RAPORT

Wojna na Ukrainie

Petrović: Ukraina ma dość niemieckich kłamstw. Berlin woli tracić twarz, niż zerwać z Moskwą

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz (fot. Thomas Trutschel/Photothek via Getty Images)
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz (fot. Thomas Trutschel/Photothek via Getty Images)

Niedługo miną dwa miesiące od momentu, gdy Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę. W tym czasie byliśmy świadkami niewyobrażalnych zbrodni popełnianych na ludności cywilnej, celowego niszczenia miast, grożenia użyciem broni atomowej czy sugerowania wywołania katastrofy w elektrowniach nuklearnych. Rosja przekracza kolejne granice, a mówienie o niej jako o państwie faszystowskim jest na porządku dziennym. Dla niemieckich władz wciąż jest to jednak zbyt mało, by zdecydowanie poprzeć Ukraińców i skończyć z rojeniami, że jest jakaś możliwość kontynuowaniu „dealu” z Putinem po ewentualnym zakończeniu wojny czy „zamrożeniu” konfliktu.

Niemcy się kłócą, a Ukraina wciąż czeka na ciężką broń

Lider CDU Friedrich Merz oskarża kanclerza Olafa Scholza o przedłużającą się zwłokę w podjęciu decyzji w sprawie dostaw broni dla Ukrainy. Krytyka...

zobacz więcej

Podczas niedawnej rozmowy ze stacją BBC, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oskarżył państwa europejskie, które nadal kupują ropę z Rosji, o „zarabianie pieniędzy na krwi ludzi”. – Niestety właśnie to robią niektóre kraje, (niektóre) europejskie kraje. Np. embargo na ropę jest jedną z kluczowych kwestii, o których wiemy, że są blokowane w Europie przez Niemcy i Węgry – powiedział ukraiński przywódca.

Zaznaczył przy tym, że są też kraje, które widzą potrzebę wprowadzenia embarga, że „to już nie jest kwestia biznesu i pieniędzy” i że „jest to kwestia przetrwania”.

Niemcy nie zostały przez niego wymienione przez przypadek. Są one głównym „problemem”, głównym hamulcowym, zarówno jeśli chodzi o nakładanie kolejnych pakietów sankcji na Rosję przez UE, jak i wspomniane powyżej embargo, a także dostawy broni.

Dlatego też stale rośnie nacisk zewnętrzny, ale również i wewnętrzny i to z szeregów koalicji rządzącej, na kanclerza Olafa Scholza, który od tygodni wstrzymuje możliwość dostarczenia ciężkiej broni produkowanej w jego kraju na Ukrainę. Przypomnijmy – Niemcy są czwartym największym eksporterem broni na świecie, najsilniejszą europejską gospodarką, jednym z najbogatszych krajów na świecie.

Wewnętrzna krytyka


Parlamentarna opozycja z CDU/CSU zagroziła już, że w przypadku niepodjęcia przez Scholza decyzji w sprawie broni ciężkiej, złoży inicjatywę ustawodawczą.

USA nałożą sankcje na rosyjski kompleks wojskowo-przemysłowy

USA wykorzystają instrumenty nacisku, przede wszystkim przeciwko rosyjskiemu kompleksowi wojskowo-przemysłowemu, aby zniszczyć wszelkie możliwości...

zobacz więcej

Swojego rozczarowania jego postawą nie kryją również wchodzący w skład koalicji z SPD - Zieloni i FDP. Przewodnicząca Komisji Obrony Bundestagu polityk FDP Marie-Agnes Strack-Zimmermann zaapelowała o natychmiastowe dostawy ciężkiego sprzętu. Zieloni również się z tym zgadzają i wskazują, że zapowiedzi zwiększenia pomocy finansowej dla władz w Kijowie nie zastąpią broni.

Ukraińcy wciąż przypominają się w tej sprawie Berlinowi.

W poniedziałek mer Kijowa Witalij Kliczko w rozmowie z portalem BILD powiedział, że jego kraj potrzebuje jak najszybciej ciężkiej broni z Niemiec i podkreślił, że „każde opóźnienie kosztuje ludzkie życie”.

Z kolei dzień wcześniej, w rozmowie z "Bild am Sonntag", szefowa KE Ursula von der Leyen zaakcentowała potrzebę uzbrojenia Ukrainy mówiąc, że „wszystkie państwa członkowskie, które mogą, powinny to zrobić szybko, bo tylko wtedy Ukraina będzie mogła przetrwać w ciężkiej walce obronnej z Rosją”.

„Irytujący” ambasador


Widać przy tym, że SPD coraz gorzej znosi krytykę w tej kwestii i nie potrafi na nią merytorycznie odpowiedzieć, co powoduje, że reaguje wściekłością i agresją.

Socjaldemokratów szczególnie mocno drażnią komentarze ambasadora Ukrainy w Niemczech Andrija Melnyka, który wytyka Berlinowi, że nie realizuje własnych zobowiązań i wciąż, pomimo bicia się w piersi, nie potrafi odrzucić swojej dotychczasowej polityki „dialogu” wobec Moskwy.

Szczególnie niskie były niedawne ataki posła Aydana Ozoguza, wiceprzewodniczącego Bundestagu i członka kierownictwa SPD, który napisał na Twitterze, że „niestety, ambasador Ukrainy coraz gwałtowniej atakuje niemieckich polityków” i że „robiąc to, nie pomaga swoim ludziom”, a także byłego ministra spraw zagranicznych Sigmara Gabriela (SPD), który oskarżył go m.in. o szerzenie „teorii spiskowych”.

SPD nie ma wstydu


Postawa ta spotkała się z krytyką m.in. wiceredaktora naczelnego „Bilda” Paula Ronzheimera, który ocenił, że postawa SPD w sprawie Ukrainy to „podłość i obłuda”. „Jak na ironię, partia która jest stanowczo odpowiedzialna za bagatelizowanie Putina, Nord Stream 2 i brak sankcji wobec Rosji, zarzuca ambasadorowi teorie spiskowe. SPD, to jest nieskończenie podłe!” – podkreślił Paul Ronzheimer.

Życie w Buczy po odejściu Rosjan. Ruiny, mieszkańcy gotują pod gołym niebem

Mieszkańcy opustoszałej Buczy przez brak prądu nadal gotują w ustawianych przed blokami kotłach. Niemal każda ulica i budynek w mieście nosi ślady...

zobacz więcej

Zwrócił on przy tym uwagę, że partia ta wyciszyła ostatnio głosy krytyki pod adresem byłego kanclerza Gerharda Schroedera (SPD), który wciąż nie odciął się od współpracy z rosyjskimi firmami, a także milczy na temat Manueli Schwesig (SPD), premier Meklemburgii-Pomorza Przedniego, która przez lata popierała politykę rosyjskiego Gazpromu.

SPD w kwestii dostaw broni do Ukrainy samo siebie postawiło obok postkomunistycznej Partii Lewicy i określanej przez mainstream jako skrajna prawica AfD.

Bolesne uderzenie


Co tak ostatnio rozwścieczyło przedstawicieli SPD, że postanowili w końcu opłacić pięknym za nadobne odważnemu w swoich wypowiedziach ukraińskiemu ambasadorowi?

Za kroplę, która przepełniła czarę goryczy należy uznać jego krytyczne słowa pod adresem niemieckiego prezydenta wywodzącego się z SPD Franka-Waltera Steinmeiera, któremu Andrij Melnyk zarzucił „tworzenie od dziesięcioleci pajęczyny powiązań z Rosją”.

- Dla Steinmeiera stosunki z Rosją były i pozostają czymś fundamentalnym, nawet świętym, bez względu na to, co się może wydarzyć. Agresywna wojna nie odgrywa tu większej roli – mówił w rozmowie z „Tagesspiegel” Melnyk.

Podkreślił on przy tym, że „Niemcy nadal mają zbyt wiele własnych interesów w stosunku do Rosji, takich jak zależność od gazu, ropy i węgla” i ocenił, że „winne są tu również wieloletnie działania Steinmeiera jako szefa kancelarii, a później jako ministra spraw zagranicznych”.

Steinmeier musiał uderzyć się w piersi


Znamienne było też, że wcześniej Melnyk odmówił wzięcia udziału w zorganizowanym pod patronatem niemieckiego prezydenta koncercie w Berlinie, którym chciano się solidaryzować z Ukrainą, a w którym udział brali również artyści z Rosji.

Widmo Rapallo krąży nad Europą

Rozbiory Polski, układ w Rapallo, układ berliński, traktat Ribbentrop-Mołotow – w historii nie brakowało porozumień między Rosją a Niemcami, które...

zobacz więcej

Oskarżenia Melnyka w „Tagesspiegel” spowodowały, że Steinmeier nie mógł pozostawić ich bez odpowiedzi i szybko udzielił wywiadu, w którym przyznał się do błędów w polityce wobec Rosji, przekonując jednak, że został, podobnie jak wielu innych europejskich polityków, oszukany przez Putina.

To jednak nie wyciszyło konfliktu – tym bardziej, że Melnyk przyznał, że nie wierzy w skruchę niemieckiego prezydenta i liczy na czyny, a nie słowa.

Tych jednak ze strony SPD jak dotąd ani on, ani władze w Kijowie nie mogą się doczekać.

Ukraińcy mają dość


Ukraińcy już nie ukrywają, że mają dosyć takiej postawy państwa szczycącego się najsilniejszą gospodarką w Europie i zdecydowanie wyrażają swoje rozczarowanie jego obłudną postawą.

Chaosem informacyjnym zakończyła się inicjatywa Berlina, by Steinmeier, w końcu przybył do Kijowa. Nic z tego jednak nie zostało zrealizowane, a strona niemiecka zarzuciła ukraińskiej, że Wołodymyr Zełenski odmówił spotkania z nim. Z kolei Ukraińcy przekonują, że nie otrzymali oficjalnej informacji o planach wizyty.

Nie przeszkodziło to jednak Scholzowi powiedzieć, że brak przyjęcia Steinmeiera przez Ukraińców jest czymś „irytującym”.

Z kolei lider frakcji współrządzącej partii SPD Rolf Muetzenich wezwał wszystkie partie demokratyczne do ochrony szefa państwa przed „nieuzasadnionymi atakami”, a Ukrainę ostrzegł przed ingerowaniem w niemiecką politykę wewnętrzną. Jego zdaniem postawa władz w Kijowie wobec niemieckiego prezydenta jest „godna ubolewania” i „nie oddaje sprawiedliwości bliskim i dojrzałym stosunkom między naszymi krajami”.

Doradca Zełenskiego o wojennych planach Rosjan: Bajki

Doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, Mychajło Podolak, określił mianem „bajek” wojenne plany Rosji w Donbasie. W zamieszczonym na...

zobacz więcej

Przyjaciele i „przyjaciele”


Symboliki sprawie nadaje fakt, że do sporu tego doszło w czasie, gdy w Kijowie i w miejscowościach, w których Rosjanie dokonali mordów, przebywali prezydenci Polski i krajów bałtyckich.

Postawa naszych zachodnich sąsiadów wobec wojny na Ukrainie jest hańbiąca, a kraj ten pokazuje, że nie można na niego liczyć w sytuacjach kryzysowych. Dla Berlina solidarność europejska, podobnie jak to miało miejsce podczas budowy Nord Stream 2 to jedynie frazes, który używany jest do atakowania przeciwników politycznych, którzy nie zgadzają się na dyktat płynący z Berlina.

Gdy jednak potrzebne jest zdecydowane uderzenie w zbrodniczy reżim – Berlin zachowuj się tak, jak gdyby chciał, by Ukraina już przegrała wojnę, by móc na nowo dogadywać się z Moskwą.

Niemcy chcieliby, żeby nikt ich nie rozliczał z takiej postawy. Ale krytyka płynie nie tylko z Kijowa czy z Warszawy, gdyż swojego rozczarowania nie kryją też inne stolice, a to osłabia wizerunek tego kraju na świecie.

I to jest metoda na Berlin. Należy w dalszym ciągu wzmacniać krytykę, wymuszać realizowanie deklaracji, przypominać o tym, że to niemiecka polityka „dialogu” doprowadziła do wzmocnienia Kremla. Ukraina nie może czekać.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
Zobacz więcej