RAPORT

Wojna na Ukrainie

Finał Pucharu Polski. Ranni policjanci i koń

Kibice Lecha nie mogli wnieść „sektorówki” na stadion (fot. PAP/Paweł Supernak)
Kibice Lecha nie mogli wnieść „sektorówki” na stadion (fot. PAP/Paweł Supernak)

Ponad 20 osób zostało zatrzymanych po meczu finałowym Pucharu Polski w piłce nożnej, rannych zostało dwóch policjantów i policyjny koń – powiedział rzecznik prasowy KSP nadkom. Sylwester Marczak. Oddano salwę w powietrze z broni gładkolufowej – podał.

Kompromitacja Trzaskowskiego. Skandal na finale Pucharu Polski

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zabronił kibicom Lecha Poznań i Rakowa Częstochowa wnoszenia na Stadion Narodowy klubowych flag większych...

zobacz więcej

W meczu finałowym Pucharu Polski na Stadionie Narodowym w Warszawie Raków Częstochowa pokonał Lecha Poznań 3:1. Część kibiców Lecha Poznań nie weszła na Stadion Narodowy, ponieważ chcieli wnieść duże flagi, tak zwanej sektorówki.

Marczak powiedział dziennikarzom po poniedziałkowym meczu, że niestety cześć osób, zamiast dopingować swoją drużynę, postanowiła zaatakować policjantów, którzy użyli środków przymusu bezpośredniego. Ponad 20 zatrzymanych osób miało między innymi atakować policjantów. – Dwaj rani funkcjonariusze nie zostali hospitalizowani, poszkodowanym koniem ma zająć się weterynarz – relacjonował rzecznik na konferencji po meczu.

Doszło do dwóch starć ze zgromadzonymi przed stadionem osobami – kibice poznańskiego klubu nie weszli na stadion, ponieważ zabroniono im wnieść duże flagi tak zwanej sektorówki.

Wskazał, że do pierwszego incydentu doszło przed zakończeniem pierwszej połowy finałowego meczu, kiedy to grupa pseudokibiców postanowiła wtargnąć na stadion od strony parkingów pomiędzy bramami nr 10 i 11. Policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego między innymi w postaci granatów hukowych oraz siły fizycznej.

Ponad milion złotych dla uchodźców. Zbiórka podczas meczu Legia – Dynamo Kijów

Ponad milion złotych dla uchodźców z Ukrainy zebrano podczas "Meczu o Pokój" Legia Warszawa - Dynamo Kijów, przegranym przez gospodarzy 1:3 –...

zobacz więcej

Salwa z broni gładkolufowej


Zaprzeczył, by policja używała tam gazu, natomiast żeby ostudzić emocje podczas drugiego starcia funkcjonariusze oddali salwę w powietrze z broni gładkolufowej.

Doszło do tego już po zakończeniu meczu, gdy grupa około 2 tysięcy osób chciała się zetrzeć z policjantami.

Marczak pytany wcześniej przez PAP, dlaczego kibice Lecha Poznań nie weszli na stadion odpowiedział, że to nie policja odpowiada za to, kto może wejść na trybuny.

– Pojawiła się w przestrzeni medialnej informacja nieprawdziwa, że kibice nie mogą wejść na stadion, że policja ich nie wpuszcza. Podkreślam, policja nie odpowiada za to, kto może wejść, a kto nie wchodzi na stadion. Po drugie jest różnica między tymi, którzy nie mogą, a nie chcą. W końcu wielu kibiców na stadionie stosowało się do jasno określonych zasad – wyjaśnił rzecznik KSP. Prezes PZPN Cezary Kulesza na Twitterze napisał, że stanowisko Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej o zakazie wnoszenia większych flag uderza w piękno sportu, jest niezrozumiałe i powoduje więcej szkód niż pożytku. „Zmieniono zasady obowiązujące od lat. Jeżeli w przyszłości Państwowa Straż Pożarna nie zmieni swojego stanowiska, finał Pucharu Polski nie będzie organizowany w Warszawie” – napisał na Twitterze prezes PZPN Cezary Kulesza.

Do sprawy odniósł się również minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk. „To powinno być święto piłki i kibiców. Elementem kibicowania są też oprawy - bardzo często patriotyczne. Nieodpowiedzialne decyzje mogą to święto zepsuć, a dodatkowo sprowadzić zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Trzeba z tej sytuacji wyciągnąć wnioski na przyszłość” – skomentował na Twitterze.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej