RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Moskwa-Berlin-Paryż. Stolice telefonicznej osi

Olaf Scholz, Władimir Putin, Emmanuel Macron  (fot. Getty Images)
Olaf Scholz, Władimir Putin, Emmanuel Macron (fot. Getty Images)

Najnowsze

Popularne

Władimir Putin, Emmanuel Macron i Olaf Scholz żyć bez siebie nie mogą. Telefoniczna gorąca linia Moskwa-Berlin-Paryż ma chyba zupełnie inne cele niż przywrócenie pokoju na Ukrainie.

Biden chciał wysłać broń Ukrainie już w 2014 r. Jak zareagowali Obama i Merkel?

W 2014 r. Rosja zaatakowała Ukrainę i zajęła Krym. Putin rozpoczął plan militarnej ekspansji w Europie. Część urzędników w Waszyngtonie uważała, że...

zobacz więcej

WOJNA NA UKRAINIE

Kolejne wieści o tym, że prezydent Francji lub kanclerz Niemiec właśnie odbyli długą telefoniczną rozmowę z prezydentem Rosji na nikim już nie robią wrażenia. Nikt też już chyba nie wierzy, że ta telefoniczna oś służy przede wszystkim próbom przywrócenia pokoju na Ukrainie. Sygnały, które wysyła zarówno Paryż, jak i Berlin wskazują, że te państwa chcą sobie zagwarantować dobre relacje z Moskwą, niezależnie od dalszego biegu wydarzeń.

  Jak się to ma do europejskich wartości, w imię których niemieccy i francuscy politycy tak często atakowali Polskę, niech sobie każdy sam odpowie. Pieniądze nie śmierdzą – powiadali starożytni Rzymianie. Smutna w tym mądrość, tragiczna mądrość: Francji i Niemcom nie śmierdzą biznesy z Rosją, choć cały cywilizowany świat dobrze już wie, że za każdy dzień tych biznesów zapłacą niewinni ludzie na Ukrainie.

  Niemal każdy dzień przynosi nowe wieści, kolejne owoce rozmów telefonicznej osi Moskwa-Berlin-Paryż. Sukces goni sukces. Macronowi zaraz spuchnie ucho od słuchania Władimira Putina. Francuskiej firmy, niemal ostentacyjnie, ogłaszają, że zostaną w Rosji. Przemysł motoryzacyjny i budowlany, wielki spożywczy biznes wprost zostały zachęcone przez prezydenta Francji, by pozostać w Rosji, która wszczęła największą w Europie wojnę od 1939 roku.

Ukraiński sztab pokazał nowe dane o stratach wroga

Od początku inwazji na Ukrainie zginęło około 15,6 tys. rosyjskich żołnierzy – przekazał w środę, w 28. dniu wojny, Sztab Generalny Sił Zbrojnych...

zobacz więcej

Gdy rosyjskie rakiety terroryzują i mordują ludność Ukrainy, zabijają chorych, starych, kobiety i dzieci, Francja robi z Rosją biznesy jak zwykle. I to nie dlatego, że jest do tego zobligowana unijnymi przepisami czy pętana prawnymi ograniczeniami. Robi to, bo chce, bo francuskie elity – z prawa, lewa i centrum – od bardzo dawna są prorosyjskie, mniej lub bardziej skrycie. Nikt już się tam nie boi, że rosyjski żołnierz będzie poił konie w Sekwanie. Po drodze od Moskwy do Paryża jest przecież tyle innych państw. To nie ich problem – słuszne obawy wschodniej i centralnej Europy. Wolność, równość, braterstwo? Nie dla Ukrainy...

  W Niemczech podobnie. Scholz pewnie dzwoni na Kreml na prywatny: „Jak wasz dzień Władimirze Władimirowiczu, dużo dziś roboty? A co tam na froncie? Co mówicie? Powtórzcie, pażałsta, bo przerywa. Co znaczy: piz..ec? Ah, maleńka prośba, Władimirze Władimirowiczu: nie zabijajcie, Wasze Imperatorskoje Wieliczestwo, byłych więźniów naszych niemieckich obozów koncentracyjnych, bo ludzie mają absmak”.

 A potem to już wiadomo, biznes jak zwykle: ropa, gaz, części zamienne, chemia, produkty spożywcze, lekarstwa i jak na złość jakieś „niezrozumiałe” protesty na polsko-białoruskiej granicy. A tu jeszcze baćka Łukaszenka kręci się jak jabłuszko w przeręblu, wojsko mu nie chce iść na wojnę, białoruscy kolejarze tory rozkręcają, białoruscy ochotnicy Moskali za wolność waszą i naszą biją.

Rosja próbuje wciągać Białorusinów w wojnę. Wywiad ujawnia, co im oferują

Władmir Putin szuka nowych metod wciągania Białorusinów w wojnę – twierdzi Zarząd Główny Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy. Rosyjskie służby w...

zobacz więcej

Gorzko szydzę, ale co zrobić, skoro Niemcy już nie mają dla Ukrainy sprzętu wojskowego. Podobno magazyny Bundeswehry stoją pustką. Tak bywa jak się jest czwartym na świecie eksporterem broni, towar wyszedł, Rosjanie przechodzili z tragarzami, co zrobisz, jak nic nie zrobisz.

Poza tym – wiadomo, ropa i gaz, Angela Merkel zapewniała, że chodzi tylko o biznes, dobry biznes, nie można było w to mieszać polityki – zapytajcie Donalda Tuska, może jeszcze coś pamięta z tamtych czasów. Zwykły biznes, żadnej polityki, a już absolutnie – wojny. A kto nie wierzy, ten oszołom. Wystarczy krótka kwerenda w liberalnych mediach, żeby to sprawdzić.

  A przy okazji biznesu i polityki, kapitału i polityki. Tak zwani liberałowie zapewniali nas przez trzy dekady, że kapitał nie ma narodowości. Zapewniali nas też, że najlepsza polityka przemysłowa dla Polski to brak polityki przemysłowej. Niech dziś każdy sobie odpowie sam, jakie straty przyniosło takie myślenie i taka praktyka. Ile polskich firm i marek zostało podporządkowanych także niemieckiemu i francuskiemu kapitałowi? Ile liberałowie chcieli oddać jeszcze – choćby w rosyjskie ręce?

  Gdzie byśmy dziś byli, jakie byłoby polskie pole manewru, gdyby nie choćby perspektywa szybkiego oddania do użytki Baltic Pipe? Łatwo sprawdzić, co Waldemar Pawlak, prominentny polityk PSL, którego partia współtworzyła rząd z Platformą Obywatelską, wygadywał przez lata o polskiej energetyce. Warto sprawdzić – jak zauważył dziennikarz gospodarczy Jakub Wiech – co mówił Pawlak tuż przed wybuchem wojny rosyjsko-ukraińskiej: mówił, że „[Baltic Pipe] nie jest potrzebny, budowa jest bezzasadna”.

Władze obwodu donieckiego: Rosjanie zabili trzy osoby, w tym 14-latka

Rosyjscy najeźdźcy wciąż zabijają cywilów w obwodzie donieckim na południowym wschodzie Ukrainy; we wtorek zginęły trzy osoby, w tym 14-letni...

zobacz więcej

Ktoś powie, że uwagi o osi Moskwa-Berlin-Paryż to czysta złośliwość. Ale całkiem niedawno w Onecie (tak, tak!) ukazał się wywiad z analitykiem Krzysztofem Wojczalem. To ekspert, który kilka lat temu przewidział, że do 2022 r. Rosja wywoła wojnę w Europie lub na Bliskim Wschodzie.

Wojczal mówi w tym wywiadzie bez ogródek: „Putinowi zależało na trzech kwestiach. Politycznej zgodzie USA na sojusz Berlin-Moskwa oraz szerzej na oś Paryż-Berlin-Moskwa, dzięki której zbudowana zostałaby Europa — a raczej EuRosja — od Lizbony po Władywostok”.

  Czas na puentę.

  Żal mi trochę ludzi, którzy dziś naprędce muszą korygować swoje niedawne jeszcze przekonania, że to liberałowie mieli rację w swoich poglądach na Polskę, Rosję, Niemcy czy Francję. To wśród nich zauważam dziś największą histerię i kompletne zagubienie w sytuacji – nie rozumieją, bo nigdy tego nie pojmowali, skąd telefoniczna oś Moskwa-Berlin-Paryż.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej