RAPORT

Wojna na Ukrainie

Petrović: Macki Rosji sięgają coraz dalej. W planach realizacja scenariusza „donbaskiego” w Mołdawii

Rosyjski żołnierz (fot. Shutterstock)
Rosyjski żołnierz (fot. Shutterstock)

Rosja robi wszystko, by Zachód obawiał się, że wojna na Ukrainie może przenieść się poza jej granice. Stąd też wywoływanie przez Kreml kolejnych prowokacji w Mołdawii, poprzez wykorzystywanie znajdującego się pod jego kontrolą separatystycznego Naddniestrza. Rośnie ryzyko, że stacjonujący tam rosyjscy żołnierze mogą zostać wykorzystani zarówno do otwarcia nowego frontu przeciwko Ukrainie, jak i do wywołania niepokojów w samej Mołdawii. Jednak na realizację tych planów Moskwie może zwyczajnie zabraknąć sił.

Mołdawskie MSZ wzywa ambasadora Rosji. Żądają wyjaśnień po wypowiedzi rosyjskiego generała

MSZ Mołdawii wezwało ambasadora Rosji, aby zaprotestować przeciwko oświadczeniu rosyjskiego generała Rustama Minnekajewa, który ogłosił, iż Moskwa...

zobacz więcej

Atmosfera wokół Mołdawii robi się coraz bardziej gęsta. Od początku inwazji rosyjskiej na Ukrainę wiadomo było, że jest to kraj szczególnie narażony na rosyjską dezinformacje i działania hybrydowe. W ostatnim czasie to właśnie on staje się terenem realizacji kolejnych planów Moskwy.

W ostatnich dniach mołdawskie media donosiły, że na granicy separatystycznego regionu Mołdawii – Naddniestrza - z Ukrainą doszło do wymiany ognia. Do strzelaniny miało dojść w rejonie wsi Pawłowka koło Ciuciurganu, gdzie 4 marca wysadzony został most kolejowy.

I chociaż nie skomentowała tego żadna ze stron, to władze separatystów w Tyrasporze ogłosiły stan alarmowy.

Mołdawia bezbronna


W koszarach w Naddniestrzu stacjonuje około 1,5 tys. żołnierzy, a w miejscowości Cobasna, przy granicy z Ukrainą, mieści się posowiecki arsenał z około 20-21 tys. ton amunicji. Sama armia mołdawska liczy jedynie 3250 żołnierzy i jak niedawno przyznała sama prezydent tego kraju - Maia Sandu – nie są oni gotowi do walki.

- Mołdawia nie ma skutecznej ochrony przed zagrożeniami, ponieważ nie rozwinęła odpowiednich zdolności wojskowych, nie stworzyła krytycznych elementów infrastruktury i nie zadbała o odporność społeczną na ewentualny konflikt - powiedziała pod koniec kwietnia Maia Sandu.

Zobacz także: Wawrzyk: Gdyby Rosja zaatakowała Mołdawię, konieczne byłoby całkowite embargo


Dlatego też władze Mołdawii, w obawie przed reakcją Rosji, zapewniają, że nie mają obecnie aspiracji, by wchodzić do NATO. Taka defensywna postawa nie sprawi jednak, że Moskwa zrezygnuje ze swoich potencjalnych planów wobec Mołdawii.

Rosyjskie prowokacje. Wzmocniono punkty kontrolne w Naddniestrzu

W Naddniestrzu – graniczącym z Ukrainą separatystycznym regionie Mołdawii – wzmocniono procedury na punktach kontrolnych w związku z prowokacjami...

zobacz więcej

Rosyjskie prowokacje


To zaś powoduje, że z niepokojem należy traktować kolejne informacje z ostatnich tygodni o eksplozjach w pobliżu ministerstwa bezpieczeństwa w Tyraspolu, zniszczeniu dwóch przekaźników radiowych, "ataku" na jednostkę wojskową i ostrzale w pobliżu rosyjskich składów broni. Ukraiński wywiad wojskowy ocenia to krótko – mamy do czynienia z prowokacjami Kremla, które mają ułatwić wciągnięcie Naddniestrza do wojny.

Rosjanie prowadzili również działania dezinformacyjne, rozpowszechniając fałszywe ostrzeżenia, które miały rzekomo pochodzić od ukraińskich sił bezpieczeństwa, o zbliżających się atakach rakietowych i artyleryjskich na ten region.

Święto orków


Zbliżanie się 9 maja – gdy obchodzone jest najważniejsze święto putinowskiej Rosji – Dzień Zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami – będzie mieć w tym roku dodatkowy, propagandowy wymiar. Zarówno ukraiński wywiad, jak i wielu zachodnich ekspertów obawia się, że tego dnia Putin może ogłosić kolejny etap „operacji” na Ukrainie, co może oznaczać powszechną mobilizację w Rosji.

Może również wydać rozkaz rozpoczęcia ataku na Mołdawię, co z jednej strony otworzyłoby potrzebny dla powodzenia rosyjskich operacji na południu Ukrainy drugi front, jak i pokazałoby determinację Putina w realizacji swoich celów.

Macki Rosji


Rośnie tym samym ryzyko, że Moskwa uzna niepodległość Naddniestrza, podobnie jak to miało miejsce na okupowanych obszarach ukraińskich obwodów ługańskiego i donieckiego. Dzięki temu Kremlowi łatwiej byłoby dostarczać broń w ten rejon. Ukraińskie służby informują również, że Rosja planuje przeprowadzenie tam desantu za pomocą startujących z Krymu samolotów Ił-76 i śmigłowców.

Republika przemytników i egzotyczna mniejszość. Tak Rosja rozgrywa Mołdawię

Seria groźnych incydentów w Naddniestrzu, separatystycznym regionie Mołdawii, to dopiero początek operacji destabilizacji tego kraju, rządzonego od...

zobacz więcej

To jednak nie koniec planów Putina, który ma dążyć do wywołania protestów w Kiszyniowie i roznieceniu zamieszek na całą Mołdawię.

Kijów co prawda zapewnia, że jest przygotowany na agresję rosyjską na tym kierunku, ale na razie nie bije na alarm. Przyznaje jednak, że stacjonujące w Naddniestrzu oddziały znajdują się w pełnej gotowości bojowej.

Rosji zabraknie sił?


O tym, że Rosja będzie chciała w Mołdawii zrealizować „donbaski scenariusz” ostrzegają też zachodnie media. Przed kilkoma dniami brytyjski dziennik "The Times", bazując na ukraińskich źródłach wywiadowczych, pisał o możliwym scenariuszu agresji rosyjskiej w Mołdawii.

W artykule zaznaczono jednak, że zachodnie służby wywiadowcze stoją na stanowisku, że Rosja nie posiada obecnie wystarczających możliwości, by pokonywać samolotami i śmigłowcami trasę z Krymu do Naddniestrza bez ryzyka zestrzelenia ich przez ukraińską obronę przeciwlotniczą w rejonie Odessy.

Straszenie niepokojem na Bałkanach


Co więcej, do przerzucenia tam amunicji i wojsk Rosja potrzebowałaby utworzenia korytarza lądowego, co spotkałoby się z reakcją ukraińską.

Gdyby jednak Kreml zdecydował się na realizację tych planów, to rosyjskie iły mogłyby zaatakować Ukrainę od Zachodu, w tym Odessę. Brytyjscy analitycy stoją na stanowisku, że w ten sposób Rosja chciałaby odciągnąć część sił Ukrainy na południowo-zachodnią flankę, uderzyć w proeuropejską politykę rządu w Kiszyniowie i przy tym zastraszyć Zachód, sugerując możliwość rozszerzenia się konfliktu na kolejne kraje, w tym na Bałkany.

Propaganda Putina w Mołdawii uderza w Polskę. Żaryn: Kłamstwa i próba destabilizowania

Media prorosyjskie w Mołdawii od początku inwazji na Ukrainę próbują kreować alternatywną rzeczywistość. Jak podkreśla w rozmowie z portalem...

zobacz więcej

Wsparcie z UE i USA


Zachód reaguje na razie środkami politycznymi i finansowymi. W Kiszyniowie był ostatnio przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, który zapewnił, że UE wesprze mołdawskie siły zbrojne i że kraj ten nie zostanie pozostawiony sam sobie wobec gróźb rosyjskiej interwencji.

Na początku marca w Mołdawii gościł zaś sekretarz stanu USA Antony Blinken, zapewniając o wsparciu integralności państwa i o pomocy dla jego sektora energetycznego.

Ten jeden z najbiedniejszych krajów Europy obciążony jest obecnie przez napływ uchodźców z Ukrainy, a w ostatnich miesiącach musiał reagować na kryzys gazowy wywołany wysokimi cenami surowca, a także wrogą postawą Gazpromu.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Zagrożenie „donbaskim” scenariuszem jest ogromnym wyzwaniem zarówno dla Mołdawii, jak i dla całej Europy. Jednak brak sukcesów rosyjskich na froncie powoduje, że Putin może zwyczajnie „nie mieć kim” zrealizować swoich planów wobec Mołdawii. To zaś oznacza, że pozostanie mu ograniczanie się do prowokacji i dezinformacji.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej