RAPORT

Wojna na Ukrainie

Zapora na granicy. Propaganda Łukaszenki na ustach aktywistów

Właśnie ruszyła budowa zapory na granicy (fot. Omar Marques/Getty Images)
Właśnie ruszyła budowa zapory na granicy (fot. Omar Marques/Getty Images)

Po tym, jak na granicy polsko-białoruskiej rozpoczęła się budowa zapory, natychmiast podniósł się lament aktywistów ekologicznych – komentuje „Gazeta Polska Codziennie”; zaznacza, że ekoaktywiści „łapią narrację reżimu Łukaszenki”.

Żołnierze będą zaangażowani w budowę zapory na granicy polsko–białoruskiej

Przeprowadziłem odprawę z dowódcami Wojska Polskiego w sprawie budowy stałej zapory na granicy polsko–białoruskiej. Żołnierze będą zaangażowani w...

zobacz więcej

Na granicy polsko-białoruskiej ruszyła budowa zapory, która będzie zapobiegać nielegalnemu przedostawaniu się migrantów na teren Polski. Długość zapory to 186 km, a jej koszt to miliard 600 mln zł.

Zapora na granicy


Rzeczniczka Straży Granicznej porucznik Anna Michalska, zapowiedziała, że plan budowy podzielono na cztery odcinki.

– Prace w zależności od miejsca będą zaczynały się od utwardzenia dróg dojazdowych, właściwie te prace już trwają, i tam w zależności od warunków terenu – kolejne etapy budowy. W najbliższych tygodniach zostaną postawione pierwsze elementy bariery, w kolejnych tygodniach będą to przęsła – poinformowała porucznik Michalska.

Rzecznik Straży Granicznej zapowiedziała również, że na odcinki, na których będzie trwała budowa zapory, zostaną skierowane dodatkowe patrole Straży Granicznej, policji oraz Wojska Polskiego.

Michalska powiedziała, że dotychczasowe ogrodzenie z drutu kolczastego będzie ściągane sukcesywnie wraz z budową zapory. Straż Graniczna nie ujawnia jednak konkretnych miejsc, gdzie zapora będzie wznoszona. Funkcjonariusze przyznają wprost, że w tych miejscach może dochodzić do białoruskich prowokacji.

TVN gra emocjami ws. ochrony granicy. „Śmiertelna pułapka”

Pracownik „Gazety Wyborczej” rozpowszechniał fake newsa o 20 żubrach zaplątanych w zasieki na granicy. Informacja pochodziła od białoruskich służb....

zobacz więcej

Zapora na granicy z Białorusią będzie miała 5,5 metra wysokości: pięciometrowe stalowe słupy będą zwieńczone półmetrowym zwojem z drutu. Zainstalowane zostaną też urządzenia elektroniczne, między innymi kamery i czujniki ruchu. Prace budowlane mają zakończyć się w czerwcu.

Lament aktywistów


„Gazeta Polska Codziennie” komentuje, że po rozpoczęciu budowy zapory na granicy „natychmiast podniósł się lament aktywistów ekologicznych”. Autor publikacji zwraca uwagę, że środowiska zielonych już od samego początku, kiedy rząd postanowił o tej potężnej inwestycji, „stanęły po stronie służb Łukaszenki i zaczęły protestować”. Przypomina, że ich zdaniem na granicy miało ginąć setki zwierząt.

„Natychmiast zaczęto operować również fotografiami jelenia, który… zaplątał się w podobne druty na granicy Serbii. Wszystko wskazuje na to, że później argumenty polskim aktywistom zaczęli podrzucać funkcjonariusze białoruskiego KGB. Tak było w przypadku łosi, które miały zginąć na drutach we wrześniu. Ważnym przekaźnikiem informacji jest aktywista z tytułem naukowym dr Robert Maślak, biolog z Zakładu Biologii Ewolucyjnej i Ochrony Kręgowców Uniwersytetu Wrocławskiego, który regularnie wyłapuje filmiki białoruskich funkcjonariuszy” – czytamy.

Dalej autor cytuje fragment artykułu polskich naukowców opublikowanego w czasopiśmie „Science”, w którym opisano możliwe konsekwencje inwestycji dla przyrody Puszczy Białowieskiej. „Aby utrudnić przekraczanie zielonej granicy, Polska początkowo postawiła zasieki spiralne, które mogą ranić duże ssaki albo przyczynić się do ich śmierci. W najbliższych miesiącach koncertina zostanie zastąpiona pięciometrową, szczelną barierą, blokującą lądową migrację niedźwiedzi, żubrów, rysi, wilków i jeleni. Wysoki mur zwieńczony drutem kolczastym może też stanowić zagrożenie dla ptaków. Obydwa ogrodzenia – obecne i planowane – powstrzymują naturalny proces rekolonizacji lasu przez niedźwiedzia brunatnego. W ostatnich latach opisano – pierwszy od wieku – przypadek przejścia przez to zwierzę ze strony białoruskiej na polską. Mur może też utrudniać mobilność wszystkich dużych ssaków, przyczyniając się do zmniejszenia ich różnorodności genetycznej i potencjalnych konfliktów na linii ludzie – dzikie zwierzęta” – czytamy w artykule kierownika Białowieskiej Stacji Geobotanicznej Uniwersytetu Warszawskiego prof. Bogdana Jaroszewicza, dr Katarzyny Nowak z tejże stacji i prof. Michała Żmihorskiego z Instytutu Biologii Ssaków PAN.

Migranci i reżim Łukaszenki nie ustępują. Nowy raport Straży Granicznej

Ostatniej doby polsko-białoruską granicę próbowało nielegalnie przekroczyć 30 osób – podała w czwartek na Twitterze Straż Graniczna. Doszło też do...

zobacz więcej

Autor podkreśla w „GPC”, że polska strona rządowa postanowiła uwzględnić postulaty.

„W planowanym trwałym grodzeniu, w miejscach naturalnie występujących korytarzy migracji. Przewidziane są przejścia dla zwierząt. Mają to być 22 przęsła, w które mają umożliwić przechodzenie zwierzyny, tak aby m.in. zwiększała się różnorodność genetyczna. W artykule tym autorzy nawet nie zająknęli się o tym, że po stronie białoruskiej na terenie puszczy znajduje się ogrodzenie; składa się z drutu kolczastego, które od kilkudziesięciu lat blokuje przechodzenie polskich żubrów w głąb Białorusi” – wskazuje.

Dodaje, że płot u naszych sąsiadów to pozostałość po czasach sowieckich. Jest to ogrodzenie z drutu kolczastego, które znajduje się w różnej odległości od granicy. Czasami jest to nawet 2 km.
B „Wychodzi więc na to, że naukowcy napisali w „Science” po prostu bzdurę, umieszczając na liście zwierzęta których migracje zostaną ograniczone. Są one ograniczone od zawsze. Ba, nawet szef wszystkich tych naukowców twierdzi, że to dobrze” – czytamy.

„Jeżeli już mówimy o jakiejś przynależności, mogą to być tylko żubry polskie. Od kilkudziesięciu lat użytkowały enklawy między granicą a białoruską sistiemą, czyli płotem z tradycyjnego drutu kolczastego. Ten płot powstał na początku lat 80. i skutecznie odgrodził populacje żubrów po obu stronach granicy w Puszczy Białowieskiej. One różnią się nawet genetycznie. W polskiej części Puszczy żyją żubry linii nizinnej zwanej też białowieską, natomiast białoruska ma – jak wynika z naszych badań – niewielką domieszkę genów linii kaukaskiej. Żubry kaukaskie wygięły w latach 20. ubiegłego wieku. Pozostały po nich jedynie mieszańce. Żubry białowiesko-kaukaskie żyją dziś np. w Bieszczadach” – powiedział prof. Rafał Kowalczyk, szef Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży.

W ocenie dziennikarza „GPC” płoty w Puszczy Białowieskiej „zdaniem polskich naukowców dzielą się więc na dobre, białoruskie, z drutu kolczastego i złe, położone przez Polaków”. „Najgorszy zaś jest pięcio metrowy płot z 22 przejściami dla zwierząt” – ironizuje.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej