RAPORT

Wojna na Ukrainie

Wielki sukces Polki! Świątek w półfinale Australian Open

Iga Świątek po raz pierwszy w karierze zagra w półfinale Australian Open (fot. Getty Images)
Iga Świątek po raz pierwszy w karierze zagra w półfinale Australian Open (fot. Getty Images)

Iga Świątek potwierdza, że jest w znakomitej formie. 20-letnia Polka po bardzo trudnym meczu pokonała niżej notowaną Estonkę Kaię Kanepi (4:6, 7:6, 6:3) i awansowała do półfinału wielkoszlemowego Australian Open. Tam zmierzy się z Amerykanką Danielle Collins.

Droga do ćwierćfinału może nie była dla Polki usłana różami, ale na pewno nie natrafiła na zbyt wiele przeciwności. Po tym, jak bez straty seta pokonała Harriet Dart, Rebeccę Peterson i Darię Kasatkinę, opór młodej zawodniczce postawiła dopiero Sorana-Mihaela Cirstea. Świątek przegrała z Rumunką pierwszego seta, ale gdy wrzuciła wyższy bieg, przejęła inicjatywę, nie pozwoliła rywalce myśleć o zwycięstwie.

Co z wyjazdem na igrzyska? Kolejny polski skoczek ma koronawirusa

Skoczek narciarski Piotr Żyła, który znalazł się w olimpijskim składzie reprezentacji Polski, uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa –...

zobacz więcej

Gra nerwów


Mecz z Kanepi miał podobny przebieg, choć nieco bardziej urozmaicony. Zaczęło się źle dla... obu zawodniczek. Panie weszły w to spotkanie bez rytmu, zdenerwowane, spięte, popełniając sporo prostych błędów. Bardziej „elektryczna” wydawała się Estonka, przy której serwisach regularne szanse na przełamanie otrzymywała Iga Świątek. Nie wykorzystała żadnej, a gdy to jej na moment podwinęła się noga, zupełnie znikąd na tablicy wyników zrobiło się 5:3 dla Kanepi.

To przy tym stanie rozegrany został najdłuższy gem tego meczu – trwający ponad 16 minut. Świątek serwowała pod słońce, walczyła o pozostanie w secie, a Estonka o jego wygranie. Obie myliły się często, marnowały dogodne okazje, ale więcej zimnej krwi zachowała Polka. W perspektywie partii dało to niewiele (przegrała ją chwilę później), ale bez wątpienia zbudowało na dalszą część meczu.

W secie drugim Iga dokonała tego, czego nie udało się dokonać przez ponad godzinę seta pierwszego – przełamała rywalkę. I to dwukrotnie! Przy stanie 4:1 wydawało się, że wszystko ma już pod kontrolą, a o losach spotkania zdecyduje trzecia partia. Nic bardziej mylnego. Kilka prostych błędów, niepotrzebne nerwy, aż zrobiło się 4:4...

Decydował tie-break. 20-latka szybko wywalczyła małe przełamanie, raz jeszcze wykazała się dużą odpornością psychiczną (miła odmiana po zeszłorocznych problemach) i wygrała wysoko, pewnie, aż 7:2.

Dwa sety w gorącym australijskim słońcu sporo kosztowały obie zawodniczki – zwłaszcza, że trwały ponad dwie godziny, a temperatura powietrza dochodziła do 40 stopni. Gorzej w tych warunkach radziła sobie 36-letnia Estonka, zdecydowanie bardziej zmęczona, która z każdą minutą popełniała coraz więcej prostych błędów.

Świątek przetrwała maraton, choć w całym spotkaniu popełniła aż tuzin podwójnych błędów serwisowych (niechlubny rekord kariery). Triumfowała w trzecim secie 6:3 i po pierwszym australijskim ćwierćfinale w karierze przed młodą gwiazdą pierwszy półfinał – tam czeka już 30. w rankingu światowym Amerykanka Danielle Collins, która kilka godzin wcześniej dość łatwo (7:5, 6:1) uporała się z Alize Cornet.

To spotkanie w czwartek rano polskiego czasu, najpewniej około godz. 11.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej