RAPORT

Wojna na Ukrainie

Wołodźko: Nigdy więcej Tuska

Donald Tusk (fot. Maciej Luczniewski/NurPhoto via Getty Images)
Donald Tusk (fot. Maciej Luczniewski/NurPhoto via Getty Images)

Odkąd Władimir Putin ruszył wojennym zagonem na Ukrainę, w Europie nie da się już wołać: „nigdy więcej wojny!”. Ale wciąż w Polsce możemy wołać: nigdy więcej Donalda Tuska.

7 kwietnia. Podwójna rocznica, o której Donald Tusk chciałby, żebyśmy zapomnieli

12 lat temu doszło do niespotykanego wcześniej w historii współczesnej Polski skandalu. Polski premier wziął udział w operacji Władimira Putina...

zobacz więcej

Film dokumentalny Marcina Tulickiego, czyli „Nasz człowiek w Warszawie”, ujawnił kto jest kim w polskiej polityce ostatnich dekad. Gorzka to lekcja, gorzki dokument. Chciałoby się wierzyć, że obejrzą go ci, którzy jeszcze na początku marca kompletnie nie godzili się z faktem, że Rosję przez lata rozzuchwaliła Angela Merkel. I jej nadwiślański przyjaciel – Donald Tusk. To przede wszystkim oni, wierni czytelnicy i czytelniczki lewicowo-liberalnych mediów, powinni dowiedzieć się, jaka jest prawda o europejskich putinofilach z najwyższej półki. O wiele subtelniejszych, sprytniejszych i znacznie bardziej efektywnych w swoich działaniach niż Victor Orban.

Przecież nie dowiedzą się tego od Tomasza Lisa, który dziś pewnie gorzko przeżuwa każde słowo wywiadu, jaki raczył udzielić mu przed laty wierny pomagier prezydenta Putina – Dmitrij Miedwiediew. Taka jest prawda: w czasach, gdy wpływowe liberalne media, publicyści i dziennikarze tropili i wyśmiewali „rusofobię” polityków Prawa i Sprawiedliwości, sami robili za pożytecznych idiotów Kremla. Choć czy rzeczywiście liberalne środowiska mają dziś sobie coś do zarzucenia? Już wyszły z szoku, jaki odczuły, gdy na przełomie lutego i marca tego roku Rosja napadła na Ukrainę. Wtedy zawalił im się budowany skrupulatnie obraz świata, który – za przykładem francuskich i niemieckich ośrodków medialnych – pozwalał im wyszydzać i lekceważyć ostrzeżenia dotyczące Rosji.

„Nasz człowiek w Warszawie” odświeża solidnie pamięć najróżniejszych cwanych gap. I ich najwierniejszego, żelaznego elektoratu: z pamięcią historyczną godną jętki jednodniówki. Warto także przeczytać artykuł Jak Tusk dla Putina sprzątał Polskę po „rusofobach”. 30 najmocniejszych faktów, nagrań i cytatów. Przedstawionym tam faktom zaprzeczyć będą mogli tylko ludzie o bardzo, naprawdę bardzo złej woli.

Wołodźko: Kiedy Niemcy zrobią film o dobrych Rosjanach ratujących Ukraińców?

Niemcy w tym momencie są bodaj największym w Europie hamulcowym jeśli chodzi o europejskie sankcje na Rosję. Sprawy gospodarcze bardzo ściśle...

zobacz więcej

A przy okazji – z pewnym rozbawieniem odkryłem, że liberalne media i czytelnicy z godną podziwu skwapliwością rzucili się do lektury głośnej książki Catherine Belton, czyli „Ludzie Putina. Jak KGB odzyskało Rosję i zwróciło się przeciwko Zachodowi”. Lektura naprawdę warta jest uwagi, ale jeśli ktoś w Polsce interesował się choćby kwestiami rozpadu Związku Sowieckiego i upadku krajów tak zwanej demokracji ludowej, które znajdowały się pod rosyjską kontrolą po II wojnie światowej, nie będzie zdziwiony.

Belton analizuje chociażby to, w jaki sposób KGB i wschodnioniemiecka służba bezpieczeństwa, czyli Stasi wpływała na proces „miękkiego wyjścia” z komunizmu, jak próbowała zachować swoje wpływy i ocalić potężny majątek. Rola Władimira Putina i ludzi, których później zaangażował choćby w budowę Nord Stream 2, była w tym nie tak mała. Tyle że w Polsce na takie wątki zwracali uwagę choćby Joanna i Andrzej Gwiazdowie – i między innymi dlatego dzisiejsi liberałowie, którzy w lutym tego roku obudzili się w mocno zabrudzonych zbrojach, wyzywali im od „oszołomów”. Gdy w tak zwanym „dobrym, liberalnym towarzystwie” przez trzy dekady III RP ktoś wspomniał, że duży wpływ na przemiany w Europie na przełomie lat 80. i 90. XX wieku miały sowieckie służby, wyśmiewano go. Podobnie szydzono, gdy po 2000 roku ludzie tej miary co Gustaw Herling-Grudziński mówili o swoich obawach dotyczących przyszłości Rosji i Europy, gdy na Kremlu zaczął rządzić były porucznik KGB, Władimir Putin.

Podwójne standardy partii Tuska. Polskę szykanują, Borisowa kryły

Bojko Borisow ma poważne problemy z prawem. Były premier Bułgarii został w czwartek wieczorem zatrzymany za gigantyczną korupcję. Jednak mimo...

zobacz więcej

Ktoś zauważy: ten felieton miał być o Donaldzie Tusku. Ależ jest, jak najbardziej. Były premier III RP jest w polityce symbolem i cynizmu, i naiwności, które doprowadziły w latach „polsko-rosyjskiego resetu” do likwidacji wielu bezpieczników w naszej polityce wewnętrznej i zewnętrznej. To złudzenie resetu Rosja wykorzystała dla uśpienia i korumpowania zachodniej Europy – Warszawa dawała świetny pretekst zachodniej dyplomacji: pokazywała, że wschodnia flanka Europy i NATO jest kompletnie bezpieczna. Tusk sprawiał wrażenie, jakby cokolwiek wygrywał na rozmowach z Putinem, gdy obiecywał mu choćby bardzo ostrożne działania NATO na wschodniej flance. Ale tak naprawdę pozwalał carowi-nie-carowi Rosji osiągać kolejne cele w innych częściach świata i kontynentu.

Na marginesie: Rosja jest krajem, który przywiązuje ogromną wagę do metapolitycznych opowieści. Ponieważ dobrze rozumie, że pomagają one przekonywać świat do swoich racji. Im gorsza jest prawdziwa Rosja, tym piękniejsze opowieści o sobie usiłuje sprzedać światu. I widać dobrze, że w czasach rządów Platformy Obywatelskiej Polska ustąpiła przed rosyjską opowieścią, że kremlowska narracja, dzięki pseudo-resetowi, sączyła się nawet z publicznych mediów, legitymizowali ją najbardziej opiniotwórczy dziennikarze, tacy jak Tomasz Lis.

Liberalizm i postkomunizm w III RP, czyli strach i uległość wobec Rosji

Liberałów po 1989 roku cechuje w Polsce kompletna niechęć wobec własnego państwa i liczne kompleksy albo niezdrowa fascynacja Rosją.

zobacz więcej

Narracja liberalnych mediów podporządkowała się w tamtych czasach rosyjskim potrzebom, rosyjskim opowieściom, co dobrze było widać także po katastrofie smoleńskiej, po akcjach ze zniczami palonymi na grobach sowieckich żołnierzy, nagłaśnianych przez „Gazetę Wyborczą”, gdy tuzy polskiej kultury, w tym Andrzej Wajda, pozowały do zdjęć przy grobach krasnoarmiejców. Można sobie tylko wyobrazić, jak rechotano wówczas na Kremlu z tego „resetu”, z tych frajerskich gestów, które Moskwa musiała słusznie odczytywać jako rozbrojenie polskiej pamięci historycznej, jej rozmiękczenie i zrelatywizowanie do poziomu infantylnego sentymentalizmu, z którego nic dobrego nie wynikało dla Polski, za to sporo korzystała na nim Rosja.

Nie miejmy złudzeń. Im głośniej rosyjska propaganda krzyczy dziś o polskiej rusofobii, tym jest pewniejsze, że postępujemy słusznie. Tak po ludzku – bądźmy ludzcy dla zwykłych Rosjan, ale nie miejmy już żadnych złudzeń, że Rosja, coraz mniej miejsca zostawiając na prawdę, coraz chętniej wracając do stalinowskich kłamstw, toczy od dekad twardy ideologiczny bój także przeciw polskiej historii i tożsamości narodowej.

Nigdy więcej Tuska, Sikorskiego, ich moskiewskich podróży i interesów. Nie dla dobra tej czy innej partii, lecz dla dobra Polski.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej