RAPORT

Wojna na Ukrainie

Przełom w niemieckim procesie ks. Oki

Ksiądz Dariusz Oko (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)
Ksiądz Dariusz Oko (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)

Niemiecki prokurator odstąpił od ścigania ks. prof. Dariusza Oki za publikację artykułu w naukowym czasopiśmie „Thelogisches”. Duchowny zdecydował o przyjęciu propozycji ugody i szybkim zakończeniu sprawy. Jak podkreślił, chętnie wesprze kwotą 3 tys. euro ofiary przestępców seksualnych, bo to właśnie w ich imieniu od lat toczy swoją nierówną walkę z „lawendową mafią”.

Toaleta dla uczniów transpłciowych i niebinarnych w liceum. Komentarz dyrekcji

„W LXXV Liceum Ogólnokształcącym im. Jana III Sobieskiego w Warszawie uroczyście otwarto klozet dla niebinarnych i transpłciowych dzieciaków” –...

zobacz więcej

Dzięki wsparciu prawników Ordo Iuris wyrok nakazowy wydany rok temu stracił moc, a ks. prof. Dariusz Oko jest niewinny. Duchowny bez przeszkód może też wydać w Niemczech swoją książkę „Lawendowa mafia”, która dzięki głośnemu procesowi dotrze zapewne szeroko do niemieckich czytelników.

Do szybkiego przetłumaczenia i wydania książki wzywał, wspierając jej autora, kard. Gerhard Müller.

Ks. Wolfgang Rothe, którego donos rozpoczął sprawę, domagał się przed sądem orzeczenia o winie i przyznał, że innego rozwiązania niż skazanie ks. Oki nie brał w ogóle pod uwagę. Z sądu wyszedł niezadowolony, opowiadając mediom o „polskim batalionie odmawiającym różaniec” pod salą rozpraw.

Zobacz także:   Wydawca niemieckiego pisma broni ks. Oki. „Nie chcemy padać na kolana”

Podczas rozprawy sędzia odczytała na głos cały artykuł ks. prof. Oki, stwierdzając że nie kwestionuje wyników badań na temat homoseksualnej siatki kryjącej pedofili wewnątrz struktury Kościoła. Sąd zwracał jedynie uwagę na możliwość zastąpienia najostrzejszego sformułowania („pasożyt”) pojęciem, które u niemieckiego czytelnika nie rodziłoby negatywnych historycznych skojarzeń.

Berlusconi żąda przyjęcia przez Ukraińców warunków Putina. Tusk go chwali [WIDEO]

Donald Tusk wystąpił na konwencji włoskiej partii Forza Italia. Gratulował jej przewodniczącemu Silvio Berlusconiemu, poruszał też wątek wojny na...

zobacz więcej

Wobec takiego rozwoju sytuacji oskarżyciel skapitulował, godząc się na odstąpienie od oskarżenia pod warunkiem dobrowolnej wpłaty 3 tys. euro na fundusz ofiar przestępstw. Stało się to niejako ceną za zakończenie sprawy i możliwość publikacji całej książki bez prawnych przeszkód.

Sam ks. Oko zdecydował o przyjęciu propozycji ugody i szybkim zakończeniu sprawy. Jak podkreślił, chętnie wesprze ofiary przestępców seksualnych, bo to właśnie w ich imieniu od lat toczy swoją nierówną walkę z „lawendową mafią”, a z wyroku jest zadowolony, bo w całej sprawie chodziło przede wszystkim o wolność mówienia prawdy, która została ostatecznie obroniona.

Zobacz także:   Proces księdza Oki w Niemczech. W piątek posiedzenie sądu

Wiele polskich i niemieckich mediów skupia się na kwocie, jaką zgodził się dobrowolnie zapłacić ks. Oko. Sugerują przy tym, że doszło do skazania polskiego duchownego. Nie jest to prawdą. Wyrok nakazowy z ubiegłego roku upadł, oskarżenie o „podżeganie do nienawiści” zostało wycofane, a zastrzeżenia co do publikowania artykułów związanych z „lawendową mafią” uznano za bezpodstawne.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej