RAPORT

Prorosyjska era Tuska

To już ostatnia szansa Niemiec. Stracili honor, ale wciąż mogą jeszcze uratować sumienie

Co Niemcy postanowią w sprawie systemu SWIFT? (fot. Shutterstock/Wright Studio)
Co Niemcy postanowią w sprawie systemu SWIFT? (fot. Shutterstock/Wright Studio)

Najnowsze

Popularne

Reakcja niemieckich władz na rosyjski atak na Ukrainę pokazuje skalę degrengolady moralnej kraju, który rości sobie prawo do odgrywania roli lidera Europy, narzucającego innym swoją wizję i swoje zdanie. Niemcy wciąż nie potrafią opowiedzieć się w pełni po stronie walczących o swoją ojczyznę Ukraińców i zrzucić pęta, które sami pozwolili sobie nałożyć przez Moskwę. Wygłoszony w Berlinie apel polskiego premiera o poparcie surowych sankcji wobec Kremla jest ostatnią szansą Niemiec na zachowanie europejskiej jedności wobec zbrodniczego reżimu. W niedzielę oczy całego świata będą skupione na Bundestagu, który ma zająć się sprawą odcięcie Rosji od systemu SWIFT.

Niemcy zmieniają zdanie w sprawie broni dla Ukrainy

„Przekażemy naszym ukraińskim przyjaciołom tysiąc sztuk broni przeciwpancernej oraz 500 rakiet Stinger” – zadeklarował kanclerz Niemiec Olaf...

zobacz więcej

Podczas gdy wszyscy członkowie Unii Europejskiej zgodzili się na zastosowanie wobec Rosji surowych sankcji, wraz odcięciem tego kraju od systemu SWIFT, już tylko jeden kraj – Niemcy – wciąż nie potrafi zdecydować się na ten ruch.

I to właśnie do niemieckiej stolicy udali się w sobotę premier Mateusz Morawiecki i prezydent Litwy Gitanase Nauseda, by spotkać się z kanclerzem Olafem Scholzem i przekonać go do zachowania europejskiej jedności we wprowadzaniu twardych sankcji na Rosję. Zanim doszło do rozmowy, ukraińska dyplomacja potwierdziła, że wszystkie kraje, które do tego czasu wahały się w poparciu odcięcia Rosji od systemu SWIFT, ostatecznie opowiedziały się za tą inicjatywą.

To wielki sukces ukraińskiej dyplomacji, a także polskich władz, które domagają się na arenie międzynarodowej nakładania jak najmocniejszych sankcji na rosyjski reżim.

„Wstrząsnąć sumieniem Niemiec”


Premier Mateusz Morawiecki jeszcze przed spotkaniem z niemieckim kanclerzem powiedział, że przybył do Berlina, by „wstrząsnąć sumieniem Niemiec”, co ma z kolei zachęcić ich do wyrażenia zgody „na rzeczywiście miażdżące sankcje, które wpłyną na decyzje Kremla”.

– Przestań atakować Ukrainę! Przestań mordować ludzi! To musi być wiadomość, która popłynie tutaj stąd z Berlina do Rosji, do Moskwy – podkreślił szef polskiego rządu.

Były ambasador o wypowiedzi Morawieckiego w Berlinie: Historyczne słowa

– Historyczna wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego, który wezwał niemieckie elity polityczne i społeczeństwo do rezygnacji z egoistycznych...

zobacz więcej

Mówił on również, że potrzebne jest zamknięcie gazociągów Nord Stream1 i Nord Stream 2, odcięcie Rosji od wszystkich innych systemów finansowych i bankowych, a także uniemożliwienie im dostarczania gazu, ropy oraz węgla do Europy.

Jeśli jednak ktoś myślał, że po rozmowie przywódców ogłoszą oni na wspólnej konferencji, że zakończyła się ona sukcesem i Niemcy – jak wszyscy pozostali członkowie UE – poprą surowe sankcje, to mógł poczuć się rozczarowany.

Milczenie Scholza


Scholz, jak wynika z relacji strony polskiej, wysłuchał argumentów, ale nie odpowiedział wprost, czy zgadza się na ten pakiet sankcji, czy też nie. Rzecznik rządu Piotr Müller poinformował, że „powiedział jedynie, że wszelkie niezbędne sankcje trzeba przyjąć”.

Polski premier podczas wizyty w Berlinie wyraźnie zaznaczył, że Ukraina powinna uzyskać status kandydata do UE, co byłoby ważnym sygnałem geopolitycznym wobec Rosji, że Unia jest po stronie Ukrainy.

Scholz nie odpowiedział na pytania – jednak w niedzielę sprawa ta wróci podczas nadzwyczajnego posiedzenia Bundestag. Wyniku debaty nie można przewidzieć, chociaż widać, że w samym rządzie i SPD są zwolennicy i przeciwnicy poparcia dla surowych sankcji.

Morawiecki: Orban zapewnił mnie o poparciu dla daleko idących sankcji wobec Rosji

Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że w sobotę po raz kolejny rozmawiał z premierem Węgier Viktorem Orbanem, który zapewnił go o poparciu dla...

zobacz więcej

I znów kręcą


„Ciężko pracujemy nad tym, jak ograniczyć dodatkowe szkody, wynikające z odłączenia Rosji od SWIFT, tak aby trafiło ono we właściwe osoby. Potrzebujemy celowego i funkcjonalnego ograniczenia SWIFT” – przekazało wieczorem w sobotę na Twitterze niemieckie MSZ, cytując szefową resortu Annalenę Baerbock i wicekanclerza Roberta Habecka.

Oznacza to, że Niemcy proponują „częściowe” wyłączenie Rosji ze SWIFT – na razie jednak nie wiadomo, na czym miałoby ono polegać.

Temat ten będzie podjęty na posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych UE w formie wideokonferencji w niedzielę.

Warto pokreślić, że dotychczasowy brak poparcia niemieckiego rządu w kwestii wyłączenie Rosji ze SWIFT stał się przedmiotem krytyki m.in. szefowej Jusos, organizacji zrzeszającej młodzieżówkę SPD, do której należy 49 z 206 deputowanych SPD w Bundestagu – Jessiki Rosenthal. „To coś, czym możemy poważnie zaszkodzić rosyjskiemu rządowi. Powinniśmy w tym momencie spełniać żądania naszych partnerskich krajów z Europy Wschodniej” – podkreśliła.

Zmiana w sprawie broni


O pewnym postępie w rozumieniu przez Niemców tego, co rzeczywiście dzieje się na Ukrainie, należy mówić w kontekście zapowiedzi niemieckiego kanclerza – wystosowanego po spotkaniu z przedstawicielami Polski i Litwy – wysłania 500 rakietowych systemów przeciwlotniczych Stinger i 1000 sztuk broni przeciwpancernej. Wcześniej zaś niemieckie ministerstwo obrony zatwierdziło dostawę 400 ręcznych granatników przeciwpancernych na Ukrainę za pośrednictwem Holandii.

Rosja obrażona za sankcje UE. Uderza w przemysł kosmiczny

Rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos zawiesza zaplanowane loty z kosmodromu w Kourou w Gujanie Francuskiej i wycofuje z niego swój personel...

zobacz więcej

To ogromna zmiana jeśli chodzi o stanowisko Niemiec w sprawie dostaw broni, choćby defensywnej, dla walczącej z okupantem Ukrainy. Władze w Kijowie wielokrotnie prosiły o nią Berlin, także zanim doszło do inwazji. Za każdym razem, aż do soboty, słyszały, że jest to niemożliwe. Oficjalne stanowisko brzmiało, że Niemcy nie wysyłają broni w rejon konfliktu.

Jaka Angela, taki Olaf


Oczywiście, jest to jednak wymówka do tego, by nie narażać się Moskwie, gdyż relacje z nią są wciąż postrzegane przez naszych zachodnich sąsiadów jako priorytetowe. Nic w tej kwestii nie zmieniło się po odejściu kanclerz Angeli Merkel i przyjściu Olafa Scholza, który, co prawda, obiecywał „zmianę” w polityce zagranicznej, ale – gdy chodzi o relacje z Rosją – to nie zaoferował niczego innego niż kontynuowanie skrajnie egoistycznej polityki, polegającej na nieliczeniu się z interesami innych krajów europejskich. Dość rzec, że jeszcze niedawno określał NS2 jako projekt biznesowy i liczył na „nowe otwarcie” z Rosją.

Berlin przez lata przekonywał, że jedynym sposobem na zapewnienie pokoju i prosperity w relacjach Europy z Moskwą jest polityka „dialogu”, polegająca na zamykaniu oczu na łamanie przez Kreml praw człowieka i praw międzynarodowych i zacieśnianiu relacji gospodarczych.

Prezydent Ukrainy: Nieoceniona jest konkretna i codzienna pomoc z Polski

Nieoceniona jest konkretna i codzienna pomoc naszemu krajowi od Polski – podkreślił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Poinformował, że...

zobacz więcej

Inwazja Rosji na Ukrainę stała się jej ostateczną klęską.

Brak refleksji


Nie wzbudziło to jednak jakiejś szczególnej refleksji zarówno w niemieckim społeczeństwie, jak i w wśród elit rządzących, choć, gwoli ścisłości, zdarzają się wśród nich głosy polityków czy mediów odrzucających politykę ustępstw wobec Kremla i domagających się jej zmiany.

Po inwazji skala rozczarowania polityką niemieckiego rządu w Europie jest ogromna. I nie chodzi jedynie o komentarze pod adresem Berlina płynące z naszego regionu, ale z wpływowych mediów krajów zachodnich i z wielu tamtejszych stolic.

O tym, w jakim stanie w kwestii Rosji znajduje się niemieckie społeczeństwo świadczą wyniki sondażu przeprowadzonego jeszcze przed inwazją rosyjską przez instytut badania opinii publicznej Insa na zlecenie gazety „Bild”.

Wynikało z niego, że jedynie 22 procent respondentów popiera dostawy broni Ukrainie, a aż 68 proc. jest temu przeciwna. Działo się tak pomimo tego, że widmo ataku rosyjskiego było już wtedy realne, a kraj ten od dłuższego czasu wysyła apele, także do Berlina, o przysyłanie broni, choćby defensywnej.

Hełmy nie przykryją hańby


Jedyną reakcją Niemiec na te prośby była odmowa, pomimo tego, że wiele innych krajów przesyłało już wtedy broń i sprzęt wojskowy czy medyczny. Po wielu głosach krytyki pod adresem rządu Olafa Scholza zdecydował się on w końcu na wysłanie Ukrainie… 5 tysięcy hełmów, co określił następnie jako wielkie wsparcie dla narodu ukraińskiego.

I trafiły one w końcu na Ukrainę. W sobotę. Czyli trzeciego dnia inwazji, gdy już Putin zakładał, że atak zakończy się sukcesem.

Pentagon: Na Ukrainę wkroczyły dziesiątki tysięcy kolejnych żołnierzy

W ciągu ostatniej doby na Ukrainę wkroczyły dziesiątki tysięcy kolejnych rosyjskich żołnierzy, a w inwazję zaangażowano już około połowy wojsk...

zobacz więcej

Egoistyczni Niemcy


Badanie zamówione przez „Bilda” pokazują też, że jeszcze przed inwazją 43 proc. respondentów chciało wprowadzenia wobec Moskwy sankcji gospodarczych, co czwarty pytany opowiadał się za sankcjami dyplomatycznymi, a 7 proc. za sankcjami wojskowymi, ale jednak prawie dwie trzecie z nich nie było skłonnych płacić z ich powodu wyższych cen.

O skali odrealnienie niemieckich obywateli świadczą też inne wyniki badań – 51 procent z nich jeszcze przed rosyjskim atakiem widziało Angelę Merkel w roli mediatora, pomimo tego, że to ona firmowała przez lata politykę „dialogu” wobec Moskwy, która jest jedną z głównych przyczyn obecnej sytuacji, a aż 46 procent chciałoby, by mediacjami zajął się… Gerhard Schroeder, który jest synonimem prorosyjskości i pracownikiem Gazpromu.

Czy coś się zmieniło w sposobie myślenia niemieckiego społeczeństwa i tamtejszych elit politycznych po tym, jak mogli zobaczyć, jak wygląda inwazja rosyjska na Ukrainę i jakim kosztem jej mieszkańcy bronią swojej ojczyzny?

Czy widok zabijanych i ranionych dzieci, kobiet, zniszczonych przeszkoli, szpitali, domów obudził ich pogrążone w głębokim śnie sumienia? Czy może uważają oni, że wsparcie Ukrainy nie jest warte żadnego trudu, że skoro wysłało się jej hełmy i wyraziło swój sprzeciw wobec inwazji, to to wystarczy. Debata w Bundestagu i jej rezultat będą kluczowe przy próbie odpowiedzi na te pytania.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej