RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Liberalizm i postkomunizm w III RP, czyli strach i uległość wobec Rosji

„Tanie państwo – ulubiony slogan nie tylko Donalda Tuska!” (fot. PAP/Piotr Polak)
„Tanie państwo – ulubiony slogan nie tylko Donalda Tuska!” (fot. PAP/Piotr Polak)

Najnowsze

Popularne

Liberałów po 1989 roku cechuje w Polsce kompletna niechęć wobec własnego państwa i liczne kompleksy albo niezdrowa fascynacja Rosją.

Czego obawia się Donald Tusk

Ani Donald Tusk, ani Radosław Sikorski nie byli obecni na przemówieniu Joego Bidena na Placu Zamkowym. To stawia w bardzo niezręcznej sytuacji całą...

zobacz więcej

Czytaj więcej w raporcie: Wojna na Ukrainie

Kilka dni temu w polskich mediach ukazały się liczne omówienia artykułu zamieszczonego na łamach „Financial Times”, w którym opisano, w jaki sposób Finlandia przez dekady budowała system zabezpieczeń na wypadek rosyjskiego ataku. Choć od wojny zimowej, która dla Stalina i sowieckiej armii okazała się straszliwym blamażem, minęło dobrych osiemdziesiąt lat, fińskie elity i społeczeństwo nie zapomniały tej lekcji. Nawet koniec zimnej wojny nie uśpił fińskiej czujności: tamtejsze mądre społeczeństwo i elity nie przestały traktować Rosji jako potencjalnego agresora. Mówiąc pewnym skrótem: Finowie nie uwierzyli w koniec historii i nie przestawali patrzeć na rosyjskojęzyczną Azję z należytą ostrożnością.

Z tekstu w „Financial Times” dowiadujemy się na przykład, że „Finlandia posiada zapasy na co najmniej sześć miesięcy wszystkich głównych paliw i zbóż, a firmy farmaceutyczne są zobowiązane do posiadania w każdym momencie wszystkich importowanych leków na od 3 do 10 miesięcy”. I dalej: Finlandia dysponuje również sprawną obroną cywilną, „a wszystkie budynki powyżej określonej wielkości muszą być wyposażone we własne schrony. Reszta populacji może korzystać z podziemnych parkingów, lodowisk i basenów, które są gotowe do przekształcenia w centra ewakuacyjne”. Na tym nie koniec: dyrektor generalny ds. polityki obronnej w resorcie obrony Janne Kuusela tłumaczy gazecie: „Regularnie szkolimy się na wielu poziomach, by mieć pewność, że wszyscy wiedzą, co mają robić – jakie decyzje podejmują politycy, co robią banki, co robi Kościół, przemysł, jaka jest rola mediów”. Cytaty podałem za Gospodarka.dziennik.pl.

W oryginalnym tekście albo jego polskich omówieniach znajdziecie państwo więcej przykładów dotyczących tego, jak Finlandia, państwo, społeczeństwo, biznes, przygotowywał się wspólnie na rosyjskie zagrożenie. Widać, że wszystko jest tam dobrze przemyślane, analizowane na bieżąco i aktualizowane w ramach potrzeb. Żeby jednak tak potrafić działać, trzeba mieć sprawne i silne instytucje.

Rabskij Mir, czyli Rosja Korwin-Mikkego

Russkij Mir czy Rabskij Mir – rosyjski czy niewolniczy świat? Jaka jest Rosja, którą tak wychwala Janusz Korwin-Mikke?

zobacz więcej

W Polsce nie było to możliwe w takiej skali. Dlaczego? W znacznej mierze odpowiadają za to dwie poważne choroby społeczno-polityczne III RP: postkomunizm i ultraliberalizm w swoich licznych odmianach, od najbardziej groteskowych, znanych jako korwinizm, po te dobrze widziane na liberalnych salonach, zdaniem których państwo ogranicza się do wąskiej klasy politycznej, rachitycznej administracji i wciąż niedoinwestowanych, likwidowanych służb publicznych.

Przypomnijmy sobie wielkie cięcia w szkolnictwie, policji, sądownictwie w czasach Platformy Obywatelskiej. No i oczywiście chorą ideę likwidacji publicznej ochrony zdrowia – łatwo się domyślić, że w czasie wojennego zagrożenia prywatna służba zdrowia przestałaby działać jako pierwsza, a w wielu mniejszych miastach i miasteczkach już wcześniej by jej nie było.

Zdaję sobie sprawę, że zaraz usłyszę, że przez ostatnich kilka lat „PiS nic nie zrobił”. Po pierwsze – to lewicowo-liberalna demagogia, często uprawiana przez ludzi, którzy przez długie lata byli za „zwijaniem państwa”. Po drugie, warto przypomnieć tym, którzy cierpią na krótką pamięć (lub udają, że dopadła ich ta dolegliwość), iż przez długie lata III RP rządzili nią na ogół postkomuniści i tak zwani liberałowie - Europejczycy.

W praktyce różnili się z reguły tym, że przed upadkiem PRL jedni należeli do PZPR i jej przybudówek (Janusz Korwin-Mikke w tamtej epoce należał i do Związku Młodzieży Socjalistycznej i do Stronnictwa Demokratycznego), a drudzy do szeroko rozumianej opozycji demokratycznej, na czele z Solidarnością. Poza tym cechowało ich jedno i to samo: kult „wolnego rynku”, który w praktyce oznaczał wielką wyprzedaż majątku narodowego, kompletną krótkowzroczność w kwestii budowania efektywnych instytucji publicznych; tanie państwo – ulubiony slogan nie tylko Donalda Tuska! I wreszcie: liberałów różnych opcji charakteryzuje jakaś dziwna naiwność i frajerska uległość wobec Moskwy, czy wręcz niezdrowa fascynacja Rosją.

„Patriotyzm jest jak rasizm”. Tego uczyły Polaków liberalne media

Rosja w swojej propagandzie posługuje się starymi lewicowymi hasłami: twierdzi, że walczy z faszyzmem/nazizmem i wszystko to w celu... przywrócenia...

zobacz więcej

Ktoś zawoła: weszliśmy do NATO i Unii Europejskiej. To prawda. Ale nawet w tym przypadku zaczęło rządzić myślenie: NATO nas obroni, Unia Europejska zapewni nam rozwój. Postkomuniści i liberałowie, uspokojeni polską obecnością w tych dwóch strukturach, dalej traktowali własne państwo, jego instytucje, jako coś kłopotliwego, co zawadza wolnorynkowej ideologii: niemal każdy liberalny rząd tanie państwo zmieniał w jeszcze tańsze, niemal każdy kombinował, co by tu jeszcze wyprzedać z majątku skarbu państwa, niemal każdy pocieszał się myślą: „jakie zagrożenie ze Wschodu, czemu straszycie Polaków, rusofobowie z PiS?”.

A jak się zachowywano wobec Rosji, jak traktowano polsko-rosyjskie tematy? Postkomunistyczny premier Józef Oleksy do Moskwy wybrał się nawet w czasach pierwszej wojny czeczeńskiej, gdy było jasne, że „zdekomunizowana” Rosja dalej zabija cywili jak popadnie, Leszek Miller ze spraw „moskiewskiej pożyczki” nigdy się nie wytłumaczył, a Aleksander Kwaśniewski przynosił Polsce wstyd w Charkowie, na grobach polskich żołnierzy pomordowanych przez NKWD.

Z kolei polscy liberałowie – oni zafundowali nam „reset” w polsko-rosyjskich relacjach, najpewniej pod ówczesne dyktando kanclerz Niemiec Angeli Merkel. O narodowych ultraliberałach spod sztandaru Janusza Korwin-Mikke nie trzeba wiele mówić: w czasie agresji Rosji na Ukrainę kompromitują się niemal każdego dnia. To tragikomiczne, choć więcej niż wymowne, że w obu tych przypadkach polityczna rusofilia albo olbrzymia strachliwość wobec Rosji i realizowanie niemieckich scenariuszy dla Europy Środkowo-Wschodniej idą w parze z wizją słabego państwa polskiego, wizją „taniego państwa”, często energetycznie uzależnionego od Moskwy i pozbawionego fińskiego, mocnego systemu samoobrony. Lepszego momentu, żeby z tego wszystkiego wyciągnąć wnioski, naprawdę już nie będzie.

Zobacz także: Wołodźko: Kiedy Angela Merkel przeprosi Ukrainę, Polskę i świat?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej