RAPORT

Wojna na Ukrainie

Rosja u progu rewolucji? Potrzebna następna Cuszima

Agresja na Ukrainę przesądzi o przyszłości Rosji (fot. PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY)
Agresja na Ukrainę przesądzi o przyszłości Rosji (fot. PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY)

Rosja przegrywa wojnę na Ukrainie. Odrywanie Donbasu to żaden sukces. Gigantyczne straty ponoszone przez wojsko w ludziach i sprzęcie sprawiają, że agresor na długie lata będzie osłabiony militarnie. Sankcje i odcięcie o gazo- i petrodolarów dodatkowo osłabiają go gospodarczo. Nawet jeżeli działania wojenne ustaną, w Rosji najpóźniej w ciągu kilku lat dojdzie do mniej lub bardziej gwałtownych zmian na Kremlu. Rysują się dwa zasadnicze scenariusze – odejście Władimira Putina i walka o władzę lub utrzymanie się dyktatora i przykręcenie śruby. Obydwa mogą być fatalne w skutkach.

Agroludobójstwo Putina

Władimir Putin rozpętał na Ukrainie wojnę totalną. Jej celem nie jest wyłącznie zajęcie kraju, lecz unicestwienie go – infrastruktury, przemysłu,...

zobacz więcej

Kreml oczywiście nie przyzna się, że kłamliwie określana mianem „wojskowej operacji specjalnej” wojna została źle zaplanowana, przygotowana i jest prowadzona. Dyktatura ma tego świadomość, o czym świadczą słowa płynące z Moskwy. Znamienne było przemówienie Putina wygłoszone 9 maja z okazji Dnia Zwycięstwa. To nie było wystąpienie zwycięskiego przywódcy mobilizującego naród, tylko kogoś, komu wszystko się rozłazi.

Dyktator narzekał, że to NATO zmusiło go do prewencyjnego działania w Donbasie. Że Ukraina miała się otwarcie przygotowywać do nowej „operacji karnej w Donbasie” i rzekomej „inwazji” na rosyjskie „historyczne terytoria, w tym Krym”. Do tego Sojusz rzekomo dostarczał Ukrainie najnowocześniejszą broń. Twierdził też, że „starcie z neonazistami, banderowcami, na których liczyły Stany Zjednoczone i ich młodsi towarzysze, będzie nieuniknione”.

W dalszej części przemówienia mówił o cywilach w Donbasie, którzy „zginęli w wyniku bezwzględnego ostrzału i barbarzyńskich ataków neonazistów”. Czyli znów seria kłamstw, kwękań i narzekań. Nie były to słowa kogoś, kto rozdaje karty, tylko wplątał się w awanturę i nie potrafi się wyplątać ani wyjść z twarzą, do tego musi dalej grać vabank, niezależnie od kosztów. Mówił jak ktoś bez perspektyw na osiągniecie zwycięstwa, raczej starający się uniknąć klęski, o którą obwinia wszystkich dookoła.

Propaganda Putina


Niezwykle ciekawy jest też poufny kremlowski dokument na temat propagandowego przedstawiania wojny, ujawniony przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Daje on wgląd podejście reżimu Putina i stopnia zakłamania w przekazie, jakim karmieni są Rosjanie. Wniosek – gdyby działania militarne były pasmem sukcesów, Moskwa nie musiałaby aż tak kłamać.

Analiza dokumentu wskazuje, że Kreml ma świadomość, iż Rosjanie nie wiedzą, o co chodzi w prowadzonej wojnie. Dzieje się tak mimo nachalnej propagandy i porównywania żołnierzy – a raczej morderców, gwałcicieli i rabusiów – dokonujących zbrodni wojennych pod znakiem „Z” z żołnierzami walczącymi z III Rzeszą. Nie pomaga także uciszanie działaczy antywojennych oraz mediów krytycznych wobec władzy.

Komunofaszyzm. Putin kopiuje zbrodnicze wzorce

Opętany rządzą władzy absolutnej Władimir Putin tworzy kraj, który nie ma nic wspólnego z żadnymi demokratycznymi wzorcami. Pod względem...

zobacz więcej

„Początek operacji specjalnej i koncepcja denazyfikacji nie były poparte tłem emocjonalnym (...). Zbyt mało było informacji o »zamordowanych dzieciach« w republikach ludowych i »masakrowaniu Rosjan przez nacjonalistów«” – twierdzą autorzy dokumentu. Oceniają przy tym, że „za mało jest relacji naocznych świadków ze strony Ukrainy, co dodałoby emocjonalnego wsparcia operacji specjalnej”.

Zwrócono też uwagę na niedostatek informacji medialnych „o poparciu dla operacji specjalnej ze strony obywateli Ukrainy, co pomaga upowszechniać wizerunek Rosji jako agresora i najeźdźcy”. Cel ten – dowodzą propagandyści – można by osiągnąć, pokazując we wszystkich kanałach społecznościowych i mediach „więcej heroicznych obrazów działań żołnierzy w walce i w życiu codziennym”.

Kłamstwo Kremla


Jak przypomina instrukcja, można wykorzystać wizerunek „uprzejmych ludzi” z 2014 roku na Krymie, gdy publikowano „zdjęcia uratowanych zwierząt, żołnierzy opiekujących się dziećmi, weteranów płaczących na spotkaniu z radości”. Oczywiście tamte działania, ci rzekomi „uprzejmi ludzie”, którzy doczekali się nawet pomnika, były jednym z największych kłamstw tamtego etapu wojny przeciw Ukrainie.

Stwierdzono też, że „telewizyjna propaganda Kremla na Ukrainie nie daje efektów”. Zalecono więc, by „rosyjskie programy były pokazywane na oblężonych obszarach przez całą dobę”. W ocenie urzędników reżimu należy przesunąć punkt ciężkości przekazu i zamiast o okupacji mówić więcej o „wyzwoleniu”. Teza absurdalna, biorąc pod uwagę liczne zbrodnie wojenne, łącznie z ludobójstwem, gwałty na masową skalę, rabunki i niszczenie całych miast.

Pouczono też, aby nie zatajać liczby zabitych i wziętych do niewoli, a nawet informować o tym jasno; w przeciwnym razie temat ten zostanie „przejęty przez wroga”. Z drugiej strony, Moskwa nadal nie podała wiarygodnej liczby ofiar, a nawet pojawiały się kłamliwe dowodzenia, że od marca nikt nie zginął. To wszystko dowodzi, że widmo porażki zagląda Putinowi do oczu i próbuje wpłynąć przekaz na rynek wewnętrzny, choć oczywiście nie zmieni to sytuacji na froncie. Od samego mieszania herbata nie staje się słodsza.
Władimir Putin rządzi Rosją dyktatorsko od ponad 20 lat (fot. PAP/EPA/MIKHAIL KLIMENTYEV/KREMLIN POOL/SPUTNIK/POOL)
Władimir Putin rządzi Rosją dyktatorsko od ponad 20 lat (fot. PAP/EPA/MIKHAIL KLIMENTYEV/KREMLIN POOL/SPUTNIK/POOL)

Nowa era Z. Wolny świat kontra agresywny putinizm

Wraz rosyjską inwazją na Ukrainę weszliśmy w nową erę w historii ludzkości. Wojna rozpętana przez Władimira Putina jako rozwinięcie wojny...

zobacz więcej

Tymczasem sytuacja jest oględnie mówiąc nie najlepsza. Bandyckie napaści na Mariupol czy Siewierodonieck to bardziej nastawienie na całkowite zniszczenie miast niż błyskotliwa operacja z wykorzystanie przewagi militarnej czy taktycznej. Po niemal czterech miesiącach wojny na razie zanosi się na spektakularną porażkę Rosjan, wyjątkową w historii wojskowości.

Kijów obroniony


Zgodnie z założeniami Ukraina miała być pokonana w ciągu 2-3 dni. Bitwa o Kijów pokazała, że nie uda się to nawet w ciągu kilku tygodni. Obecnie bandyci spod znaku „Z” walczą o jakiekolwiek postępy na wschodzie zaatakowanego kraju, tymczasem z przechwyconych rozmów żołnierzy wynika, że problemów jest cała masa, a jednym z głównych – fatalne morale.

Straty natomiast rosną. Z danych resortu obrony Ukrainy wynika, że liczba wyeliminowanych żołnierzy z armii Putina przekroczyła dawno 30 tysięcy, przeszło dwa razy więcej niż podczas dziesięcioletniej wojny w Afganistanie, w której upokarzająca porażka przyczyniła się do upadku Związku Sowieckiego.

Historia rosyjskiego imperializmu zna więcej przypadków klęsk, do których teraz nawiązuje Kreml – to także przecież wojna zimowa, czyli nieudana próba pokonania Finlandii na przełomie roku 1939 i 1940. Józef Stalin upatrzył sobie ustanowić w Helsinkach komunistyczny rząd, tymczasem niewielka armia zadała Rosjanom gigantyczne straty. O klęsce militarnej przesądziły przede wszystkim odwaga fińskich żołnierzy (jak teraz ukraińskich) oraz przetrzebienie kadr w Armii Czerwonej podczas Wielkiej Czystki.

Putin zachowuje się podobnie jak Stalin. Również lubi bezpośrednio mieszać się do spraw wojskowych, choć jego służba w KGB polegała na kabaretowym szpiegowaniu, a nie na działaniach militarnych i doświadczenia w tej materii nie ma. Warto nadmienić, że do dziś oficjalnie żaden rosyjski wojskowy nie jest bezpośrednio odpowiedzialny za dowodzenie działaniami na Ukrainie.

Petrović: „Ruski mir” trzęsie się w posadach. Ofensywa Kremla zatrzymana, Ukraina kontratakuje

O tym, że rosyjska inwazja na Ukrainę nie przebiega tak, jak życzyłby sobie tego Kreml, wiemy od dawna. Moskwa stara się „urealniać” cele, ale jej...

zobacz więcej

Rosyjski imperializm


Rosyjski imperializm został również upokorzony podczas wojny rosyjsko-japońskiej w latach 1904-1905. Car Mikołaj II Romanow nie przejął się porażkami podczas prób zdobycia ciepłego portu na Pacyfiku i pewien swego nalegał na dalsze prowadzenie działań wojennych przeciwko niedoświadczonej armii japońskiej.

Gdy porażka stawała się coraz bardziej widoczna, Mikołaj II koniecznie chciał uniknąć upokarzającego pokoju na japońskich warunkach, co skończyło się klęskami w Port Arthur i pod Cuszimą. W konsekwencji wewnętrzny ferment sprawił, że reżim musiał się nieco zliberalizować, co pośrednio przyczyniło się do upadku caratu.

Jakie możemy wyciągnąć wnioski z tych lekcji z historii? Analogie nasuwają się same. Wygląda na to, że współczesna Rosja również może być w przededniu znaczących zmian. Wprawdzie reżim komunistyczny poradził sobie z klęską w Finlandii, ale przecieżPutin nie jest Stalinem – nie ma takiej władzy, takiego aparatu terroru. Wojna na Ukrainie powoduje wzrost ciśnienia w Rosji. Ma coraz większy ciężar polityczny i ekonomiczny. Sankcje i embargo na węglowodory to jedno, oficjalne prognozy wskazują, że PKB może spaść o 8 do nawet 12 procent, ale spadek może być nawet większy.

Gdy w 1998 roku w Rosji szalał kryzys finansowy i od stycznia do sierpnia giełda straciła na wartości ponad 75 proc., z czego tylko w maju 39 proc. prezydent Borys Jelcyn zdymisjonował rząd Wiktora Czernomyrdina. Putin działa inaczej, wszyscy mają pozostać w rządzie, by pokazać, że panuje jedność, choć to tylko nakręca spiralę strachu w aparacie władzy.

List otwarty do Władimira Putina

Panie dyktatorze Władimirze Władimirowiczu. Nie można pana nazywać prezydentem, bo to funkcja sugerująca system demokratyczny, a pańska Rosja to...

zobacz więcej

Wydaje się, że Putin stara się utrzymać dyscyplinę poprzez wywołanie obawy u podwładnych przed odcięciem od profitów, a nawet przed fizyczną likwidacją. Najpewniej zastosowano czekistowską metodę tajemniczych zgonów, żeby zasiać strach. Po agresji na Ukrainę doszło bowiem do niespotykanego pomoru wśród oligarchów oraz menedżerów związanych z Gazpromem.

Egzekucje


Okoliczności śmierci są tak powtarzalne, że trudno mówić o przypadku, raczej serii przykładowych egzekucji. Władysław Awajew popełnił „samobójstwo”, a przed śmiercią zastrzelił żonę oraz 13-letnią córkę. Siergiej Protosenia również przez popełnieniem „samobójstwa” wysłał na tamten świat żonę i córkę, choć akurat przy pomocy siekiery. Także miliarder Wasilij Mielnikow został znaleziony martwy z żoną i dwójką dzieci, i tak dalej i tak dalej.

Być może nie wszystkie te zgony, wśród których znalazł się także upadek z klifu (Andriej Krukowski), były wynikiem działania organów, może żaden, a może wszystkie – to nieważne. Podobnie jest z aresztowaniami w wojsku i służbach bezpieczeństwa. Grunt, że do trybów aparatu władzy oraz oligarchów poszedł konkretny sygnał. A skoro był potrzebny, to znaczy, że reżim się boi.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Reżim się boi, bo też ma czego. Korupcja ma wymiar systemowy i wojna na Ukrainie pokazała skalę degeneracji ludzi Kremla. Ot choćby przyjaciel Putina Jewgienij Prigożyn od 2013 roku otrzymał ponad 3 miliardy dolarów na aprowizację dla wojska. Efekt jest taki, że bandyci spod znaku „Z” mają przeterminowane o 7 lat racje żywnościowe i plądrują sklepy, żeby mieć co jeść (oraz oczywiście dlatego, że są tak zdegenerowani i działają w imieniu bandyckiego państwa).

Ukraińska Narodowa Agencja ds. Przeciwdziałania Korupcji (NACP) zwróciła także uwagę na źle wykonane chińskie opony, która mają dodatkowo spowalniać ruchy rosyjskich wojsk, kamizelki kuloodporne wypełnione tekturą zamiast płytami pancernymi czy wytłoczki na jajka jako ochronę pancerza czołgów. Odpowiadają za to konkretni ludzie, ktoś się nakradł, ktoś pokorumpował.
Klęska pod Cuszimą przyczyniła się do upadku caratu
Klęska pod Cuszimą przyczyniła się do upadku caratu

Ludobójstwo w rytmie hard bass

„Nazizm nie spadł na Niemcy jak grom z jasnego nieba. Był zakorzeniony w jego historii” – napisał Alan Bullock w wiekopomnym dziele „Hitler,...

zobacz więcej

To wszystko musi wywoływać tarcia w najwyższych kręgach władzy czy między rozmaitymi służbami bezpieczeństwa i takie sygnały do nas dochodzą. Na razie górą jest Federalna Służba Ochrony Federacji Rosyjskiej, czyli gwardia przyboczna Putina. To formacja elitarna, najlepiej opłacana i najwierniejsza. Jej głównym zadaniem jest niedopuszczenie do próby zamachu stanu.

Wydaje się, że języczkiem u wagi może być Rada Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, składając się oprócz z prezydenta między innymi z przewodniczących izb parlamentu, premiera, wicepremiera, ministrów spraw zagranicznych, obrony, spraw wewnętrznych, szefa administracji prezydenckiej, sekretarza Rady i szefów Federalnej Służby Bezpieczeństwa oraz dyrektor Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej.

Paramafijny układ


Teoretycznie są to najbardziej zaufani ludzie Putina, kamaryla będąca na szczycie paramafijnego układu. Szczególną postacią jest sekretarz Rady Nikołaj Patruszew, uważany za architekta pełnowymiarowej agresji na Ukrainę i zwolennik twardego kursu wobec Zachodu, a według mediów możliwy następca prezydenta. Z drugiej strony Putin nie kwapi się z nazbyt częstym zwoływaniem tego organu. Potrzebny mu był ostatnio jedynie 21 lutego, gdy zażądał zatwierdzenia wojny z Ukrainą.

Rada zebrała się na Kremlu, ale Putin obawiał się nawet jej członków. Porozsadzał ich daleko od siebie. Wydawało się, że był to efekt jego chorobliwych obaw przed zakażeniem koronawirusem, ale wiele wskazuje na to, że prezydent nie ufa nawet najbliższym współpracownikom.

Rada Bezpieczeństwa FR to następczyni Politbiura z czasów Związku Sowieckiego, najwyższy organ decyzyjny. Zrzesza osoby, na których ciąży największa odpowiedzialność za wojnę. Nie wszyscy chcą ją ponosić. Czy możliwa jest powtórka z 1991 roku i próba siłowej zmiany kierunku, w którym zmierza Rosja?

Na tym ataku Rosjanie połamali sobie zęby

7 maja 1945 roku w Europie wszystko było jasne. Tysiącletnia III Rzesza właśnie przeszła do historii. Europa miała żyć w pokoju, bez nazizmu....

zobacz więcej

Jeżeli ciśnienie rozsadzi pojemnik, możliwe są dwa scenariusze i oba są złe dla Rosji i świata. Pierwszy to upadek reżimu Putina i długa walka o władzę. Może to oznaczać sytuację, w której kraj posiadający gigantyczny arsenał jądrowy ogarnie wieloletni chaos. Jeszcze gorszy niż obecny, a więc niekontrolowany.

Jak Białoruś i Korea Północna


Drugi – to Putin zachowuje władzę i paranoicznie przestraszony tworzy jeszcze bardziej represyjną dyktaturę, jeszcze bardziej nieobliczalną. Trzeci scenariusz – ludzie wychodzą na ulicę i zdobywają władzę – jest niemożliwy do spełnienia. Rosji jest bliżej do modelu Białorusi, Turkmenistanu czy Korei Północnej, tam sami obywatele już nic nie wskórają.

Niezależnie jak rozwinie się sytuacja w Rosji, społeczność międzynarodowa – głównie szeroko pojęty Zachód – musi być przygotowana na każdy scenariusz, by móc odpowiednio zareagować. Wydaje się jednak, że pole manewru ma mocno ograniczone, szczególnie wobec możliwego dalszej radykalizacji reżimu Putina.

Teoretycznie nieco łatwiej może być mimo wszystko w przypadku, gdyby Putin stracił władzę bądź byłby niezdolny do jej wykonywania, a doniesienia na temat jego stanu zdrowia wskazują, że coś może być na rzeczy. Może to być kwestia kilku lat. Wówczas należałoby wymusić wycofanie wszystkich rosyjskich wojsk z Ukrainy i naprawę szkód w tym kraju oraz liberalizację i demokratyzację reżimu.

W zamian Zachód mógłby zaoferować coś, co pominięto, gdy upadał ZSRR, a więc swoisty Plan Marshalla. Oczywiście argumentów „przeciw” jest cała masa, począwszy od tego, że Rosja jest oporna na wzorce z Zachodu, a Rosjanie nieprzywykli do demokracji. Ale dywagować można. I czekać na następną Cuszimę.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej