RAPORT

Wojna na Ukrainie

Zabrakło... wszystkiego. Finał Australian Open nie dla Świątek

Iga Świątek nie zagrała w półfinale na miarę możliwości (fot. Getty Images)
Iga Świątek nie zagrała w półfinale na miarę możliwości (fot. Getty Images)

To była różnica klas. Iga Świątek, wyraźnie zmęczona po trzygodzinnej batalii w ćwierćfinale, długimi fragmentami stanowiła tylko tło dla bardzo solidnej, mocno bijącej Danielle Collins. Amerykanka wygrała 6:4, 6:1 i to ona zagra w finale Australian Open z Ashleigh Barty.

Z nią Świątek zagra o finał. Kim jest Danielle Collins?

Imponuje pewnością siebie i... dobrą postawą na kortach w Australii, gdzie już drugi raz dotarła do półfinału. W czwartek moc 28-letniej Danielle...

zobacz więcej

Dla 28-letniej Amerykanki to był drugi w karierze wielkoszlemowy półfinał i drugi w Australii. Świątek tak wysoko w Melbourne jeszcze nie doszła, choć – w przeciwieństwie do rywalki – zna smak triumfu na największej ze scen.

Od wygranej na kortach Rolanda Garrosa przed dwoma laty Iga cały czas utrzymuje równy, wysoki poziom. W Australii miała nadzieję powtórzyć życiowe osiągnięcie. Zwłaszcza, że w starciu z 30. rakietą świata była faworytką...

Pierwszy set zaczął się jednak dla Polki bardzo źle. Zawodziło to, co przeszkadzało jej także w poprzednich spotkaniach: drugie podanie. Z Kaią Kanepi popełniła rekordową liczbę podwójnych błędów serwisowych, z Collins grała więc ostrożniej, podawała słabiej, ale to z kolei woda na młyn dla mocno bijącej Amerykanki.

Czy to z forehandu, czy z backhandu – raz na jakiś czas korciła 20-latkę z Raszyna, wybijając z głowy asekuracyjne, delikatne granie. Narastała frustracja, brakowało odpowiedzi, Świątek bezradnie zerkała w stronę sztabu szkoleniowego. Po niecałym kwadransie na tablicy wyników było 0:4...

Końcówka pierwszej partii dała nadzieję, że 28-letnią Amerykankę da się „ugryźć”. Nie tylko ona rzadziej trafiała, jej podanie robiło na Polce znacznie mniejsze wrażenie, ale i Idze udawało się wreszcie wygrywać kolejne wymiany. Przy stanie 4:5, gdy wydawało się, że set jest jeszcze do uratowania, Collins dała jednak pokaz mocy: trafiła trzy asy, w świetnym stylu wyjaśniając losy partii. Wymian takich, jak ta poniżej, było jak na lekarstwo...

Jeśli początek pierwszego seta był dla Igi zły, to co powiedzieć o drugim? Świątek zaczynała od podania, wygrała pierwszą piłkę, po czym... przegrała trzynaście kolejnych! Znów było 0:4, ale zamiast odrabiania strat, skoncentrowana, do bólu skuteczna Collins skutecznie wybijała Polce tenis z głowy.

Na tak grającą Amerykankę tak dysponowana Iga zwyczajnie nie miała odpowiedzi. Zabrakło solidności, mocy, widać było, że trzy godziny z Kaią Kanepi dały się podopiecznej Tomasza Wiktorowskiego we znaki. Szkoda. W drugiej partii Świątek wygrała tylko jednego gema, przegrywając całe spotkanie 4:6, 1:6.

Finał w sobotę rano czasu polskiego. Danielle Collins zagra w nim ze światową „jedynką” – Ashleigh Barty, która w Australii nie straciła jeszcze seta.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej