RAPORT

Wojna na Ukrainie

Zagadka generała Biesiedy, czyli wojna siłowików w Rosji

Siedziba FSB na placu Łubiańskim w Moskwie (fot. Shutterstock)
Siedziba FSB na placu Łubiańskim w Moskwie (fot. Shutterstock)

Za niepowodzenia w wojnie z Ukrainą ktoś musi zapłacić głową. Kilka tygodni temu głośnie było o czystce w „wywiadzie FSB” i osadzeniu jego szefa w słynnym jeszcze z czasów stalinowskiego terroru śledczym areszcie Lefortowo. Tym większe było zdziwienie, gdy generał Siergiej Biesieda pojawił się na pogrzebie weterana sowieckiego wywiadu. Jednak akt łaski, czy może pokazucha?

Putin robi czystki w FSB? „Był wściekły”, aresztował kierownictwo 5. wydziału

Putin zaczął rozprawę z 5. wydziałem Federalnej Służby Bezpieczeństwa, dawnego KGB, która zajmowała się wywiadem dotyczącym Ukrainy – twierdzi...

zobacz więcej

W piątek w Moskwie pochowano z państwowymi honorami wieloletniego oficera wywiadu KGB Nikołaja Leonowa. Na pogrzebie pojawił się nieoczekiwanie generał-pułkownik FSB Siergiej Biesieda. Dlaczego nieoczekiwanie? Bo 11 marca pojawiły się informacje, że został umieszczony w areszcie domowym, a 8 kwietnia, że trafił do Lefortowa, słynnego więzienia FSB, choć pod zmienionym nazwiskiem. Za co? Za katastrofę wywiadowczego przygotowania wojny z Ukrainą. Został jednak podczas uroczystości pogrzebowych Leonowa przedstawiony jako wciąż aktualny szef 5. Służby FSB. Więcej, mógł nawet zabrać głos. Więc pięknie opowiadał o bohaterze sowiecko-rosyjskiego czekistowskiego światka. W swoim wystąpieniu Biesieda opowiedział, że poznał Leonowa pod koniec lat 90. XX w., kiedy pracował na Kubie. Generał nazwał szpiega „swoim nauczycielem” i „prawdziwym patriotą”. Na miejscu byli dziennikarze, ale zabroniono nagrywać uroczystości ani robić zdjęć.

Czyżby doszło na nagłego zwrotu akcji i Biesieda wrócił do łask Putina? Byłoby to bardzo dziwne. Wydaje się, że mieliśmy raczej do czynienia ze swoistą operacją specjalną, desperacką próbą wygaszenia konfliktu między siłami bezpieczeństwa, w warunkach wojennych uznanego za całkowicie niedopuszczalny. Skoro FSB zdecydowała się na taki teatr, skoro trzeba aż było pokazać czekistowskiemu światku, że generał jest żyw i zdrów, że nawet próbowano wmawiać, że nadal kieruje 5. Służbą, to wszystko pokazuje, że nastroje nie są na Łubiance najlepsze. W sumie nic w tym dziwnego, wszak tak radykalne kroki Putina wobec niedawnego faworyta pokazały, że absolutnie nikt nie powinien czuć się pewnie…

Wojna domowa?


Rozczarowanie postawą Putina wobec kolegów z Łubianki jedynie podsyca spór w środowisku siłowików wywołany szukaniem winnych fiaska szybkiej wojny z Ukrainą. Wojsko nie jest zadowolone ze zmiany celów przez Putina i rezygnacji z prób podboju całej Ukrainy. Wskazuje też winnych – przede wszystkim 5. Służbę FSB – błędnego informowania kierownictwa państwa o sytuacji na Ukrainie. Ale, jeśli wierzyć jednym z najlepiej poinformowanych w tych sprawach rosyjskich dziennikarzy, Andrieja Sołdatowa i Iriny Borogan, materiały kompromitujące Biesiedę – właśnie na odcinku ukraińskim – dostarczyć miał nie wywiad wojskowy, ale cywilny. Czyli bezpośredni rywal 5. Służby FSB, Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR). Przy okazji szef SWR mógł odreagować na to, jak publicznie potraktował go Putin. Wszak wojna wśród siłowików zaczęła się tak naprawdę już wraz z transmisją słynnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa FR (21 lutego), kiedy Putin publicznie poniżył szefa SWR Siergieja Naryszkina – a chodziło o zakres celów Moskwy na Ukrainie.

Po niepowodzeniach armii Rosji odsunięto wysokiego rangą generała i oficerów FSB

W konsekwencji niepowodzeń armii Rosji na Ukrainie odsunięto nie tylko szefa struktury rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), która...

zobacz więcej

Nie ma co ukrywać, że 5. Służba FSB, swoisty „wywiad zagraniczny Łubianki”, nigdy nie była lubiana przez inne służby specjalne. Wszak cieszyła się przez wiele lat szczególnym zaufaniem Putina. I to jest główne źródło niechęci SWR, czyli tradycyjnego cywilnego wywiadu rosyjskiego. W przypadku Ukrainy doszedł kolejny rywal, czyli wywiad wojskowy (choć zmienił nazwę, wciąż potocznie nazywa się go GRU). Wszak „operacja specjalna” na Ukrainie miała być dla wojska spacerkiem – tak wynikało z analiz rozpoznania politycznego dostarczanych na biurka Putina i innych członków kierownictwa Rosji przez 5. Służbę FSB. Po przeszło dwóch miesiącach wojny z Ukrainą wygląda na to, że to już koniec tej komórki organizacyjnej Łubianki.

Zaufany generał


To właśnie 5. Służba FSB zbierała informacje na temat sytuacji politycznej na Ukrainie i wspierała promoskiewską opozycję w Kijowie. Była odpowiedzialna za dostarczanie Putinowi informacji wywiadowczych na temat rozwoju sytuacji na Ukrainie w przededniu inwazji. Wygląda na to, że obawiając się jego reakcji, mówiła to, co prezydent chciał usłyszeć. To, że właśnie ta struktura zajmowała się ukraińskim odcinkiem, nie jest niespodzianką. Gdy rozpadał się Związek Sowiecki i Rosja układała relacje z innymi republikami, także na płaszczyźnie służb specjalnych, wywiad rosyjski (SWR) zobowiązał się, że nie będzie szpiegował sojuszniczych republik. Zobowiązanie nie dotyczyło innych służb rosyjskich, stąd dzisiejsza aktywność wywiadowcza na terenie WNP właśnie FSB. To najpotężniejsza służba rosyjska, od lat odbudowująca potęgę, więc gdy okazało się, że Kreml musi mieć oczy i uszy także w Kijowie, Mińsku, Erywaniu czy Suchumi, wybór padł na Łubiankę właśnie. W 1999 r. na mocy dekretu prezydenckiego, w ramach Zarządu Analiz, Prognoz i Planowania Strategicznego FSB, powstał Departament Informacji Operacyjnej. Na czele tego de facto wywiadu zagranicznego FSB stanął generał-major Wiaczesław Uszakow.

Zobacz także: SBU: Specnaz FSB miał ewakuować kuma Putina do Moskw


Kolejne kolorowe rewolucje na obszarze postsowieckim spowodowały, że Putin uznał za konieczne wzmocnić FSB właśnie pod kątem zwalczania niekorzystnych dla Rosji politycznych tendencji na terenie byłych republik sowieckich. W 2004 r. Departament Informacji Operacyjnej przemianowano na Zarząd Informacji Operacyjnej, a Zarząd Analiz, Prognoz i Planowania Strategicznego stał się 5. Służbą (Informacji Operacyjnej i Kontaktów Międzynarodowych) FSB. Uszakow awansował na zastępcę dyrektora FSB, a szefem Zarządu Informacji Operacyjnej (DOI) został Siergiej Biesieda.

Agent FSB zatrzymany na Ukrainie. Planował zamach na Zełenskiego

W Użhorodzie na pograniczu ukraińsko-słowackim został zatrzymany agent rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Organizował on tam grupę...

zobacz więcej

5. Służba nie poczynała sobie zbyt subtelnie w działaniach wywiadowczych. Oficerowie DOI dawali się zauważyć na Białorusi, w Mołdawii czy w Abchazji. Tam szpiegowali, a także próbowali wpływać na lokalną politykę. Jednak jednym z głównych celów DOI zawsze była Ukraina. Na czym polegała w dużej mierze działalność 5. Służby, pokazuje jeden z dokumentów, które wyciekły do sieci w 2010 roku. Był to sfałszowany raport Służby Bezpieczeństwa Ukrainy sugerujący, że Kijów finansował turkmeńską opozycję. DOI przekazał ten raport ukraińskim mediom, a główna rosyjska agencja szpiegowska, SWR, połknęła przynętę i opisała go jako autentyczny w raporcie dla Kremla. Jak widać, dziś SWR i Naryszkin mają za co nie lubić 5. Służby i trudno dziwić się, że ochoczo dostarczają haki na konkurencję.

Póki co, główną ofiarą tej rozgrywki jest sam wieloletni szef „wywiadu FSB”. Generał-pułkownik Siergiej Orestowicz Biesieda pochodzi z Leningradu, podobno ma znakomite relacje z braćmi Rotenbergami. To było jednym z głównych powodów, dla których przez lata należał do nielicznego grona „nietykalnych” czekistów. Biesieda rozpoczął swoją karierę w Zarządzie Operacji Kontrwywiadowczych FSB. Tam awansował na zastępcę Walentina Klimenki, szefa wydziału przeciwdziałania CIA w Moskwie. Od 2004 r. kierował DOI, a w 2009 r. został szefem całej 5. Służby. Podpadł już w 2014 roku, gdy nie udało się uratować Janukowycza. Za fiasko operacji kijowskiej trzeba było kogoś ukarać. W 5. Służbie były czystki, ale Biesiedy nie tknięto. Jednak Ukraina najwyraźniej go prześladuje. Tym razem podpadł na dobre.

Ukraina to pretekst?


W konsekwencji niepowodzeń armii Rosji na Ukrainie – Putina przekonano, że to efekt złego rozpoznania sytuacji nad Dnieprem przez 5. Służbę FSB – odsunąć miano nie tylko gen. Biesiedę, ale też ok. 150 oficerów – tak twierdził kierujący portalem śledczym Bellingcat Christo Grozew. Oczywiście większość po prostu zwolniono lub przesunięto na inne stanowiska. Kreml podjął gorączkowe starania, aby ukryć szczegóły aresztowania Biesiedy, posuwając się nawet do zmiany nazwiska generała w aktach więziennych. Komitet Śledczy zaprzeczył zaś, że przeciwko generałowi toczy się jakaś sprawa. Najczęściej mówi się, że Biesieda zapłacił za to, że jego ludzie przedstawiali błędne oceny sytuacji politycznej na Ukrainie. Jednak jest też inna teoria. Jak piszą Sołdatow i Borogan, według większości ich źródeł, na Łubiance dominować ma jednak przekonanie, że Biesiedę Putin potraktował tak surowo za fiasko operacji zbudowania silnej prorosyjskiej opozycji w Kijowie. Co więcej, przez lata 5. Służba miała brać na sfinansowanie tego przedsięwzięcia ogromne pieniądze. Duża ich część wędrowała do Wiktora Medwedczuka. Kuma Putina, który ostatecznie wylądował w areszcie, zaś jego partię, jedyne znaczące promoskiewskie ugrupowanie zdelegalizowano.

Putin jest wściekły. Wyrzucił ośmiu generałów, obwinia szefów FSB

Władimir Putin miał zwolnić już ośmiu generałów za niewykonanie zadania zajęcia Kijowa w kilka dni. Służba bezpieczeństwa FSB zapewniała go, że...

zobacz więcej

Wciąż jednak trudno uwierzyć, że za coś takiego Putin miałby wysłać Biesiedę (swego czasu szefa komórki FSB na Kremlu, a więc osobę wybitnie zaufaną) do Lefortowa. Było wiele innych opcji. Można było zwolnić generała ze służby, jak to zrobiono z wiceszefem Gwardii Narodowej gen. Romanem Gawriłowem. Można było przenieść do innej służby, czy w ogóle instytucji. Tak jak kiedyś zyskujący za duże wpływy wiceszef FSB gen. Oleg Syromołotow wylądował w MSZ, na stanowisku zastępcy Ławrowa. Tymczasem Putin wsadził niedawnego bardzo zaufanego człowieka – pod zmienionym nazwiskiem – w Lefortowie, jedynym więzieniu w kraju kontrolowanym przez FSB, w którym wciąż istnieje podziemna piwnica, gdzie stalinowskie NKWD rozstrzeliwało strąconych nagle z piedestału hierarchii partyjnej, czekistowskiej czy wojskowej „wrogów ludu”.

Wydaje się, że jedynym wytłumaczeniem tak ostrej reakcji Putina może być podejrzenie Biesiedy o zdradę na rzecz Amerykanów. Pamiętajmy, że 5. Służba, zgodnie ze swym regulaminem, przede wszystkim odpowiada za relacje FSB z zagranicznymi służbami. Biesieda i jego pracownicy utrzymywali stałe kontakty choćby z CIA czy FBI. Jeszcze przed inwazją na Ukrainę w Moskwie zastanawiano się, skąd zachodnie służby mają tak dobre informacje na temat rosyjskich planów ataku. W takich sytuacjach kreta szuka się oczywiście we własnych szeregach – Biesieda i 5. Służba pasowali idealnie. To oni odpowiadali za kierunek ukraiński, to oni mieli kontakty z amerykańskim wywiadem. Czy trzeba czegoś więcej?

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Wszak gdy w 2016 roku Amerykanie zdobyli dowody na ingerencję służb rosyjskich w wybory prezydenckie, niebawem na Łubiance doszło do czystki. Zlikwidowano Centrum Bezpieczeństwa Informacyjnego FSB, a jego kluczowych oficerów, oficjalnie odpowiedzialnych za wymianę informacji z Amerykanami w kwestii zagrożeń w cyberprzestrzeni, wsadzono do Lefortowa pod zarzutem zdrady. Czy to samo czeka Biesiedę?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej