„Kim Dzong Un będzie marionetką systemu”

Może nastąpić dekompozycja reżimu, czyli stopniowe słabnięcie poprzez ujawnienie się podziałów w ekipie rządzącej. Młody wiek brak doświadczenia i charyzmy Kim Dzong Una spowoduje, że ujawnią się różnice - stwierdził w programie „Minęła dwudziesta” prof. Edward Haliżak z Uniwersytetu Warszawskiego. - Kim Dzong Un będzie marionetką systemu. Ma ograniczone doświadczenie w sprawach państwowych. Za to inne osoby z rodziny będą sterować losami kraju – dodał Nicolas Levi z Centrum Studiów Polska-Azja, oceniając sytuację w Korei Północnej po śmierci Kim Dzong Ila.

Zdaniem eksperta z Centrum Studiów Polska–Azja, to przede wszystkim szwagier Kim Dzong Ila i jego bracia, którzy są generałami w koreańskiej armii, mogą odegrać największą rolę w rządzeniu krajem. - Młodsza siostra nieżyjącego Kim Dzong Ila jest także ważną osobą w kontekście ekonomicznym - mówił Levi.

Profesor Edward Haliżak z Instytutu Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego przyznał, że obecnie możliwe są różne scenariusze. - To może prowadzić do upadku, zmiany, wojny domowej. Ale może także oznaczać umiarkowane reformy. To będzie zależało od tego, która z grup w ramach dekompozycji uzyska przewagę - mówił gość TVP Info. Profesor przyznał także, że teraz w Korei Północnej powoli ujawnia się prywatny sektor. - To ludzie powiązani z Chinami. A Chiny z pewnością będą starały się użyć swoich wpływów, by zmienić Koreę na bardziej przewidywalne państwo. Pragmatyczni Chińczycy chcą mieć spokój w swojej części świata - podkreślał ekspert.

Także Nicolas Levi przyznał, że Chinom zależy na wpływach w Korei Północnej. - Korea ma bardzo duże złoża mineralne, ropę naftową. Już pierwsze firmy brytyjskie poszukują ropy naftowej na wybrzeżach Korei Północnej. Chiny chcą mieć pierwszeństwo do wydobycia tych surowców, dlatego dążą do tego, by Korea Północna i Południowa się nie zjednoczyły - mówił.

Obaj eksperci przyznali, że o rewolucję porównywalną do tych, które w ostatnich miesiącach miały miejsca w państwa arabskich – w Korei będzie trudno. Ludzie cierpią głód, są bierni, nie wiedzą, jakie stoją przed nimi możliwości. Także zjednoczenie Korei Północnej i Południowej nie będzie należało do najłatwiejszych. - Koreańczycy mają historię liczącą ponad 2 tysiące lat, chcą żyć w zjednoczonym państwie. Idea zjednoczenia Korei jest na stole, ale wszystko rozbija się o rozkład sił. Chiny są przeciwne nie tyle zjednoczeniu Korei, co zjednoczeniu Korei na własnych warunkach. Tak samo myśli Japonia - mówił prof. Haliżak. - Wszyscy są nastawieni na ewolucję, a nie na rewolucję. To byłby najbezpieczniejszy wariant. Taki proces można będzie kontrolować - podkreślał. Nicolas Levi dodał, że koszty zjednoczenia byłyby ogromne.

Goście programu „Minęła dwudziesta” uspokajali także, mówiąc, że na razie perspektywa wojny nuklearnej jest mało prawdopodobna. - Korea pracuje nad arsenałem, ale dopiero za ok. 10 lat będzie prawdziwym zagrożeniem - zaznaczył Levi.

źródło:
Zobacz więcej