluoropentylo) -1H-indol-3-karboksyamido) -3,3-dimetylobutanianu metylu.

Ekspertyza przeprowadzona przez biegłego z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie wykazała, że to sztuczny kannabinoid o mocy kilkaset razy większej od naturalnego THC. Już jeden miligram wystarczy, aby się odurzyć.

Toksyczna moc


Zatrucie tego rodzaju substancjami może doprowadzić do ostrego zespołu wieńcowego, udaru mózgu i śmierci. Potwierdzają to ustalenia FDA (amerykańskiej Agencji Żywności i Leków), wedle której specyfik „jest odpowiedzialny za wiele zatruć i zgonów na terenie USA”.

Siedleccy narcos nazwali swój towar „moc” i sprzedawali go po 4 zł za gram. O rzeczywistej mocy dopalacza świadczy najlepiej to, że ze 100 g czystego 5F-MDMB-PICA, można było zrobić 4 kg „nadającego się do spożycia”.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Wysoka toksyczność dopalacza nie powstrzymywała dilerów od zwiększania jego mocy. Zdarzało się, że niektórzy handlarze dodawali doń np. trutkę na szczury, dzięki czemu, jak zeznawali skruszeni, nie tylko „bardziej trzepał”, ale miał także „atrakcyjny różowy kolor”.

Handel narkotykami i dopalaczami, sutenerstwo, pobicia. Gang siedlecki oskarżony

„Ruski” został dwukrotnie skatowany, bo nie oddał na czas pożyczonych 2 tys. zł. Drugiej kaźni nie przeżył. Kacpra pocięto maczetą za zaleganie ze...

zobacz więcej

Związani z grupą siedlecką handlarze sprzedawali nie tylko samą „moc”, ale także na jej bazie wytwarzali tzw. fakehash (zamiennik haszyszu). Trafiał on na rynek pod nazwą „baba jaga”, „plastelina”, choć sami dilerzy używali zazwyczaj, najbardziej odpowiedniego określenia „gów*o”.

Wyjątkowe „gów*o”


Jego produkcja nie nastręczała żadnych problemów. – Wystarczył garnek, do którego wrzucali pewną ilość „mocy”, po kilka opakowań kakao i korzenia pokrzywy oraz węzę pszczelą. Gram gotowego towaru kosztował w detalu od 8 do 10 zł. Było na niego tak duże zapotrzebowanie, że w pewnym momencie w okolicach Siedlec wykupiono cały zapas węzy – opowiada jeden ze śledczych.

Przed wypuszczeniem na rynek „mocy” lub „gów*a” gangsterzy sprawdzali towar na „testerach”. Byli to głównie narkomani od lat uzależnieni od substancji odurzających.

Co ciekawe, klienci grupy siedleckiej musieli mieć wyjątkowe szczęście lub silne organizmy, ponieważ śledczy nie znaleźli dowodów, że wspomniane specyfiki doprowadziły kogokolwiek do śmierci.

Zobacz także: Boss polskiej „Braci” ukrywał się w luksusowej rezydencji na Costa Blanca

„Batman” i „Anek” odpowiadali za udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym, za produkcję dopalaczy, handel dopalaczami i narkotykami i posiadanie tych zabronionych środków i substancji. Dodatkowo Marcin P. został oskarżony o handel bronią, pobicie oraz zniszczenie mienia.

Mordowali, rabowali i truli. Grupa siedlecka ściga się o „małą koronę” i niskie wyroki

Nietypowy wyścig odbywa się na zapleczu śledztwa mazowieckich „pezetów” Prokuratury Krajowej w sprawie tzw. gangu siedleckiego. Z ustaleń portalu...

zobacz więcej

Damian P. ps. „Biały”, Marek L. i Mariusz P. odpowiadali za handel dopalaczami i narkotykami.

Sąd Okręgowy w Siedlcach uznał oskarżonych za winnych wszystkich przestępstw, o których popełnienie oskarżył ich prokurator mazowieckich „pezetów”.

Winni wszystkich zarzutów


– Marcin P. został skazany na karę łączną 12 lat pozbawienia wolności grzywnę w wysokości 32,5 tys. zł, Andrzej M. – na karę łączną ośmiu lat pozbawienia wolności i 22,5 tys. zł grzywny, Marek L. – na karę łączną pięciu lat pozbawienia wolności i 22,5 tys. zł grzywny, zaś Damian P. na karę łączną trzech lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności i 10 tys. zł grzywny, a Mariusz P. – na karę łączną trzech lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności i 20 tys. zł grzywny – powiedział tvp.info prok. Karol Borchólski, z zespołu prasowego Prokuratury Krajowej.

Sąd orzekł też przepadek równowartości korzyści majątkowych osiągniętych przez oskarżonych z popełnionych przestępstw. Muszą oni zapłacić nawiązki i naprawić wyrządzone przez siebie szkody poprzez zapłatę określonych przez Sąd kwot na rzecz pokrzywdzonych.

Zobacz także: Sprzedawał narkotyki policyjnym przykrywkowcom. Handlarz popłakał się trzy razy

Niedawno prokurator mazowieckich „pezetów” skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko 16 najważniejszym członkom gangu z Siedlec, w tym dwóm bossom: Mirosławowi G. ps. „Grochal” i Artur Ch. ps. „Gruby” vel „Bazyl” oraz ich „adiutantom”: Pawłowi P. ps. „Pako” i Michałowi B. ps. „Kogut”.

Narcos Siedlce. Mefedronowy przekręt, czyli souveniry z „Mokotowa”

Oszukany przez kupców producent mefedronu zwrócił się o pomoc do swoich szefów. Zapłacił im okrągłą sumę za odzyskanie towaru. Bossowie sprawę...

zobacz więcej

Odpowiedzą oni za popełnienie łącznie 164 przestępstw. Szefowie tej ekipy zostali oskarżeni m.in. o „założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, czerpanie korzyści z nierządu innych osób, a także wytwarzanie i wprowadzanie do obrotu znacznych ilości narkotyków, dokonanie i zlecenie szeregu pobić, w tym z użyciem niebezpiecznych narzędzi oraz za zniszczenie mienia, w tym spalenie samochodów osób, które nie chciały podporządkować się grupie”.

Bossowie oskarżeni


Pozostałym oskarżonym prokurator zarzucił w większości popełnienie takich samych przestępstw, z wyjątkiem tych dotyczących szefowaniu bandzie. Wszystkim grozi do 15 lat więzienia.

Z relacji skruszonych członków grupy (a jest ich kilkoro, w tym najbliższy współpracownik bossów) wynika, że działała ona co najmniej od 2015 r. do 20 stycznia 2021 r. O wszystkim – np. na czym i gdzie można zarobić, czym dana osoba może się zajmować – decydowali „Bazyl” i „Grochal”.

Ten pierwszy był uważany za ważniejszego. Ekipa zarabiała największe pieniądze na narkotykach i dopalaczach, ale kontrolowała także prostytucję na „swoich” terenach: w Siedlcach, Mińsku Mazowieckim czy Łukowie. Miała ambicje, aby poszerzać swoje wpływy.

Zobacz także: „Belmondziak” ścigany listem gończym. Chciał się uczyć, ale z pewnością nie w więzieniu

Jak w każdej szanującej się organizacji przestępczej i w tym przypadku gang dysponował specjalnym funduszem na wypiski dla uwięzionych kamratów i honorarium dla adwokata. Organizował także zbiórki, kiedy była szansa, że kompan zostanie zwolniony za poręczeniem majątkowym. Na bandycki zasiłek mogły także liczyć rodziny uwięzionych.

Ponad 100 funkcjonariuszy wzięło udział w obławie na narkogang z Mazowsza

Stołeczna brygada antynarkotykowa, wspierana przez ponad setkę funkcjonariuszy z innych jednostek, w tym kontrterrorystów, uderzyła w gang...

zobacz więcej

O tym jak wielkie zyski osiągała „grupa siedlecka”, świadczy fakt, że kontrolowana przez nią sieć agencji towarzyskich zarobiła przez niespełna trzy lata ponad milion złotych. A największe pieniądze trafiały oczywiście do bossów.

Najlepszym tego dowodem było zatrzymanie 19 grudnia 2020 r. „Grubego”, który razem z „Pako” wybrali się do stołecznej Galerii Mokotów, aby kupić prezenty dla bliskich. Obaj gangsterzy ukrywali się od pewnego czasu.

Mieli jednak pecha, ponieważ zauważył ich policjant CBŚP, który z synem wybrał się do galerii także po świąteczne sprawunki. Funkcjonariusz zawiadomił kolegów, a potem śledził mężczyzn, aż do ich zatrzymania.

Fortuna z przestępstw


Artur Ch. i Paweł P. byli całkowicie zaskoczeni. „Gruby” miał przy sobie blisko 100 tys. zł w gotówce, a „Pako” – około 50 tys. zł. Pieniądze zostały zabezpieczone na poczet przyszłych kar w przypadku skazania przed sąd.

Zobacz także: Narkotyki w chipsach i pulpie ananasowej. Jest akt oskarżenia przeciw członkom gangu

Gdy miesiąc później zatrzymano „Grochala”, znaleziono w jego domu skrytkę, w której znajdowały się paczki z nowiutkimi banknotami o nominale 200 euro. W sumie było to 200 tys. euro.

Podczas akcji zatrzymania część funkcjonariuszy podziwiała drewniany domek na posesji. Okazało się, że to gołębnik, którego pozazdrościłby gospodarzowi sam Henryk N. ps. „Dziad”, (nieżyjący już boss gangu ząbkowsko-praskiego), znany z miłości do gołębi.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej