RAPORT

Wojna na Ukrainie

Kompromitacja rosyjskiej polityki zastraszania. Szwedzi i Finowie chcą do NATO

Rosja chciała osłabić NATO, a po inwazji jeszcze zyskało ono na znaczeniu (fot. Shutterstock)
Rosja chciała osłabić NATO, a po inwazji jeszcze zyskało ono na znaczeniu (fot. Shutterstock)

Putin chciał swoim atakiem na Ukrainę pokazać, że Rosja jest mocarstwem, które nie musi się liczyć z nikim i niczym. Chciał też wystraszyć kraje, które zalicza do „bliskiej zagranicy” – zmusić je do akceptacji takiego stanu rzeczy. Jego plany spaliły jednak na panewce. Nie dość, że to właśnie te państwa najbardziej domagają się najostrzejszych kar dla Kremla, to jeszcze wszystko wskazuje, że liczba członków NATO w najbliższym czasie się powiększy. To zaś oznacza totalną kompromitację rosyjskiej polityki zastraszania.

Premier Finlandii: Nasze członkostwo w NATO przyczyni się do bezpieczeństwa całego Sojuszu

Celem możliwego członkostwa w NATO jest zapewnienie Finlandii pokoju także na przyszłość. Będziemy przyczyniać się do bezpieczeństwa całego...

zobacz więcej

Zanim Rosja zdecydowała się na inwazję na Ukrainę, wydawało się, że Szwedzi i Finowie mimo wcześniejszego wzrostu zainteresowania w społeczeństwie wejściem do Sojuszu Północnoatlantyckiego, nie zdecydują się na ten krok. Będą co najwyżej intensyfikować współpracę z NATO i reformować swoją armię.

Zarówno dla nich, jak i dla wielu innych krajów, momentem, w którym z większą uwagą zaczęły zastanawiać się nad stanem swojego bezpieczeństwa, w tym sojuszami i armią, była aneksja przez Rosję ukraińskiego Krymu w 2014 roku i wywołanie na wschodniej Ukrainie konfliktu. To było ostrzeżenie, że Kreml gotowy jest do przeprowadzania rozwiązań siłowych i że ogromne środki przeznaczane na modernizację armii nie służą jedynie polityce zastraszania, ale mogą być wykorzystane do zmiany granic.

Dlatego też od 2014 roku Finlandia i Szwecja bardzo zintensyfikowały współpracę militarną z NATO, USA i Wielką Brytanią, budując w ten sposób podstawy pod dalsze wspólne kroki. Przez ostatnie lata myśl o tym, by wejść do Sojuszu, krążyła w tych elitach politycznych i społeczeństwach, ale obawy przed tym, że wywoła to wrogą reakcję Kremla, hamowała entuzjazm. Kalkulacja wskazywała na to, by zachować status quo.

Status quo nikogo nie broni


Ale – jak się okazało 24 lutego – gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, po wielomiesięcznych naciskach, groźbach, osaczaniu ją swoimi siłami – status quo nikogo nie broni – dziś jedynie Sojusz jest największą gwarancją bezpieczeństwa. Jest bowiem najpotężniejszym związkiem państw, które zobowiązane są do kolektywnej obrony swoich członków. Niestety, Ukraina w nim nie jest, to zaś spowodowało, że Putin nie obawiał się, że Sojusz stanie bezpośrednio w jej obronie, tym bardziej, że atak wsparty został groźbami dotyczącymi możliwości użycia broni atomowej.

Rząd Szwecji dozbraja Gotlandię, strategiczną wyspę na Bałtyku

Rząd Szwecji poinformował, że przeznaczy 1,6 mld koron szwedzkich (ponad 700 mln zł) na wzmocnienie infrastruktury wojskowej na wyspie Gotlandia na...

zobacz więcej

Jednak ostrzeżenia formułowane przez amerykańskiego prezydenta Joe Bidena pod adresem Rosji, zapewniające, że NATO zareaguje, jeśli ta postanowi naruszyć granice któregoś z państw członkowskich - przynoszą rezultaty. Widać to też po działalności krajów bałtyckich, które najbardziej narażone są na agresję Kremla. Dziś nie obawiają się one formułować apelów o surowe karanie Rosji za zbrodnie popełniane na Ukrainie, czy dostarczać jej broni.

NATO urośnie już w najbliższym czasie


Z ostatnich doniesień z Finlandii i Szwecji wynika, że oba kraje prawdopodobnie już w najbliższym czasie podejmą decyzję o wspólnym wejściu do NATO. Otwarcie przy tym przyznają, że na taką ich decyzję wpłynęła agresywna postawa Moskwy.

- Nie ma innej gwarancji niż artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego o zobowiązaniu sojuszników do kolektywnej obrony - tłumaczyła premier Finlandii Sanna Marin podczas niedawnej wspólnej konferencji prasowej z premier Szwecji Magdaleną Andersson.

Państwa te w ostatnim czasie przeprowadzały przegląd polityki bezpieczeństwa narodowego w połączeniu z analizą konsekwencji ewentualnego wstąpienia do NATO. Ma być on w Szwecji gotowy w połowie maja. Finowie już swój przedstawili.

Stabilność regionu


Napisano w nim, że dołączenie tych krajów do Sojuszu zwiększyłoby, w dłuższej perspektywie, stabilność w regionie Morza Bałtyckiego. Nie opowiedziano się w nim jednak wprost ani za, ani przeciw przystąpieniu do Sojuszu. Zaznaczono jednak, że ewentualne członkostwo Finlandii w Sojuszu, nie "zobowiązywałoby kraju do utrzymywanie na swoim terenie broni jądrowej, stałych baz oraz oddziałów".

Oba państwa zdają sobie przy tym sprawę z tego, że zgłoszenie wniosku o członkostwo w Sojuszu nie powoduje, że kraje o to zabiegające objęte są gwarancjami bezpieczeństwa. Tym bardziej, że strona rosyjska zdążyła ostro skrytykować te zabiegi i wyrazić typowe dla niej groźby. Z drugiej jednak strony NATO nie może sobie pozwolić na to, by kandydaci mogli czuć się zagrożeni w momencie, gdy zgłaszają swoją aplikację.

Dwa miesiące bohaterstwa Ukrainy, wstydu Niemców, hańby Rosjan

Mijają dwa miesiące od inwazji Rosji na Ukrainę. Pomimo tego, że dzielni Ukraińcy uniemożliwili Rosjanom zrealizowanie planu szybkiego przejęcia...

zobacz więcej

Decyzja w maju


Jak poinformował niedawno fiński dziennik "Iltalehti", powołując się na źródła rządowe, wspólna deklaracja Finlandii i Szwecji o zamiarze wstąpienia do NATO zostanie ogłoszona 13 maja, a nie jak wcześniej planowano 30 maja.

Z kolei dziennik "Svenska Dagbladet" podaje, że premier Szwecji Magdalena Andersson chce, by jej kraj został członkiem NATO jeszcze w czerwcu. Gazeta sugeruje, że może do tego dojść na szczycie Sojuszu w Madrycie w dniach 29-30 czerwca.

Zmiana o 180 stopni


Jeśli chodzi o Szwecję jest to ogromna zmiana, gdyż do tej pory tamtejsza rządząca krajem Partia Robotnicza - Socjaldemokraci, której szefuje Andersson, jeszcze w listopadzie zeszłego roku opowiedziała się za niewstępowaniem kraju do tego sojuszu. Inwazja i postawa Rosji zmieniła jednak jej politykę o 180 stopni.

Wpłynęły na nią też zmiany nastrojów w społeczeństwie. Z opublikowanego niedawno sondażu ośrodka Demoskop dla "Aftonbladet" wynika, że w ciągu ostatniego miesiąca poparcie dla wejścia Szwecji do NATO wzrosło z 51 proc. do 57 proc. i jest najwyższe w historii.

Z kolei warto przypomnieć, że jeszcze w styczniu za przystąpieniem do NATO opowiadała się jedynie jedna czwarta Finów, podczas gdy połowa się temu sprzeciwiała.

Rzeczywistość weryfikuje założenia


Jednak gdy Rosja zaczęła wzmacniać swoje naciski na Ukrainę, a przy tym domagać się od Zachodu absurdalnych „gwarancji bezpieczeństwa: de facto wycofujących Sojusz z terenów 14 państw, które weszły do niego w 1997 roku, kraj ten poczuł, że dotychczasowa polityka jest już nieaktualna.

W sondażu Yle przeprowadzonym pod koniec lutego aż 53 procent ankietowanych opowiedziało się za przystąpieniem do Sojuszu, a 28 procent było temu przeciwnych. Wystarczyły kolejne trzy tygodnie, by za akcesją było już 62 procent pytanych, a swój sprzeciw deklarowało już tylko 16 procent obywateli.

I również w Finlandii wśród partii politycznych nastąpiła ogromna zmiana, a kluczowa była rewizja poglądów centrolewicowych partii tworzących koalicję.

Wojna na Ukrainie. A gdyby Polską w 2022 roku rządził Tusk?

Gdyby w 2022 roku Polską rządziła Platforma Obywatelska, nasz kraj z dużym prawdopodobieństwem stałby się ofiarą „nowego polsko-rosyjskiego”...

zobacz więcej

Rosjanie grożą… to żadna nowość


Czy rosyjskie groźby wpłyną na prawdopodobną decyzję Sztokholmu i Helsinek? Wątpliwe.

Jak przed kilkoma dniami zwróciła uwagę premier Litwy Ingrida Szimonyte, groźby Rosji dotyczące zwiększenia obecności wojskowej w regionie Morza Bałtyckiego to „nic nowego”. Zaznaczyła ona przy tym, że przecież już teraz Kreml posiada w tym regionie broń jądrową, a Kaliningrad jest od lat militaryzowany.

Z kolei były premier Szwecji Carl Bildt na portalu dwumiesięcznika "Foreign Affairs" podkreślał, że potencjał militarny tych państw po ich wejściu do NATO zmieni „architekturę bezpieczeństwa w Europie” w sytuacji, gdy Rosja de facto toczy wojnę z Zachodem, gdyż „rosyjski przywódca i jego akolici dali jasno do zrozumienia, że chcą zmienić porządek, jaki nastał w Europie po 1989 roku”.

Wzrośnie możliwość odstraszania


Zwracał on uwagę na procesy modernizacyjne w obu armiach, wymieniając choćby to, że szwedzkie myśliwce Gripen wraz z dostarczanymi amerykańskimi myśliwcami F-35 do Norwegii, Danii i Finlandii, stworzą liczące ponad 250 maszyn bardzo nowoczesne siły powietrzne, operujące w tym regionie Europy. To zaś znacząco zwiększy możliwość odstraszania Rosji.

Z kolei Justyna Gotkowska w analizie dla Ośrodka Studiów Wschodnich podkreśla, że wejście tych krajów do NATO uniemożliwiłoby Rosji wykorzystanie ich bezaliansowości do prowadzenia ewentualnych operacji wojskowych przeciwko krajom bałtyckim i ułatwiłaby NATO ich obronę.

Petrović: Ukraina ma dość niemieckich kłamstw. Berlin woli tracić twarz, niż zerwać z Moskwą

Niedługo miną dwa miesiące od momentu, gdy Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę. W tym czasie byliśmy świadkami niewyobrażalnych zbrodni...

zobacz więcej

„Zarazem jednak członkostwo Finlandii rozciągnęłoby północno-wschodnią flankę Sojuszu i rodziłoby pytania o zakres natowskiej obecności w tym posiadającym długą granicę lądową z Rosją państwie” – zaznacza Justyna Gotkowska.

Europa nie wystraszyła się Rosji


Również ona chwali siły zbrojne obu państw pisząc, że charakteryzuje je „wysoki stopień zdolności do współdziałania z NATO ze względu na udział w natowskich misjach i operacjach oraz ćwiczeniach wojskowych w regionie”. Finlandia z łatwością spełni wymóg przeznaczania co najmniej 2 procent PKB na obronność, gdyż już teraz wydaje na modernizację duże środki, z kolei Szwecja będzie je musiała w doinwestować w dużo większym stopniu niż dotychczas.

Europa nie wystraszyła się Rosji, a jej agresja zmotywowała kraje, które często miały różne priorytety, do budowania wspólnej polityki. Decyzje Finlandii i Szwecji wskazują, że proces ten będzie postępował. A to najlepszy sposób na utemperowanie imperialnych ambicji Putina.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej