RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Ukraińcy zachwyceni. „Polska amunicja krążąca ma coś, czego nie ma nikt na świecie”

Ukraina broni się przed Rosją od 87 dni (fot. PAP/Mykola Kalyeniak, Leszek Szymański)
Ukraina broni się przed Rosją od 87 dni (fot. PAP/Mykola Kalyeniak, Leszek Szymański)

Ukraińscy żołnierze w sieci chwalą polski sprzęt. „Warmate w rękach naszej armii skutecznie niszczy wroga” – dodał z kolei szef MON Ukrainy. Polska amunicja krążąca rzeczywiście świetnie się sprawdza. Może długo krążyć oczekując na dyspozycję do ataku, a w zależności od celu przenosi różne głowice bojowe. – Warmate ma możliwość działania w roju, to znaczy wyrzucania w powietrze około 10 pocisków, które mogą jednocześnie zaatakować z różnych kierunków. Żaden system obrony przeciwlotniczej nie jest w stanie zwalczyć takiego ataku – zapewnia w rozmowie z portalem tvp.info Remigiusz Wilk, dyrektor ds. komunikacji Grupy WB, tworzącej ten innowacyjny polski sprzęt.

Ukraińcy dostali polskie karabinki Grot. Są zachwyceni, nagrali film

Żołnierz ukraińskiej armii testuje lekki i poręczny natowski karabinek. To polski MSBS Grot C16A2, który jak wynika z filmu udostępnionego w sieci,...

zobacz więcej

– Z perspektywy Polaków pewnie najważniejsze jest to, że wszystkie nasze systemy są w 100 proc. polskie. Pełna kontrola nad rozwiązaniami, modyfikacje i zakres produkcji, są nasze. Gdy czegokolwiek potrzebuje użytkownik z Polski, jesteśmy w stanie zrobić to szybciej, bo naszym podstawowym i najważniejszym odbiorcą są Siły Zbrojne RP – mówi portalowi tvp.info Remigiusz Wilk.

Wyjaśnia, że Warmate to rodzina amunicji krążącej, niewielkich bezzałogowców wyposażonych w ładunki bojowe. Niszczą ona cele uderzając precyzyjnie w wybrane miejsca.

W starciu z Rosjanami dają Ukraińcom istotną przewagę, co docenił już publicznie nawet szef MON Ukrainy.

Zobacz także:   Broń z Polski robi furorę. Fenomen systemów Piorun i Warmate

– Z założenia nie komentujemy wykorzystywania naszego sprzętu przez użytkowników, szczególnie zagranicznych. Ale oczywiście cieszymy się, że ktoś taki jak minister obrony docenia skuteczność systemów GRUPY WB – stwierdza Wilk.

Zaznacza, że w ofercie polskiego producenta są dwie podstawowe odmiany „małej” amunicji krążącej Warmate: pierwsza ze skrzydłami stałymi, druga ze składanymi powierzchniami nośnymi i sterowymi, startująca z wyrzutni rurowej. Obie wersje budzą zainteresowanie, ale największą sprzedaż odnotowują te pierwsze. Stałe skrzydła dają większy zasięg i czas operowania w powietrzu. Podstawowy Warmate może długo krążyć oczekując na dyspozycję do ataku. 

Ważna decyzja sądu. Areszt dla rosyjskiego kontrolera ze Smoleńska

Jak ustalił portal tvp.info, Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie postanowieniem z dnia 17 maja 2022 r. zastosował wobec podejrzanego...

zobacz więcej

Wymienne głowice bojowe


Jak słyszymy, „Polska amunicja krążąca ma coś, czego nie ma prawie nikt inny”.

– Jako pierwsi zastosowaliśmy wymienne głowice bojowe. Jeśli wcześniej cel został rozpoznany, na przykład przy zastosowaniu innego naszego systemu bezzałogowego FlyEye, to możemy zastosować głowicę bojową odpowiednią do atakowanego obiektu – tłumaczy dyrektor ds. komunikacji.

Gdy jest to tzw. „cel miękki”, jak stanowisko dowodzenia, wystarczy głowica termobaryczna. Jeżeli chodzi o pojazd opancerzony, to zastosowana będzie kumulacyjna przeciwpancerna. A jeżeli atakowany będzie radar i występuje potrzeba zniszczenia na przykład anteny ścianowej, można wykorzystać odłamkowo-burzącą, czyli rażącą odłamkami i falą uderzeniową – dodaje.

Zobacz także:   Błaszczak o kolejnej nowoczesnej broni dla polskiego wojska

Wyjaśnia, że dzięki temu sprzęt można elastycznie dopasowywać się do danej misji. Co więcej, system jest tańszy, bo może dostosować się do wymagań. Nie przenosi na przykład dodatkowego ciężaru, tylko dokładnie to, co jest akurat niezbędne. Głowice mają też zamontowaną kamerę dzienną i nocną. 

– Nasz sprzęt wyróżnia również bardzo długi czas krążenia. To jedyna amunicja na świecie, o której wiadomo, że jest sprawdzona bojowo w warunkach pełnoskalowego konfliktu – podkreśla. – Warmate ma możliwość działania w roju, to znaczy jest możliwość wyrzucania w powietrze około 10 pocisków, które ze sobą współpracują i mogą jednocześnie zaatakować z różnych kierunków. Żaden system obrony przeciwlotniczej nie jest w stanie zwalczyć takiego ataku – ocenia.

Prezydent: Ćwiczenia Defender Europe 2022 mają pokazać sprawność sił NATO

Wszyscy widzimy sytuację na Ukrainie i zdajemy sobie sprawę z potencjalnego zagrożenia; ćwiczenie Defender-Europe 22 ma pokazać współdziałanie i...

zobacz więcej

Sterowanie skomplikowane czy wręcz przeciwnie?


Rozmówca portalu tvp.info opisuje, że Warmate startują z pneumatycznej wyrzutni, automatycznie dolatują w miejsce wskazane na konsoli dowodzenia i tam zaczynają krążyć.

Wykrywają się nawzajem w powietrzu i krążą nad danym obszarem, zachowując odpowiednią odległość od siebie. Gdy przyjdzie polecenie do ataku danego celu, można do niego użyć jedną, kilka lub wszystkie systemy Warmate z roju.

Jak zapewnia, kierowanie nimi jest bardzo proste, nie trzeba do tego skomplikowanego przeszkolenia, jak w przypadku operowania większymi bezzałogowcami.

– Podstawowe szkolenie do użycia amunicji krążącej trwa bardzo krótko i można nauczyć tego każdego żołnierza. To amunicja, a zatem środek bojowy. Zasady jej użycia i przepisy z tym związane są odmienne od innych systemów bezzałogowych – słyszymy.

Zobacz także:   Armia australijska kupi polski system amunicji krążącej Warmate

– Zastosowane w amunicji krążącej Warmate rozwiązania pozwalają operować w środowiskach, gdzie jest nawet zakłócony sygnał radiowy lub nawigacji satelitarnej. Na pokładzie mamy krajowe systemy sztucznej inteligencji, które pozwalają im precyzyjnie namierzać swoje położenie, a potem wykorzystać to do ataku. Do precyzyjnego naprowadzania na widoczny cel, może być użyty osobisty system kierowania U-GATE. To rewolucyjne rozwiązanie wykorzystujące rzeczywistość rozszerzoną, prezentujące informacje na rzeczywistym obrazie z pola walki – dodaje Remigiusz Wilk.

Jeżeli zostanie zainstalowana głowica obserwacyjna, Warmate może wrócić i być używany ponownie. Jeżeli jest taka potrzeba, w miejsce głowicy bojowej umieszczana jest głowica obserwacyjna i system służy jako mały płatowiec rozpoznawczy wielokrotnego użycia.  

Spięte systemy. „To światowy ewenement”


– Te wszystkie systemy są spięte ze sobą naszym rozwiązaniem zarządzania polem walki (BMS) – Topaz, czyli są spójne i współpracujące. To światowy ewenement, ponieważ od lat jesteśmy producentem wielozadaniowych i rozpoznawczych systemów bezzałogowych, czyli FlyEye, a jednocześnie rozwijaliśmy własną łączność, systemy pojazdowe oraz BMS dla artylerii – mówi Wilk.

Putin straszy wojną, Polska się zbroi. „Taki sprzęt nie leży na półce”

Polska kupi od Amerykanów 250 czołgów Abrams w najnowocześniejszej wersji. – W obecnej sytuacji geopolitycznej zagrożenia na naszej wschodniej...

zobacz więcej

Dyrektor ds. komunikacji GRUPY WB zaznacza, że rozpoznawcze bezzałogowe systemy powietrzne FlyEye były na Ukrainie wykorzystywane już od dawna, bo od 2015 r. Doświadczenia zebrane podczas konfliktu, który toczył się tam od ośmiu lat spowodowały, że jest to dzisiaj system sprawdzony w konflikcie pełnoskalowym. 

FlyEye jest trudny do wykrycia na niebie. Jako motoszybowiec niewiele energii traci z własnej baterii umieszczonej na pokładzie, bo sam wykrywa prądy powietrzne i dostosowuje lot do warunków w powietrzu.

– W dokumentach podajemy około trzech godzin pracy silnikowej, ale w rzeczywistości zdarzało się, że latał nawet dwukrotnie dłużej – zapewnia rozmówca portalu tvp.info.

Zobacz także:   Polska amunicja krążąca Warmate może trafić do kolejnego kraju

Podobnie jak amunicja krążąca Warmate, rozpoznawczy FlyEye także jest wyposażony w wymienny moduł misyjny. W nim można zainstalować w zależności od potrzeb głowicę obserwacyjną, akustyczny system wykrywania snajperów, moduł transportowy, ale również router radiowy działający jako stacja przekaźnikowa. Z takim niewidzialnym i zawieszonym na niebie „masztem” żołnierze mogą się łączyć i zyskiwać ogromny zasięg.

– Powiem tylko, że normalnie radiostacja z krótką anteną ma zasięg około 2 km, natomiast my wynosząc samolot z retransmiterem w powietrze zwiększamy zasięg do 60 czy nawet 80 km. Jest to też wówczas łączność niskoemisyjna, bardzo trudna do wykrycia i namierzenia przez przeciwnika. Jednocześnie daje nam to możliwość szerokopasmowej wymiany danych, w tym obrazu wideo. Ten system nazwany SILENT NETWORK to kolejna z polskich rewolucji na polu walki – przekonuje Wilk.


„Zainteresowanie systemami ogromnie wzrosło”


Gdy pytamy o liczbę zamówień z ostatnich tygodni, Wilk stwierdza, że „Wojna weryfikuje, kto jest sprawdzonym i kompetentnym dostawcą, a kto nie”.

– Oczywiście, w ostatnim czasie zainteresowanie naszymi systemami ogromnie wzrosło. GRUPA WB oferuje jedyne „zachodnie” systemy, które zostały sprawdzone w regularnej wojnie – takiej gdzie operuje na dużą skalę lotnictwo, działa obrona przeciwlotnicza, funkcjonują radary. Możemy więc powiedzieć z dumą, że polskie systemy zostały sprawdzone i świetnie sobie radzą – czego dowodzi fakt, że na Twitterze nie pojawiały się do tej pory żadne zdjęcia zestrzelonych czy zniszczonych FlyEye – podkreśla.

Przechwytują imigrantów, ale także ratują im życie. Nowe nagrania z granicy [WIDEO]

Terytorialsi na pełen etat pomagają w operacjach na polsko–białoruskiej granicy. Gdy mieszkańcy czują się zagrożeni przez pojawiających się...

zobacz więcej

FlyEye to największy z dostępnych na rynku bezzałogowców, który nadal może wystartować z ręki operatora. Start wygląda tak, że gdy silnik dostaje impuls, FlyEye wznosi się niemal pionowo z rąk użytkownika.

– Proszę sobie wyobrazić, że w czasie ciężkich walk w rejonie zurbanizowanym i stojąc na przykład na dachu wieżowca za ostrzeliwanym kominem czy maszynownią windy, można z takiego miejsca także wystartować FlyEye – przekonuje Wilk.

Zobacz także:   Kolejne FlyEye trafią do polskiej armii

Pytany o rozwój firmy przyznaje, że Grupa WB w ciągu ostatniego pół roku założyła trzy dodatkowe spółki joint venture w różnych państwach świata, m.in. w Indiach czy Gruzji.

– W ramach tej ostatniej podpisaliśmy właśnie umowy na dostawy systemów bezzałogowych i amunicji krążącej do sił zbrojnych Gruzji. Obecnie wszyscy chcą mieć sprzęt jak najszybciej. W tym przypadku pierwsze dostawy zostaną zrealizowane jeszcze w tym roku – mówi.

Zaznacza, że gdy w końcówce 2021 r. podpisali umowę z MON na FlyEye, to pierwsze dostawy kompletnych zestawów trafiły do użytkownika już dwa tygodnie później.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
– Proszę to sobie porównać z innymi przedsiębiorstwami i tym, ile czasu potrzebują na wykonanie zamówień. To też pokazuje nasze kompetencje jako producenta i dostawcy. Gdy podpisujemy umowy i widnieje tam data to wiadomo, że się z niej wywiążemy – zapewnia.

Ponad połowa z 1,4 tys. osób zatrudnionych w firmie to inżynierowie i konstruktorzy zaangażowani w prace badawczo-rozwojowe.

– Mamy ponad 250 prowadzonych projektów, od takich za 2 mld po drobne, dotyczące małych bezzałogowców. Jesteśmy jedynym w Polsce podmiotem, który tworzy takie najbardziej zaawansowane rozwiązania dla obronności. Jest to też firma, w której polski inżynier chcący mieć udział w historii oręża polskiego znajdzie swoje miejsce – podkreśla.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej