RAPORT

Wojna na Ukrainie

Wiceszef dyplomacji: Po to Rosja przykłada pistolet do głowy Ukrainy

Marcin Przydacz (fot. arch.PAP/Artur Reszko)
Marcin Przydacz (fot. arch.PAP/Artur Reszko)

Groźba wojny Rosji z Ukrainą jest bardzo realna, ale nie jest czymś przesądzonym – ocenił wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.

Trzy scenariusze ataku Rosji na Ukrainę. Najgorszy „najbardziej prawdopodobny”

Władimir Putin dąży do przekształcenia Ukrainy w państwo upadłe – donosi amerykański magazyn „Foreign Affairs”. Trzeba się przygotować na trzy...

zobacz więcej

– Ze wszystkich stron wojska rosyjskie okrążają Ukrainę. Niestety groźba wojny jest bardzo realna, ale nie jest czymś przesądzonym – powiedział Przydacz w Polskim Radiu 24.

Podkreślił, że „jeżeli działania dyplomatyczne nie przyniosą skutku, można się liczyć z tym, że będzie dochodzić do różnego rodzaju działań eskalacyjnych” ze strony Rosji.

Zwrócił uwagę, że „dzisiejsza wojna nie musi oznaczać typowych działań zbrojnych”. – Może, ale nie musi. Rosja jest znana z tego, że działa (…) poniżej (konwencjonalnej) wojny, poprzez działania hybrydowe (…) na to też powinniśmy być przygotowani – wskazał.

Wyjaśnił, że żądania rosyjskie wobec Zachodu nie dotyczą tylko Ukrainy. – Rosja przykłada pistolet do głowy Ukrainy, po to, żeby Zachód zgodził się na koncesje w innych obszarach – podkreślił.

Przekonywał, że „jest to rzecz zupełnie nie do zaakceptowania, stąd też nasza twarda postawa”. – Nie możemy, jako Zachód zgodzić się na łamanie prawa międzynarodowego, nie możemy zgodzić się na działanie wbrew własnym wartościom – powiedział Przydacz.

– Staramy się prowadzić dialog, aby do tej eskalacji nie doszło, dlatego, że wojna nie będzie korzystna dla nikogo, także dla samej Rosji. Cena, jaka Rosja zapłaci w postaci sankcji będzie gigantyczna – ocenił wiceszef MSZ.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej