RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Opozycji strach przed Tuskiem

Donald Tusk gwarantem klęski opozycji w wyborach? (fot. PAP/Lech Muszyński)
Donald Tusk gwarantem klęski opozycji w wyborach? (fot. PAP/Lech Muszyński)

Najnowsze

Popularne

To prawda: Prawo i Sprawiedliwość jest istotnym przeciwnikiem dla opozycyjnych ugrupowań. Ale tak naprawdę to Donald Tusk chce odebrać tym formacjom polityczną samodzielność.

Lata „przyjaźni” z Putinem i ścigania za „rusofobię”. Cytaty, które wbijają w fotel

W swoim ostatnim tekście postawiłem tezę, że nie było w III RP bardziej proputinowskiego premiera niż Donald Tusk i prezydenta niż Bronisław...

zobacz więcej

Od czasu wybuchu wojny na Ukrainie sondaże nie pozostawiają większych złudzeń: rządząca partia umocniła się w roli politycznego lidera. Efekty przyniosła nie tylko rzetelna praca na arenie międzynarodowej, ale również dobrze przygotowana polityka społeczno-gospodarcza, która pozwoliła Polkom i Polakom łatwiej przejść przez wstrząs związany z dużą falą uchodźczyń z Ukrainy i ekonomiczne perturbacje związane z nową sytuacją w Polsce, Europie i na świecie.

Nie bez znaczenia był fakt, że polityka energetyczna rządu potwierdziła właściwie wszystko, co prominentni politycy PiS mówili na temat możliwych działań Rosji w naszym regionie. Wiarygodność rządu była/jest oczywista dla wszystkich, którzy nie mieli klapek na oczach i bardzo krótkiej pamięci.

Ale konsolidacja wokół władzy przyniosła jeszcze jeden efekt, korzystny dla największej partii opozycyjnej. Ponowny wzrost notowań PiS spowodował, że część elektoratu opozycji na nowo poczuła się mocniej zagrożona i mniej pewna wyniku kolejnych wyborów. Dość nijaki w ostatnich miesiącach Szymon Hołownia (Polska 2050) czy właściwie politycznie nieobecni i mniej znaczący Włodzimierz Czarzasty (Nowa Lewica) oraz Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) nie potrafili skupić na sobie uwagi wyborców totalnej opozycji.

Donald Tusk, choć miał ostatnio mocno pod wiatr, przy pomocy liberalnych mediów znów skupił na sobie uwagę niechętnych PiS wyborców. I jak zwykle – nie udało mu się odebrać elektoratu rządzącej partii, za to dość skutecznie sięgnął po wyborców, którzy w nieco spokojniejszych czasach byli skłonni raczej postawić na Polskę 2050, PSL lub Nową Lewicę.

Tusk ostro o Niemczech. Twierdzi, że zawsze był „w opozycji” do Merkel i antyrosyjski

Donald Tusk przekonuje, że jego rząd w kwestii polityki energetycznej zawsze był „w kategorycznej opozycji wobec Angeli Merkel”. W wywiadzie dla...

zobacz więcej

Dziś Donald Tusk apeluje o wspólną listę opozycji. Jemu to się opłaca, Platformie to się opłaca. Widać, jak mocno pomysłowi klaskają również liberalne media. Nikt właściwie nie rozmawia o programie, bo od wybuchu wojny na Ukrainie dla Tuska to niebezpieczny temat – bardzo łatwo skonfrontować jego obecne poglądy na niemal każdy temat z poglądami sprzed jeszcze kilku miesięcy.

Dziś Tusk jest i antyniemiecki, i radykalnie antyrosyjski; do tego zerwał z lumpenliberalną wizją „taniego państwa” i namawia rządzących, by jak najwięcej płacili budżetówce. Jest hojny, stać go na to – przecież za nic nie odpowiada.

Więcej, jawi się jako mocny zwolennik gospodarczego interwencjonizmu i silnych spółek skarbu państwa – aż takim go nigdy właściwie nie widzieliśmy. Nawet antyniemiecka retoryka nic go dziś nie kosztuje – w tym momencie nie zależy mu już przecież na dobrych układach ze skompromitowaną Angelą Merkel, która w dodatku nie kieruje już niemiecką polityką.

Powtórzmy – Tuskowi opłaca się ta gra, radykalna zmiana politycznego wizerunku, który ma go uwiarygodnić w oczach Polek i Polaków po 24 lutego 2022 roku. A równocześnie – opłaca mu się zwasalizowanie opozycyjnych ugrupowań. Próbował zniszczyć Lewicę, przejąć kontrolę nad PSL-em, zapewne chciałby także sprawować polityczny nadzór na Polską 2050. Wspólna lista na czas parlamentarnych – to dla wielu anty-PiS-owskich wyborców brzmi dobrze. I dość niewinnie – jako sprawne narzędzie pokonania obecnej władzy.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Tylko że liderzy opozycyjnych partii dobrze wiedzą, że wspólna lista wyborcza oznacza uznanie hegemonii politycznej Platformy Obywatelskiej. A w czasach takich jak obecne, czasach zachwianego geopolitycznego bezpieczeństwa i potencjalnych globalnych falowych kryzysach gospodarczych równa się to marginalizacji takich satelickich ugrupowań. Przykładowo: będą one wizerunkowo ponosiły niemałą część odpowiedzialności za sytuację w kraju, ale nie będą miały realnych politycznych pakietów kontrolnych. Także dlatego, że Donald Tusk i bonzowie Platformy Obywatelskiej im na to nie pozwolą.

Jak Tusk z Putinem sprzątali Polskę po „rusofobach” Kaczyńskich. Kilkadziesiąt faktów, nagrań i cytatów

Jako lider opozycji Donald Tusk przedstawia się jako polityk przeciwny Władimirowi Putinowi, czego nie potwierdzają jednak fakty z okresu gdy był w...

zobacz więcej

Po pierwsze dlatego, że będą chcieli jak najpełniej kontrolować sytuację polityczną. Po drugie dlatego, że ludzie Platformy są niesamowicie złaknieni władzy i związanych z nią możliwości. Szeregi anonimowych dziś Sławomirów Nowaków przebierają już nogami w oczekiwaniu na nowy start. I gdy tylko wspólna lista wyborcza nie będzie już Platformie do niczego potrzebna, ludzie Polski 2050, PSL, Nowej Lewicy szybko się dowiedzą, gdzie ich miejsce. Bardzo daleko od pierwszego i drugiego szeregu rzeczywistych decydentów.

W dodatku jest więcej niż pewne, że liderom Platformy zależy na jak największym osłabieniu/rozbiciu choćby Polski 2050, ponieważ wyrosła pod ich bokiem zdecydowanie zbyt mocno niż niegdyś choćby ugrupowanie Janusza Palikota.

A dodajmy do tego, że również w samej Platformie wciąż toczy się bardzo ostry bój o realne pozycje w partii. Dziś już widać, że wojenny kryzys okazał się nową szansą choćby dla Rafała Trzaskowskiego, który w oczach naszych anglosaskich aliantów ma ten atut, że nigdy nie występował w roli politycznego podnóżka Angeli Merkel. A przynajmniej nie tak ostentacyjnie jawnie jak inni politycy Platformy Obywatelskiej.

Nieplatformerska opozycja tak naprawdę boi się Donalda Tuska. I mu nie ufa. A równocześnie liderzy pomniejszych opozycyjnych partii są znacznie słabsi od niego. Pytanie, co w nich zwycięży: chęć pokonania PiS czy polityczny instynkt samozachowawczy.

Zobacz także: „Dziel i rządź”. Jak Moskwa korzystała z naiwności liberałów z PO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej