RAPORT

Wojna na Ukrainie

Ukraińcy masowo sprowadzają samochody z Polski. Kolejki na przejściach granicznych

Od 6 kwietnia zniesiono opłaty celne na importowane samochody (fot. Shutterstock/Krasula, zdjęcie ilustracyjne)
Od 6 kwietnia zniesiono opłaty celne na importowane samochody (fot. Shutterstock/Krasula, zdjęcie ilustracyjne)

Ponad 2 tys. kierowców czekało w piątek do odprawy samochodów w tranzycie przez przejście z Ukrainą w Zosinie (Lubelskie). Niektórzy spędzili na granicy trzy dni w kolejce. Ukraińcy masowo kupują auta i wwożą do swojego kraju ze względu za zniesienie opłat celnych.

Rosjanie werbują ukraińskich uczniów. „W Łucku stwierdziliśmy trzy takie przypadki”

Rosyjskie służby specjalne werbowały ukraińskich uczniów – poinformowała w sobotę Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) obwodu wołyńskiego na...

zobacz więcej

W ostatnim czasie na polsko-ukraińskich przejściach w woj. lubelskim tworzyły się kolejki samochodów osobowych na kierunku wywozowym na Ukrainę. Ich powodem była zmiana przepisów prawnych w Ukrainie, które od 6 kwietnia zniosły opłaty celne na importowane samochody – cło importowe, akcyzę i VAT.

Tylko dwa przejścia graniczne


– Zgodnie z kolejną decyzją strony ukraińskiej odprawa samochodów osobowych sprowadzanych na Ukrainę z terenu Unii Europejskiej jest możliwa od środy (11 maja) tylko na dwóch przejściach granicznych – w Zosinie (Lubelskie) i w Budomierzu (Podkarpackie). Odprawa takich samochodów nie jest natomiast możliwa na pozostałych przejściach w woj. lubelskim, czyli w Hrebennem, Dorohusku, Dołhobyczowie – przypomniał rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie Michał Deruś.

Zobacz także: Używane, ale drogie. Wzrost cen samochodów nie hamuje

Czternaście kilometrów wynosiła w piątek kolejka samochodów osobowych w tranzycie do przejścia granicznego w Zosinie. Znajdowało się w niej ok. 2 tys. pojazdów, co oznacza około czterech dni oczekiwania.

Wojska rosyjskie wycofują się z przedmieść Charkowa. Mer miasta potwierdza

Wojska rosyjskie opuszczają przedmieścia Charkowa na północnym-wschodzie Ukrainy i kierują się w stronę granicy ukraińsko-rosyjskiej – potwierdził...

zobacz więcej

Wśród kierowców, którzy znajdowali się na początku kolejki – tuż przed granicą – był m.in. Jura, który czeka trzeci dzień na odprawę. Do Kowla wiezie używanego, ale w bardzo dobrym stanie jeepa, którego kupił za ok. 3,5 tys. dolarów koło Krakowa.

Pieniądze pochodzą od zwykłych ludzi


Wyjaśnił, że samochód nie jest dla niego, a dla żołnierzy ukraińskich. – Trafi dalej na wschód. Tam, gdzie są teraz nasze chłopaki – oni wskażą miejsce. Żołnierze potrzebowali auto, chcieli coś w rodzaju jeepa, bo tam teren jest trudny i żeby było im się bezpiecznie i szybko poruszać – wyjaśnił Jura, który jest w wieku emerytalnym. Wcześniej pracował m.in. w ambasadzie i w szkole. Dodał, że pieniądze na zakup samochodu pochodzą od zwykłych ludzi i członków rodzin żołnierzy. – Każdy dawał po ok. 200-300 dolarów – musimy pomagać – stwierdził Jura. Czterdziesty w kolejce do odprawy był Wasyl, który stał przed czerwonym fordem. Jak dodał, dwie noce spędził już w oczekiwaniu do odprawy. – Trzeba być cały czas na miejscu, bo co jakiś czas – raz na pół godziny, godzinę – należy podjechać do przodu. Przy granicy jest namiot w którym można wziąć herbatę czy kawę. Czasem podjeżdża też samochód z różnymi produktami, jak woda, chleb, które można kupić. Ludzie jeżdżą również do supermarketu w Hrubieszowie – wyjaśnił mężczyzna, który wiezie auto znajomemu na sprzedaż.

Żona żołnierza: W Azowstalu nie walczą już tylko ciężko ranni

Zwracamy się do prezydenta Chin, żeby uratował wartości całego świata, uratował obrońców Mariupola – zaapelowała na konferencji prasowej żona...

zobacz więcej

Przed wojną zapłaciłby 3 tys. opłat celnych


Samochód kupił na Litwie za ok. 10 tys. zł i teraz przez Polskę zmierza na Ukrainę. Podkreślił, że dzięki zmianie przepisów uda mu się zaoszczędzić około 30 proc. Jak podał, za to samo auto sprowadzane przed wojną musiałby zapłacić jeszcze ok. 3 tys. zł opłat celnych. – Na Ukrainie jest duże zapotrzebowanie na samochody, bo część z nich została zniszczona w wyniku działań wojennych, a nowe nie są produkowane – podkreślił Wasyl.

W kolejce do granicy w Zosinie można zauważyć, że w dużej części za kierownicami znajdują się młode kobiety. Jak przypominają, ich mężowie nie mogą wyjechać z Ukrainy podczas wojny.

24-letnia Ira pochodzi z Sum, tuż przy granicy z Rosją. Relacjonuje, że aktualnie jest bezpieczniej, samo miasto nie jest atakowane. – Z początku było groźnie, ale postanowiliśmy, że nie zostawimy swojego domu. W panice chciałam najpierw uciekać, ale się uspokoiło i przeczekałam w domu najgorsze – powiedziała kobieta, która jest nauczycielką klas początkowych. Dodała, że obecnie nauka odbywa się w formie zdalnej. – Od dłuższego czasu jesteśmy online – najpierw epidemia, teraz wojna – sprecyzowała.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Pierwsza taka dostawa. Do Świnoujścia przypłynął tankowiec z USA

Do Świnoujścia przypłynął tankowiec z ponad 65 tys. ton LNG, czyli z ponad 90 mln m sześc. gazu po regazyfikacji. To pierwsza czarterowa dostawa...

zobacz więcej

W kolejce do przejścia Ira siedzi w renault, które kupiła w Gdańsku. – To już będzie trzeci dzień czekania – w dzień żar się leje z nieba, a w nocy jest z kolei zimno. Po przekroczeniu granicy, jeszcze 12 godzin będę jechać do Sum. Na szczęście po drugiej stronie czeka już na mnie chłopak, z którym razem pojedziemy do domu – dodała nauczycielka.

Po dwóch miesiącach w Polsce wraca na Ukrainę Natalia z synkiem, która na początku wojny uciekła z Czernihowa, gdy był ostrzeliwany. Na co dzień pracuje w sądzie. – Trzeba wracać do siebie, do pracy, w domu najlepiej – powiedziała. Również ona zdecydowała się sprowadzić auto – srebrne renault. – To będzie mój pierwszy samochód – podkreśliła.

Brytyjski wywiad ogłosił „załamanie rosyjskiej inwazji”

Wywiad Wielkiej Brytanii, biorąc pod uwagę to, co dzieje się obecnie w Chersoniu, ogłosił porażkę rosyjskiej inwazji w osiągnięciu założonych celów...

zobacz więcej

Jak wyjaśnił rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie Michał Deruś, służby graniczne Ukrainy są w stanie odprawić w ciągu doby maksymalnie 500 pojazdów w Zosinie. – Nawet gdyby polskim funkcjonariuszom udało się odprawić większą liczbę samochodów po naszej stronie, to nie wyjadą one dalej, tylko zakorkują przejście graniczne. Nie możemy do tego dopuścić – wyjaśnił rzecznik.

Dodał, że w przypadku samochodów w tranzycie sprawdzane są dokumenty, np. czy dana osoba przekraczająca granicę jest właścicielem pojazdu – czynności te wykonuje Straż Graniczna. Oprócz tego, prowadzona jest normalna kontrola celno-skarbowa - pojazdy poddawane są standardowym czynnościom kontrolnym przez funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej, w tym np. z wykorzystaniem psa służbowego – powiedział Deruś.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej