RAPORT

Wojna na Ukrainie

Kim jest sędzia, który przyznał 20 tys. „babci Kasi”?

Sędzia Andrzej Krasnodębski i aktywistka Katarzyna Augustynek (fot. PAP/Leszek Szymański/Tomasz Gzell)
Sędzia Andrzej Krasnodębski i aktywistka Katarzyna Augustynek (fot. PAP/Leszek Szymański/Tomasz Gzell)

Kobieta znana z atakowania i wyzywania policjantów otrzyma 20 tys. zł zadośćuczynienia. Sędzia Andrzej Krasnodębski, który podjął taką decyzję, aktywnie angażuje się w krytykę reformy sądownictwa. Z ustaleń serwisu wpolityce.pl wynika, że w marcu 2020 r. odmówił on ujawnienia, do jakiego stowarzyszenia należy.

Szkatuła słusznie bał się sędziego Krasnodębskiego. Usłyszał wyrok 15 lat więzienia

Jeden z najgroźniejszych polskich gangsterów Rafał S. ps. „Szkatuła”, usłyszał kolejny wyrok – tym razem 15 lat więzienia za próbę porwania i...

zobacz więcej

Jak podaje wpolityce.pl, Andrzej Krasnodębski jest doświadczonym sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie. „To aktywny uczestnik sędziowskiego oporu przeciwko reformom sądownictwa” – czytamy.

„W marcu 2020 r. odmówił on ujawnienia do jakiego stowarzyszenia sędziowskiego należy. To obowiązek sędziego. Krasnodębski tego jednak nie zrobił, powołując się na konstytucję. W swoim oświadczeniu zaznaczył jednak, że do żadnej partii politycznej nie należał” – napisano dodając, że Krasnodębski to jeden z sygnatariuszy listu sędziów wzywających do wykonania postanowień TSUE.

Zobacz także:   Policja: „Babcia Kasia” pluła, biła i znieważyła

Jak informowaliśmy wcześniej na portalu tvp.info, we wtorek 17 maja sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Andrzej Krasnodębski zasądził dla aktywistki Katarzyny Augustynek znanej jako „babcia Kasia” 20 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok jest nieprawomocny.

Chodzi o sprawę z 2021 r., gdy kobieta pluła na funkcjonariuszy i wyzywała ich. W konsekwencji trafiła do pruszkowskiej komendy.

Zobacz także:   „Babcia Kasia” z aktem oskarżenia. „Kopała i opluła policjantów”

– Sąd zauważył, że czynności mogły być wykonane na komendzie w Warszawie, a nie w Pruszkowie. Poza tym gdy ustalono jej tożsamość, powinna zostać zwolniona, a trzymana była całą noc. Do tego prowadzono czynności rewizji osobistej w brudnej toalecie, policjantki próbowały jej ściągnąć rajstopy, zakuto ją w kajdanki. Sąd podkreślił, że to upokarzające traktowanie. Do tego dodał, że środki przymusu bezpośredniego były użyte nieprofesjonalnie i policjanci swoimi działaniem narazili panią Katarzynę na krzywdę – oceniła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Agata Bzdyń, obrończyni „babci Kasi”.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej