Całun Turyński nie do podrobienia

Watykański dziennik „L'Osservatore Romano” napisał, że rezultaty 5-letnich badań prowadzonych przez włoskich naukowców podważają tezy o tym, że Całun Turyński powstał nie w czasach Chrystusa, lecz znacznie później. „Jest niemożliwy do podrobienia” – dodał (fot.Wikimedia Commons)

Watykański dziennik „L'Osservatore Romano” napisał, że rezultaty 5-letnich badań prowadzonych przez włoskich naukowców podważają tezy o tym, że Całun Turyński powstał nie w czasach Chrystusa, lecz znacznie później. „Jest niemożliwy do podrobienia” – dodał.

W ten sposób gazeta w najnowszym, czwartkowym wydaniu odniosła się do eksperymentów badaczy z włoskiego Ośrodka nowych technologii, energii i zrównoważonego rozwoju (Enea) z Frascati pod Rzymem. Ich doświadczenie polegało na próbie stworzenia za pomocą promieniowania ultrafioletowego wizerunku podobnego do odciśniętego na przechowywanej w katedrze w Turynie tkaninie, w którą zgodnie z tradycją owinięte było ciało Chrystusa po ukrzyżowaniu.

„Obiekt niemożliwy”

Badania te, przeprowadzone przy wykorzystaniu najnowocześniejszych dostępnych technologii, watykański dziennik podsumował następująco: „Całun jest wciąż dla nauki >>obiektem niemożliwym<<. Niemożliwym także do podrobienia”.

Na łamach tych podkreślono, że celem naukowców było zgłębienie najważniejszej kwestii dotyczącej Całunu Turyńskiego, to znaczy tego, jak powstał wizerunek przywołujący według wiernych Mękę Chrystusa i stanowiący dla wszystkich – dodał autor artykułu – „wyzwanie dla inteligencji”, jak określił to Jan Paweł II, stojąc przed płótnem w maju 1998 roku.

Próby stworzenia reprodukcji wizerunku Chrystusa wykazały – relacjonuje „L'Osservatore Romano” – że do takiego eksperymentu na całej powierzchni płótna o rozmiarach 4,36 na 1,10 metra należałoby użyć mocy 34 bilionów watów. „To moc, która uniemożliwia odtworzenie całego wizerunku z Całunu przy użyciu tylko jednego lasera, gdyż nie wytwarza jej żadne źródło światła VUV (promieniowanie ultrafioletowe w próżni)” – stwierdza gazeta, przytaczając konkluzje włoskich naukowców.

Zauważyła przy okazji, że w przeciwieństwie do innych „sensacyjnych” teorii przedstawionych w ostatnich latach badacze z ośrodka Enea „przedstawili swoje wnioski z niezwykłą ostrożnością”. Znalazło to uznanie ze strony przewodniczącego komisji archidiecezji turyńskiej ds. Całunu księdza Giuseppe Ghibertiego, który – cytowany w artykule – taką postawę naukowców uznał za „rzadkość” i wyraził przekonanie, że wiadomości o tych rezultatach dodaje to „powagi”.

Gatunek literacki, „płótno przypisywane templariuszom i Marsjanom”

Na marginesie watykańska gazeta odnotowała, że rzekomo „nowe odkrycia” i „przełomowe rewelacje” na temat Całunu Turyńskiego w ostatnich latach stały się wręcz „gatunkiem literackim”, a płótno – stwierdziła – przypisywano nie tylko Leonardo da Vinci, ale „templariuszom i Marsjanom”.

W tym samym artykule przypomniano, że w badaniach naukowych nad płótnem należy unikać „instrumentalnego wykorzystywania”. Muszą one „szanować wielkie znaczenie religijne i kościelne, jakie Całun ma dla ludu chrześcijańskiego i dla wszystkich, także niewierzących, którzy w tym Obliczu widzą tajemnicze świadectwo miłości bez końca” – podsumowało „L'Osservatore Romano”.

źródło:

Zobacz więcej