RAPORT

Wojna na Ukrainie

„Opozycja nie będzie dyktować rządowi, co robić”. Donald Tusk tak mówił o Lotosie [WIDEO]

Co do diabła ciężkiego stoi za tym uporem, by sprzedać polskie rafinerie Węgrom i Saudyjczykom? – od kilku dni to i inne podobne pytania stawia lider PO Donald Tusk. Polityk powtarza, że sam, gdy był premierem, zablokował sprzedaż Lotosu Rosjanom. Jednak co innego mówił, gdy faktycznie miał wpływ na to, co dzieje się w Polsce. Przypominamy, jak polityk tłumaczył rozmowy z Rosjanami na temat prywatyzacji koncernu.

Donald Tusk atakuje media za pytania o Lotos. O tych faktach zapomniał? [WIDEO]

Pytany o kwestię sprzedaży Lotosu szef PO Donald Tusk zarzuca dziennikarzom manipulację i zapewnia, że osobiście zablokował oddanie koncernu. Co...

zobacz więcej

Politycy Platformy Obywatelskiej twierdzą, że fuzja Lotosu z Orlenem i sprzedaż części stacji węgierskiej firmie MOL (co jest warunkiem zgody wydanej przez Komisję Europejską), to „oddanie” polskiej spółki w ręce Władimira Putina. Głos na ten temat zabiera m.in. Donald Tusk, który, jak wynika z jego wypowiedzi, przez lata nie miał nic przeciwko interesom z Kremlem. Co więcej – sam wielokrotnie apelował, by nie mówić „nie” Rosjanom.

Tusk antyrosyjski... jak nigdy


Polityk PO powrócił do tego tematu na jednej z ubiegłotygodniowych konferencji. Tak wspominał okres swoich rządów: „W momencie, kiedy pojawiły się projekty prywatyzacyjne Lotosu, niektóre oferty były związane z rosyjskimi interesami, to ja podjąłem decyzję, żeby to zablokować. Robiłem wszystko i skutecznie, żeby takie narodowe dobra jak np. Lotos czy Azoty nie wpadły w ręce Rosjan” – mówił przewodniczący PO.

Tego samego dnia, 18 maja, w wieczornym programie TVN24 zapytano go o kompromitujące głosowanie przeciwko obywatelskiemu projektowi ustawy sprzeciwiającej się sprzedaży Lotosu Rosjanom. Przypomnijmy – projekt próbowali zablokować politycy rządzącej koalicji PO-PSL. Ostatecznie udało im się zresztą utrącić proponowane przepisy.

Lider PO: Przegrali wybory i nie będą dyktować rządowi, jak postępować


Tak tłumaczył głosowanie Donald Tusk: „Głosowaliśmy za tym, żeby to nie ówczesna opozycja i nie Kaczyński, nie PiS, decydowali o naszych strategicznych decyzjach. Przegrali wybory i dlatego nie chcieliśmy, by w trybie głosowań sejmowych de facto dyktować naszemu rządowi, jak postępować”.

Zakazów nie było, bo Rosja była „od robienia interesów”


Warto przypomnieć, jaki stosunek do sprzedaży Lotosu prezentował były premier wówczas, w 2011 roku. 28 marca podczas jednej z konferencji prasowych Tusk próbował przekonać opinię publiczną, że sprzedaż Lotosu podmiotowi związanemu z Rosją nie jest zagrożeniem dla Polski.

– Nie ma żadnej ideologicznej przesłanki, aby mówić kategorycznie „nie” inwestorom z jakiegokolwiek kraju, także z Rosji. Na pewno nie będzie ideologicznych zakazów na robienie interesów, bo nasi sąsiedzi są także od tego, żeby robić z nimi interesy – mówił Tusk (materiał wideo na górze artykułu). Nie był to jednorazowy głos w dyskusji. Podobne słowa padły niedługo później. 14 czerwca 2011 roku Tusk apelował o powagę. – Polska nie może jako poważny partner, poważne państwo, kogoś z definicji wykluczać dlatego, bo ma taką czy inną narodowość; albo dlatego, że nie podoba się tej czy innej redakcji – mówił.

Zobacz także: „W PO wstydzą się Tuska”. Tarczyński komentuje konwencję Berlusconiego

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej