RAPORT

Wojna na Ukrainie

Kuczyński: Putin poczuł krew. Donbas może być początkiem wojny

Ruchy wojsk wskazują na rosyjski zamiar dalszej eskalacji (fot.  Stringer\TASS via Getty Images)
Ruchy wojsk wskazują na rosyjski zamiar dalszej eskalacji (fot. Stringer\TASS via Getty Images)

Jeśli ktoś myślał, że uznanie pseudopaństewek w okupowanym Donbasie i wprowadzenie tam już oficjalnie wojsk rosyjskich zaspokoi Władimira Putina, to jednak mógł się mylić. To mogło zamknąć sprawę, pozwolić Putinowi wyjść z kryzysu z twarzą. Jednak wydaje się, że Kreml uznał, że tak wiele zainwestował w obecną eskalację, że to za mało.

Petrović: Zegar przestaje tykać. To już ostatni moment, by powstrzymać Putina

Władimir Putin znów zajmuje się zmienianiem granic w Europie. Po tym, jak Ukraina i Zachód nie ulegli jego szantażom postanowił pokazać, że nie...

zobacz więcej

Upiorne transmisje z Kremla w poniedziałkowe popołudnie i wieczór wydają się być nie zakończeniem, a dopiero początkiem dużo poważniejszej historii. Ruchy wojsk rosyjskich, a tym bardziej polityczne deklaracje polityków, od ultimatum postawionego przez Putina Ukrainie po ewakuację personelu dyplomatycznego z placówek na Ukrainie, wskazują na rosyjski zamiar dalszej eskalacji, z wojskową inwazją włącznie.

Legitymizacja „republik”


Przez lata, nawet w ostatnich miesiącach, powszechnie uważano, że Putin powstrzyma się od uznania niepodległości tzw. Donieckiej Republiki Ludowej i tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej. Wszak sprawiłoby to, że potencjalnie potężny instrument wpływu na Kijów - porozumienia mińskie, mające na celu zakończenie wojny, ale w sposób oznaczający klęskę Ukrainy - znalazłby się w koszu. Dlaczego więc Putin to zrobił? Dlaczego w poniedziałek 21 lutego, w błyskawicznym tempie (od „narady” z Radą Bezpieczeństwa po podpisanie dekretów w obecności liderów samozwańczych republik z Doniecka i Ługańska) przekreślił wiele lat dyplomatycznych wysiłków?

Podpisane w lutym 2015 roku porozumienie było postrzegane przez Moskwę jako sposób na uzyskanie silnego wpływu na politykę ukraińską - wewnętrzną i zagraniczną - poprzez przekazanie dużej autonomii siłom wspieranym przez Rosję, które od wiosny 2014 roku zajmowały część obwodów donieckiego i ługańskiego. Jednak Rosja i Ukraina mają zasadnicze różnice zdań co do kluczowych aspektów paktu, w tym kolejności realizacji punktów porozumienia. Putin być może stracił już nadzieję, że porozumienie zostanie kiedykolwiek wdrożone na warunkach Moskwy. Przedłużająca się eskalacja kryzysu obejmującego Europę, od wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego po Arktykę, ale skoncentrowanego na Ukrainie i napędzanego wyłącznie groźbami Rosji, osiągnęła nieuchronny punkt kulminacyjny. Prezydent Władimir Putin starał się jak najdłużej podtrzymywać presję militarną na Kijów i Zachód, ale jego wojska mogą kontynuować ćwiczenia symulujące inwazję i pozostawać w obozach zimowych tylko do końca lutego.

Zapędy Putina. Niemcy przyznają dziś rację premierowi Morawieckiemu

– Rosja nie stroni od prób neoimperialnych prowadzących do zachwiania międzynarodowej sytuacji i konfliktów – tak mówił w 2020 roku Mateusz...

zobacz więcej

Donbas jako punkt zapalny


Pretekstem do odwołania planowanego powrotu grup batalionowych do koszar we wschodniej Syberii z Białorusi – po formalnym zakończeniu ćwiczeń 20 lutego - było gwałtowne nasilenie wymiany artyleryjskiej w strefie działań wojennych w Donbasie, co rosyjska propaganda przedstawiła jako dowód na długo przygotowywaną ofensywę armii ukraińskiej przeciwko wspieranym przez Moskwę separatystom. Choć oczywiście ostrzał był dziełem tzw. separów. Marionetkowi przywódcy tzw. republik ogłosili ewakuację ludności cywilnej i mobilizację wszystkich zdolnych do walki, a rosyjscy prokuratorzy rozpoczęli śledztwo w sprawie rzekomego ukraińskiego ostrzału artyleryjskiego w obwodzie rostowskim. Słaba organizacja ewakuacji Donbasu świadczy o tym, że planiści wojenni w Moskwie dodali tę sztuczkę w ostatniej chwili, prawdopodobnie w odpowiedzi na prewencyjne ujawnienie ich „operacji fałszywej flagi” przez służby wywiadowcze Stanów Zjednoczonych.

Jeszcze większe znaczenie ma uznanie przez Rosję „republik ludowych” w okupowanym Donbasie. Porozumienia mińskie, które Ukraina musiała podpisać w momencie poważnego zagrożenia w 2015 roku, zostały teraz jawnie złamane przez Moskwę, co dało Kijowowi przewagę moralną i większe poparcie Zachodu. Putin zdecydował się zakończyć dialog z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem, którzy usilnie starali się okazać zrozumienie dla udawanych pretensji Kremla. Rosja uznała doniecką i ługańską „republiki ludowe” (DRL, LPR) jako „niepodległe państwa” osiem lat po zajęciu tych terytoriów we wschodnim Donbasie. Scenariusz ten jest bardzo podobny do oficjalnego przejęcia przez Rosję Abchazji i Osetii Południowej w 2008 roku pod pozorem uznania ich niepodległości, wiele lat po tym, jak de facto je okupowała.

Irytacja Putina wpływa na treść i styl dzisiejszej dyplomacji rosyjskiej, charakteryzującej się nadmierną agresywnością i napastliwością. Dlatego też nieobecność delegacji rosyjskiej w Monachium nie była niespodziewana. Wielu uczestników tego spotkania wyrażało nadzieję na „dyplomatyczne rozwiązanie” kryzysu militarnego. Jednak decyzję Putina o ewentualnej nowej inwazji na dużą skalę może zmienić jedynie przekonująca demonstracja determinacji NATO, a nie kolejny telefon od zdenerwowanego przywódcy Zachodu. Tylko opinie rosyjskiej kadry kierowniczej i innych siłowików mają znaczenie dla podejmowania decyzji na Kremlu, ale ich głosy w przestrzeni publicznej są raczej wyciszone.

Garść hełmów, czyli Niemcy „bronią” Ukrainy przed Putinem

Javeliny z USA, NLAV z Wielkiej Brytanii, Stingery z Litwy, Gromy z Polski. Od przeszło miesiąca na Ukrainie lądują kolejne dostawy uzbrojenia z...

zobacz więcej

Putin pod ścianą


Na sposób zarządzania przez Putina obecnym kryzysem wpłynęły dwa głęboko zakorzenione przekonania: że Zachód jest skłócony i skorumpowany oraz że Ukraina jest „sztucznym” państwem, które na pewno pęknie pod presją. Obie te tezy okazały się błędne: przywództwo USA zapewniło twarde wspólne stanowisko NATO i Unii Europejskiej, a Zełenski wykazał się niezwykłą odwagą i odmówił poddania się presji. Efekt? Putin stanął przed niebezpieczną alternatywą: albo zaatakuje z całą siła „upadłą” Ukrainę, albo wyjdzie z kryzysu z twarzą, mówiąc, że Rosja wygrała, bo uznała niepodległość „republik ludowych” w Donbasie.

Sytuacja jest już taka, że Putin może przegapić ostatni możliwy moment, aby się wycofać ze scenariusza wojny. Jednak Kreml wydaje się zbyt zaabsorbowany poprzednimi zwycięstwami, by wyciągnąć wnioski z niepowodzeń. Manipulowanie pseudowojną może wydawać się łatwym sposobem na podniesienie międzynarodowej rangi Putina i przyciągnięcie uwagi zaniepokojonych przywódców zachodnich, ale próba ustabilizowania kryzysu poprzez przejęcie kontroli nad strefą działań wojennych może łatwo skończyć się niepowodzeniem. Wojnie, której Rosja nie potrzebuje i na którą nie może sobie pozwolić, wciąż można zapobiec, ale Putin boi się pójść na kompromis.

15 lutego rosyjska Duma Państwowa zatwierdziła inspirowaną przez Kreml rezolucję, w której zwrócono się do prezydenta Władimira Putina o rozważenie możliwości uznania obu „republik ludowych”. 17 lutego rosyjska propaganda wymyśliła ukraińskie groźby, że DRL i ŁRL zostaną wkrótce zaatakowane przy użyciu sił wojskowych, a lokalne władze, zainstalowane przez Rosjan, bez powodu zainscenizowały exodus „uchodźców” do Rosji. 21 lutego liderzy DRL i ŁRL, Denis Puszylin i Leonid Pasecznik, zwrócili się do Putina z prośbą o uznanie „republik ludowych” za niepodległe państwa, rzekomo ze względów humanitarnych, ale jednocześnie z prośbą o zawarcie z Rosją umów o współpracy wojskowej. Tego samego dnia Putin przewodniczył rozszerzonemu posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa FR, która w transmitowanym przez telewizję spektaklu jednogłośnie zaleciła uznanie DRL i ŁRL zgodnie z wcześniejszą uchwałą Dumy i apelami. Jeszcze tego samego wieczoru Putin podpisał z Puszylinem i Pasecznikiem traktaty o przyjaźni i wzajemnej pomocy Rosja-DRL i Rosja-ŁRL. Następnego dnia obie izby parlamentu rosyjskiego oraz „parlamenty” DRL i ŁRL jednogłośnie ratyfikowały traktaty.

Wołodźko: Tusk, polsko-rosyjski reset i chichot historii

Liberałowie z lutego 2022 w niczym nie przypominają tych protekcjonalnych typów, którzy przez długie lata naśmiewali się z obaw dotyczących Rosji...

zobacz więcej

Granice „republik”


Traktaty przewidują integrację DRL i ŁRL z Rosją, odpowiednio pod względem militarnym, gospodarczym, społecznym i kulturalnym. Bezpośrednio między tymi dwoma „republikami ludowymi” nie ma żadnego traktatu. Podejście Moskwy do integracji tradycyjnie opiera się na dwustronnych i wertykalnych porozumieniach z sojusznikami, co wyklucza jakiekolwiek znaczące porozumienia na poziomie horyzontalnym wśród sojuszników.

Oba teksty traktatów są identycznie sformułowane. Strony będą wzajemnie szanować swoją suwerenność i integralność terytorialną. Strony będą wzajemnie zapewniać swoją obronę i bezpieczeństwo, w tym prawo Rosji do budowy i wykorzystywania baz i instalacji wojskowych w każdej z „republik”. Strony podpiszą kolejne porozumienia dotyczące konkretnych aspektów współpracy wojskowej i bezpieczeństwa. Granice DRL i ŁRL będą chronione przez „republiki” wspólnie z Rosją na podstawie umów uzupełniających. Rosja uzna podwójne obywatelstwo, rosyjskie w DRL i rosyjskie w ŁRL. Strony-sygnatariusze ujednolicą swoje ustawodawstwo dotyczące obywatelstwa, dokumentów urzędowych i świadczeń socjalnych, zakończą proces paszportyzacji i zrównają prawa mieszkańców DRL i ŁRL z prawami obywateli Rosji.

Media w USA: Zmasowany atak w ciągu dwóch dni. Kijów: Trzeci taki alarm w ciągu miesiąca

Administracja prezydenta Joe Bidena poinformowała prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, że według ocen amerykańskiego wywiadu Rosja...

zobacz więcej

DRL i ŁRL wchodzą do strefy rubla rosyjskiego. Rosja będzie kierować systemami finansowymi i bankowymi obu „republik”. Te z kolei zobowiązują się do zapewnienia korzystnych warunków ekonomicznych, finansowych i prawnych dla przedsiębiorców i inwestorów (co najwyraźniej otwiera drogę do przejęcia przez Rosję ukraińskiego majątku państwowego i prywatnego „znacjonalizowanego” nielegalnie przez DRL i ŁRL). Strony sygnatariusze zjednoczą swoje systemy energetyczne, transportowe i komunikacyjne. Chociaż Putin w swoim przemówieniu z 21 lutego, a także wielokrotnie wcześniej, przedstawiał Donbas jako rosyjski i tylko rosyjski, oba podpisane właśnie traktaty próbują przekazać nieco inne przesłanie. Strony zobowiązują się do „zapewnienia ochrony tożsamości etnicznej, językowej, kulturowej i religijnej mniejszości narodowych, stworzenia warunków do zachowania i rozwoju ich tożsamości”.

Dwa traktaty nie określają „granic” DRL i ŁRL. Ta kwestia jest potencjalnie sporna. Do obu „republik” należy około jednej trzeciej terytorium ukraińskich obwodów donieckiego i ługańskiego oraz około dwóch trzecich ludności tych obwodów sprzed 2014 roku. DRL i ŁRL proklamowały się jako takie w kwietniu 2014 roku, przeprowadziły pseudoreferenda w maju 2014 roku i pseudowybory w listopadzie 2014 roku. W swoich dokumentach założycielskich obie „republiki” roszczą sobie prawo do całego terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego Ukrainy. - Uznaliśmy je, co oznacza wszystkie ich dokumenty założycielskie i konstytucje, które mówią, że ich granice pokrywają się z obwodami ługańskim i donieckim, kiedy były one częścią Ukrainy - powiedział Putin 22 lutego. - Ale podkreślam, że mamy wielką nadzieję, że te kwestie można jeszcze rozwiązać w drodze pokojowych negocjacji, choć na razie nie ma o tym mowy, ponieważ trwają tam działania bojowe, a sytuacja się pogarsza – dodał Putin.

Kreml zostawia więc sobie jednak pole do pretensji wobec Ukrainy, o terytoria obwodów donieckiego i ługańskiego. Potencjalnie może to być pretekst do ataku na Ukrainę. Jednak wydaje się w tym momencie, że bardziej prawdopodobnym motywem dla uderzenia będzie wplątanie Kijowa w jakąś krwawą prowokację. Być może w Donbasie, a być może w samej Rosji. Wszak czekiści Putina mają w tym doświadczenie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej