RAPORT

Wojna na Ukrainie

Zakochani z Azowstalu. Byli małżeństwem tylko trzy dni

W piekle broniącego się Azowstalu było miejsce na miłość (fot. Forum/ALEXANDER ERMOCHENKO/Reuters)
W piekle broniącego się Azowstalu było miejsce na miłość (fot. Forum/ALEXANDER ERMOCHENKO/Reuters)

Ukraińscy żołnierze, Andrij i Wałeria, pobrali się w podziemiach obleganego przez wojsko rosyjskie kombinatu metalurgicznego Azowstal w Mariupolu, ale byli małżeństwem tylko trzy dni, gdyż on zginął. Ich historię opowiada w piątek ukraińska redakcja BBC.

Mariupol: Dramatyczne wezwanie o pomoc dla obrońców Azowstalu

Po ewakuacji ostatnich cywilów z oblężonej przez wojska rosyjskiej huty Azowstal znajdujący się tam ukraińscy żołnierze wystosowali pilne wezwanie...

zobacz więcej

Raport: Wojna na Ukrainie

Andrij i Wałeria poznali się trzy lata temu. Ona była szefową biura prasowego straży granicznej obwodu donieckiego. „Miałam poczucie, że to człowiek, którego musiałam spotkać. Po prostu wszedł w moje życie. Był dla mnie szczęściem i całym światem” – powiedziała BBC.

Wałeria jest od dziecka niepełnosprawna i z tego powodu była niezdolna do służby wojskowej w czasach pokoju. Ale kiedy 24 lutego Rosja zaatakowała Ukrainę, zatelefonowała do punktu poborowego i została zmobilizowana. Oboje trafili na teren Azowstalu: ona jako żołnierka pułku Azow, on - jako pogranicznik.

Na Azowstal znowu ruszyły czołgi. „Zakłady płoną”

Doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko poinformował w środę, że oblegane zakłady metalurgiczne Azowstal w tym mieście płoną na skutek...

zobacz więcej

Foliowe obrączki


Kiedy Andrij został ranny odłamkiem, przybiegł do Wałerii i powiedział jej, że powinni się pobrać. „Dawno rozmawialiśmy o małżeństwie, ale to miało wyglądać inaczej. To miała być chwila szczęścia” – powiedziała kobieta. Była wtedy ostrzyżona na krótko i zażartowała, że wyjdzie za mąż, jak jej odrosną warkocze.

Za jakiś czas Andrij przyszedł znowu, ale tym razem z obrączkami z folii, które zrobił własnoręcznie. „To był najcenniejszy podarunek, jaki dostałam w życiu” – wspominała Wałeria.

Żołnierka opowiadała, że pewnego razu trafiła pod ostrzał lotniczy, w którym zginęło wielu jej kolegów i koleżanek. „Rozmawialiśmy między sobą, że uratowały mnie cud i miłość” – wyznała w BBC.

Zakochani postanowili pobrać się 5 maja, w dzień powstania pułku Azow. Andrij założył Wałerii na palec obrączkę jej mamy, ona jemu - swojej babci. Potem państwo młodzi zrobili sobie fotografie ślubne w scenerii bunkra. „Byłam bardzo szczęśliwa. (...) Oboje żyliśmy. Niczego więcej nie było nam trzeba” – mówiła.

Eksplozje, ataki, a ona wciąż powiewa. Flaga Ukrainy nad zakładami Azowstal

Sytuacja mieszkańców Mariupola jest katastrofalna. Według ostrożnych szacunków mogło tam już zginąć ponad 20 tys. osób. Tymczasem obrońcy Mariupola...

zobacz więcej

„Pozwólcie nam żyć”


7 maja Andrij zginął w kolejnym rosyjskim ataku lotniczym. „W naszej ostatniej rozmowie mówiłam mu, że musi przeżyć, a on mnie - żebym się stąd wydostała” – powiedziała Wałeria. „Mam wrażenie, że jest gdzieś obok i zaraz przyjdzie. Jestem przecież wciąż w niebezpieczeństwie i nie może mnie zostawić. Zawsze mnie chronił” – dodała.

Teraz Wałeria chce przeżyć i spotkać się z rodzicami Andrija, którzy uważają ją za córkę. Chciałaby też godnie pochować swojego męża i uważa, że takie prawo mają wszyscy rodzice i małżonkowie poległych żołnierzy.

„Są tu ciała ukraińskich obrońców, ciężko ranni bez rąk i nóg, a nie ma środków znieczulających. I są ukraińscy żołnierze, którzy nie zasługują na to, żeby po prostu zginąć” – powiedziała żołnierka, wyrażając nadzieję, że świat usłyszy Azowstal i znajdzie możliwość uratowania ukraińskich wojskowych. „Proszę tylko, by pozwolono nam żyć” – mówi.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej