RAPORT

Wojna na Ukrainie

Baćka standuper. Dyktator – błaznem, błazen – dyktatorem?

Alaksandr Łukaszenka (fot. Mikhail Svetlov/Getty Images)
Alaksandr Łukaszenka (fot. Mikhail Svetlov/Getty Images)

Aleksandr Łukaszenka „chowa się” za wizerunkiem przaśnego dyktatora z coraz bardziej błazeńskim obliczem. Ale to człowiek, który w imię rosyjskich interesów prześladuje i zabija obywateli swojego kraju.

Wojna na Ukrainie. A gdyby Polską w 2022 roku rządził Tusk?

Gdyby w 2022 roku Polską rządziła Platforma Obywatelska, nasz kraj z dużym prawdopodobieństwem stałby się ofiarą „nowego polsko-rosyjskiego”...

zobacz więcej

Polki i Polacy od prawa do lewa, pomijając tak zwane ruskie onuce, zaśmiewają się z kolejnych wystąpień Aleksandra Łukaszenki, samozwańczego prezydenta Białorusi. Nazywam go samozwańcem, bo pomagier Władimira Putina sfałszował ostatnie wybory prezydenckie w swoim kraju, brutalnie pacyfikując demokratyczną opozycję i ludzi protestujących tłumnie na ulicach białoruskich miast. Łukaszenka nie ma demokratycznego mandatu do sprawowania władzy – rządzi tylko dlatego, że pozwala mu na to prezydent Rosji.

Łukaszenka nas rozśmiesza – jego opowieści o tym, że w Polsce, na Litwie, Łotwie i Estonii brakuje soli i gryki stały się „hitem internetów”. Białoruskiemu despocie chyba spodobał się własny dowcip, bo nieustannie do niego wraca. W piątek znów nawiązał do soli i kaszy gryczanej, których rzekomo brakuje w Polsce. Podczas gospodarskiej wizyty w Czeczersku na południowym wschodzie Białorusi tak opowiadał zgromadzonym: „Nie pozwalają swoim ludziom wyjeżdżać na Białoruś. Dlaczego? Ponieważ ludzie jadą do nas i kupują sól. Oni nie mają soli! Wielki Zachód, bogaty Zachód, a soli nie ma. I żeby ludzie nie mówili o tym, że Białorusini normalnie żyją, oni ich po prostu nie wypuszczają. Oto i cała demokracja!”.

Na Białorusi zatrzymano liderów niezależnych związków zawodowych

W ostatnich tygodniach oczy naszego społeczeństwa zwrócone są na wschód. Niestety poza dramatem wojny na Ukrainie równie złe wydarzenia dzieją się...

zobacz więcej

Na marginesie: warto zauważyć, że Łukaszenka swoje dyrdymały opowiadał ludziom jak najdalej od polskiej i litewskiej granicy – żeby nikt nie zaśmiał mu się w twarz; Czeczersk znajduje się niedaleko od rosyjskiej granicy. A tam faktycznie może odchodzić najróżniejszy handelek. Nie tylko solą i kaszą gryczaną.

Jeszcze nigdy Europa, właściwie na żywo i w kolorze, nie miała okazji oglądać ordynarnej posowieckiej propagandy. Widzimy nie tylko perorującego Łukaszenkę, ale i zasłuchanych Białorusinów i Białorusinki. Ich twarze są zamyślone, skupione, zaaferowane, czasem się uśmiechają. A mimowolny odbiorca baćkowych bzdurstw zastanawia się, co oni sobie właściwie myślą. Czy za maskami uśmiechów i zamyślenia kryje się zachwyt przemyśleniami despoty, czy może kiełkuje myśl: „Co ten Baćka odpiernicza? Szaleju się najadł?”.

CZYTAJ TAKŻE: Kolejne absurdy Łukaszenki: „Polacy proszą nas o wpuszczenie na Białoruś”

Przy tym wszystkim Łukaszenka jawi się trochę jak poczciwiec, który szczerze wierzy we własną propagandę. Despota – mimowolny komik, szachraj i przechera, któremu udało się jakimś sposobem postawić Putinowi; zapobiec wysłaniu białoruskich wojsk na ukraiński front. Ale czy tak jest rzeczywiście? Niewykluczone, że plany Putina i Łukaszenki przede wszystkim popsuło białoruskie społeczeństwo. Jego bierny i aktywny opór (kolejowi partyzanci!) doprowadził do tego, że Łukaszenka musiał grać ostrożniej. To nie oznacza, że to „łagodny despota”, poczciwiec - dyktator rodem z kołchozu. Łukaszenka jest niebezpieczny i dla swojego społeczeństw i dla sąsiadów z zachodu i północy.

To Ukraina i Polska bronią dziś liberalnego Zachodu

Liberalne i lewackie elity zachodniej Europy nie szczędziły Polsce razów przez długie lata. Ale to zdecydowana postawa takich krajów jak nasz...

zobacz więcej

Po pierwsze, warto sobie uświadomić, że reżim Łukaszenki na Białorusi właśnie rozszerzył stosowanie kary śmierci za „akty terroru”. Najprawdopodobniej ma to prowadzić do załamania się „kolejowej partyzantki”, która miała skutecznie utrudniać życie rosyjskiej i białoruskiej armii podczas pierwszych tygodni inwazji na Ukrainę. Łukaszenka nie od dziś karze śmiercią tych, którzy przeciwstawiają się jego władzy.

A nawet jeśli jego reżim rzadko posuwa się do zabijania ludzi o odmiennych poglądach politycznych – to nagminnie prześladuje ich, terroryzuje, więzi i katuje. Są wśród jego ofiar także Polki i Polacy. Łukaszenka może udawać poczciwca, „dobrego tyrana”, który rządzi surowo, ale troszczy się o swój naród, ale tak naprawdę jest bezwzględnym despotą, który chętnie sięga po przemoc w sytuacji politycznego zagrożenia dla własnej władzy. Tyle że ma mniejsze możliwości niż jego mocodawca z Kremla.

CZYTAJ TAKŻE: Łukaszenka boi się wywozu mąki, kaszy i soli. Wprowadził limity

Po drugie: Łukaszenka jest niebezpieczny dla swoich sąsiadów. Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej i litewsko-białoruskiej najlepszym tego przykładem. Dziś nawet liberalni politycy w Polsce nie śmieszkują, gdy słyszą o „operacji śluza”. Doskonale wiemy, że reżim Łukaszenki realizuje moskiewski scenariusz hybrydowej wojny przeciw Polsce i Litwie. A to nie są żarty, to potencjalne zarzewie ostrzejszego konfliktu, stały wysiłek dla polskich służb, dodatkowe, duże koszta utrzymania pokoju na granicy z Białorusią, nieustanne napięcie w rejonach przygranicznych. A także realne straty również dla polskiej gospodarki, choć Białoruś wychodzi jeszcze gorzej na coraz głębszym uzależnieniu ekonomicznym i energetycznym od Rosji.

Karnkowski: Przeciwko Rosji, ale nie za bardzo

Każde głosowanie, gdy w tle jest Rosja, przynosi ciekawe wnioski i niepokojące obserwacje. Czasem też – ciekawe obserwacje i niepokojące wnioski....

zobacz więcej

Zastanawia jedna sprawa: w jak dużym stopniu białoruskie społeczeństwo wierzy w kłamstwa byłego kierownika kołchozu, czyli Łukaszenki. Kilka dni temu doktor socjologii Andrej Wardamacki zaprezentował nowe badania socjologiczne dotyczące stosunku Białorusinów do wojny na Ukrainie oraz wpływu tego konfliktu na postawy geopolityczne (więcej informacji na ten temat znajdą państwo na portalu Biełsat).

Wynika z nich, że współczucie dla ukraińskiego narodu, niechęć wobec rosyjskiej agresji wobec sąsiada – to najprawdopodobniej duży kłopot dla reżimu Łukaszenki. Także dla łukaszenkowskiej propagandy, która z jednej strony musi realizować kremlowskie interesy, z drugiej – nie może lekceważyć nastrojów własnego społeczeństwa. A Białorusini są zdecydowanie innym narodem niż opętani wielkoruskim szowinizmem, zakompleksieni Rosjanie.

Trudno nie śmiać się z Łukaszenki. Ale nigdy nie zapominajmy, że to jednak bardzo ponura postać.

Krzysztof Wołodźko

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej