RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Petrović: Groźby Putina nieskuteczne. Finowie i Szwedzi wiedzą, że siła jest po stronie NATO

Kolejne kraje zdają sobie sprawę, że neutralność nie ochroni ich przed agresją Kremla (fot. Paulius Peleckis/Getty Images)
Kolejne kraje zdają sobie sprawę, że neutralność nie ochroni ich przed agresją Kremla (fot. Paulius Peleckis/Getty Images)

Władimir Putin chciał swoim atakiem na Ukrainę wystraszyć Zachód, a przy tym osłabić NATO. Rosyjska agresja nie tylko jednak zjednoczyła Europę przeciwko zbrodniczej ideologii płynącej z Kremla, ale też dodała nowej energii Sojuszowi Północnoatlantyckiemu. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie powiększy się on o kolejne dwa do tej pory neutralne kraje – Finlandię, która już zadeklarowała chęć przystąpienia do paktu i Szwecję, która w najbliższym czasie ogłosi, że też chce pójść tą drogą.

Petrović: „Ruski mir” trzęsie się w posadach. Ofensywa Kremla zatrzymana, Ukraina kontratakuje

O tym, że rosyjska inwazja na Ukrainę nie przebiega tak, jak życzyłby sobie tego Kreml, wiemy od dawna. Moskwa stara się „urealniać” cele, ale jej...

zobacz więcej

Historyczna decyzja – tak zarówno władze w Helsinkach, jak i członkowie NATO mówią o kierunku, który zdecydowały się obrać władze Finlandii. Prezydent Sauli Niinisto wraz z premier Sanną Marin zadeklarowali w czwartek gotowość przystąpienia ich kraju do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Politycy ci nie ukrywali bynajmniej, że za zmianę dotychczasowej postawy – preferującej neutralność – stoi agresywna postawa Rosji i jej inwazja na Ukrainę.

Władze w Helsinkach są przekonane, że była to kropla, która przelała czarę goryczy i że dziś neutralność oznacza jedynie osłabianie swojego bezpieczeństwa. Wejście do NATO daje zaś pewność, że nie pozostanie się samemu przeciwko tyranowi z Kremla.

Na ważną kwestię zwrócił też uwagę Sauli Niinisto przypominając, że Rosja przez lata przekonywała, że neutralność militarna Finlandii i Szwecji działa stabilizująco na region Morza Bałtyckiego, jednak, pod koniec ubiegłego roku, Moskwa zmieniła retorykę i wyraziła swój sprzeciw wobec przystąpienia tych państw do NATO.

Jeśli Kreml myślał, że może decydować o bezpieczeństwie innych krajów, o tym, jakie decyzje polityczne podejmują tamtejsze społeczeństwa, to grubo się mylił.

Rosja nie ma prawa decydować o innych


Poprzez atak na Ukrainę – Władimir Putin chciał m.in. wystraszyć kraje Zachodu, udowodnić im, że Rosja jest mocarstwem, że jest groźna, że należy się liczyć z jej zdaniem, a nawet, że to ona będzie decydować o kierunkach politycznych państw, które uznaje za swoją strefę wpływu.

„Dziel i rządź”. Jak Moskwa korzystała z naiwności liberałów z PO

Im więcej dowiadujemy się o polityce Platformy Obywatelskiej wobec Rosji w czasach rządów Donalda Tuska, tym trudniej uwierzyć, jak wyborcy tej...

zobacz więcej

Dziś – po prawie trzech miesiącach walk na Ukrainie – Rosji nie tylko nie udało się osiągnąć celu natychmiastowego przejęcia władzy w kraju i zainstalowania tam powolnych sobie władz, ale także doznają dotkliwych porażek podczas obecnej, drugiej fazy inwazji, gdy Putin zdecydował się postawić przed swoją armią skromniejsze cele.

Rosji pozostaje już „tylko” grożenie użyciem broni nuklearnej. Oczywiście, jest to ogromne i realne zagrożenie, ale używanie takiej retoryki świadczy też o porażce Moskwy i o tym, że nie ma ona już innych form zastraszania Zachodu i „bliskiej zagranicy”. Sytuacja wróciła do czasów „zimnej wojny”, gdy po obu stronach stali przeciwnicy uzbrojeni w tę śmiertelną broń i wzajemnie tym samym się szachujący.

Taktyka „atomowa” przestała działać


Tyle że reakcja Finlandii i Szwecji, która zamierza podążyć tą samą drogą co sąsiedzi, a także wsparcie, jakiego Zachód udziela Ukrainie pokazują, że Rosja całkowicie przeliczyła się w swojej taktyce.

Po prostu przestała ona działać i przyniosła przeciwne do oczekiwanych efekty.

Świadczą o tym m.in. sondaże pokazujące, jak stosunek Finów do NATO całkowicie zmieniał się w ostatnim czasie – dziś wejścia tego kraju do paktu oczekuje trzy czwarte jego mieszkańców, podczas gdy przez lata była to zaledwie jedna piąta.

To co ważne dla fińskich władz, to uzyskanie gwarancji bezpieczeństwa od Sojuszu w okresie rozpatrywania ich wniosku o członkostwo.

Dlatego też tak ważne było zapewnienie, jakie w środę podczas wizyty w Helsinkach wystosował brytyjski premier Boris Johnson, który wraz z fińskim prezydentem podpisał „deklarację solidarności” dotyczącą zacieśnienia współpracy pomiędzy obu krajami w kwestiach bezpieczeństwa.

Petrović: Macki Rosji sięgają coraz dalej. W planach realizacja scenariusza „donbaskiego” w Mołdawii

Rosja robi wszystko, by Zachód obawiał się, że wojna na Ukrainie może przenieść się poza jej granice. Stąd też wywoływanie przez Kreml kolejnych...

zobacz więcej

W razie rosyjskiego ataku Finlandia mogłaby liczyć na wsparcie Wielonarodowych Połączonych Sił Ekspedycyjnych (JEF) państw nordyckich i bałtyckich, którym przewodzi Wielka Brytania - zarówno lądowych, powietrznych i morskich.

Szwedzi ręka w rękę z Finami


Dzień wcześniej podobną deklarację z Brytyjczykami podpisali Szwedzi.

Szwecja bowiem w najbliższym czasie również planuje wejść do NATO, a wpływ na to ma zarówno postawa Rosji, jak i zmiana stosunku Finlandii do Sojuszu.

W przedstawionym w piątek raporcie szwedzkiego rządu oraz opozycji, dotyczącym nowej strategii bezpieczeństwa kraju podkreślono, że członkostwo tego państwa w NATO zmniejszyłoby ryzyko konfliktów zbrojnych, a tym samym przyniosłoby efekt odstraszający w tej części Europy.

Szefowa szwedzkiej dyplomacji Ann Linde zwracała uwagę, że w przeszłości neutralność jej kraju była dla niego korzystna, jednak po rosyjskiej inwazji wszystko się zmieniło. - Rosyjska inwazja na Ukrainę spowodowała potrzebę wzmocnienia gwarancji, że nasza solidarna polityka bezpieczeństwa w rzeczywistości przełoży się na konkretne wsparcie militarne w przypadku ataku na Szwecję – oceniała.

Zmienili optykę


Również Sztokholm zwraca uwagę, że będzie potrzebował gwarancji bezpieczeństwa w okresie rozpatrywania jego kandydatury i zaznacza, że zdaje sobie sprawę, że w tym czasie rośnie ryzyko ataku ze strony Rosji.

Zaprezentowany raport jest podstawą decyzji tego państwa o złożeniu wniosku o członkostwo w NATO i będzie omawiany na nadzwyczajnym posiedzeniu parlamentu w poniedziałek.

Szabla od Kamińskiego, kłamstwa od Pieskowa, euro od Petru

Ważne święto Polaków okazało się dla opozycji okazją, by szargać dobre imię naszego państwa i narodu w Parlamencie Europejskim. Przedstawiciele...

zobacz więcej

Szwedzi, podobnie jak Finowie, do tej pory byli w większości negatywnie nastawieni do członkostwa w pakcie i zmienili zdanie po rosyjskiej inwazji. Wśród nich jest też tamtejszy minister obrony Peter Hultqvist, który przekonywał ostatnio w wywiadzie dla publicznej rozgłośni Szwedzkie Radio (SR), że po wejściu obu krajów do NATO, wraz z innymi państwami nordyckimi, które już się w nim znajdują, będą mogły one razem wykorzystywać „swoje mocne strony i zalety oraz uzupełniać się, a także przeprowadzać planowanie operacyjne”.

Ich członkostwo – jak przekonuje - zmniejszy też ryzyko, że dojdzie do niepokojących sytuacji „wokół krajów bałtyckich, a zwłaszcza na należącej do Szwecji wyspie Gotlandia.”

Rosji pozostało zgrzytanie zębami


Utrzymywanie stanu ciągłego niepokoju – to cel, który wciąż przed sobą stawia Kreml. Dlatego bardzo ostro jego rzecznik Dmitrij Pieskow zareagował na deklarację Finlandii przekonując, że jest to zagrożenie dla Rosji i „daje powody do reakcji”, a rozszerzanie Sojuszu „nie przyniesie Europie stabilności”.

Moskwa chcąc „ukarać” Finlandię, zapowiedziała, że w sobotę wstrzyma dostawy energii elektrycznej do tego kraju. Władze w Helsinkach zapewniają jednak, że nie wpłynie to na działanie państwa i nie odczują tego obywatele, gdyż spółki energetyczne mogą zamienić gaz na inne dostępne na rynku paliwa lub już to zrobiły.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Finowie, a także Szwedzi – muszą się liczyć z tym, że Putin będzie chciał zemścić się na nich za podejmowanie suwerennych decyzji – stąd ryzyko nie tylko wypowiadania pod ich adresem kolejnych gróźb, ale też różnego rodzaju prowokacji, cyberataków i innych działań hybrydowych.

Krzysztof Karnkowski: W pogoni za zemstą

Donald Tusk ruszył w Polskę. W pierwszej chwili mogło wydawać się, że spotkania z wyborcami mają na celu znalezienie dla Platformy nowego...

zobacz więcej

Zaskakująca postawa Ankary


Na razie największym problemem obu krajów z wejściem do NATO wydaje się zaskakująca postawa Turcji, której prezydent Recep Tayyip Erdogan zapowiedział w piątek, że nie zgodzi się na ich wstąpienie do paktu, gdyż, jak przekonywał, kraje te są schronieniem dla wielu organizacji terrorystycznych.

Spotkało się to ze zdziwieniem w Helsinkach i Sztokholmie, a Waszyngton zapowiedział, że będzie się starał wyjaśnić tę sprawę w rozmowie z Ankarą.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia 

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej