RAPORT

Wojna na Ukrainie

„Patoogrodnictwo”. Miasto oskarża aktywistów o zniszczenie miejskiego trawnika

Stanowczo nie zgadzamy się na nazywanie naszej akcji „patoogrodnictwem” – odpowiada MJN (fot. Facebook/Miasto jest Nasze)
Stanowczo nie zgadzamy się na nazywanie naszej akcji „patoogrodnictwem” – odpowiada MJN (fot. Facebook/Miasto jest Nasze)

Miejscy aktywiści w ramach akcji „Zaadoptuj donicę” zniszczyli miejski kwietnik na rogu Królewskiej i Marszałkowskiej. Zarząd Zieleni zaapelował do mieszkańców i społeczników, aby nie uprawiali „patoogrodnictwa” i konsultowali takie akcje z miejskimi ogrodnikami. Aktywiści nie zgadzają się z zarzutami.

Warszawa: Tramwaj potrącił pieszą w centrum miasta

Tramwaj potrącił pieszą w piątek w okolicy ronda de Gaulle'a w centrum Warszawy. Kobieta trafiła do szpitala. Motorniczy był trzeźwy -...

zobacz więcej

„Niestety smutna historia spotkała kilka dni temu jeden z naszych śródmiejskich kwietników hybrydowych. Każdego roku donica zakwitała dziesiątkami kolorowych roślin. W kwietniku w donicy było 175 bylin werbeny bonariensis i gaury lindheimera wchodzących w okres wegetacji, do których planowaliśmy właśnie dosadzić ostnicę i szałwię. Pech chciał, że »nieznani sprawcy«, w ramach akcji #zaadoptujdonice, postanowili »przywrócić matce naturze zaniedbaną donicę na rogu Królewskiej i Marszałkowskiej«” – napisał na Facebooku Zarząd Zieleni.

Wpadka aktywistów?


Ogrodnicy zaznaczyli, że siewki rozsianych roślin mogły wyglądać jak chwasty, jednak pech chciał, że wśród sprawców zabrakło osób znających się na ogrodnictwie i uznali rosnące tam rośliny za niepotrzebne chwasty. „Część roślin wykopali i zamienili na kilkanaście sadzonek lawendy i trzmieliny. Niestety zasadzone rośliny nie nadają się do obsadzeń miejskich (lawenda przemarznie, a trzmielina to krzewy płożące, które zarosną całą donicę, w założeniu kwitnącą)” – podkreślili.

„Właściwy dobór gatunkowy jest niezwykle ważny. Ogrodnicy łączą m.in. nasadzenia bylinowe z roślinami cebulowymi i jednorocznymi. Nazywamy to kwietnikami hybrydowymi. Zamiast corocznych, całkowitych wymian roślin w kwietnikach czy donicach, wymieniamy tylko te jednoroczne. Pozwala nam to ograniczyć koszty nowych nasadzeń” – wyjaśnili.


Zaznaczyli, że wielu mieszkańców, w ramach akcji Zielony Wolontariat, angażuje się w różne nasadzenia i coraz więcej zieleni jest sadzonej ich rękami, jednak zawsze odbywa się to w porozumieniu pracownikami Zarządu Zieleni. „Drodzy aktywiści, drodzy mieszkańcy! Jeżeli macie moce przerobowe, chcecie zazieleniać miasto – nie uprawiajcie patoogrodnictwa. Upiększajmy nasze miasto wspólnie – z głową, z poszanowaniem natury i pracy miejskich ogrodników” – zaapelował Zarząd Zieleni i zaprosił do kontaktu.

Trzaskowski wyda 100 mln, będzie dziewięć pasów ruchu? Aktywiści protestują

„Dziewięć pasów dla aut, a na pasy dla pieszych nie starczyło już miejsca!” – zaalarmowali przedstawiciele Miasto Jest Nasze. Jak dodali, władze...

zobacz więcej

Do zarzutów odnieśli się aktywiści ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, które pochwaliło się na swoim profilu facebookowym zdjęciami, na których widać aktywistów sadzących rośliny w kwietniku. Tłumaczyli, że stan bylin został zweryfikowany przed przeprowadzonymi nasadzeniami i wyrwano zaledwie kilka sztuk roślin, których bryła korzeniowa była martwa i w związku z tym nie miałyby one szansy się odrodzić. Podkreślili też, że duża część roślin zasadzonych przez miasto pozostała nietknięta.

Aktywiści zawiedzeni „linczem” warszawskiego ratusza


„Szczególnie mocno boli nas sposób komunikowania o sprawie prowadzony przez ZZW, któremu wiemy, że tak jak i nam, zależy na dbaniu o warszawską zieleń. Stanowczo nie zgadzamy się na nazywanie naszej akcji »patoogrodnictwem« i przygotowywanie postów szkalujących Stowarzyszenie, bez uprzedniego odniesienia się do odpowiedzi zamieszczonej pod innym postem. Działanie to mogło mieć na celu wytworzenie atmosfery »linczu« wokół MJN, do czego organ Miasto Stołeczne Warszawa nie powinien się posuwać” – napisali aktywiści.

Zadeklarowali też chęć połączenia sił, aby wspólnie dbać o miejskie kwietniki.

„Zapraszamy do rozmów, żebyśmy mogli coś wspólnie wypracować. My absolutnie nie potępiamy takiego miejskiego ogrodnictwa, ale chcielibyśmy i zachęcamy wszystkich, żeby to było robione z głową i w miarę możliwości z rozeznaniem się, czy coś nie zostało tam zrobione i czy do kogoś taki kwietnik nie należy” – odpowiada rzeczniczka Zarządu Zieleni Karolina Kwiecień-Łukaszewska.

Zobacz także: W Warszawie będzie drożej. Trzaskowski zapowiada „uzasadnione” podwyżki

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej