RAPORT

Wojna na Ukrainie

Ukraina się wykrwawia, ale chociaż Angela Merkel śpi snem sprawiedliwego

Angela Merkel (fot. Sean Gallup/Getty Images)
Angela Merkel (fot. Sean Gallup/Getty Images)

Jeśli ktoś myślał, że Angela Merkel będzie potrafiła uderzyć się w piersi i przyznać do licznych błędów w swojej polityce wobec Rosji, Ukrainy i Europy Środkowo-Wschodniej, ten może czuć się rozczarowany. Dramat Ukrainy, do którego przyczynił się promowany przez nią przez lata „dialog” Berlina z Moskwą, wywołuje dziś refleksję części klasy politycznej naszych zachodnich sąsiadów i stopniowo wpływa na decyzje ich władz. Niemcy muszą jednak w bardziej radykalny niż dotychczas sposób zerwać z Kremlem i zacząć liczyć się z interesami naszej części Europy.

Putin porównał się do cara. Celem Rosji jest „odzyskanie” terytoriów

Rosyjski prezydent Władimir Putin oznajmił, że celem Rosji jest „odzyskanie” terytoriów. Porównał się też do cara Piotra Wielkiego. Jego zdaniem...

zobacz więcej

Była niemiecka kanclerz była wielokrotnie przywoływana w komentarzach ekspertów i polityków, po tym, jak Rosja zaatakowała Ukrainę.

Jednak Angela Merkel postanowiła, że nie będzie nawet starać się tłumaczyć z tego, jak to możliwe, że kraj, z którym za jej rządów Niemcy miały zacieśniać relację gospodarcze i polityczne, z którym wspólnie budowały Nord Stream 2, który wszem i wobec przedstawiały jako, co prawda, ciężkiego partnera, ale jednak partnera, a nie zagrożenie – stał się nagle neofaszystowską dyktaturą, której lider grozi całemu światu nuklearną zagładą, a jego żołnierze dokonują na „bratnim” ukraińskim narodzie niewyobrażalnych zbrodni.

No jak to możliwe, pani kanclerz? W końcu przez te wszystkie lata to właśnie przez panią nie udawało się ograniczyć ogromnych zysków, jakie reżim Putina czerpał z dostaw energii do Europy i to pani przecież chciała dać mu możliwość zarabiania jeszcze większych pieniędzy.

To pani też hamowała ambicje europejskie takich krajów jak Gruzja i Ukraina –
realizując w ten sposób cele Kremla.

Petrović: Ukraińcy toczą ciężkie boje w Donbasie. Po niemieckiej broni ani widu, ani słychu

Niemcy znów obiecują Ukrainie dostarczenie nowoczesnej broni, która mogłaby w dużym stopniu wesprzeć jej siły w wojnie z Rosją. Nie po raz pierwszy...

zobacz więcej

Apele nie przynosiły skutków


Ile to razy przedstawiciele Polski, Ukrainy czy krajów bałtyckich apelowali do władz w Berlinie, by zerwały niebezpieczne dla całego kontynentu powiązania z Kremlem? Ile to razy ostrzegali, że NS2 będzie przez Kreml wykorzystywane politycznie?

I to w czasie rządów Merkel Putin zaatakował Gruzję, wywołał konflikt w Donbasie i później przez lata go podtrzymywał, a także anektował Krym, a jego sołdaci rozorali całą Syrię – specjalizując się w atakach lotniczych na szpitale, szkoły i budynki cywilne.

Do tego dochodziła codzienna dezinformacja, ataki hakerów, podsłuchy, próby zabijania byłych agentów poza Rosją, prześladowanie opozycji i wszystkich środowisk w tym kraju, które pozostawały poza wpływem propagandy Kremla.

Merkel to jednak nie przeszkadzało. Albo może i przeszkadzało, ale nie na tyle, by stać się liderem Zachodu, który będzie się przeciwstawiał zbrodniczemu reżimowi. Zamiast tego zasypywała go ona pieniędzmi i przymykała oczy na łamanie przez niego wszelkich praw: obywatelskich, człowieka i międzynarodowych.

Scholz i Macron boją się porażki Rosji. Liczą, że Putin weźmie „swoje” na Ukrainie i odpuści

Niemcy od ponad dwóch miesięcy nie wysłały prawie żadnej broni na Ukrainę, a ich kanclerz gra na czas. Podczas gdy Ukraińcy toczą twarde boje z...

zobacz więcej

Tak się kończy „dialog” z Kremlem


Ta polityka „dialogu” z Moskwą – opłacania się mafii – okazała się totalną porażką. Mówią dziś o tym wszyscy, także część niemieckich środowisk, które potrafią uderzyć się w piersi i przyznać, że się myliły, a nawet zgodzić się z tym – co musi ich szczególnie uwierać – że rację miała Polska i inne kraje Europy Środowo-Wschodniej.

Dopiero pół roku po tym, jak straciła stanowisko po przegranych wyborach parlamentarnych na rzecz Olafa Scholza z SPD, Angela Merkel zdecydowała się zabrać głos. I – co ciekawe – na pytanie o to, czy mogła w jakiś sposób inaczej poprowadzić niemiecką politykę, żeby nie dopuścić do wybuchu wojny, powiedziała, że się za to „nie obwinia”. Dodała przy tym, że „nie udało nam się stworzyć architektury bezpieczeństwa, która mogłaby zapobiec tej sytuacji”.

Zamykał oczy, zatykał uszy


Co oznacza ta „architektura bezpieczeństwa” w kontekście Rosji? Zapewne jeszcze większe jej przekupienie i podlizywanie się kosztem naszego regionu, a w sumie i całego europejskiego bezpieczeństwa.

Jeśli Niemcy myślały, że za pomocą gospodarczych powiązań uda się „ucywilizować” Putina – to bardzo się pomyliły. Berlin widocznie nie tylko zamykał oczy, ale również zatykał uszy, gdy rosyjski dyktator manipulował historią, przede wszystkim drugiej wojny światowej, wychwalał Stalina i Związek Sowiecki i pluł na Polskę, oskarżając ją o współpracę z Hitlerem.

Duda krytykuje Scholza i Macrona. Niemiecka prasa: Trafił w dziesiątkę

Najnowszy wywiad prezydenta Andrzeja Dudy dla dziennika „Bild” jest szeroko omawiany przez inne niemieckie media. Polski przywódca skrytykował w...

zobacz więcej

Putin od dawna szerzył złowrogo brzmiącą szowinistyczną, rewizjonistyczną, antyzachodnią ideologię, która przybrała w końcu kształt „ruskiego miru”, nawiązując do zrozumiałych dla Rosjan starań władców zasiadających w Moskwie pozbierania w całość wszystkich „ruskich” ziem.

Teraz Putin porównuje się do Piotra Wielkiego – w czwartek obchodzono 350 rocznicę jego urodzin - i przyznaje, że celem Rosji jest „odzyskanie” terytoriów, które się jej „należą”.

Gdy sumienie śpi… śpi też rozsądek


Tego wszystkie Niemcy nie zauważały. Liczył się tylko ich interes i marzenia o tym, że dzięki rosyjskiemu gazowi staną się energetycznym hubem, nie tylko poprawiając wyniki swojej gospodarki, ale też umacniając swoją pozycję w Europie.

Ekspert: Niemcy nie wyślą Ukrainie obiecanego uzbrojenia

Niemiecki kanclerz Olaf Scholz będzie kontynuować politykę swojej poprzedniczki Angeli Merkel i Niemcy nie wyślą Ukrainie obiecanego uzbrojenia –...

zobacz więcej

Teraz Angela Merkel - pytana o wojnę na Ukrainie - odpowiada, że wciąż zadaje sobie pytanie, o to, czy można było zapobiec tej tragedii.

Ale widocznie podczas pięciu tygodni nad Morzem Bałtyckim, gdzie, jak sama przyznaje, dużo czytała i otworzyła się na świat audiobooków, m.in. dzieł Szekspira – nie udało jej się przeczytać ani posłuchać kogokolwiek, kto znajdował odpowiedzi na te pytanie.

Surowe oceny


A było wiele takich ciekawych analiz – jednak większość z nich była również niezwykle surowych wobec Merkel i Niemiec – co zapewne powodowało, że pragnąca uciec od polityki była kanclerz nie miała ochoty się w nie wgłębiać.

Widocznie woli żyć w niewiedzy albo wciąż udawać zaskoczoną, zdziwioną.

Zaskoczoną i zdziwioną kim? Putinem? Szczerze?

Merkel oczywiście podkreśla, że nie była w tych relacjach „naiwna”. Dziś też nie jest „naiwna”, gdy mówi, że w interesie Niemiec jest znalezienie sposobu na współistnienie z Rosją. Nie idzie jednak krok dalej i nie tłumaczy, co przez to rozumie, jak do tego dojść w obecnej sytuacji, gdy nic nie wskazuje, by Kreml chciał odejść od swojej zbrodniczej polityki.

Szkoda, że nie została zapytana o to, jak można by zakończyć tę wojnę, czy chce tylko – jak deklaruje Olaf Scholz – by Rosja jej nie wygrała, czy jak m.in. Polska – by wygrała Ukraina.

Czy dziś Merkel rozumie, że tylko totalny upadek rosyjskich władz, z klęską militarną na Ukrainie, jest w stanie coś zmienić?

Putinowi towarzyszy specjalny agent. Media ujawniają, co ma w walizce

Władimirowi Putinowi w podróżach zagranicznych towarzyszy „specjalny” agent Federalnej Służby Ochrony, który odpowiada za zbieranie ekskrementów...

zobacz więcej

Na razie deklaruje jedynie, że nie będzie mediatorem w tym konflikcie, gdyż, jak słusznie zauważa, nie byłoby to w tej chwili użyteczne, albowiem „niewiele jest do omówienia”.

Zawiedziona Ukraina


Pierwszym wywiadem Angeli Merkel od pół roku zawiedziony jest ambasador Ukrainy w Niemczech Andrij Melnyk, który powiedział, że nie ma w nim nawet odrobiny samokrytyki i ocenił jego wydźwięk jako godny ubolewania. Jego zdaniem „niepokojące są wypowiedzi byłej kanclerz o nieomylności jej kursu na Rosję i zbyt pobłażliwe traktowanie dyktatora Putina”.

- Bez uczciwej, całościowej oceny polityki Niemiec wobec Rosji nie jest możliwe wyciągnięcie właściwych wniosków co do przyszłych relacji z Moskwą i powstrzymanie jej agresji – zaznaczył Andrij Melnyk.

Wyciągają (częściowo) wnioski


Jednak nie jest tak, że Niemcy nie wyciągają, jak Angela Merkel, żadnych wniosków z dotychczasowej polityki Berlina wobec Moskwy i Europy Środowo-Wschodniej. Po inwazji podnosiło się wiele głosów, także słyszalnych wśród partyjnych liderów, nie mówiąc już o najbardziej wpływowych mediach czy ekspertach, którzy przyznawali, że popełniono wiele błędów i że rację w tej kwestii miał nasz region.

I nawet jeśli wciąż działania rządu Olafa Scholza wobec Rosji są rozczarowujące, to nadal trzeba naciskać na naszych zachodnich sąsiadów, by z większym zaangażowaniem wsparli Ukrainę. Może Angela Merkel deklaruje, że nie ma sobie nic do zarzucenia, ale jeśli tak zasłuchiwała się na wakacjach w Szekspirze, to niech przestrogą będzie dla niej – i dla innych, którzy chcieliby dalej „dialogować” z Moskwą, czy obawiają się jej „poniżyć” - poniższy cytat z Makbeta.

„Zdało mi się, że słyszałem

Głos wołający:« Nie zaśniesz już więcej! »

Makbet zabija sen, niewinny sen (…)”

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej