RAPORT

Wojna na Ukrainie

Dwa miesiące bohaterstwa Ukrainy, wstydu Niemców, hańby Rosjan

Mijają dwa miesiące od inwazji Rosji na Ukrainę (fot. Chris McGrath/Getty Images)
Mijają dwa miesiące od inwazji Rosji na Ukrainę (fot. Chris McGrath/Getty Images)

Mijają dwa miesiące od inwazji Rosji na Ukrainę. Pomimo tego, że dzielni Ukraińcy uniemożliwili Rosjanom zrealizowanie planu szybkiego przejęcia władzy w kraju, to wojna jest daleka od zakończenia. Jesteśmy świadkami nowej rosyjskiej ofensywy i próby osiągniecia przez Kreml jakiegokolwiek sukcesu, którym można by było wymachiwać podczas obchodów Dnia Zwycięstwa 9 maja. Obserwujemy też budzącą obrzydzenie grę Berlina, który jedynie deklaruje wsparcie dla Kijowa, a w rzeczywistości cały czas umizguje się do Moskwy.

Petrović: Ukraina ma dość niemieckich kłamstw. Berlin woli tracić twarz, niż zerwać z Moskwą

Niedługo miną dwa miesiące od momentu, gdy Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę. W tym czasie byliśmy świadkami niewyobrażalnych zbrodni...

zobacz więcej

Dwa miesiące temu wszyscy z bólem serca i narastającym strachem obserwowaliśmy, jak rosyjskie wojska ze wszystkich stron zaatakowały naszego wschodniego sąsiada. Sąsiada, który od dłuższego czasu żył w niepewności, w lęku, o to, co przyniesie kolejny dzień. Który musiał się liczyć, że rosyjskie groźby mogą w każdym momencie zamienić się w atak.

I w końcu się zamieniły. W wojnę brutalną, pełną masakr ludności cywilnej, tortur, gwałtów, niszczenia całych miast, celowego ostrzału i bombardowań zabudowań cywilnych – szpitali, szkół, sklepów, dworców.

Koszmar powraca


Straszne widoki, przerażające relacje - zezwierzęceniu najeźdźców nie ma końca. Co więcej, są oni za to, jak mordercy z Buczy, wychwalani przez Kreml. Są bohaterami nowej Rosji.

W kolejnych ukraińskich miejscowościach odnajdywane są masowe groby, do tego dochodzą informacje o ich rozkopywaniu przez napastników, przenoszeniu ciał, paleniu w krematoriach. Przed oczami stają obrazu z II wojny światowej, byłej Jugosławii – coś co miało już do Europy nie wrócić.

Jeśli jednak spojrzymy z perspektywy Czeczeńców, Gruzinów i Syryjczyków – to okaże się, że Rosja już dawno robiła podobne rzeczy i nie była za nie praktycznie karana.

Nie możemy też mówić, że mamy do czynienia jedynie z wojną Putina, gdyż cieszy się ona poparciem większości Rosjan. Oczywiście, żadne sondaże nie pokażą prawdziwego obrazu reakcji na nią tego społeczeństwa, gdyż można je podważyć na różne sposoby, ale przykładów poparcia jest wiele. Nie mówiąc już o reakcji rosyjskiej cerkwi prawosławnej, która wysławia mordercę z Kremla.

Czy Rosja może użyć broni jądrowej? Zełenski: Nie chce się wierzyć w takie rzeczy

Gdyby Ukraina miała broń jądrową, nigdy by jej nie wykorzystała, ale ryzyko rozpoczęcia przez Rosję wojny przeciwko nam byłoby zminimalizowane –...

zobacz więcej

Powtórka z Krymu


Zwróćmy uwagę, że największym poparciem Putin w ostatnich latach cieszył się po anektowaniu Krymu, teraz liczy on na podobny odzew. Nawet jeśli będzie to oznaczało problemy gospodarcze i pauperyzację społeczeństwa.

Putin przez wiele lat sączył Rosjanom jad nienawiści do uszu, bił w szowinistyczne, ksenofobiczne, neofaszystowskie nuty, łącząc sowiecką nostalgię, z carskimi imperialnymi reminiscencjami. W efekcie stworzył monstrum. Rosja to dziś „ruski mir” – w żaden sposób nie można ją zaliczyć do Europy, mówić, że mamy jakieś wspólne wartości.

To zaś oznacza, że nie wystarczy „pozbyć” się Putina, by zakończyć czas rosyjskich wojen i agresji. Kto dziś jest gotowy przeprowadzić pokojową deputinizację tego kraju?

Na szczęście Ukraina się przygotowała. Dobrze odrobiła „lekcję” z 2008 roku, gdy Rosja zaanektowała Krym i wywołała konflikt na wschodzie Ukrainy.

Twardzi jak stal


To przygotowanie – mentalne i militarne – sprawiło, że udało jej się obronić Kijów – gdy w końcu Rosjanie musieli przyznać się do porażki i wycofać swoje siły, pozostawiając po sobie dowody zbrodni, jednoznacznie wskazujące skalę ich odczłowieczenia. Pierwsza faza inwazji zakończyła się rosyjską klęską. Postępuje demoralizacja, chaos decyzyjny i logistyczny. Ukraińcy w tym czasie urośli moralnie i militarnie. To jednak nie oznacza, że jest już po sprawie, że Rosja się po tym nie podniesie. Tym bardziej, że istnieją obawy, że kolejnym kierunkiem może być Naddniestrze i Mołdawia…

Po Buczy i innych, jakże licznych miejscowościach, z których obrazy i relacje wbijają nam się w głowę i nie pozwalają „przyzwyczaić się” do „codzienności” wojny – wiemy jedno, Władimir Putin postanowił całkowicie odgrodzić Rosję od cywilizowanego świata. Widzimy na czym polega budowanie przez niego „ruskiego miru”, a znak „Z”, tak jak dla III Rzeszy swastyka, jest dziś symbolem zła wcielonego.

Ostrzał rakietowy Odessy. Wśród ofiar niemowlę

Co najmniej pięć osób zginęło, a 18 zostało rannych w sobotę w rosyjskim ostrzale rakietowym Odessy na południu Ukrainy – poinformował Andrij...

zobacz więcej

Rosyjscy sadyści


Fala mordów, brutalnych, sadystycznych, niewyobrażalnych dla zachodniego obserwatora, gwałtów, masowego porywania i deportacji ludności cywilnej, w tym dzieci, z premedytacją dokonywane ataki na cele cywilne, grożenie użyciem broni atomowej, sugerowanie wywoływania katastrofy w elektrowniach atomowych, a także tworzenie państwa faszystowskiego w Rosji, gdzie każdy głos sprzeciwu wobec wojny uznawany jest zdradę kraju – to wszystko nie pozwala przejść wobec działań Kremla bez potępienia i potrzeby ukarania zbrodniarzy.

Tak odczuwa cywilizowany świat. Tego domagają się praktycznie wszyscy, nawet wtedy, gdy zdają sobie sprawę, że z powodu uzależnienia energetycznego, będzie to kosztowne.

Niemiecka gra


Niestety, są też „wyłomy” w zwartym wydawałoby się, froncie popierania Ukrainy i karania za agresję Rosji. Głównym problemem jest dziś postawa Niemiec, które na każdym etapie nakładania kolejnych restrykcji przyjmują rolę hamulcowego.

To, co szczególnie bolesne, to to, że sytuacja ta trwa już drugi miesiąc i nie widać siły, która by ten stan rzeczy zmieniła.

Pomimo tego, że po zmasowanej krytyce, jaka spadła na Berlin po inwazji – gdy sprzeciwiał się dostarczaniu broni Ukrainie i utrudniał przekazywanie jej przez inne kraje – kanclerz Olaf Scholz zapowiedział zmianę polityki Niemiec wobec Rosji – dziś sytuacja jest już klarowna – żadnej zmiany nie było, była jedynie „kosmetyka”, której celem miało być wyciszenie krytyków.

Krytyka pod adresem Scholza


Tak się jednak nie stało. Zarówno duża część niemieckich mediów, jak i tamtejszej klasy politycznej otwarcie krytykuje szefa rządu w Berlinie. Używa przy tym tych samych określeń, co jego zewnętrzni krytycy. Sytuacja jest dziś jasna – Scholz stosuje pokrętną logikę, bądź milczy, gdy pytany jest o brak dostarczania broni Ukrainie i czy sprzeciw wobec embarga na rosyjskie surowce energetyczne.

Ile osób Rosjanie zamordowali w Buczy? Mer miasta podał dane

Mer Buczy pod Kijowem Anatolij Fedoruk poinformował w sobotę, że znaleziono tam dotąd 412 ciał osób zabitych i zmarłych podczas okupacji miasta...

zobacz więcej

Spójrzmy tylko, jak perfidnie manipulował Scholz podczas piątkowe wywiadu dla "Der Spiegel", by wytłumaczyć się z braku dostaw ciężkiego sprzętu dla walczących Ukraińców. A – podkreślmy – Niemcy są czwartym eksporterem broni na świecie. Przekonywał on, mianowicie, że Niemcy nie powinny tego robić, gdyż celem podstawowym jest uniknięcie konfrontacji NATO z Rosję, czyli wybuchu III wojny światowej.

Nikogo nie przekona


Gdzie tu logika? Nie wiadomo. Tym bardziej, że kanclerz podkreślał, że swoją politykę w tej kwestii buduje poprzez „ścisłą koordynację” z partnerami zagranicznymi, a także przekonywał, że na jego decyzje nie wpływają ani sondaże ani krytyka. Swój wywód kończy zaś przestrogą, że „konsekwencje błędu byłyby dramatyczne”.

Ale jak widać, tłumaczenie to nikogo nie jest w stanie przekonać – więc dziennikarz dopytał, w jaki sposób dostarczenie czołgów na Ukrainę mogłoby doprowadzić do wybuchu wojny nuklearnej, na co uzyskał odpowiedź - że Niemcy nie są zobowiązane do wzięcia czynnego udziału w trwającej teraz wojnie.

Jak widać, kanclerz Niemiec nie ma żadnego problemu w tym, że sam wystawia się na kpiny. W tym samym czasie, gdy to mówił - czołgi T-72 dostarczają Ukrainie Słoweńcy. Co więcej, mówił on o koordynacji z sojusznikami, pomimo tego, że ci już od dawna dostarczają władzom w Kijowie ciężki sprzęt. I to nawet małe państwa. W tym szczególnie narażeni na rosyjski „gniew” Bałtowie. Nie mówiąc już o Polsce, która, jak w sobotę powiedział premier Mateusz Morawiecki, udzieliła Ukrainie pomocy wojskowej o wartości około 7 miliardów złotych.

Uderzenia chadeków i koalicjantów

Ukraińcy zestrzelili ciągu doby 17 wrogich celów

Podczas ostatniej doby jednostki obrony przeciwlotniczej Sił Powietrznych i Wojsk Lądowych Ukrainy uderzyły w 17 celów, w tym trzy samoloty i pięć...

zobacz więcej

Jeśli Scholz myśli, że takimi prostackimi kłamstwami i manipulacjami uda mu się ostatecznie zamknąć ten temat, to grubo się myli, gdyż presja na niego będzie dalej rosnąć. Tym bardziej, że chadecy zagrozili, że w przyszłym tygodniu złożą do Bundestagu wniosek w tej sprawie, jeśli do tego czasu Scholz nie zdecyduje się na zmianę swojej polityki. A krytykowany jest w tej kwestii także przez koalicjantów – Zielonych i FDP.

Nawet jeśli niemiecki kanclerz deklaruje, że nie patrzy w sondaże, to na pewno robią to jego koledzy partyjni. A to, co widzą, na pewno nie napawa ich optymizmem, gdyż spadły one dla SPD do najniższej wartości od początku marca i wynoszą 23,5 proc poparcia. Co gorsze dla socjaldemokratów, wyprzedza ich chadecja, która cieszy się poparciem 26 procent ankietowanych. Zadowoleni mogą być Zieloni, którzy osiągnęli 19 procent poparcia, co oznacza powrót do stanu sprzed 10 miesięcy.

Pogubieni Niemcy


Z drugiej strony, Scholz mógłby wskazać na poparcie dla swoich tez wyników badania ośrodka Insa Institute, które wskazuje, że jego politykę nie wysyłania na Ukrainę ciężkiej broni popiera połowa społeczeństwa, a przeciwnych temu jest 43 procent pytanych.

To pokazuje stan niemieckiego społeczeństwa, jego podejście do walczącej o przetrwanie Ukrainy, a także uniżony stosunek do Rosji. Obraz nędzy i rozpaczy. I – pamiętajmy – mówimy o kraju, który rości sobie prawa do bycia liderem europejskim, państwem, które ocenia stan demokracji i praworządności innych, chce wyznaczać kierunki rozwoju i priorytety UE.

Zełenski: Nie boję się spotkania z Putinem

Nie boję się spotkania z prezydentem Rosji Władimirem Putinem – zadeklarował w sobotę na konferencji prasowej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski....

zobacz więcej

Polityka „dialogu” z Moskwą, polegająca wcześniej na zacieśnianiu relacji gospodarczych, pomijaniu agresywnej postawy „partnera”, czy nie liczeniu się z opinią swoich partnerów z UE, teraz zmienia się w równie obrzydliwą politykę rozbrajania Ukraińców, by zmusić ich, jak nie do porażki, to do przyjęcia upokarzającego rozejmu, czy pokoju, będącego jedynie przerwą dla Rosji na zaczerpnięcie oddechu.

Dziś Ukraińcy doskonale rozumieją, że jeśli tak wojna nie zakończy się ich zwycięstwem, to zaraz może przyjść kolejna.

Paniczny strach przed Kremlem


Przykładem niemieckiego sposobu myślenia jest list otwarty tamtejszych intelektualistów, opublikowany przez „Berliner Zeitung”, którzy domagają się od Scholza, a także od UE i NATO, wstrzymania dostaw broni na Ukrainę. W ich ocenie, wsparcie militarne Ukraińców ze strony NATO przyczynia się do przedłużania wojny i zmniejsza szanse na jej rozwiązanie dyplomatyczne.

I – jak wynika z pokrętnej logiki osób podpisujących się pod listem – winna za przedłużenie wojny spada na Ukraińców, gdyż się… bronią. I to oni – idąc tym tokiem rozumowania - są odpowiedzialni za kolejne ofiary śmiertelne i zniszczenia.

Przez dwa miesiące Ukraińcy pokazali niebywałe bohaterstwo i hard ducha, a część świata cywilizacji zachodniej stanęła na wysokości zadania. Zadaniem Polski i innych krajów, które rozumieją rosyjskie zagrożenie, jest dalsze intensyfikowanie wsparcia dla Ukrainy. W takiej sytuacji nawet niemieckie knowania nie pomogą.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej