RAPORT

Wojna na Ukrainie

Petrović: Ukraińcy toczą ciężkie boje w Donbasie. Po niemieckiej broni ani widu, ani słychu

Ukraina wciąż czeka na broń od NIemiec (fot. Shuttesrtock)
Ukraina wciąż czeka na broń od NIemiec (fot. Shuttesrtock)

Niemcy znów obiecują Ukrainie dostarczenie nowoczesnej broni, która mogłaby w dużym stopniu wesprzeć jej siły w wojnie z Rosją. Nie po raz pierwszy jednak Berlin deklaruje coś, co później w żaden sposób się nie materializuje. Eksperci wskazują zaś, że to właśnie broni ciężkiej i to najlepiej nowoczesnej, dziś najbardziej brakuje Ukraińcom na froncie w Donbasie.

100 dni nienawiści, bohaterstwa, hipokryzji i… nadziei

Poziom akceptacji rosyjskiego społeczeństwa dla inwazji na Ukrainę dowodzi, jak ogromne pokłady nienawiści udało się Władimirowi Putinowi w nim...

zobacz więcej

Rosjanie nieustająco atakują ukraińskie pozycje w Donbasie, używając broni ciężkiej i lotnictwa. Nadal zacięte walki toczą się w szczególności o miasto Siewierodonieck, które Moskwa chce zdobyć w celu propagandowego ogłoszenia, że „wyzwolili” cały obwód ługański. Po tym, jak Kremlowi nie udało się zdobyć Kijowa, to właśnie zajęcie tych terytoriów i całego obwodu donieckiego, jest dziś głównym planem Moskwy.

Brytyjski wywiad ocenia, że Rosjanie nie są w stanie zniszczyć ukraińskich systemów przeciwlotniczych, ale ich lotnictwo używa pocisków manewrujących wystrzeliwanych z powietrza i ziemi, by zakłócić ukraińskie konwoje. Połączenie ataków lotniczych i silnego ostrzału artyleryjskiego przynosi częściowe efekty na froncie w Donbasie.

To zaś sprawia, że znów padają pytania, czy naprawdę Ukraina nie może otrzymać od Zachodu większego wsparcia w broni ciężkiej, by obronić się przed najeźdźcą? W szczególności, gdy w ciągu ponad trzech miesięcy walk jej żołnierze wykazali się niezwykłą walecznością, a naprzeciwko siebie mają często słabo dowodzoną i z coraz gorszym morale armię rosyjską.

Odwaga nie zastąpi broni


Sama odwaga i wola walki nie zatrzyma jednak pocisków i czołgów. Potrzeba nowoczesnej broni ciężkiej – która dociera, oczywiście, od zachodnich sojuszników Ukrainy, w tym bardzo duże ilości z Polski – ale wciąż jest jej zbyt mało. Bywa również, że przychodzą kolejne partie, ale Zachód „zapomniał” o przeszkoleniu z jej użytkowania Ukraińców, którzy w „partyzancki” sposób muszą sami do tego dochodzić.

Oczywiście, na pierwszym miejscu pod względem wsparcia, w tym militarnego dla Ukrainy, są Stany Zjednoczone. Duże zaangażowanie w tej kwestii wykazują też Brytyjczycy, państwa bałtyckie, a nawet uboższe kraje Europy Środowo-Wschodniej. Wzorem – i są to opinie formułowane także przez środowiska na ogół Polsce nieprzychylne - jest zaś nasz kraj – i to zarówno pod względem wsparcia militarnego, politycznego jak i humanitarnego.

Na tle tych państw postawa Francji – wygląda słabo, a Niemiec – tragicznie.

Scholz i Macron boją się porażki Rosji. Liczą, że Putin weźmie „swoje” na Ukrainie i odpuści

Niemcy od ponad dwóch miesięcy nie wysłały prawie żadnej broni na Ukrainę, a ich kanclerz gra na czas. Podczas gdy Ukraińcy toczą twarde boje z...

zobacz więcej

Niemcy tracą twarz


Tygodnik "Der Spiegel" pisał ostatnio, że niezdecydowanie rządu w Berlinie w sprawie dostaw broni na Ukrainę zaszkodziło reputacji Niemiec w Europie. "Spiegel" zwraca przy tym uwagę, że jeśli zapytać europejskich partnerów Niemiec o ocenę ich polityki wobec Ukrainy, to jest ona bardzo negatywna, a kolejne tłumaczenia rządu RFN, czemu zadeklarowana broń nie trafiła na Ukrainę - komentowane są jako „berliński bełkot”.

„Niemcy zawsze były podziwiane za skuteczność, szybkość i niezawodność. Jednak wahanie Berlina w dostawach broni powoli rodzi na Wschodzie poczucie, że Niemcy go zdradzają – po raz kolejny” – czytamy w tygodniku, który przywołuje komentarz jednego z dyplomatów.

Terapia szokowa


Niemcy zaczynają coraz bardziej zauważać, że polityka Scholza staje się powszechnie krytykowana – i padają przy tym najcięższe oskarżenia. To zaś przekłada się na coraz gorsze wyniki w sondażach SPD, którą wyprzedzili ostatnio jej sojusznicy z koalicji – Zieloni. Szkody dla reputacji Niemiec w polityce zagranicznej są już tak znaczące, że, jak ocenia "Spiegel" , „ich naprawa może zająć całe dziesięciolecia".

To, czego Niemcy potrzebują – to terapia szokowa. Nieustanne rozliczenie ich z deklarowanych działań z obiecywanego wsparcia. Na szczęście i dla Ukrainy, i dla Europy, i dla samych Niemców mają oni ambasadora Ukrainy w RFN Andrija Melnyka, który jeszcze przed inwazją, gdy Kijów prosił Berlin o pilne wsparcie, nie uciekał w kurtuazję, ale ostro komentował skandaliczną postawę niemieckich władz.

Odnosząc się do zapowiedzi kanclerza Scholza, który zadeklarował dostarczenie Ukrainie m.in systemu obrony powietrznej Iris, Andrij Melnyk powiedział, że cieszy go ta postawa, ale przyznał, że jak do tej pory Niemcy nie przesłały ani jednej sztuki ciężkiego sprzętu.

Agroludobójstwo Putina

Władimir Putin rozpętał na Ukrainie wojnę totalną. Jej celem nie jest wyłącznie zajęcie kraju, lecz unicestwienie go – infrastruktury, przemysłu,...

zobacz więcej

System IRIS-T SLM ma być wyprodukowany latem przez niemiecką firmę Diehl Defense. Może on trafić na Ukrainę w październiku. System mógłby bronić przed rosyjskimi atakami lotniczymi na duże miasta m.in. Kijów. Berlin zobowiązał się również do dostarczenia m.in czterech wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych M270 MLRS.

Punkt zwrotny? Który z kolei?


I chociaż ukraiński dyplomata ocenił, że mamy do czynienia z „punktem zwrotnym” w polityce niemieckiej wobec Ukrainy i podziękował kanclerzowi, to jednak nie po raz pierwszy Berlin zapowiada coś, czego później nie realizuje.

Trzeba pamiętać, że szef niemieckiego rządu obiecywał takie wsparcie dla Ukrainy podczas debaty budżetowej w Bundestagu i w czasie, gdy jest ze wszystkich stron krytykowany za dotychczasową politykę.

Jak wskazują niemieckie media, kanclerz nie zadeklarował konkretnego terminu dostawy zarówno systemu IRIS-T SLM, jak i dostaw innej broni ciężkiej.

Co więcej, nie tylko lider opozycji Friedrich Merz (CDU) dopytywał po przemówieniu Scholza, czemu powtarza on jedynie, że Putin nie może wygrać tej wojny i po prostu nie powie, że Ukraina musi ją wygrać.

Scholz nie chce też wypowiadać się w temacie, kiedy i jak może się ona skończyć, a także ,czy Francja i Niemcy widzą się w roli mediatora.

Mediatorzy na linii z Kremlem


Boże broń Ukrainę przed takimi mediatorami! Już dziś bowiem, z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że Macron i Scholz, nieustannie wiszący na telefonach z Putinem, zaproponują Kijowowi spełnienie części żądań Kremla, tak by uzyskać pokój.

Francuski prezydent sam ostatnio podkreślał, że nie można „upokarzać” Rosji. Co miał na myśli? Skoro Rosja sama się rozpoczynają inwazję upokorzyła, a jej władze promują zbrodniczą, neofaszystowską ideologię „ruskiego miru”. Czy ktoś „upokarzał” Niemców w czasach III Rzeszy, czy zrobili to sami, wybierając drogę mordu i nienawiści?

Scholz tymczasem chce być postrzegany jako głos rozsądku – wciąż podkreśla, że Zachód, UE, nie biorą i nie będą brały udziału w wojnie przeciwko Rosji, a lęk swojego społeczeństwa przed Putinem i jego groźbami m.in. atomowymi przez długi czas wykorzystywał do prowadzenia „chłodnej” polityki wobec Kijowa.

Nowa era Z. Wolny świat kontra agresywny putinizm

Wraz rosyjską inwazją na Ukrainę weszliśmy w nową erę w historii ludzkości. Wojna rozpętana przez Władimira Putina jako rozwinięcie wojny...

zobacz więcej

Jednak taktyka ta okazała się być krótkotrwałą, zważywszy, że w tym samym czasie Ukraina otrzymywała duże wsparcie od innych krajów – z których na szczególne wyróżnienie oprócz USA zasługują państwa naszego regionu. Regionu, którego Niemcy chciałyby być „opiekunem”. Proszone o to, czy też nie.

Sukces polityki nacisków


Warto w kontekście Scholza i tego, że musi on reagować na zmiany zachodzące na niemieckiej scenie politycznej i w tamtejszym społeczeństwie, obrazują też słowa szefowej MSZ Niemiec Annaleny Baerbock, liderki Zielonych, która będąc w opozycji ostro atakowała politykę uległości poprzednich władz wobec Putina, jednak gdy weszła do rządu, podporządkowała się decyzjom Scholza.

Teraz jednak ponownie wychodzi przed szereg i wystąpieniu w Bundestagu podkreślała, że Rosja przyjęła w Donbasie strategię „wyludnienie” tego regionu i „zduszenie tam cywilizacji”, co sprawia, że „wysyłanie Ukrainie broni obronnej jest jeszcze ważniejsze”.

O wiele dalej idzie zaś wspomniany już lider CDU Friedrich Merz, który w niedawnym wystąpieniu w telewizji ZDF, trafnie ocenił, że „gdyby wszystkie państwa zachowywały się jak Niemcy, armia rosyjska już zajęłaby Kijów".

Zwracał on przy tym uwagę, że Niemcy wciąż nie dostarczyły Ukrainie bojowych wozów piechoty Marder, a strategia wymiany broni z krajami, które przekazują starsze modele ze swoich zasobów Ukrainie, a w zamian mają otrzymać broń z Niemiec - nie działa.

Ostatnio władze w Atenach poinformowały, że z tego właśnie powodu nie przekazały wciąż około stu wozów bojowych piechoty konstrukcji sowieckiej z zapasów NRD. Dojdzie do tego dopiero wtedy, gdy do Grecji dotrą obiecane w zamian niemieckie wozy bojowe piechoty Marder. A jak widzieliśmy w przypadku przesłania przez Niemców Polsce czołgów na wymianę, może to być nie lada problem.

Ateny podkreślają, że w kontekście konfliktu z Turcją greckie wyspy, który suwerenność Ankara kwestionuje, nie mogą pozostać bez ochrony.

Polska broń robi furorę


Jak wielką tragedią dla Ukrainy są opóźnienia w dostawie broni świadczą dane przedstawione przez przewodniczącego Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy Rusłana Stefanczuka w wywiadzie dla portalu dziennika "Welt", w którym ocenił on, że z tego powodu ginie dziennie 100 ukraińskich żołnierzy, a pół tysiąca zostaje rannych.

Podkreślił on przy tym, że proponowana przez Niemcy w ramach wymian z krajami trzecimi broń sowiecka nie zapewni jego krajowi dużej przewagi w działaniach bojowych, dlatego ukraińska armia potrzebuje przede wszystkim „nowoczesnej technologii, która da nam szansę na znaczące zmiany w taktyce i strategii wojskowej".

Warto w tym momencie przywołać casus polskiego nowoczesnego sprzętu, który robi furorę wśród ukraińskich żołnierzy. Ostatnio nawet niemiecki dziennik "Welt" przyznał, że Ukraińcy są bardzo zadowoleni z rakiet przeciwlotniczych Piorun i amunicji krążącej Warmate.

Miejmy nadzieję, że już niedługo będą oni mieli okazję chwalić też niemiecki, nowoczesny sprzęt, który będzie skutecznie eliminował siły najeźdźców i przyczyni się do zwycięstwa Ukrainy w wojnie.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
Zobacz więcej