RAPORT

Wojna na Ukrainie

Chiny wyciągają wnioski z porażek Rosji na Ukrainie. Tajwan może głębiej odetchnąć

Pekin intensywnie się zbroi i chce przejąć całkowitą kontrolę na basenem Morza Południowochińskiego (fot.  Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)
Pekin intensywnie się zbroi i chce przejąć całkowitą kontrolę na basenem Morza Południowochińskiego (fot. Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)

Chiny od samego początku inwazji Rosji na Ukrainę bacznie przyglądają się jej postępom. Jeśli jednak początkowo Pekin mógł z zadowoleniem patrzeć na to, jak w szybkim tempie Rosjanie dokonują ataków w wielu rejonach Ukrainy, to jednak ich późniejsze porażki zmuszają chińskich komunistów do wyciągnięcia wniosków w kontekście ich marzeń o podboju Tajwanu.

Petrović: „Ruski mir” trzęsie się w posadach. Ofensywa Kremla zatrzymana, Ukraina kontratakuje

O tym, że rosyjska inwazja na Ukrainę nie przebiega tak, jak życzyłby sobie tego Kreml, wiemy od dawna. Moskwa stara się „urealniać” cele, ale jej...

zobacz więcej

Po tym, jak Rosja zaatakowała Ukrainę, wielu ekspertów i polityków wyrażało obawy, że Chiny mogą poczuć się na tyle silne, by zdecydować się na inwazję na Tajwan. Mogły liczyć na to, że USA koncentrują się na tym rejonie Europy i ich reakcja w Azji nie byłaby z tego powodu szybka i zdecydowana. W końcu Zachód pozwolił ChRL „zjeść” Hongkong, poprzez ograniczenie mu autonomii i właściwie jedyną jego reakcją były słowa oburzenia.

Komunistyczne władze w Pekinie uważają Tajwan za część Chin i mówią wprost, że chcą przejąć nad nim kontrolę. Nie ukrywają też, że są gotowe użyć do tego siły. Głównym problemem dla Państwa Środka jest jednak to, że niesubordynowana wyspa ma najsilniejszego sojusznika na świecie – USA, które są dla nich wsparciem zarówno politycznym, jak i militarnym, dostarczając temu bogatemu krajowi nowoczesne uzbrojenie.

Tajwan liczy na USA


O tym, jak ważne dla Waszyngtonu są relacje z Tajpej świadczy też to, że w Stanach Zjednoczonych obowiązuje prawo wymagające pomagania mu w samoobronie. Obie partie polityczne są też w tym wypadku zgodne – popieranie Tajwanu i innych krajów zagrożonych dominacją Chin w tym regionie leży w amerykańskim interesie.

To zaś wzbudza wściekłość ChRL, które zdają sobie sprawę, że atak na wyspę oznacza wojnę z USA.

Świadomość ta nie powoduje jednak, że Pekin rezygnuje z ambicji przejęcia nad nią kontroli ani też, że wyrzeknie się prób monopolizowania basenu Morza Południowochińskiego, co jest polityką grożącą bezpieczeństwu innych państw regionu, a także dla światowego handlu.

Media: Armia Chin ćwiczy ataki rakietowe na Tajwan i Guam

Niedawne zdjęcia satelitarne sugerują, że chińska armia ćwiczy uderzenia rakietowe na cele wojskowe na Tajwanie i na należącej do USA wyspie Guam...

zobacz więcej

Wspierają „ruski mir”


Wracając jednak do wojny na Ukrainie. Chiny od samego początku deklarowały swoją neutralność, oficjalnie nie opowiadając się za żadną ze stron, a w rzeczywistości wspierając propagandę Rosji, szerząc jej dezinformację i przekonując, jakoby wojna została wywołana przez Zachód, szerzenie się NATO i USA przy granicach Rosji, co miałoby być dla niej zagrożeniem.

Dla Chin, oczywiście, taka narracja jest jak najbardziej na rękę, gdyż same oskarżają USA o sprawowanie roli „światowego żandarma” i wtrącanie się w politykę wewnętrzną innych państw.

Chiny chcą „immunitetu”


Mówiąc o „innych państwach” mają przy tym na myśli siebie – gdyż Stany Zjednoczone, zarówno w czasach prezydentury Donalda Trumpa, jak i obecnie Joe Bidena, ostro krytykują Państwo Środka za m.in. prześladowanie Ujgurów, czy ukrywanie prawdy o naturze koronawirusa, a także za wyżej wspomniane grożenie atakiem na Tajpej i roszczenia wobec basenu Morza Południowochińskiego.

Jeśli jednak wydawało się, że Chiny wykorzystają rosyjska inwazję, by zaatakować Tajwan, czy zwiększyć zagrożenie dla bezpieczeństwa wyspy – to jednak okazało się, że Pekin musi wziąć teraz pod uwagę nowe czynniki.

Wnioski z rosyjskiej inwazji


Optymistyczny scenariusz Kremla, zakładający, że w ciągu krótkiego czasu przejęta zostanie władza na Ukrainie, a ludność będzie witała Rosjan jako oswobodzicieli, czy chociaż zachowa obojętność, legł w gruzach. Ukraińcy nie dość, że się obronili, to przechodzą teraz do kontrataku, a czas, wydaje się, działa na ich korzyść.

Moskwa musiała zdziwić się też skalą poparcia Zachodu na rzecz władz w Kijowie – co też Pekin musi wziąć pod uwagę.

Chiny sięgną po Tajwan? Dyrektor CIA: bacznie obserwują sytuację na Ukrainie

William Burns, dyrektor CIA, na konferencji zorganizowanej przez Financial Times ostrzegał, że Chiny bacznie monitorują inwazję Rosji na Ukrainę....

zobacz więcej

Dlatego podczas przesłuchania przed senacką komisją ds. sił zbrojnych dyrektor Wywiadu Narodowego Avril Haines wskazywał, że efekty wojny na Ukrainie nie ośmielają Chin do ataku na Tajwan. Jego zdaniem, Pekin jest najprawdopodobniej zaskoczony tym, jak mocno zjednoczone są USA i Europa wobec agresji Rosji, a także miernymi efektami działań rosyjskich sił.

Chiny nie czują się pewnie


Uważa on, że Chiny mogą zdawać sobie sprawę, że nie mają niewystarczających sił by podbić Tajwan, ale zapewne dalej będą rozwijać swój potencjał militarny, by osiągnąć ten cel.

W opinii szefa wywiadu wojskowego (DIA) Scotta Berriera, ChRL wolałyby pokojowo zająć wyspę, w szczególności, że wyciągają "bardzo interesujące nauki" z wojny na Ukrainie, dotyczące m.in. używania małych oddziałów i znaczenia dowództwa na różnych szczeblach.

O tym, że swoje plany dotyczące inwazji Tajwanu Pekin musiał odłożyć w czasie - przekonany jest również ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich ds. chińskich dr Michał Bogusz. Jego zdaniem komunistyczne władze oceniły, że w obecnej sytuacji inwazja na Tajwan oznaczałaby większe koszty i prawdopodobnie otwartą wojnę ze Stanami Zjednoczonymi.

Tajwańczycy nie czekają na wyzwolicieli


Jego zdaniem będą one chciały zdobyć większą przewagę nad armią niepokornej wyspy, ale też uzyskać zdolność do zablokowania amerykańskiej floty, która płynęłaby jej na pomoc. Przed atakiem rosyjskim, ChRL mogło zakładać, że Amerykanie nie będą interweniować, teraz jednak muszą brać to pod uwagę. - To może rodzić pokusę uderzenia wyprzedzającego – ostrzega analityk OSW.

Patrioty dla Tajwanu. USA zaakceptowały sprzedaż broni

USA zaakceptowały sprzedaż sprzętu i usług dla systemu obrony przeciwrakietowej Patriot dla Tajwanu o wartości 100 mln dolarów. Jest to druga...

zobacz więcej

Podkreśla on przy tym, że Pekin również musi wyciągnąć wnioski z pomyłki Kremla co do nastrojów panujących w ukraińskim społeczeństwie – ludność Tajwanu również nie będzie witać napastników jako wyzwolicieli. To zaś oznacza, że gdyby Pekin zdecydował się na atak, to byłby on również wymierzony w ludność cywilną.

Gonienie króliczka


Bardziej optymistycznym scenariuszem kreślonym przez eksperta, jest ten, w którym kwestia Tajwanu będzie jeszcze przed lata wykorzystywana przez chińskie władze jedynie do mobilizacji wewnętrznej. Jeśli jednak Pekin planuje atak na Tajwan, to zapewne dojdzie do niego przed 100-leciem proklamacji ChRL w 2049 roku i to na tyle wcześnie, by świat zdążył się z tym „pogodzić”.

Scenariusz ten dziś wydaje się nierealny. Ale nierealne wydawało się również zaatakowanie Rosji przez Ukrainę.

Dlatego Amerykanie i sąsiedzi Chin trzymają rękę na pulsie.

Zagrożenie nuklearne


W zeszłym tygodniu szefa dowództwa strategicznego (USSTRATCOM) w amerykańskim ministerstwie obrony admirał Charles Richard zwracał uwagę na szybki rozwój chińskich sił zbrojnych. Kraj ten podwoiły swój arsenał jądrowy w ciągu dwóch lat, chociaż wcześniej uważano, nie będzie w stanie tego zrobić do końca dekady. Co więcej, ocenił on, że Pekin „prawdopodobnie w przyszłości użyje przymusu nuklearnego na swoją korzyść”.

- Ich celem jest osiągnięcie militarnej zdolności do przyłączenia Tajwanu do 2027 roku, jeśli nie wcześniej – powiedział admirał, cytowany przez portal Defense News.

Petrović: Groźby Putina nieskuteczne. Finowie i Szwedzi wiedzą, że siła jest po stronie NATO

Władimir Putin chciał swoim atakiem na Ukrainę wystraszyć Zachód, a przy tym osłabić NATO. Rosyjska agresja nie tylko jednak zjednoczyła Europę...

zobacz więcej

Agresywne ćwiczenia


Z kolei amerykańska organizacja US Naval Institute (USNI) poinformowała niedawno, że na zdjęciach pustyni Takla Makan w regionie Sinciang na zachodzie Chin widoczne są instalacje, przypominające kształtem okręty i bazy wojskowe. Eksperci oceniają, że makiety te mogą być wykorzystywane jako cele do prób rakiet balistycznych, w tym pocisków przeciwokrętowych YJ-21, DF-21D i DF-26.

Wcześniej pojawiały się informacje o m.in. znajdującej się w tej okolicy makiecie amerykańskiego lotniskowca, a także umieszczonych na pustyni Gobi modelach amerykańskich baz wojskowych w Japonii.

Przed kilkoma dniami zaś chińska armia przeprowadziła ćwiczenia wojskowe wokół Tajwanu, co miało być pokazem siły w czasie, gdy w Tajpej wizytę składali członkowie amerykańskiego Kongresu.

Biden w Azji


Zapytany o słowa admirała Richarda rzecznik Pentagonu John Kirby przekonywał, że chęć Chin do osiągnięcia zdolności do ataku na Tajwan do 2027 roku nie oznacza, że rzeczywiście go przeprowadzą.

Uspokojeniu nastrojów w regionie, a także zapewnieniu tamtejszych sojuszników USA, że Waszyngton będzie bronił ich wspólnych interesów w rywalizacji z Pekinem służy rozpoczęta przez Joe Bidena wizyta w Korei Południowej i Japonii.

To wyraźny sygnał dla ChRL, że Stany Zjednoczone nadal uważają ten region za niezwykle ważny i będą osłabiać ich zapędy.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej