RAPORT

Wojna na Ukrainie

Antysemityzm w Niemczech rośnie w siłę. To może być wykorzystane przez Rosję

Statystyki wskazują na rekordową liczbę antysemickich aktów w Niemczech (fot. Shutterstock/SeeSaw GmbH)
Statystyki wskazują na rekordową liczbę antysemickich aktów w Niemczech (fot. Shutterstock/SeeSaw GmbH)

Statystyki wskazujące na rekordową liczbę antysemickich aktów w Niemczech powinny wywołać refleksję i potrzebę działania. Jednak za rutynowymi komentarzami polityków, zapewniających, że jest to wstyd dla całego kraju i że „coś trzeba z tym zrobić”, nie idą żadne zmiany, środki naprawcze. Wprost przeciwnie, starają się oni wykorzystywać ten proceder do walki politycznej. Ukrywają przy tym, że obok ksenofobów, neofaszystów, rasistów, których określają mianem „radykalnej prawicy”, postawy antysemickie są powszechne w środowiskach muzułmańskich i co raz częstsze w środowiskach skrajnej lewicy.

Rośnie fala antysemityzmu w Niemczech. Sześć ataków każdego dnia

W 2021 r. zarejestrowano do tej pory łącznie 1850 przestępstw o podłożu antysemickim, co daje średnio sześć dziennie. Dane te przekazał rząd...

zobacz więcej

Najnowsze statystyki świadczą o tym, że w ubiegłym roku przekroczono po raz pierwszy liczbę 50 tysięcy spraw - przestępstw motywowanych politycznie. Jest to niechlubny rekord. O skali i powadze tego zjawiska świadczy to, że wyniki są o prawie jedną czwartą gorsze niż rok wcześniej.

To, co powinno szczególnie w Niemczech budzić czerwony alarm jest dramatyczny wzrost o 29 procent przestępstw antysemickich – w ubiegłym roku odnotowano aż 3027 takich aktów.

Zapytani o te dane politycy mówią, oczywiście, że jest to powód do wstydu, ale… za słowami nic więcej nie idzie.

Minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser jako jeden z nielicznych polityków odważyła się powiedzieć, że istnieje problem „coraz bardziej widocznych i głośnych przejawów antysemityzmu pod wpływem islamistów, którzy otwarcie propagują w Niemczech nienawiść do Żydów i Izraela”.

Zwróciła tym samym uwagę na nienawiść do Żydów, która dojrzewa w wielu muzułmańskich domach w Niemczech i jest wzmacniana przez „zaangażowanych” antysemitów, którzy chcą na tym ubić kapitał polityczny i szerzyć swoje wpływy.

Komisarz rządu federalnego do spraw antysemityzmu, Felix Klein w rozmowie z „Die Welt” przyznał, że jest przerażony wzrostem tego rodzaju przestępstw.

Co piąty Niemiec to antysemita. Potężny problem z niechęcią do Żydów

Z badania na zlecenie American Jewish Committee wynika, że prawie 22 proc. ludzi w Niemczech podziela postawy antysemickie. „Nowa analiza nie...

zobacz więcej

Czy można jednak użyć innego określenia, gdy z badań przeprowadzonych przez Instytutu Opinii Publicznej Allensbach, na zlecenie American Jewish Committee (AJC), wynika, że prawie 22 proc. mieszkańców Niemiec podziela poglądy antysemickie? Najwyższy wskaźnik antysemityzmu cechuje muzułmanów (prawie 46 proc.), a gdy dotyczy to zwolenników partii, to na przedzie są ci głosujący na skrajnie prawicowe AfD (Alternative fuer Deutschland).

Wśród muzułmanów aż dwie trzecie pytanych ma „zły” lub „bardzo zły” obraz Izraela, a przeciwnego zdania jest zaledwie jedna piąta pytanych. Nienawiść do Żydów cechuje przede wszystkim wyznawców Allaha, którzy deklarują się jako mocno religijni i praktykujący.

Jak zwraca uwagę dziennik „Die Welt” – przerażające jest jednak także to, że rządzący zachowują się wobec tego zjawiska obojętnie. Nie ma ani debaty w Bundestagu, ani działań rządu, czy choćby wypowiedzi przedstawicieli tej religii.

Czego jednak antysemiccy muzułmanie mają się obawiać, skoro po zeszłorocznych majowych zamieszkach w czasie nasilenia konfliktu izraelsko-palestyńskiego większość dochodzeń została umorzona, a zasądzone kary były bardzo niskie.

„Sygnał wysyłany przez to zbiorowe wzruszenie ramion jest druzgocący: antysemityzm jest mocno zakorzeniony w codziennym życiu kraju. Politycy i wymiar sprawiedliwości nie podejmują starań, aby skutecznie temu przeciwdziałać” – ocenia „Die Welt”.

Korci przy tym, aby zadać pytanie – co by było, gdyby taki stosunek do Żydów deklarowali katolicy, w szczególności ci bardziej religijni? Czy też większość mediów „wzruszała by rękami” i deklarowała, że sprawa ta dotyczy jedynie wąskiego marginesu i radykałów, którzy znajdują się w każdej społeczności? Szczerze wątpię.

Antysemityzm w Niemczech. Baerbock: Jestem zawstydzona

Podczas wirtualnego wydarzenia zorganizowanego przez żydowską organizację B'nai B'rith International w Waszyngtonie z okazji dnia pamięci o...

zobacz więcej

W Niemczech, kraju, w którym pamięć o zbrodniach dokonanych kilkadziesiąt lat temu w czasie II wojny światowej, kwestia ta powinna być szczególnie mocno rozpatrywana. Podobnie jak każda forma nienawiści czy pogardy rasowej czy narodowej – gdyż, w szczególności w tej drugiej sprawie, jak pokazuje historia naszych zachodnich sąsiadów i relacji m.in. z Polską, jest to stały problem.

Antysemityzm niemiecki jest wielobarwny. Rządzący chcieliby go sprowadzić do politycznego marginesu, najlepiej AfD, do małych, chociaż krzykliwych grup. Wtedy mogliby się wykazać jego zwalczaniem, piętnowaniem, gdyż uderza w politycznych przeciwników.

Oczywiście, o kwestii muzułmańskiej nienawiści do Żydów, niemieccy politycy boją się wspominać, gdyż przeraża ich myśl o byciu oskarżonym o islamofobię, a co za tym idzie o rasizm, faszyzm itd.

Jednym z przykładów pokazujących, jak bardzo rządzący nie rozumieją skali problemu w środowisku muzułmańskim, było organizowanie tegorocznej wystawy sztuki współczesnej "documenta" w Kassel, która miała za zadanie podejmować właśnie temat antysemityzmu.

Niemiecka minister stanu ds. kultury Claudia Roth chciała omówić ten temat oddając głos obu stronom, ale zdecydowała się zaprosić m.in. artystów, którzy sami prezentują takowe poglądy. Największe oburzenie budziło zaproszenie palestyńskiego kolektywu The Question of Funding, który powiązany jest z ośrodkiem kulturalnym imienia Chalila al-Sakakiniego, arabskiego sympatyka Hitlera, brutalnie zwalczającego powstanie państwa Izrael.

Inni artyści byli zaś powiązani m.in. z kampanią BDS, która nawołuje do bojkotu, wycofywania inwestycji i nakładania sankcji wobec Izraela za dyskryminowanie Palestyńczyków. Działania te Bundestag przed trzema laty uznał za antysemickie.

Petrović: Groźby Putina nieskuteczne. Finowie i Szwedzi wiedzą, że siła jest po stronie NATO

Władimir Putin chciał swoim atakiem na Ukrainę wystraszyć Zachód, a przy tym osłabić NATO. Rosyjska agresja nie tylko jednak zjednoczyła Europę...

zobacz więcej

Agencja dpa dotarła zaś do listu przewodniczącego Centralnej Rady Żydów w Niemczech Josefa Schustera wysłanego do minister stanu ds. kultury Claudii Roth, w którym skrytykował on takie podejście do antysemityzmu i w którym przekonywał, że w imię wolności artystycznej nie można rezygnować z walki z tym zjawiskiem.

Niemieccy politycy obawiają się również piętnować antysemityzm lewicowych ekstremistów – którzy wiążą antysemityzm z antykapitalizmem czy nienawiścią do USA - gdyż mają oni duży wpływ na lewicowe ugrupowania polityczne, a także są „zagłaskiwani” przez maistreamowe media. Ich krytyka również pociąga bowiem powyżej przywołane określenia.

Co prawda niemieccy politycy i media mocno skrytykowały niedawną antysemicką wypowiedź rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa, że „Adolf Hitler też miał żydowskie pochodzenie” oraz że „najgorszymi antysemitami bywają sami Żydzi” – które wskazują na głęboko zakorzenione antysemickie poglądy w rosyjskich elitach władzy – ale za deklaracjami muszą pójść czyny.

Pozostawienie sprawy swojemu biegowi sprawi, że za naszą zachodnią granicą znów będzie rosło zjawisko bardzo niebezpiecznego nie tylko dla Żydów, ale i innych narodów antysemityzmu, który często skorelowany jest z nienawiścią do innych narodów. Pamiętając stosunek hitlerowskich Niemiec do Żydów, nie można zapominać, że niewiele lepszy stosunek mieli oni do Słowian.

Petrović: Macki Rosji sięgają coraz dalej. W planach realizacja scenariusza „donbaskiego” w Mołdawii

Rosja robi wszystko, by Zachód obawiał się, że wojna na Ukrainie może przenieść się poza jej granice. Stąd też wywoływanie przez Kreml kolejnych...

zobacz więcej

Udawanie przez niemieckie władze, że nie jest to sprawa domagająca się zdecydowanych działań sprawia, że zarówno niemieccy ksenofobowie, rasiści, neonaziści, jak i lewackie bojówki, czy też stale rosnąca mniejszość muzułmańska, w której zjawisko antysemityzmu jest szczególnie wysokie, będą dalej szerzyć swoje wpływy. Są to grupy, które mogą być przy tym łatwo wykorzystywane przez rosyjską dezinformację w celu burzenia ładu w państwie, a przy tym osłabianiu Zachodu.

Przypomnijmy doniesienia niemieckich mediów o tym, jak to niemieccy neonaziści odbywali w Rosji treningi przygotowujące do walki, i to z użyciem broni, jak i ładunków wybuchowych. Takich przykładów jest wiele.

Lewackie ruchy, czy to rozbrojeniowe, czy zielone, czy antykapitalistyczne, czy antyamerykańskie - szczególnie wpływowe w mediach i bezkarne - są od lat z łatwością wykorzystywane w wojnie z Zachodem przez Kreml. Nienawiść do Zachodu jest też łącznikiem pomiędzy islamistami i Moskwą, a antysemitym jest solidnym spoiwem tego związku.

Dobrze by było, by władze w Berlinie wzięły w końcu pod uwagę to zagrożenie, gdy po raz kolejny będą chciały je zbagatelizować.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej