RAPORT

Wojna na Ukrainie

Karnkowski: Nowy sens praworządności

Karnkowski: TSUE jest niemalże czarną dziurą europejskiej demokracji (fot. Alexandre MARCHI/MAXPPP/Forum)
Karnkowski: TSUE jest niemalże czarną dziurą europejskiej demokracji (fot. Alexandre MARCHI/MAXPPP/Forum)

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej szczególnie upodobał sobie Polskę, ale kolejną odsłonę własnego dyktatu nad UE postanowił wprowadzić innymi drzwiami – przez Rumunię. Oto bowiem w związku z zapytaniem prejudycjalnym tamtejszego rządu rzecznik TSUE stwierdził, że w świetle prawa unijnego niemożliwe jest ustanowienie na poziomie państw członkowskich przepisu, który nie pozwalałby jego sędziom badać zgodności z prawem unijnym przepisów uznanych za konstytucyjne przez Trybunał Konstytucyjny tego państwa. 

Kaleta: Wyroki TSUE ustalane z lobbystami na polowaniach? Wniosek ws. afery na szczytach UE [WIDEO]

– Sytuacja, w której na polowaniach we francuskim zamku mają spotykać się najważniejsi sędziowie, komisarze, politycy, a przede wszystkim lobbyści,...

zobacz więcej

Inaczej rzecz biorąc TSUE odbiera bez żadnej podstawy prawnej i traktatowej kompetencje Trybunałom Konstytucyjnym państw członkowskich i przekazuje je poszczególnym sądom. To kolejny krok w stronę federalizacji i pozbawienia znaczenia państw narodowych. To również próba przesunięcia władzy w stronę ciał niepodlegających praktycznie żadnej kontroli społecznej i normalnemu procesowi wyborczemu. Zamiast dotychczasowej, klasycznej struktury władzy, z jej trójpodziałem i szczeblami – lokalnym, państwowym i organizacji międzynawowej w zakresie uzgodnionym przez państwa narodowe, dostać więc mamy zupełnie nową konstrukcję z wszechpotężnym, wyznaczającym sobie samowładnie kompetencje i jurysdykcję TSUE oraz poszczególnymi sądami jako siecią minitrybunałów, stojących ponad jakąkolwiek wybieralną strukturą. „Praworządność” w rozumieniu unijnej elity staje się więc rządami nie prawa, a co najwyżej - grupy prawników. 

 Skandal znikł


 Nie wiem, czy pamiętają jeszcze państwo o potężnym skandalu, jaki raptem kilka tygodni temu wstrząsnąć miał całą Unią, tymczasem po cichu znikł z tych nielicznych czołówek i pierwszych stron mediów, które w ogóle podjęły ten temat. Przypomnijmy: „Moje śledztwo wykazało, że tak nie jest. TSUE jest niemalże czarną dziurą europejskiej demokracji: nie wiadomo, jak działają, nie mamy dostępu do ich kont, nie wiemy, na jakich warunkach korzystają z pojazdów służbowych, jakie koszty generują” – mówił w rozmowie z korespondentką TVP Info Jean Quatremer z francuskiego dziennika „Liberation”, który odkrył i opisał handel wpływami politycznymi w unijnym trybunale. Sędziowie mieli spotykać się, polować (gdzie ekolodzy?) i biesiadować z politykami z Europejskiej Partii Ludowej, najsilniejszej frakcji Parlamentu Europejskiego. Dziennik oskarżył sędziów o korupcję i uleganie wpływom lobbystów. Zarzuty potężne, takie też powinny być ich skutki. I co? I nic. Ostatnie medialne doniesienia na ten temat pochodzą sprzed ponad miesiąca, niczego jak dotąd nie wyjaśniono ani nawet nie próbowano wyjaśnić, a Trybunał w najlepsze ustawia sobie Unię. Chciałoby się napisać – ustawia po swojemu, ale w świetle doniesień „Liberation” tego akurat nie możemy być pewni. 

Przeczytaj też: Skandal z udziałem sędziów TSUE. Ziobro: Ma związek z dwoma orzeczeniami ws. Polski

O co chodzi w aferze na szczytach UE? Proste wytłumaczenie [WIDEO]

Mijają kolejne dni od ujawnienia przez francuski dziennik „Liberation” wyników śledztwa dotyczącego afery na szczytach TSUE, Europejskiego...

zobacz więcej

Spójrzmy na jeden przykład, na Turów. Polsko-czeski spór, przez naszych sąsiadów przeniesiony na szczebel unijny, stał się przyczyna wydania bezprecedensowej, a według wielu głosów również bezprawnej, jednoosobowej decyzji o zamknięciu kopalni i nałożeniu na nasz kraj potężnych kar. Polska pieniędzy tych nie płaci, jednak nawet gdyby nasz rząd postanowił w tej sprawie ulec i kary uiścić, nie trafiłby one do rzekomo poszkodowanych czeskich terenów przygranicznych, tylko zostały w unijnej centrali.  Ten skok na kasę to jednak tylko jedna ze stron medalu. Drugą jest fakt, że Unia nie może żądać od państw członkowskich podejmowania konkretnych decyzji, związanych z ich bezpieczeństwem energetycznym, tymczasem sędzia Rosaria Silva de la Puerta to właśnie (powtórzmy – jednoosobowo i bez procesu, samodzielną decyzją!) uczyniła, chcąc wymusić na nas zamknięcie kluczowych do zaopatrzenia w energię kopalni z elektrownią, a więc pozbawienie prądu dużego obszaru kraju i odbiorców zarówno indywidualnych, jak przemysłowych. Jak wiadomo decyzja taka, choć niby wydana w trosce o Czechów, tak naprawdę służy przede wszystkim interesom Niemców. Jak zaś wskazywało śledztwo Quatremera, TSUE mógł być, a przynajmniej bywać, narzędziem EPL, w tej zaś pierwsze skrzypce niezmiennie grają należące do niej wielkie partie niemieckie CDU-CSU. A że sprawy nikt nie wyjaśnia, nietrudno snuć sobie na własna rękę rozmaite teorie publicystyczne. 

 Decyzje budzące kontrowersje


 Ostatnie informacje na temat afery trybunalskiej pochodzą jednak jeszcze z pierwszej połowy grudnia, temat praktycznie zniknął z mediów, a w wypowiedziach bardziej znaczących europejskich polityków właściwie nigdy się nie pojawił. Z deklaracji innych frakcji PE, w tym niektórych polityków lewicy, nic nie zostało. Europejska Partia Ludowa, opisywana jako słabnąca i tracąca swe polityczne wpływy (samo nagłośnienie afery TSUE miało być według niektórych analityków sceny europejskiej dowodem na ten proces) zdołała tymczasem ponownie obsadzić fotel przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Po śmierci kończącego już swą kadencję Włocha Davida Sassoliego, funkcję obejmuje właśnie pochodząca z Malty Roberta Metsola. Sama TSUE natomiast podejmuje kolejne decyzje, budzące kontrowersje nie tylko w Polsce, lecz i w innych krajach Unii, od przywołanej już Rumunii począwszy. 

Scholz odrzucił propozycję spotkania z Bidenem ws. Ukrainy? Jest komentarz rządu

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz odrzucił propozycję spotkania z prezydentem USA Joe Bidenem w sprawie kryzysu na Ukrainie w najbliższym czasie –...

zobacz więcej

Krytyków tej instytucji nie brak nawet we Francji (gdzie stanowisko Polski zyskało sympatię wielu spośród kandydatów na prezydenta w trwającej tam właśnie kampanii), a nawet w Niemczech, bo choć na wielu decyzjach TSUE kraj ten mógł zyskać, to jednak apetyty sędziów na wszechwładzę nie oszczędzają niemieckiego rządu czy trybunału w Karlsruhe, choć często z pozycji Polski tak właśnie to wygląda. Jak wiemy, europejskie sądownictwo uznaje istnienie równych i równiejszych, na więcej pozwalając krajom „starej Unii”, jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia i tej akurat regule podlegają nawet sędziowie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskie. Tego właśnie boją się chociażby Francuzi czy przedstawiciele innych krajów, których trybunały orzekają wyższość własnej konstytucji. TSUE próbuje się przed tym zabezpieczyć, stawiając sędziów sadów powszechnych poszczególnych państw w kontrze do ich instytucji. Nie jest to więc, jak mówią ważni politycy Zjednoczonej Prawicy, anarchizacja, a raczej budowa karnej paneuropejskiej armii, służącej nie obywatelom, nie Unii jako takiej, a jedynie władzy tej „nadzwyczajnej kasty” z siedzibą w Luksemburgu. 

 Europa stoi dziś w obliczu wojny


 Europa stoi dziś w obliczu wojny, która rozlać może się bardzo blisko Unii, a w aspektach innych niż czysto militarne swoich granic już dotknęła na Litwie, Łotwie i w Polsce. Afera wpływająca na przejrzystość funkcjonowania systemu sprawiedliwości UE została, jak na razie, zamieciona pod dywan, a wplątana w nią instytucja dokonuje kolejnych naruszeń suwerenności państw członkowskich. Polska, a zapewne wkrótce czeka to Rumunię i inne kraje, jest równolegle atakowana finansowo. Unia, zamiast wprowadzić kilka lat temu strategię solidarności energetycznej, ulega szantażowi Moskwy i coraz bardziej się od niej uzależnia. W tej sytuacji trudno spodziewać się realnych sankcji wobec agresorów z Kremla. Łatwiejszym celem dla instytucji UE okazują się być państwa członkowskie i dla nich, tylko dla nich, pozostaje ona bezwzględna i niewzruszona. Ze wschodu światu zagraża uzurpacja terytorialna. My jeszcze nie musimy się jej bać, jednak nie znaczy to, że nasza podmiotowość nikomu nie zawadza. Nie jest to zbyt wesoła konstatacja u progu nowego roku, nowej Europy i nowej wojny.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej