RAPORT

Wojna na Ukrainie

Zła radość Donalda Tuska

Donald Tusk (fot. PAP/Tomasz Gzell)
Donald Tusk (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Nikt nie zrobił tyle co liberałowie, by ugruntować poparcie milionów Polek i Polaków dla Prawa i Sprawiedliwości. Dziś znów to dobrze widać.

„Lekka ręka” Rafała Trzaskowskiego w wydawaniu publicznych pieniędzy

Nieumiejętne zarządzanie przez Rafała Trzaskowskiego budżetem stolicy oraz niesamowicie wysokie zarobki urzędników warszawskiego ratusza fatalnie...

zobacz więcej

Zacznijmy od sprawy podstawowej: Donald Tusk doskonale zdaje sobie sprawę, że obecny wzrost cen w Polsce to efekt globalnej fali kryzysów, które nasiliły się w ostatnich latach. Najpierw światowej gospodarce zaszkodziło poważne osłabienie łańcuchów dostaw: do pandemii globalna produkcja, praca i konsumpcja pracowała jak nieźle naoliwiona maszyna. Idealnie nie było, stopniowo rosły napięcia, ale każdy miał swoje powody do zadowolenia: Stany Zjednoczone i Chiny, Europa i Rosja.

Konsumenci w krajach globalnego zachodu i północy żyli złudzeniem świata, w którym zawsze będą mieli w miarę tani dostęp do wszelkich dóbr – bezpiecznie zmierzających do nich z krajów, które zapewniały tanią pracę, produkty i surowce. Najpierw pandemia poważnie zachwiała tym globalnym ekonomicznym procesem, później wojna Rosji przeciw Ukrainie rozregulowała go naprawdę poważnie.

Polska gospodarka nie ucierpiała za bardzo w czasie pandemii – ku zaskoczeniu liberalnych ekonomistów, polityków i mediów, wysoki wzrost wciąż się utrzymywał, bezrobocie było (i wciąż jest) niesamowicie niskie jak na realia III Rzeczpospolitej. Pandemia w Polsce to właściwie powolny wzrost inflacji i kłopoty większych i mniejszych biznesów w branżach szczególnie wrażliwych na restrykcje. Ale w Europie mieliśmy jedne z najłagodniejszych obostrzeń, dlatego nawet gastronomia, turystyka i hotelarstwo nie zaliczyły totalnej zapaści – zimą 2022 roku czekano na wielkie odbicie. Wtedy jednak zaczęła się wojna na Ukrainie i sprawy znów zaczęły się komplikować.

Nienawiść do PiS to nie pomysł na Polskę

Jeśli chodzi o skalę wyzwań społeczno-gospodarczych, ostatnie lata w Polsce można porównać jedynie z początkiem lat 90. Wtedy rządy upadały bardzo...

zobacz więcej

Szok wojny spowodował, że opozycja – szczególnie jej liberalne, platformerskie skrzydło – mocno straciła rezon. Mnóstwo ludzi przejrzało na oczy, choćby w sprawach polityki niemieckiej i rosyjskiej rządów Donalda Tuska. Do dziś zresztą – gdy były premier Polski próbuje opowiadać banialuki na ten temat, śmieją się z niego nawet studenci z Uniwersytetu Warszawskiego, których trudno przecież podejrzewać, że są „ciemną masą z Polski B, ślepo wsłuchaną w PiS”. Szybko się okazało, że w sprawach polityki zagranicznej najgłębsze i najtrafniejsze intuicje mieli ci, którzy nie ufali niemieckim i rosyjskim zapewnieniom choćby w sprawach Nord Stream 2.

Dziś sprawy mają się już nieco inaczej. Wysokie ceny męczą polskie rodziny, nie mniej – niepewność przyszłości. To psychospołeczne fakty, tym bardziej smutne, że nakładają się na ogólne zmęczenie pandemicznym czasem. Opozycja powinna zatem nabrać wiatru w żagle. Notowania Platformy powinny już dawno wyprzedzić notowania Prawa i Sprawiedliwości. Tymczasem widzimy, że opozycja nawet w tak korzystnych dla siebie warunkach – bo oni ewidentnie widzą obecne perturbacje gospodarcze jako korzyść dla siebie – nie potrafi przekonać do siebie niezdecydowanych, ani realnie uszczknąć coś z elektoratu PiS.

Dlaczego się tak dzieje? Wyjaśnienie przynosi polityczna codzienność. Oni naprawdę nie mają pomysłu na przyszłość. Narzekać na wysokie ceny paliw jest łatwo, gadanina, że to wszystko wina PiS, też nie przychodzi Tuskowi i jego pomagierom trudno.

Wołodźko: Liberalna opozycja, czyli akcja – dezinformacja

Jak podsumować wieloletnią działalność liberalnej opozycji? To akcja dezinformacyjna, oparta na próbach nieustannego przekonywania polskiego...

zobacz więcej

Tyle że poza żelaznym elektoratem Platformy ani nikt w to nie wierzy, ani nie udaje, że w to wierzy. Ludzie doskonale wiedzą, że wzrost cen kosztów życia to bolączka właściwie całej Europy. Wiedzą, bo potrafią łączyć kropki, że inaczej wyglądały ceny w Polsce jeszcze przed pandemią, inaczej w pandemii, jeszcze inaczej – dzień po napaści Rosji na Ukrainę, a jeszcze inaczej dziś.

Na tym nie koniec: choć liberalne media i politycy już zaczynają przygotowywać społeczeństwo, że jeśli wrócą do władzy, zafundują nową terapię szokową, to większość społeczeństwa wcale nie ma ochoty na powtórkę z początku lat 90. I nie da sobie już tak łatwo sprzedać „nowego planu Balcerowicza” – ponieważ doskonale wie, że najwięcej płacą za niego mniej zamożni, a nie liberalni politycy i liberalne redakcje. A widać wyraźnie, że to jedyny pomysł liberałów na kryzys: macie źle? To będziecie mieć jeszcze gorzej. Ale w przyszłości wam się poprawi.

Kłopot w tym, że na naprawdę realną poprawę nie tak mała część mniej zamożnych Polek i Polaków musiała czekać aż do 2015 r. I spadła na nich za to potężna fala liberalnej pogardy. Jeszcze jedno – Donald Tusk i cała opozycja świetnie wie, że gdyby nie pandemia i wojna, ich notowania sondażowe najpewniej szorowałyby dziś nosem o ziemię. To jest dla nich jasne, stąd tak wielka, zła radość Donalda Tuska, gdy mówi o obecnych zawirowaniach gospodarczych.

Krzysztof Karnkowski: Opozycja przeciwko KPO

Czy możemy być pewni, że to już koniec przejść z KPO i Komisją Europejską? Na pewno nie – unijni biurokraci nie stali się z dnia na dzień...

zobacz więcej

Gdyby nie skutki pandemii i wojny, nie miałby czego właściwie szukać, nie miałby po co jechać do uboższych powiatów, mniejszych miast i na wieś, bo liberałowie takie miejsca i regiony od zawsze traktowali z pogardą. Dziś Tusk jeździ do tych mniejszych miejscowości, wylewa krokodyle łzy, a za plecami ma tych wszystkich liberalnych celebrytów, ekonomistów, publicystki, którzy przez kilka ostatnich lat szczuli, pogardzali i szydzili z Polski B.

Tusk stroi się w piórka wrażliwca społecznego, a za jego plecami stoją ludzie, którzy przez lata grozili polskiej wsi i małym miasteczkom: „już my wam pokażemy wasze miejsce, gdy tylko wrócimy do władzy”. Niech nikt nie ma w tych sprawach cienia wątpliwości: Izabela Leszczyna mówi o 500 Plus to, co się tak naprawdę w Platformie o polityce społecznej myśli. Oni będą zwalczać kryzys za cenę krzywdy Polski mniej zamożnej. Z tego znów trzeba by się było wydobywać przez dekady. I to w korzystnych okolicznościach.

Dlatego mam dobrą radę dla tych, którzy wiedzą, że w ich miejscowości pojawi się Tusk. Wybierzcie się tam. Pytajcie go o jego pomysły na politykę rodzinną, o ludzi, którzy będą je ewentualnie wdrażać. I pytajcie, dlaczego jego rząd, dlaczego jego opcja polityczna była i jest od zawsze taka obojętna a nawet wroga Polsce mniejszych miejscowości.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej