RAPORT

Wojna na Ukrainie

Wojna na Ukrainie. A gdyby Polską w 2022 roku rządził Tusk?

24 lutego Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę (fot. Chris McGrath/Getty Images)
24 lutego Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę (fot. Chris McGrath/Getty Images)

Gdyby w 2022 roku Polską rządziła Platforma Obywatelska, nasz kraj z dużym prawdopodobieństwem stałby się ofiarą „nowego polsko-rosyjskiego” resetu. Czyli zakładnikiem niemiecko-rosyjskiej polityki wobec Ukrainy.

List otwarty do Władimira Putina

Panie dyktatorze Władimirze Władimirowiczu. Nie można pana nazywać prezydentem, bo to funkcja sugerująca system demokratyczny, a pańska Rosja to...

zobacz więcej

Z góry zastrzegam: to hipoteza mocno robocza, ale coraz bardziej intrygująca w świetle tego, co nawet niemieckie media piszą o tamtejszej polityce. Pierwsze założenie: elity niemieckiej polityki spodziewały się wojny Rosji przeciw Ukrainie nawet wcześniej niż z pomocą twardych danych wywiadowczych USA poinformowały o tym europejskich partnerów. Były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder to oczywisty trop i łącznik między Berlinem a Moskwą. Wszystko wskazuje jednak na to, że gdyby na Niemcach wymuszono dziś „deraszyfikację” na wzór powojennej i tej z czasów rozliczeń z agenturą sowiecką we wschodnich Niemczech, głowy spadałyby jedna po drugiej. W przenośni, rzecz jasna. Tak czy inaczej: Niemcy najprawdopodobniej świetnie były zorientowane „co w trawie piszczy”. I nie potrzebowały do tego amerykańskich danych wywiadowczych.

Drugie założenie: spodziewając się wojny Rosji przeciw Ukrainie, Niemcy byli żywo zainteresowani tym, żeby w Polsce wcześniej zmienił się rząd. I to na taki, który byłby bardziej skłonny uznać racje Niemiec i Rosji w razie takiego konfliktu. Niemożliwe? Ależ całkiem prawdopodobne, biorąc pod uwagę fakt, że zarówno Moskwa, jak i Berlin spodziewali się szybkiego upadku Kijowa. Wtedy cała operacja odbyłaby się niemal „bezkosztowo”: zarówno dla Rosji, jak i dla Niemiec.

To Ukraina i Polska bronią dziś liberalnego Zachodu

Liberalne i lewackie elity zachodniej Europy nie szczędziły Polsce razów przez długie lata. Ale to zdecydowana postawa takich krajów jak nasz...

zobacz więcej

Nawet Amerykanie i zaangażowane po 2014 r. w pomoc Ukrainie państwa NATO spodziewały się zdecydowanie odmiennego od obecnego scenariusza: czyli szybkiego militarnego zwycięstwa Rosji, zmian u sterów władzy w Kijowie i ewentualnej długiej wojny partyzanckiej, która wiązałaby rosyjskie siły na tyle długo, by NATO mogło „na spokojnie” opracować nową taktykę dla swojej wschodniej flanki. Przy szybkiej wygranej Rosji cała wojna nie wydałaby się tak krwawa – a o tym, co by się działo za nową żelazną kurtyną, zachodnie społeczeństwa wiedziałyby niewiele.

W takich realiach i dla Berlina, i dla Moskwy korzystny byłby „nowy reset polsko-rosyjski” w wydaniu nowego rządu w Warszawie. Na Prawo i Sprawiedliwość ani Rosja, ani Niemcy nie mogły oczywiście liczyć – z przyczyn oczywistych. Wbrew bredniom liberalnych mediów na temat „putinofilii” PiS gołym okiem widać, jakie są fakty – polska polityka wobec Rosji i Ukrainy budzi wściekłość na Kremlu i zachwyt przyzwoitych polityków na Zachodzie.

Nawet Niemcy robią dziś w tej sprawie dobrą minę do złej gry – znany z zażyłości z Kremlem prezydent RFN Frank-Walter Steinmeier nazwał niedawno prezydenta Andrzeja Dudę „swoim kolegą i przyjacielem”. Także spotkanie Mateusza Morawieckiego z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem przynajmniej w świetle kamer przebiegało w sielankowej atmosferze. Widać dobrze, że zarówno nasza władza, jak i niemiecka, robi wszystko by przynajmniej w oczach świata w trybie pilnym ocieplić wzajemne relacje. Kontekst wydaje się oczywisty i nie powinniśmy na to sarkać. Na bardziej gorzkie rozmowy przyjdzie jeszcze czas.

Dwa miesiące bohaterstwa Ukrainy, wstydu Niemców, hańby Rosjan

Mijają dwa miesiące od inwazji Rosji na Ukrainę. Pomimo tego, że dzielni Ukraińcy uniemożliwili Rosjanom zrealizowanie planu szybkiego przejęcia...

zobacz więcej

Wróćmy do hipotezy bardzo roboczej. Powrót Donalda Tuska do polskiej polityki w 2021 r. miał być wielkim „gamechangerem”. Ale ktoś oszukał Tuska w sprawie nastrojów w Polsce, podobnie jak później ktoś oszukał kremlowskiego władykę w sprawie nastrojów ukraińskiego narodu. PiS utrzymał wciąż niezłe notowania jak na partię, której druga kadencja przypadła na pandemiczny czas. Co prawda Tusk chętnie mówił, że nie zależy mu na przyspieszonych wyborach, ale wiemy dobrze, że w politycznych kuluarach toczyła się ostra gra na rozbicie Zjednoczonej Prawicy. Mimo politycznych gier z udziałem Jarosława Gowina nie udało się też nikomu pogrzebać Zjednoczonej Prawicy i doprowadzić do przyspieszonych wyborów. W destabilizację sytuacji w kraju zaangażowana była i ulica, i zagranica.

Spodziewają się państwo, że „zrzucę bombę atomową” i powiem, że Donald Tusk świetnie wiedział, po co wraca do polskiej polityki. I że Berlin i Moskwa pokazały mu odpowiedni scenariusz rozwoju wydarzeń w zamian za gwarancję: wy siedzicie cicho, albo co najwyżej głośno się oburzacie, a my gwarantujemy, że Polski nikt nie ruszy. Sądząc po „resecie polsko-rosyjskim” z czasów Donalda Tuska, to mogło zadziałać. Nie sądzę jednak, żeby stary-nowy lider był aż tak dobrze poinformowany, albo tak niegodziwy, żeby dać się świadomie wpisać w taką rolę.

21 kwietnia – rocznica antymoskiewskiego sojuszu Polski z Ukrainą z 1920 r.

21 kwietnia przypada 101. rocznica podpisania w 1920 r. sojuszu między Rzecząpospolitą Polską a Ukraińską Republiką Ludową, znanego jako sojusz...

zobacz więcej

Przypuśćmy jednak, że działał system zachęt – właśnie ze strony Berlina: „Donaldzie, może już byś wrócił do polskiej polityki”, „Donaldzie, PiS słabnie, a my go jeszcze przyciśniemy”. Niemożliwe? Przecież dobrze dziś widać, że Niemcy w znacznie większym stopniu przez lata byli zainteresowani w karaniu / osłabianiu Polski niż w dokręcaniu śruby coraz bardziej imperialnej Rosji. Na zmianie rządów w Polsce w 2021 roku i Berlin i Moskwa miałyby naprawdę dużo do wygrania.

Ktoś powie: to niemożliwe, bo przecież Donald Tusk to prawdziwy Europejczyk a do tego nigdy nie krytykował Joe Bidena. Po pierwsza: jakie korzyści Polska miała z Donalda Tuska jako „króla Europy”? Nikt nie wskaże realnych politycznych korzyści, bo ich nie było. Tusk działał na zasadzie: róbmy tak, żeby nie rozgniewać Moskwy, Berlina, Paryża, a może przy okazji coś nam skapnie.

Gdyby Platforma dalej rządziła, polska energetyka z dużym prawdopodobieństwem wisiałaby na niemiecko-rosyjskim krótkim sznurku. Co w kontekście obecnych wydarzeń równałoby się z geopolitycznym paraliżem naszego kraju. Po prostu nie moglibyśmy pomagać Ukrainie, bo gospodarczo kosztowałoby to nas o wiele więcej niż obecnie.

Petrović: Ukraina ma dość niemieckich kłamstw. Berlin woli tracić twarz, niż zerwać z Moskwą

Niedługo miną dwa miesiące od momentu, gdy Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę. W tym czasie byliśmy świadkami niewyobrażalnych zbrodni...

zobacz więcej

I druga sprawa: liberalna opozycja popierała Joego Bidena, a PiS – Donalda Trumpa. To wszystko prawda. Tylko że w przypadku Stanów Zjednoczonych liczy się również tzw. głębokie państwo, a to jest świetnie zorientowane, że Donald Tusk i jego partia to był zawsze kierunek radykalnie proniemiecki (w konsekwencji: prorosyjski), gdy PiS to zdecydowana opcja proamerykańska.

Nie do przecenia jest też rola Andrzeja Dudy, któremu liberalno-lewicowa opozycja przez lata przyprawiała gębę „bożego prostaczka” (najdelikatniej mówiąc), a który znakomicie poradził sobie na arenie międzynarodowej właśnie w kontekście polsko-amerykańskich relacji. Zdaję sobie sprawę, że nie tylko część opinii publicznej, ale też polityków wierzy szczerze, że polityka to jest to, co na pierwszy rzut oka widać w mediach. Ale to nieprawda.

Już dawno w polskich dziejach nie było tak dobrze widać zależności między polityką wewnętrzną, międzynarodową, gospodarką i energetyką. Za czas jakiś znów przyjdzie nam wybierać w tych sprawach. Obyśmy nie wyłożyli się na liberalnych obietnicach naszych naiwnych Europejczyków.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej