RAPORT

Wojna na Ukrainie

Z tych inwestycji kpili. Gdy rządzili – umarzali długi Gazpromu i blokowali uniezależnienie od Rosji

Dziś widać, jak wielkie znaczenie mają te projekty (fot. PAP/Adam Warżawa, Artur Rszko; Shutterstock/Sergio Photone)
Dziś widać, jak wielkie znaczenie mają te projekty (fot. PAP/Adam Warżawa, Artur Rszko; Shutterstock/Sergio Photone)

Wkrótce mają zakończyć się wielkie inwestycje, strategiczne z punktu widzenia polskich interesów: budowa gazociągu Baltic Pite, przekop Mierzei Wiślanej czy budowa zapory na granicy z Białorusią. Co łączy te projekty? Je wszystkie próbowali storpedować politycy opozycji. Podobnie było zresztą choćby z Wojskami Obrony Terytorialnej, z których kpili politycy PO. To jednak uniezależniające Polskę od wpływów Rosji projekty energetyczne były przez lata rządów wpierw SLD, później PO i PSL po prostu zablokowane. Gdy rządzili ci ostatni – umarzali nawet długi Rosji.

„Tusk darował miliard Gazpromowi, zwiększył uzależnienie od Rosji”. Zweryfikowano tezy posła SP

„W 2010 r. Tusk zwiększył uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu o ok. 2,3 mld metr. sześć. do 2022 r. Ponadto pozwolił na darowanie 1 mld zł...

zobacz więcej

Po 30 latach monopolistycznego uzależnienia od rosyjskich dostaw gazu, w tym roku wybijamy się na niezależność, jeżeli chodzi o dostawy tego surowca – powiedział w sobotę sekretarz stanu, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. Ta deklaracja ma szczególne znaczenie właśnie dziś, gdy odcięcie się od Rosji i zaprzestanie finansowania zbrodniczego reżimu Władimira Putina, jest konieczne jak nigdy wcześniej.

Baltic Pipe było blokowane przez lata


By móc powiedzieć „stop” rosyjskim surowcom potrzeba było jednak wielu lat starań. Uniezależnienie, o którym wspomina minister Naimski, będzie możliwe m.in. dzięki zakończeniu budowy sieci gazociągów Baltic Pipe, które planowane jest na październik 2022 r.

Baltic Pipe to projekt, który ma umożliwić Polsce sięgnięcie po gaz z Szelfu Norweskiego, a także porzucenie dostaw błękitnego paliwa z Rosji. Gazociąg ten składa się z kilku odcinków biegnących m.in. po dnie Bałtyku oraz przez terytorium Danii.

Pierwsze plany i koncepcje sięgają jeszcze 1991 r. W 2000 r. zawarto nawet porozumienie między PGNiG oraz norweski Statoil i duńskim DONG. Projekt został jednak zablokowany przez rząd SLD premiera Leszka Millera. Nieformalnym doradcą szefa rządu był wówczas – opisywał serwis energetyka24.pl – Aleksander Gudzowaty, który lobbował za budową gazociągu do Niemiec. Unieważniając umowę z Norwegią politycy Lewicy argumentowali, że polska miałaby... nadmiar gazu. Tę opinię Miller powtarzał jeszcze niedawno.

Inwestycję wznowiono dopiero w 2015 r.


„Logika rządu Jerzego Buzka zakładała kwestionowanie status quo, ekipa Millera je ugruntowała doprowadzając do budowy Nord Stream. Efektu dopełniły późniejsze losy umowy gazowej z casusem ministra gospodarki Waldemara Pawlaka, którego w negocjacjach z Gazpromem musiała hamować Komisja Europejska w obronie polskiego interesu oraz pierwszego rządu premiera Donalda Tuska, który opóźnił rozpoczęcie budowy gazoportu, aż do czasów ministra skarbu państwa Mikołaja Budzanowskiego, który reanimował projekt zatrzymany po rządach Prawa i Sprawiedliwości” – opisywał w 2014 roku ekspert ds. energetyki Wojciech Jakóbik, red. nacz. serwisu biznesalert.pl.

Baltic Pipe wznowiono dopiero w 2015 roku, gdy do władzy doszło Prawo i Sprawiedliwość, a jego realizacja zaplanowana jest na jesień 2022 – wtedy, gdy końca dobiega kontrakt na dostawy gazu z Rosji, zawarty w formie aneksu do umowy z 2010 roku.

Negocjacje Pawlaka

„To nie było możliwe przed 2015 r.” Prezydent o programie Miecznik i przekopie mierzei

Andrzej Duda czwartek spędził na północy Polski. Prezydent w Gdańsku odwiedził stocznię, a później razem z Mateuszem Morawieckim odwiedził budowę...

zobacz więcej

Ze wspomnianym okresem wiąże się też inna kwestia. W latach 2008-2010 rząd PO-PSL Donalda Tuska prowadził rozmowy z Rosją nad przedłużeniem kontraktu jamalskiego. Prowadzący negocjacje minister Waldemar Pawlak dążył do przedłużenia umowy aż do 2037 roku.

„Waldemar Pawlak i podlegli mu negocjatorzy zmieniali instrukcje negocjacyjne na korzyść Rosjan, oddali im więcej, niż oni sami żądali, by w końcu podpisać skrajnie niekorzystny kontrakt, który wciąż obowiązuje” – pisali dziennikarze „Sieci”, przywołując odtajniony raport NIK.

Czytaj więcej: NIK stwierdziła szereg nieprawidłowości w umowach gazowych za rządów PO-PSL

Darowany miliard „w prezencie”


Z raportu wynikało jeszcze co innego: rząd Donalda Tuska rezygnując z zaległych opłat za tranzyt, zrobił Gazpromowi prezent w wysokości 1 mld złotych (286 mln dolarów).

W 2018 roku, gdy politycy PiS wbijali łopaty przy budowie kanału na Mierzei Wiślanej, opozycja kpiła. W rozpowszechnianych żartach i memach sugerowano, że projektu nie uda się zrealizować.

Realizowana przez polski rząd budowa kanału żeglownego przez Mierzeję Wiślaną od początku budziła także opór Rosji, a wraz z postępem prac rosła aktywność rosyjskiej propagandy – wskazywały polskie służby. Jednym z przykładów może być portal Sputnik, który stawał w obronie europosłanki Róży Thun, gdy ta zapowiadała blokowanie przekopu Mierzei.

Opozycja kpiła i rozpowszechniała memy. Oto zdjęcia zrobione 2,5 roku później

Gdy w 2018 roku politycy PiS wbijali łopaty przy budowie kanału na Mierzei Wiślanej, opozycja kpiła. Rozpowszechniano memy i sugerowano, że...

zobacz więcej

Gdy rozpoczął się kryzys związany z pandemią COVID-19, politycy opozycji wzywali rząd do zaprzestania inwestycji. Głośno mówił o tym m.in. ówczesny kandydat PO na prezydenta Rafał Trzaskowski. Oskarżał PiS, że ten nie realizuje tej inwestycji, natomiast służy ona wyłącznie temu, by – jak mówił – „dawać olbrzymie pieniądze swoim koleżankom i kolegom z partii”.

Na jakim etapie dziś są prace?

Czytaj więcej: Kanał na Mierzei Wiślanej. Wiadomo, kiedy popłyną nim pierwsze statki

Kpili z „zielonych ludzików” Macierewicza. Dziś wiemy, ile zawdzięczamy terytorialsom


Kpinom nie było końca również, gdy Antoni Macierewicz zapowiedział stworzenie nowej formacji obrony terytorialnej. Były minister obrony narodowej z PO Tomasz Siemoniak określał jej żołnierzy mianem „obrony terytorialnej Antoniego Macierewicza”. W 2016 r. w Sejmie głosował przeciw utworzeniu WOT – jak cała PO. Gdy 1 stycznia 2017 r. formacja została utworzona Siemoniak nazywał ją „wielkim show i propagandą” oraz grzmiał, że „Macierewicz z Błaszczakiem tworzą nowe ORMO”.

Zobacz także: Macierewicz: Siemoniak atakował WOT, próbował doprowadzić do kryzysu

– To koncepcja utworzenia swoistych „zielonych ludzików”, podległych Antoniemu Macierewiczowi i wyjętych ze struktury dowodzenia armią – komentował rzecznik PO wówczas Jan Grabiec.

Zaskakujące słowa Siemoniaka o WOT. Zapomniał, co mówił o terytorialsach?

Tomasz Siemoniak w 2017 r. zapowiadał szybki demontaż powstałych właśnie Wojsk obrony Terytorialnej, gdy Platforma Obywatelska wróci do władzy....

zobacz więcej

Także Włodzimierz Czarzasty z SLD negował sens terytorialsów: „Na bezużyteczne Wojska Obrony Terytorialnej, narodowców biegających po lesie, rząd wydaje więcej niż na wywiad i kontrwywiad razem wzięte, czyli na służby rzeczywiście ważne dla naszego bezpieczeństwa”.

Dziś za żołnierzami WOT ciężkie i pracowite, ale też owocne cztery lata służby. W czasie pandemii pomagali zabezpieczać szpitale, wspomagali logistykę i chronili ludność, przez wydarzenia na granicy polsko-białoruskiej, aż po wojnę na Ukrainie, którą dwa tygodnie temu rozpętała Rosja.

Zobacz także: Pomysł spodobał się Ukraińcom, którzy na wzór polskiego WOT stworzyli własną obronę terytorialną

Zapora na granicy z Białorusią


W ostatnich miesiącach jednym z najgłośniej krytykowanych projektów jest pomysł budowy zapory na granicy z Białorusią. Konieczność stworzenia solidnej konstrukcji powstała w czasie kryzysu uchodźczego, za który odpowiadają reżimy białoruskiego satrapy Aleksandra Łukaszenki i stojącego za nim Władimira Putina.

Jak wielkie zagrożenie niosą oba państwa przekonują się dziś Ukraińcy, napadnięci 24 lutego z obu kierunków przez armię Władimira Putina.

Cimoszewicz oburzony budową zapory. „To prawdziwy dramat”

Na granicy z Białorusią ruszyła budowa zapory. Europoseł Koalicji Europejskiej i mieszkaniec Białowieży Włodzimierz Cimoszewicz krytykuje rządowy...

zobacz więcej

„Wielki wał, a nie mur planuje PiS” – tak przedstawiciele opozycji komentowali projekt rządzących. Wielokrotnie w czasie kryzysu na granicy z Białorusią negowali sens działań rządu i służb, obrażając przy tym żołnierzy i funkcjonariuszy.

Jednym z głównych elementów sporu jest koszt budowy muru, który szacuje się na 1,6 mld złotych. Największym problemem dla polityków opozycji są z kolei sondaże, które pokazują, że Polacy popierają budowę muru.

– Oni nie chcą zbudować żadnego muru; jakby chcieli, to by to zaczęli robić. Ja bym wiedział, jak to zrobić – grzmiał Donald Tusk w październiku 2021 r. – Ten mur nie powstanie ani w ciągu roku, ani w ciągu trzech lat – zapewniał przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Jak się okazuje, kolejny raz minął się z prawdą.

Czytaj więcej: „Ten mur nie powstanie” – grzmiał Tusk. Minął się z prawdą [WIDEO]

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej