RAPORT

Wojna na Ukrainie

Sri Lanka bankrutem! Podróże jednak bezpieczne

Egzotyczna, tania i chętnie odwiedzana przez Polaków. Malownicza Sri Lanka, małe państwo położone na wyspie Cejlon, ogłosiła bankructwo! Rząd nie jest w stanie spłacić długu zagranicznego i prowadzi rozmowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym o pakiecie ratunkowym. W kraju nadal odbywają się protesty, ale są one pokojowe i nie stanowią zagrożenia dla turystów. Mimo złej sytuacji gospodarczej atrakcje turystyczne są otwarte, a po kraju można podróżować bezpiecznie.

Skuterem przez Sri Lankę

Na koncie ma wiele ekstremalnych wypraw. Na motocyklu przejechał m.in. Indie i Nepal, pokonując ponad 40 tys. km. Docierał do wiosek odciętych od...

zobacz więcej

Sri Lanka walczy z największym kryzysem gospodarczym od 1948 roku – czyli od odzyskania niepodległości od Wielkiej Brytanii. Kwota zadłużenia zagranicznego tylko w tym roku przekroczyła już 8,5 miliarda dolarów. W sumie Sri Lanka musi spłacić ponad 50 miliardów dolarów. Rząd nie ma z czego. Tylko w marcu rezerwy walutowe spadły o 16 procent. Obecnie nie przekraczają 2 miliardów dolarów. Na Sri Lance ceny wzrastają najszybciej w Azji. W marcu inflacja - wg danych National Consumer Price Index - wzrosła o ponad 20 procent! A lankijska waluta (rupia lankijska) spadła aż o 30 procent w stosunku do dolara.

Protesty na ulicach jednoczą Lankijczyków


Lankijczycy są zdesperowani. 1 kwietnia w związku z falą protestów rząd wprowadził na dwa dni stan wyjątkowy i godzinę policyjną. Wyłączył także na kilka godzin Internet. Protesty nadal odbywają się w stolicy kraju – Kolombo.

- Oni walczą o lepszy byt. Kobiety w tym kraju zarabiają 50 dolarów miesięcznie, a mężczyźni 80-100 dolarów. Cały czas wszystko drożeje i oni mają już tego dosyć, bo czują się wykorzystani przez rząd – wyjaśnia Patrycja Vega, Polka mieszkająca na Sri Lance. – Kryzys ekonomiczny sprawia, że mieszkańcy wyspy jednoczą się. Tutaj przez 30 lat trwała wojna domowa. Lankijczycy pamiętają gorsze czasy biedy. Konflikt z rządem po raz pierwszy w historii jednoczy Syngalezów i Tamilów oraz wyznawców 4 największych religii w tym kraju – mówi Patrycja Vega.

Agnieszka Wasztyl: Karibu, Mombasa!

Zatłoczona, głośna i pełna kontrastów. Otoczona lazurowymi wodami Oceanu Indyjskiego Mombasa, jest kosmopolitycznym tyglem i największym portem...

zobacz więcej

Protesty przebiegają jednak bardzo pokojowo. – Na głównym placu w Kolombo codziennie rozłożonych jest tysiące namiotów, gdzie miejscowi nocują. Ludzie zachowują się bardzo spokojnie. Śpiewają, tańczą i krzyczą, że prezydent musi odejść. Lankijczycy są uprzejmi, uśmiechnięci, mimo że sytuacja mocno daje im się we znaki – mówi podróżniczka Anna Jasica, która obecnie przebywa na Sri Lance.

Na początku kwietnia w sklepach brakowało żywności, ale teraz sytuacja jest już znacznie lepsza. Występują także przerwy w dostawach prądu, które paraliżują pracę wielu firm. Większość nie posiada zapasowego źródła energii.

- Obecnie na Sri Lance nadal są przerwy w dostawie prądu, ale dziennie to już nie więcej niż 2-3 godziny. Wciąż występują braki w dostawie butli gazowych, diesla i paliwa. Nie ma problemów z żywnością. My tutaj żyjemy normalnie. Nie ma żadnych rozruchów czy niebezpiecznych sytuacji. Życie toczy się dalej. Jest bezpiecznie – zapewnia mieszkająca na Sri Lance Polka Wanda Winslow.

Na hulajnodze przez Etiopię

Wybiera podróże poza utartym szlakiem i odkrywa świat na hulajnodze. W taki sposób przejechał już m. in. Iran, Liban, Oman, Zjednoczone Emiraty...

zobacz więcej

Nieudolna polityka rządu, pandemia i wojna na Ukrainie


Na początku kwietnia do dymisji podali się prawie wszyscy członkowie lankijskiego rządu. Na stanowisku zostali premier Mahinda Rajapaksa i jego brat prezydent Gotabaya Rajapaksa. Politycy nie zamierzają jednak oddać władzy. Wsparcie finansowe – jeszcze przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego – zaoferowały Indie, które zasiliły Sri Lankę kwotą w wysokości miliarda dolarów. Lankijski minister finansów Ali Sabry powiedział, że kraj stara się o pożyczkę z Banku Światowego w wysokości 500 milionów dolarów na wsparcie rodzin o najniższych dochodach.

Załamanie gospodarcze na Sri Lance to efekt przede wszystkim nieudolnej polityki fiskalnej lankijskiego rządu, a także dużych problemów branży turystycznej, która mocno ucierpiała przez pandemię. Turystyka jest jedną z najważniejszych gałęzi gospodarczych kraju. Wpływ na kryzys na Sri Lance ma również atak Rosji na Ukrainę. Przez wojnę w Europie wzrosły ceny surowców, przez co importowane paliwo i żywność są jeszcze droższe.

Problemy finansowe zaczęły się jednak już znacznie wcześniej. W 2019 roku lankijski rząd drastycznie obniżył podatek VAT z 15 do 8 procent, przez co wpływy do budżetu szybko zmalały. Wiosną w 2021 roku zakazano importu nawozów sztucznych, stawiając na ekologię. Ta nieprzemyślana decyzja spowodowała gwałtowny spadek plonów.

Agnieszka Wasztyl: W krainie Masajów

Wysocy, smukli, ubrani w czerwone szaty... Lud wojowników zamieszkujący bezkresne tereny sawanny i afrykańskiego buszu…Masajowie to jedno z ponad...

zobacz więcej

Turyści mogą spać spokojnie


Problemy Sri Lanki nie wpływają jednak znacząco na sytuację podróżników i turystów wypoczywających na wyspie. Przynajmniej na razie.

– Dla turystów jedynym problemem mogą być przerwy w dostawach prądu, jeżeli hotele nie mają generatorów. Jest bezpiecznie. Turyści mają priorytet np. w zakupie paliwa. Nadal mamy gości zagranicznych i nie słyszałam do tej pory, żeby ktoś narzekał. Polityka dotyczy mieszkańców, a nie turytów. Zarówno rząd, jak i mieszkańcy robią wszytko, aby w żaden sposób sytuacja w kraju nie odbiła się na gościach. Czasami zdarza się, że protestujący zablokują drogi, co powoduje utrudnienia i korki – wyjaśnia Wanda Winslow.

- Protesty odbywają tylko w części Kolombo. Reszta żyje normalnie. W turystycznych miejscach na wyspie nie widać żadnych zmian. To jest niesamowita wyspa, gdzie wszystko jest możliwe, bo mieszkają tu ludzie dobrej woli. Oni sobie tu ze wszystkim świetnie radzą, jak na zaistniałą sytuację. Lankijczycy mają wspaniałe, gorące serca – zapewnia Patrycja Vega.

Hotele i hostele są otwarte bez zmian. Nie ma problemu w przemieszczaniu się po kraju koleją.

- Sieć pociągów jest dobrze rozbudowana, więc można dotrzeć do wielu miejsc. Inaczej natomiast sytuacja wygląda, jeśli chcemy podróżować wynajętym samochodem, bo tu znów pojawia się problem z dostępnością paliwa. Ostatnio z powodu braku paliwa został odwołany mój projekt stworzony dla odległych wiosek na Sri Lance. Jego brak uniemożliwia nam sprawne przemieszczanie między zakątkami wyspy – mówi podróżniczka Anna Jasica.

Na Sri Lankę można dolecieć z Polski bezpośrednim lotem. PLL LOT wznowił połączenia w okresie zimowym z Warszawy do Kolombo. Podróż trwa około 9 godzin.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej