RAPORT

Wojna na Ukrainie

Talibowie szukają patronów. W Moskwie i Pekinie

Talibowie wprowadzają swoje porządki w Afganistanie (fot. PAP/EPA/STRINGER)
Talibowie wprowadzają swoje porządki w Afganistanie (fot. PAP/EPA/STRINGER)

Talibowie przypuścili nową ofensywę. Tym razem na gruncie dyplomatycznym. Przedstawiciele reżimu islamskich fundamentalistów, którzy przejęli władzę w Afganistanie chcą zdobyć podmiotowość na arenie międzynarodowej i szukają patronów. Za cel swoich zabiegów obrali inne despocje – Rosję oraz Chiny. Jakie oczekiwania mają talibowie? Na co mogą liczyć? Czy społeczność międzynarodowa otworzy się na władzę, która sama niechętna jest do otwierania się na świat?

Oś bis

Bezprawna napaść Rosji na Ukrainę będzie miała trudne do przewidzenia konsekwencje dla światowego porządku czy gospodarki, które zaważą na...

zobacz więcej

Zgodnie z przewidywaniami przejęcie przez talibów władzy w Afganistanie przełożyło się na dalszą degrengoladę tego nieszczęsnego kraju. Prawo, bezpieczeństwo – to dziś puste wyrazy. Na porządku dziennym są brutalne prześladowania opozycji, łącznie z pobiciami, zaginięciami opornych a nawet pozasądowymi egzekucjami. W wielu regionach wciąż także trwają regularne walki.

Efekt nieudolnych rządów i fatalnego eksperymentu polityczno-religijnego islamskich fundamentalistów to miliony ludzi na krawędzi głodu. Sytuacja, która była tragiczna staje się wręcz katastrofalna. Pogarsza ją między innymi tocząca się wojna na Ukrainie, której rolnictwo gwarantowało bezpieczeństwo żywnościowe poprzez Światowy Program Żywnościowy ONZ (FAO) także w Afganistanie.

Mułła Hibatullah Achundzada, emir Islamskiego Emiratu Afganistanu, długo zdawał się nie przyjmować do wiadomości, że prowadzi kraj do ruiny. Regularnie wciela w życie swoje radykalne programy społeczne, cofające kraj do lat 90. ubiegłego wieku, gdy talibowie rządzili poprzednio. Nowe prawa uderzają przede wszystkim w kobiety. Ostatnie pomysły to między innymi zakaz nauki na wyższych szczeblach edukacji dziewczynek, które ukończyły szóstą klasę szkoły podstawowej. Wywołało to oburzenie społeczności międzynarodowej.

Pokusa grzechu


Kobiety nie mogą też już podróżować bez „męskiego opiekuna”. Żeby zaś oszczędzić płciom pokusy grzechu, kobietom i mężczyznom wolno odwiedzać parki, ale wyłącznie w inne dni. Jeżeli chodzi o ubiór – u kobiet pełne zakrycie ciała, łącznie ze stopami. Mężczyznom zakazano natomiast przycinania bród. Przed „niepożądanymi” informacjami ma zaś chronić prawo zabraniające posługiwania się na uniwersytetach telefonami komórkowymi oraz zablokowanie dostępu do wielu zagranicznych stacji telewizyjnych. Do tego dochodzą zastraszanie obywateli poprzez tragifarsowe spektakle jak odcinanie głów manekinom sklepowym czy ceremonialne niszczenie nieprawomyślnych instrumentów muzycznych.

To pogwałcenie praw obywateli jest złamaniem obietnic złożonych przez talibów społeczności międzynarodowej po przejęciu władzy w Afganistanie. Jesienią ubiegłego roku zorganizowali serię konferencji prasowych, na których zapewniali, że nie będą wprowadzali surowych praw opartych na szariacie, jakie obowiązywały w kraju w latach 90. Przekonywali także, że nie zamierzają ograniczać kobietom dostępu do nauki.

Komendant Wiernych i „wielka trójka”

Pierwsi ministrowie już są. Ale to nie oni stoją na czele Talibanu. Nie wiadomo nawet jeszcze, jak będzie wyglądał nowy system rządów w...

zobacz więcej

Talibowie szybko zapomnieli o swoich obietnicach. Wraz z ograniczaniem praw obywateli zaczęli konsekwentnie i z uporem godnym lepszej sprawy niszczyć i tak zaniedbaną latami wojny domowej gospodarkę. Rosyjska agresja na Ukrainę najwyraźniej uświadomiła jednak reżimowi, że konflikt może uderzyć także w Afganistan, który otrzymuje pomoc z FAO.

Po rosyjskiej inwazji fundamentaliści wystosowali nawet oświadczenie. „Wzywamy obie strony do umiaru i do tego, by powstrzymały się od wszelkich działań, które mogą jeszcze rozpalić wojnę. Zachowujemy w tym sporze dyplomatyczną neutralność, ale zachęcamy, by rozstrzygać konflikty pokojowymi środkami i w drodze rozmów” – napisał resort odpowiedzialny za stosunki międzynarodowe.

Bezprawna inwazja Rosji


Sprytny zabieg dyplomatyczny nic nie dał, bo też nie mógł, był jedynie próbą ocieplenia wizerunku reżimu. Talibowie rozpoczęli jednak działania mogące być pośrednią reakcją na bezprawną inwazję Rosji na Ukrainę. Po części może też ona wynikać z uświadomienia sobie przez Achundzadę, że sprawy idą w złym kierunku i gdy głód zajrzy obywatelom w oczy, mogą oni próbować obalić władzę.

Islamiści wybrali dwa kierunki, z których upatrują pomocy. Jeżeli chodzi o podejście do władzy totalitarnej najbardziej odpowiadające ich własnej naturze. To Rosja oraz Chiny. W minionym tygodniu szef afgańskiej dyplomacji Amir Chan Muttaki udał się do Tunxi w południowo-wschodniej chińskiej prowincji Anhui, gdzie odbyła się narada ministrów spraw zagranicznych Chin, Rosji, a także Pakistanu, Iranu, Tadżykistanu, Turkmenistanu oraz Uzbekistanu.

Dla Pekinu i Moskwy najważniejsze były oczywiście wzajemne ustalenia i budowa bloku opozycyjnego wobec szeroko pojętego Zachodu, którego liderem są Stany Zjednoczone. Czyli rozszerzanie zasięgu nowej zimnej wojny. O jej potencjale mogliśmy się przekonać w przededniu agresji na Ukrainę gdy Władimir Putin przebywał w Chinach przy okazji zimowych igrzysk olimpijskich i rozmawiał z prezydentem Xi Jinpingiem.
Wbrew obietnicom talibowie ograniczyli możliwość nauki przez kobiety (fot. PAP/EPA/STRINGER)
Wbrew obietnicom talibowie ograniczyli możliwość nauki przez kobiety (fot. PAP/EPA/STRINGER)

Faszyzm ma się dobrze. W Rosji Putina

Walka z „faszyzmem”, „denazyfikacja” – to ulubione hasła Władimira Putina, mające usprawiedliwić bezprawną napaść na Ukrainę. Neoimperialne ambicje...

zobacz więcej

Doszło wówczas do podpisania wspólnej deklaracji. Zresztą dyplomacja ma to do siebie, że to co się podpisuje to jedno, a to co się ustali podczas rozmów w cztery oczy ma większe znaczenie. Wiadomo, że Rosja i Chiny mają wspólne cele strategiczne w konflikcie z USA. Moskwa chce rozszerzyć strefę wpływu w Europie, Pekin – w regionie Indo-Pacyfiku. Strony oprócz współpracy gospodarczej (surowce za produkty) i militarnej będą się wspierać w swojej agresywnej polityce międzynarodowej. Efekty już są widoczne.

Moskwa i Pekin tworzą blok


Podczas konferencji w Tunxi szefowie MSZ Rosji Siergiej Ławrow i ChRL Wang Yi szybko zgodzili się, że oba kraje zacieśnią współpracę, by „mówić jednym głosem w sprawach globalnych” – jak przekazała agencja Interfax. Uzgodniono także, że strony będą koordynować swoje polityki w sprawach zagranicznych. Putin potrzebował takiego zapewnienia w obliczu prowadzonej przez siebie zbrodniczej napaści na Ukrainę i pogłębiającej się alienacji na arenie międzynarodowej.

Swoje chcieli ugrać też talibowie i udało im się nawet sporo osiągnąć. Muttaki rozmawiał z Ławrowem i zdołał akredytować w Moskwie pierwszego dyplomatę islamistycznego reżimu. – Nowej administracji Afganistanu jako całości udaje się utrzymać państwo na powierzchni – powiedział po spotkaniu Ławrow rosyjskim dziennikarzom.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Talibom nie udało się natomiast uzyskać oficjalnego uznania swojej władzy, choć można mówić o „cichym” uznaniu, skoro reżim jest faktyczną stroną konferencji. Szef MSZ Rosji, głęboko zatroskany o stan demokracji w innych krajach, argumentował, że w jego ocenie „główną przeszkodą w uznaniu rządu w Kabulu pozostaje jego »brak reprezentatywności«”. Przekonywał jednak, że społeczność międzynarodowa powinna współpracować z nowym rządem Afganistanu.

Co ciekawe, deklaracje Ławrowa i akredytacja dyplomaty talibów w Moskwie odbyły się niezależnie od faktu, że talibowie są uznawani w Federacji Rosyjskiej za ugrupowanie terrorystyczne, zaś ich działalność jest zakazana. Konsekwencja, podobnie jak walką z korupcją nie są jednak najmocniejszą stroną Putina i jego akolitów.

Talibowie zamknęli żeńskie szkoły w Afganistanie kilka godzin po otwarciu

Talibowie nakazali zamknięcie żeńskich szkół w Afganistanie zaledwie kilka godzin po ich ponownym otwarciu. Informację tę potwierdził rzecznik...

zobacz więcej

Łamanie praw człowieka


Achundzada więcej obiecuje sobie natomiast jeżeli chodzi o Pekin, choć komuniści również nie kwapią się z uznaniem nowej władzy w Kabulu. Konferencja w Tunxi – jak tłumaczył szef MSZ Chin – miała bowiem „pomoc Afganistanowi w osiągnięciu pokoju, stabilności i rozwoju na wczesnym etapie”. Wprawdzie pozostali uczestnicy krzywią się na łamanie praw człowieka, ale Pekin ma swoje interesy do zrobienia.

Głównym celem ChrL jeżeli chodzi o Afganistan jest rozszerzenie strefy wpływu. Służą temu prezenty dla talibów, mające na celu zacieśnienie kontroli nad Afgańczykami. To choćby sprzęt do nadzoru obywateli wykorzystywany między innymi w Sinciangu, gdzie odbywają się prześladowania Ujgurów. Muzułmańska mniejszość jest „reedukowana”, co wiele organizacji określa mianem ludobójstwa.

Chiny mają też inwestować 50 milionów dolarów w utworzenie kontrolowanej przez państwo sieci stacji radiowych i telewizyjnych, będących tubami propagandowymi Pekinu. Jak informuje źródło portalu „Foreign Policy”, talibowie właśnie ze względu na tę inwestycję zablokowali dostęp do wielu zagranicznych nadawców, między innymi „Voice of America”, BBC i Deutsche Welle. Naturalnie najważniejsze dla Chin są wpływy gospodarcze. Odbyły się już rozmowy o rozszerzeniu na Afganistan inicjatywy Pasa i Szlaku, będącego współczesną reaktywacją Jedwabnego Szlaku. Dla Pekinu Azja Południowa jest strategicznym regionem jeżeli chodzi o wielomiliardowe inwestycje infrastrukturalne, które docelowo uzależeniają kraje Eurazji od humorów i własnej geopolitycznej wizji Xi Jinpinga.

Chiny potrzebują również surowców z Afganistanu. Wprawdzie już w 2008 roku podpisano 30-letnią umowę na sprzedaż miedzi z ogromnych złóż Mes Aynak w pobliżu Kabulu, ale sytuacja wewnętrzna nie sprzyjała realizacji zamówień. Teraz Chiny będą mogły kupować miedź, którego są największym na świecie konsumentem, ale tylko jeżeli talibowie zagwarantują bezpieczeństwo wydobycia i dostaw.
Szef afgańskiej dyplomacji Amir Chan Muttaki (fot. Ozan Guzelce dia images via Getty Images)
Szef afgańskiej dyplomacji Amir Chan Muttaki (fot. Ozan Guzelce dia images via Getty Images)

Reżim kłamstwa

Bezprawna rosyjska agresja na Ukrainę wywróciła światową dyplomację do góry nogami. U naszych wschodnich sąsiadów giną tysiące ludzi, miliony...

zobacz więcej

Na zwrot inwestycji Pekin na razie nie ma co liczyć i słusznie nie liczy. Gospodarka Afganistanu jest w opłakanym stanie i minie wiele lat zanim prowadzenie interesów stanie się opłacalne. A i to jeżeli talibowie będą chcieli liberalizować prawodawstwo w tym zakresie, a na to się raczej nie zanosi. Chinom zależy teraz przede wszystkim na gwarancjach bezpieczeństwa.

Terroryści do likwidacji


W tym zakresie udało się już wymóc na nowych władzach w Kabulu likwidację Islamskiego Ruchu Wschodniego Turkiestanu. Powiązana z Al-Kaidą organizacja terrorystyczna walczy o niepodległość regionu, do którego należy między innymi Sinciang. Chiny, jak wiadomo, są wyczulone na jakiekolwiek ruchy secesyjne związane z mniejszościami etnicznymi.

Na razie mamy zatem pewną otwartość talibów na kontakty międzynarodowe, choć w mocno ograniczonym zakresie. Podmioty inne niż Chiny i Rosja nie są traktowane priorytetowo albo w ogóle nie są brane pod uwagę. Główny kierunek zainteresowań fundamentalistów to ChRL. Dał temu wyraz Muttaki podczas wcześniejszej wizyty w Kraju Środka. – Afganistan jest gotowy do współpracy z Chinami, aby wziąć aktywny udział w inicjatywie Pasa i Szlaku oraz zacieśnić współpracę handlową i inwestycje – mówił podczas spotkania z Yi, jak przypomniała agencja Xinhua. Udzielił przy tym zapewnień dotyczących bezpieczeństwa i stabilności.

Pytanie, czy uda się te zapewnienia wcielić w życie. Reżim w Kabulu stać na pewno na zdecydowane posunięcia mające zachęcić inwestorów. W minioną niedzielę Achundzada wydał dekret zakazujący uprawy maku, którego Afganistanu jest największym producentem na świecie (ćwierć miliona hektarów upraw w 2017 roku, cztery razy więcej niż w połowie lat 90. wynika z danych ONZ). To ukłon głównie w kierunku Rosji. Słoma makowa jest przerabiana na heroinę. Produkcja i eksport słomy w ostatnich latach znacząco przyspieszyły, z czego i fundamentaliści czerpali pokaźne zyski.

– Wszyscy Afgańczycy zostają powiadomieni, że od tej pory uprawa maku jest surowo zabroniona w całym kraju – odczytał dekret rzecznik rządu Zabihullah Mudżahid na konferencji prasowej. – Jeśli ktokolwiek złamie dekret, plony zostaną natychmiast zniszczone, a sprawca będzie traktowany zgodnie z prawem szariatu – przekazał. Talibowie chcą bowiem być traktowani jak podmiot prawa międzynarodowego i liczą na zagraniczne inwestycje, ale tylko w takim zakresie, żeby nie podważyło to ich religijnej dystopii.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej