RAPORT

Wojna na Ukrainie

Przełomowe? Historyczne?

Wołodymyr Zełenski i Emmanuel Macron (fot. Alexey Furman/Getty Images)
Wołodymyr Zełenski i Emmanuel Macron (fot. Alexey Furman/Getty Images)

Przed tą wizytą narosło wokół niej sporo niejasności. Nie wiedzieliśmy, czy wraz z przywódcami Niemiec i Włoch, wybierze się także prezydent Francji. Spekulacje mieszały się z zaprzeczeniami. Niektórzy tłumaczyli ten chaos kwestiami bezpieczeństwa, ale można też pomyśleć, że po prostu sam Macron nie był zdecydowany. Teraz, po spotkaniu, opinie i komentarze polityków dalekie są od jednomyślności. Kto nie nawykł do krytyki mocnych, europejskich graczy, widzi w niej wydarzenie historyczne i przełomowe. Patrzący bardziej krytycznie są raczej nieufni. Aby rzecz bardziej pogmatwać, również pierwsze przecieki z rozmów i ich następstwa każdej ze stron dają nowe argumenty. A w Polsce nakłada się na to wszystko jeszcze nasz polityczny spór.

Draghi, Macron, Scholz oraz Iohannis w Kijowie. Rozmawiają z Zełenskim

W Kijowie rozpoczęło się w czwartek spotkanie premiera Włoch Mario Draghiego, prezydenta Francji Emmanuela Macrona i kanclerza Niemiec Olafa...

zobacz więcej

Zacznijmy więc od naszego podwórka. Od początku wojny nasi politycy byli w sprawach Ukrainy bardzo aktywni. Przejawiało się to na wielu szczeblach i, nie licząc zdania odrębnego części liderów Konfederacji, właściwie ponad podziałami. Niezależnie jednak od tego, że pomagać chcieli i próbowali na różne sposoby wszyscy, organizując wsparcie rzeczowe, militarne, polityczne i dyplomatyczne, nie przeniosło się to na wewnętrzne relacje w polskiej polityce. Politycy, najczęściej związani z Platformą Obywatelską, kwestionowali wszelkie działania władz jako spóźnione, bezskuteczne i pozbawione znaczenia.

Dotyczyło to nawet tak spektakularnych działań, jak kolejne wizyty w Kijowie prezydenta Dudy, premiera Morawieckiego czy prezesa Kaczyńskiego. Nawet widoczne przecież gołym okiem bliskie relacje liderów Polski i Ukrainy, czy liczne podziękowania drugiej strony, kierowane pod adresem nie tylko polskiego społeczeństwa, ale i władz, nie zmieniły tu nastawienia tej części opozycji. Nie zmienia to wszystko faktu, że to Andrzej Duda czy Mateusz Morawiecki upominali się o wsparcie dla Ukraińców i robili to już wtedy, gdy Berlin wyczekiwał na ich nieuchronną, zdaniem Niemiec, szybką kapitulację. O tym, że tak wyobrażali sobie przebieg tej wojny opowiadał niejednokrotnie ukraiński ambasador w tym kraju.

Zobacz także: Macron zadzwonił do Dudy, by omówić wizytę w Kijowie


Potrzebowali ponad stu dni


A jednak i wszelka krytyka zachowawczej polityki Niemiec czy Francji budziła oburzenie sporej części naszej opozycji. Stopniowo się to oczywiście zmieniało, warto też docenić fakt, że polska Lewica potrafiła się zdobyć na ostrzejsze stanowisko wobec swoich niemieckich kolegów. Politycy PO czy Polski 2050 nie byli do takich gestów przesadnie wyrywni. Dziś, gdy doszło (przypomnijmy, że goście prezydenta Zełenskiego potrzebowali na to ponad stu dni) do wizyty szefów państw, znów próbuje się odmawiać komentatorom i politykom prawicy prawa nawet nie do krytyki, co oszczędniejszego gospodarowania entuzjazmem. Przełom i koniec.

Draghi, Macron, Scholz oraz Iohannis w Kijowie. Rozmawiają z Zełenskim

W Kijowie rozpoczęło się w czwartek spotkanie premiera Włoch Mario Draghiego, prezydenta Francji Emmanuela Macrona i kanclerza Niemiec Olafa...

zobacz więcej

Co więcej przedstawiciele opozycji nagle zatęsknili za prezydentem Dudą i pochylili się nad jego nieobecnością. O tym, że Duda swoje już do Kijowa wyjeździł i zapewne jeszcze wyjeździ nie ma słowa. Polski prezydent liczy się najwyraźniej tylko wtedy, gdy świeci światłem odbitym Scholza czy Macrona. „Wczorajsza wizyta w Kijowie pokazała Ukraińcom, że nie potrzebują Polski jako adwokata w Unii i bez nas mogą realizować swoje kluczowe postulaty wobec Brukseli. Antyeuropejska polityka PiS prowadzi do utraty atrakcyjności Polski, jako partnera w polityce wschodniej dla UE i Kijowa” – pisze na twitterze Paweł Zalewski, obecnie w Polsce 2050. Bogusław Sonik, chodzący własnymi ścieżkami polityk Platformy, w odpowiedzi zwraca uwagę, że nawet niemiecka prasa pisze, że przez zachowanie Scholza ich kraj traci wpływy w Europie środkowowschodniej. Tego jednak niektórym nie wypada napisać, a chyba nawet i pomyśleć.

„To nie postawę Polski krytykowały media takie jak „Politico” czy NYT. Scholz i Macron znaleźli się pod ogromną międzynarodową presją, to pojechali. A bardziej boją się utraty przywództwa w UE czy wzrostu siły państw wsch. No ale rozumiem, trza walić w Polskę, a choćby na ślepo.” – pisze dziennikarka Estera Flieger, tym razem odpisując Maciejowi Gduli z Lewicy, którego bardzo boli brak na wspólnym zdjęciu przywódców premiera Morawieckiego. „Taka jest cena za politykę moralnej wyższości wobec Niemiec i Francji w sprawie rosyjskiej agresji. Moralna wyższość kończy się niestety polityczną niższością.” „Przecież był miesiąc temu” – trzeźwo zauważa była rzeczniczka tego samego ugrupowania Anna Maria Żukowska, a ich koleżanka, Paulina Matysiak właściwie zamyka temat pytaniem „a czy trzy miesiące temu ubolewałeś nad tym, że w Kijowie nie ma Macrona, Scholza i Draghiego?”

Macron kojarzy się z telefonami do Putina


Wróćmy do ocen tego, co stało się w czwartek w Kijowie. Sprawy nie są oczywiste na żadnym poziomie. Owszem, na pierwszy rzut oka wydaje się przełomem, że panowie w końcu (słowa „w końcu” należałoby tu uznać za kluczowe) dotarli do swego ukraińskiego kolegi. W świat poszedł obraz Zełenskiego, otrzymującego wsparcie i wyrazy solidarności. Razem z nim są już nie tylko liderzy państw, tradycyjnie nieufnych wobec Rosji, ale i dotąd mniej lub bardziej na Rosję zorientowanych europejskich potęg. Stoją razem z nim, mówią o okrucieństwie wojny, nazywają rzeczy po imieniu (znów aż się prosi o „w końcu”…) – to ważny sygnał dla świata. Komunikat dociera również do Rosji. Jak podaje na twitterze Jakub Wiech, Moskwa reaguje w jedyny znany sobie sposób - Rosjanie wstrzymali dostawy gazu do Francji, i ograniczyli, lub planują ograniczyć znacząco dostawy do Niemiec i Włoch. Komisja Europejska natomiast, co też należy uznać za odczytanie sygnałów, przyznaje Ukrainie i Mołdawii status państw kandydujących. A więc faktycznie przełom i wielki sukces!

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Tak przynajmniej mogłoby się wydawać, nastrój psuje jednak to, co dziś od rana pojawia się w niemieckiej prasie. Macron dotąd kojarzył nam się z telefonami do Putina i mówieniem o potrzebie jakichś ustępstw wobec Rosji, Scholz z markowaniem dostaw broni, a Draghi… z tym samym, co Macron, o ile ktoś w ogóle kojarzy u nas nazwisko prezydenta Włoch. Z tego kraju znamy przecież jedynie malowanego zawsze w ciemnych barwach Salviniego, względnie Berlusconiego, który co prawda jest jeszcze gorszy, ale należy do odpowiedniej międzynarodówki. Problem jednak w tym, że według przecieków z niemieckich gazet, prezydent Zełenski, za fasadą uścisków i uśmiechów, nieformalnie usłyszeć miał od swoich gości, to samo, co zawsze. A jeśli tak, to już nie ma przełomu, a co najwyżej kolejne kłopoty. Nie spieszmy się więc z odsyłaniem wczorajszego dnia do podręczników historii, bo na razie nie wiemy jeszcze, co naprawdę będziemy o nim pisać.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej