RAPORT

Wojna na Ukrainie

Karnkowski: Słoneczna polityka od Lizbony po Władywostok

Dmitrij Miedwiediew (fot. PAP/EPA)
Dmitrij Miedwiediew (fot. PAP/EPA)

W ostatnich dniach opinię publiczną poruszyły dwie publikacje, dotyczące Rosji. Artykuł Dmitrija Miedwiediewa, opublikowany przez agencję RIA Nowosti oraz wywiad z Gunterem Verhoigenem w dzienniku „Neues Deutschland”. Gdyby nie wojna, w pewnym sensie zarówno rosyjski, jak i niemiecki polityk nie powiedzieliby niczego nowego, a co gorsza niczego, co byłoby nie do przyjęcia, zwłaszcza na zachodzie Europy. Teraz kluczowe jest pytanie, czy barbarzyńska napaść na Ukrainę zmieniła wszystko, czy wręcz przeciwnie, wkrótce okaże się, że, przynajmniej dla kluczowych w kontekście obu tekstów, Niemiec, nie zmieniła nic.

Lis gościł Miedwiediewa, „Wyborcza” Putina, a Tusk odrzucał pomoc USA

Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki namawiają świat do zaostrzenia sankcji przeciwko Rosji. Na Kremlu wywołuje to wściekłość, bo...

zobacz więcej

Zacznijmy od artykułu Miedwiediewa. Rosyjski polityk od początku wojny (ściśle mówiąc początku tej jej odsłony, wojna trwa przecież, nie zapominajmy, od 2014 roku) w swoim tekście miesza dwa elementy - teoretyczny i praktyczny. Teoria to otwarta Eurazja od Lizbony po Władywostok. Idea zjednoczeniowa do kwadratu, koniec historii, przynajmniej w tej części świata. Rosyjska koncepcja widzi tu miejsce dla dwóch ośrodków władzy, Moskwy dla części wschodniej i Berlina dla zachodniej. Koncert dwóch mocarstw, grających jedną melodię z międzynarodową orkiestrą w roli, w zależności od potrzeb, taniej siły roboczej lub armatniego mięsa.

Tu wkracza już praktyka. Tą praktyką jest dzisiejsza Ukraina. A więc terror wobec ludności cywilnej, równanie z ziemią osiedli i miast, niszczenie infrastruktury i szansy przeżycia całego narodu w dzisiejszej Europie. W imię czego? Rzekomej denazyfikacji. Ukraina w tym rozdaniu staje się chochołem - spadkobiercą Trzeciej Rzeszy, mającym ponieść karę za winy swoje i obce, wczorajsze i dzisiejsze. W wizji Kremla przez lata pozbawieni etnicznego pochodzenia naziści odzyskują narodowość, ale teraz jest to już narodowość ukraińska. Nie oszukujmy się, w razie potrzeby może być to również narodowość polska, a dowodów, wziętych z dyskursu zachodniego, nie zabraknie. Przypomnijmy sobie choćby opisywanie Marszu Niepodległości jako przemarszu kilkudziesięciu tysięcy nazistów w sąsiedztwie Auschwitz.

Koncepcje zjednoczeniowe szersze, niż tylko Unia Europejska, nie są niczym nowym. Przez lata karmiły mocarstwowe aspiracje polityków kontynentu, współgrając przy tym z ich niechęcią do dominacji w świecie Stanów Zjednoczonych czy obawami przed rosnącą potęgą Chin. Wielka Rosja z silną armią i milionami nowych konsumentów i pracowników to przecież wymarzony sojusznik i rynek. Echa tych marzeń przebijały też we wszystkich, tak chętnie przypominanych dziś wypowiedziach polityków Platformy, widzących miejsce Rosji w strukturach europejskich, a może nawet atlantyckich.

Miedwiediew znów kłamie i atakuje Polskę. Oburzający wpis byłego prezydenta Rosji

Dmitrij Miedwiediew kolejny raz zaatakował Polskę. Były rosyjski prezydent napisał, że polskie władze chcą zaanektować część terytorium Ukrainy,...

zobacz więcej

Rojenia te całkowicie pomijały specyfikę Rosji, czyniąc z niej zwykłego, przewidywalnego i racjonalnego partnera. Kraj ten miał być przecież najbliższy demokracji w całych swoich dziełach, o czym przekonywali nas Donald Tusk z Radosławem Sikorskim, a państw Zachodu, z kilkoma wyjątkami, nawet nie było trzeba specjalnie przekonywać. Zmieniła to dopiero napaść na Ukrainę i aneksja Krymu w 2014 roku, ale nawet wtedy była to zmiana raczej kosmetyczna, czysta retoryka, która nie przecięła gazowych biznesów i dostaw broni.

Nowa Eurazja Miedwiediewa, a więc i Putina, zbudowana ma być na gruzach Kijowa i Mariupola, ale też i Lwowa. Nie chodzi tu już o wschód, a całą Ukrainę. Antyutopia potrzebuje swego mordu założycielskiego, ale czy paradoksalnie dziś jedynie on nie powstrzymuje potencjalnych partnerów przed wejściem w tę współpracę? Zauważmy, że Niemcy wciąż zdają się nie być pewne, jak zachowywać się w tej sytuacji. Niechęć do realnych sankcji, kolejne informacje o wstrzymywaniu dostaw broni to przecież codzienna treść niemieckiego wątku w tym teatrze wojny. Opinia publiczna chce dziś od swoich polityków ostrzejszych działań, chwała jej za to, lecz działania te wciąż nie mogą na dobre się rozpocząć.

Zobacz także: Miedwiediew chwali okres rządów Tuska i Komorowskiego


Zamiast nich otrzymujemy przywołany już artykuł Verhoigena, w którym ten niemiecki polityk, jeden z architektów rozszerzenia Unii Europejskiej na wschód wciąż widzi Rosję jako przyszły element ładu i koniecznego partnera Unii i Niemiec. Jeśli nie jutro, to pojutrze. Czy partnerstwo to obejmuje wizję Miedwiediewa? Pamiętajmy, że w pierwszych godzinach wojny 2022 roku, Niemcy zakładali załamanie się obrony Ukrainy w ciągu najbliższych dni, traktowali więc pomoc jako bezcelową. Sytuacja zdawała się radykalnie zmienić, jednak kolejne doniesienia pokazują, że diabeł tkwi w szczegółach. Czy tym diabłem jest Miedwiediew ze swoją koncepcją? Ten moskiewski politruk, piszący dziś uzasadnienie ludobójstwa i czystek etnicznych, proponujący Europie udział w tej zbrodni, przez lata traktowany był jako liberał, korzystna alternatywa dla Putina. Dziś ten liberał mówi już głosem nawet nie swego szefa Putina (choć - za jego zgodą lub z jego polecenia), a zmarłego właśnie Żyrinowskiego.

Miedwiediew: Rosja nie przerwie działań na Ukrainie mimo sankcji

„Rosja nie przerwie działań na Ukrainie pomimo zachodnich sankcji” – napisał na portalu społecznościowym Vkontakte Dmitrij Miedwiediew, były...

zobacz więcej

„Pewnego dnia będą musieli znów ze sobą porozmawiać, a im szybciej, tym lepiej. Dla nas, Europejczyków, tylko paneuropejskie partnerstwo może być odpowiedzią na wciąż narastające konflikty światowe. Musimy być gotowi na ponowne wyciągnięcie ręki do Rosji” – mówi dziennikarzowi „Neues Deutschland” (warto dodać, że jest to pismo, które w NRD pełniło funkcję „Trybuny Ludu”) Verhoigen. Czytane jako odrębny tekst brzmi to tylko naiwnie, lecz już w pakiecie z przemyśleniami Miedwiediewa – groźnie. Zagadka dla czytelnika: który z tej dwójki wypowiedział słowa „Naszym celem była wzajemna więź. Członkostwo Rosji w UE nie było poważnie rozważane przez żadną ze stron. Zawsze chodziło o współpracę i partnerstwo, pod hasłem »od Lizbony do Władywostoku«”? Wydawać by się mogło, że były prezydent i premier Rosji, z którego ust znany już tę geopolityczną konstrukcję, tymczasem tu mówi o niej również Verhoigen. Interesujący dwugłos przy akompaniamencie spadających bomb.

Załóżmy jednak, że to wciąż tylko naiwność. Czy stawia to Europę w lepszym świetle i położeniu? Wydaje się, że nie. W Korei Południowej, od czasów, gdy rozpoczęła się demokratyzacja tego kraju, co pewien czas powraca do głosu strategia tak zwanej „słonecznej polityki”. Koncepcja ta polega na oparciu relacji z komunistyczną północą nie na sankcjach i sile militarnej, a na próbach ugłaskiwania, obłaskawiania i cywilizowania reżimu Kimów za pomocą współpracy gospodarczej i symbolicznej współpracy, przede wszystkim w sporcie.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Polityka ta za każdym razem kończy się spektakularnym bankructwem i usztywnieniem stanowiska Północy, podejmującej coraz bardziej radykalną retorykę, podkreślaną kolejnymi testami nowej broni. Polityka Niemiec wobec Rosji, a wcześniej Związku Sowieckiego, jest jej lustrzanym, tyle tylko, że dużo głębszym i wielowektorowym odbiciem. Skutki jednak są jak dotąd takie same. Ilu jeszcze potrzeba nie dających zasnąć obrazów, by zacząć to wreszcie rozumieć również w krajach, zawsze dla Rosji nad wyraz cierpliwych i wyrozumiałych?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej